O pewnym Kliencie

Nie, nie. Nie będzie teraz relacji z pracy. O tym jak kto na mej drodze stanął niemiły pan klient, co uprzykrzył mi życie. Nie,nie.

Celowo użyłam słowa Klinet z dużej litery. Bo Klient to tytuł. Tytuł filmu na którym byłam w tym małym studyjnym kinie. Film nie jest szczególnie nowy, ba, zdążył nawet dostać Oskara. Ale w moim mieście, a przecież nie mieszkam na prowincji wyświetlano go dopiero teraz. Dlaczego? Nie wiem.

W każdym razie parę lat  wstecz oglądałam Rozstanie i szczerze przyznaję, zachwyciłam się tym filmem. Do tego stopnia,że z zachwytem poszłam by na dachu Teatru Szekspirowskiego podziwiać Taxi Teheran. Co łączy te trzy filmy? To, że dzieją się w Iranie, są kręcone przez tamtejszych twórców, ba, Rozstanie i Klienta łączy reżyser i główny aktor.

To o czym jest Klient? Cóż to za fabuła, warta Oskara, na marginesie?

Młode małżeństwo, on jest nauczycielem i aktorem amatorem, ona śliczną aktorką z tego samego teatru. Pewnego dnia ich dom zaczyna pękać, muszą uciekać. Dalsze mieszkanie w tym miejscu jest niemożliwe. Z pomocą śpieszy kolega z teatru, ma mieszkanie na wynajem. Młodzi decydują się na jego ofertę, w końcu nie będą mieszkać w teatrze, pod sceną. Wprowadzają się. W mieszkaniu była lokatorka zostawiła część swoich rzeczy. Bardzo im to przeszkadza, ale kontakt  z panią jest utrudniony. Kiedy jako tako się urządzają i pozornie zyskują stabilność, do mieszkania dzwoni domofon. Kobieta jest sama, wpuszcza dzwoniącego ( w domyśle męża) i idzie pod prysznic. Dzwoniącym był klient lokatorki.

Co się stało w mieszkaniu? Nie powiem, nie mogę. Zresztą my też tego nie wiemy. Ale od tego momentu życie małżeństwa radykalnie się zmieniło. Nim zaczyna rządzić zemsta. Taka najbardziej prymitywna cecha.

W tym filmie reżyser skupia się głównie na emocjach mężczyzny. Zniewaga popełniona na jego ukochanej,jest bowiem jego zniewagą. Ona chce zapomnieć, on nie potrafi. Na siłę chce wymierzyć sprawiedliwość. Po drodze zapomina o swojej żonie. Skupia się tylko na sobie i swoich odczuciach.

Ten rodzinny thriller mógłby rozegrać się tak naprawdę w każdym miejscu na świecie, w każdym domu. Bo to film o kryzysie męskości. Emad cierpi, cierpi jego urażona duma i ambicja bo powinien  chronić swoją żonę. O ile Rana pogodziła się z wydarzeniami, o tyle Emad dolewa oliwę do ognia i staje się coraz bardziej agresywny. Ale czy to nie jest tylko na pokaz?

Film jest niezwykle szlachetny i mimo podejmowanego tematu subtelny. Głównie dzięki genialnej grze aktorskiej i wyczuciu reżysera. Powolne odkrywanie prawdy, daje widzowi wiele okazji do refleksji. A jak ty byś się zachował na miejscu Rany,albo na miejscu Enada ? Kto ma rację? Ona czy On? Kto wygra, czy zatriumfuje sprawiedliwość?

Szczerze polecam ten film każdemu.  Jest wspaniały do tego by zacząć po nim dyskusję. Ja z moim bratem całą powrotną drogę do domu spędziłam na debatowaniu czy śledztwo Enada miało sens?

To po prostu film, który śmiało można nazwać wybitnym.

Salesman

P. S. Dziś jest ten dzień. Dziś oficjalnie zaczęłam sezon na letnie sukienki w kwiatki.

Ścieżka dźwiękowa – Leonard Cohen – Chelsea Hotel #2

Mały człowiek. Wielka siła.

Co się tak krzywisz? To najlepsza kawa na całej Pradze – Turek! Zawiera domieszkę kawy naturalnej, jęczmień palony, ekstrakty smakowe i… tak dalej…..

Na wstępie cytat z pewnego serialu. Serialu, który ma ścisły związek z tym co dalej.

Zmiennicy.

W ubiegłą sobotę poszłam na ważne dla mnie spotkanie. W bibliotece odbyło się spotkanie z panią Ewą Błaszczyk.

Zna ją chyba każdy.  Z jedną strony jako aktorkę. Z drugiej jako matkę walczącą o zdrowie córki. Jako nieustępliwą obrończynię swojego dziecka. Kobietę po wielu przejściach. Bardzo silną osobę. Silną, zaklętą w drobnym ciele.

Powiem szczerze, że spotkanie z Nią zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Bo bądźmy szczerze ilość nieszczęść jakie spadły na jej barki, spokojnie mogłoby przypaść w udziale kilku rodzinom, a i tak miałyby prawo narzekać na swój los. Co mnie uderzyło, to to, że Ewa Błaszczyk nie narzekała, nie mówiła,że los ją niesprawiedliwie potraktował. Opowiadała o swoim życiu bez nadmiernego epatowania smutkiem i wzbudzaniem litości. Popatrzcie, jestem smutną wdową z córką, która tyle lat leży w śpiączce, macie mi współczuć i wzruszać się na każde moje słowo.

Owszem,  wszyscy na spotkaniu się wzruszali. Bo pewnie przypominali sobie trudne, smutne, często dramatyczne momenty w życiu, ale i swoją postawę, reakcję, myśli i emocje. I pewnie pamiętali też, że podobne emocje towarzyszą nam na co dzień. Ot, zaspałam, spóźniłam się na autobus, poleciało mi oczko w rajstopach, mąż krzywo spojrzał, dziecko się guzdrze, pies chce iść na spacer a tu pada, szef coś odburknął, a pani w mięsnym nie dała mi ładniejszego kawałka schabu. No istna tragedia, czarna rozpacz, dno, kaplica. Koniec świata. Nic tylko skoczyć z mostu, albo z balkonu.

Tymczasem Ewa Błyszczyk swój dramat przełożyła w działanie. Nie skupiła się tylko na sobie i swoim cierpieniu, ale i na pomocy innym. Bo nie od dziś wiadomo, że stagnacja tylko pogłębia gorszy nastrój. Trzeba działać, mieć cel, otrzepać zabrudzone kolana i ruszyć do przodu.

Podziw. Podziwiam jej odwagę. Energię. Życiową pasję. Optymizm. Radość z życia. Wiarę. Siłę.

Po tym spotkaniu postanowiłam sobie, że będę mniej narzekać. Wiem, że nie zawsze mi to będzie wychodziło. I czasem dla zdrowia trzeba. Ale postaram się przynajmniej nie wymyślić powodów do narzekania. I postaram się by patrząc dookoła widzieć więcej jasnych barw. I bardziej doceniać życie. Tak po prostu.

I z takim nastawieniem zostawiam Was na początek weekendu. Pozytywnego weekendu.

Nie to,że się chwalę, ale po dwóch dnia majowej zimy mamy piękną wiosnę od rana. Czapka leży w domu. A na nogach mam trampki. W końcu pachnie majem. I tym szalonym bzem.

P.S. Jutro mam dziesięciolecie matury. Nie wiem jak się ubrać na takie spotkanie w restauracji. Pomocy.

bc582aszczyk

Ścieżka dźwiękowa- Arctic Monkeys – I Bet You Look Good On The Dancefloor

Książkowo-filmowy kwiecień

Bez wstępów co nudzą i marnują miejsce. W kwietniu przeczytałam 13 książek. Z tego parę naprawdę dużych, więc jestem zadowolona. Czytaniu sprzyjała oczywiście paskudna pogoda za oknem. Teraz będzie hit, w kwietniu nie przeczytałam żadnej kiepskiej książki. Naprawdę, co najwyżej jedna jest po prostu średnia. I tyle.

Tą średnią była Dobra żona Elizabeth Buchan. Ani niczym nie zachwyciła,ale też nie odepchnęła, średnia pozycja i tyle. Historia małżeństwa z kryzysem jest nawet,nawet. Bo kiedy twój mąż jest ważnym politykiem robi się gorąco. To co tutaj mi nie pasowało to główna bohaterka, jej niezdecydowanie, niepewność siebie i rozterki egzystencjalne były chwilami przynajmniej nużące. Ale nie była to książka, która sprawiła,że postanowiłam już nigdy w życiu nie wziąć książki do ręki. To było średnie i tyle.

Ósme życie – Nino Haratischwili – ta książka dosłownie zawładnęła moim sercem i umysłem. Szczerze? Do tej pory jestem po prostu zachwycona. Nico jest młoda, z pochodzenia Gruzinka, mieszka w Berlinie, szuka śladów przeszłości w swojej rodzinie. A ta rodzina żyje w trudnych wojennych czasach. Historia zaczyna się od jej prababki Anastazji, której szybkie zamążpójście i pójście za głosem serca, okazują się początkiem końca bajkowego życia,córki właściciela fabryki czekolady. Wojna, zdrada, wielka miłość, namiętność. Dylematy moralne, oddalenie się od rodziny, dramaty, niepewność i ból. Fizyczny i psychiczny. Monumentalna, zachwycająca, wzruszająca i zaskakująca. Czytając ją przeniosłam się w nieznany mi świat i całkowicie się w nim zatopiłam. Polecam dosłownie każdemu.

Życie ją oszukało czy też ona oszukała życie- wychodziło na to samo.

Jeżynowa zima Sarah Jio. Ta książka była szeroko promowana parę zim wstecz, ja oczywiście sięgnęłam po nią celowo po pewnym czasie. Czemu celowo? Bo chciałam się przekonać, czy dalej będzie mnie kusić kiedy znikną nachalne reklamy. Kusiła. I po lekturze odczułam masę przyjemnych emocji.  Nie oszukuję się, to nie jest książka ta ważna i poważna jak pozycja wyżej,ale to nie znaczy,że nie jest nostalgiczna, ciepła,kobieca i rodzinna. Dodaje nadziei i optymizmu. Ta książka mówi o poznawaniu siebie, i dawaniu drugiej szansy. Bo przecież po każdej życiowej zimie musi przyjść wiosna. Polecam,kiedy jest nam źle.

” Prawdziwy przyjaciel to nie ktoś kto pomaga Ci w trudnych chwilach- to każdy potrafi. Prawdziwy przyjaciel umie cieszyć się Twoim szczęściem, świętować z Tobą  Twoje sukcesy nawet… nawet kiedy sam nie jest szczególnie szczęśliwy”.

W zimowym klimacie polecam Stąpając po cienkim lodzie. Skandynawski kryminał, mocno psychologiczny, nieco inny niż wszystkie inne. Zaskakujący, z oryginalną narracją i co tu mówić za dużo – zakończenie po prostu zaskoczyło mnie całkowicie. No może coś tak i podejrzewałam,ale przyznaję, takich książek chcę czytać więcej.  Camilla Grebe – warto poznać ją bliżej.

Natalia Fiedroczuk- Cieślak dostała Nike za książkę Jak pokochać centra handlowe. Ważne rozliczenie z początkami macierzyństwa. Myślę,że na tle lukrowanych blogów, książek, kont na Instagramie takie szczerze i trzeźwe spojrzenie na ogromną zmianę w życiu jaką jest pojawienie się dziecka jest wyjątkowo cenne. Depresja poporodowa, brak akceptacji ciała, nieprzespane noce, kolki, płacz matki z dzieckiem – autorka nie oszczędza czytelników. Szczególnie tych bez dzieci. Polecam każdej mamie, która ma dość terroru idealnego macierzyństwa.

Zatrudnij nianię na parę godzin. Znajdź żłobek. Idź na fitness. Idź na warsztat „Jak być lepszą”, idź na terapię, idź do psychiatry, do kołcza, do księdza, niech wypędzi z ciebie to niezadowolenie z siebie, niech dokona egzorcyzmu tłamszącego tęsknotę za szeroko otwartym oknem w samochodzie, za rozkoszą niemyślenia. Daj się szybko naprawić w warsztacie samochodowym dla zepsutych kobiet. Idź, idź i rób. Już

I teraz będzie o mamie. Matce Polce, której na głowie wali się cały świat. Zwykłe wakacje są początkiem końca dotychczasowego życia. Tego bezpiecznego i sielankowego. Mówię o książkach Niny Majewskiej- Brown. Wakacje i Zwyczajny dzień, te dwie książki, przeczytałam w prawie jeden świąteczny dzień. Wiem, wiem, żadna to wielka literatura. Takie bardzo kobiece, nieco tkliwe i dość oczywiste. Ale nie oszukujmy się, zdarzają nam się dni kiedy marzymy tylko o ciepłym kocu, kubku kakao i książce. Takiej babskiej, przytulnej, prostej, dającej mimo wszystko nieco nadziei. I taka jest ta książka, a raczej książki.

Brak makijażu sprawia, że nawet ja, spoglądając w lustro, muszę przypinać sobie plakietkę z nazwiskiem, bo się nie poznaję, nie mówiąc nic o włosach, które sterczą na wszystkie strony.

Filmowo było kiepsko. Obejrzałam 7 filmów, z czego 4 to były powtórki. Z nowości wspomnę o dwóch pozycjach.

Woody Allen. No kocham go. Ale kiedy obejrzałam  ten film pomyślałam sobie – Woody jakoś tak mnie nie porwało. Sorry kolego. Śmietanka Towarzyska to film, który zupełnie mnie nie porwał, a nawet nieco zmęczył. Taki banalny. To znaczy pewnie gdyby nakręcił go jakiś debiutant zebrałby przyjazne recenzje i dodano by jego twórcę do grona twórców, których warto obserwować i trzymać kciuki za rozwój talentu. Ale szczerze jak na Woody’go poczułam się rozczarowana i zawiedziona. Taki odgrzewany kotlecik. Owszem syci,ale większej przyjemności nie dostarcza.

z20537319q-smietanka-towarzyska-kadr-z-filmu

Jak być normalną? To tytuł hiszpańskiego filmu o Marii de las Montanas. Maria ma 30 lat, i pewnego dnia odkrywa, że nie jest normalna. Nie ma chłopaka, pracy,mieszkania, nie ma za to hobby, radości z życia i normalnych relacji z bliskimi. Robi więc plan i postanawia zostać statystyczną obywatelką. Szczęśliwą i zadowoloną. To taki prosty film, głównie o tym,że w życiu trzeba być po prostu sobą. Niby nic wielkiego,ale całość jest zabawna, przyjemna i całkiem sympatyczna. Poprawia humor.

zrzut-ekranu-2016-04-05-o-20-11-45

Ścieżka dźwiękowa- Belle & Sebastian- Your cover blown

Filmy na majówkę.

Pogoda jaka jest każdy widzi. Nie muszę więc mówić,że jest kiepsko. Rok temu chodziłam w samej koszulce, było ciepło, słonecznie, pięknie. Jadłam lody na starówce i piłam orzeźwiający świeżo wyciskany sok pomarańczowy. W parku oliwskim  skakałam po kamieniach i cieszyłam się wiosną. A teraz? Teraz nakładam sweter i szukam koca. Patrzę na padający deszcz i myślę tylko o porcji gorącej czekolady. Jest kiepsko. Aby jakoś uprzyjemnić sobie te ponure chwile polecam zrobić sobie seans filmowy. Popcorn, orzechy, suszone owoce. Dużo herbaty, ciepły koc, miłe towarzystwo, albo idealna samotność.

Jak wiadomo majówka sprzyja imprezom, towarzyskim wizytom, podróżom i małym i tym większym. Dlatego też z bazy moich ulubionych filmów, wybrałam te, które opowiadają o majówkowych aktywnościach.

Zapraszam na przegląd filmów, idealnych na ponurą majówkę.

Jak majówka to wyjazdy. Naród masowo rusza ku słońcu, oderwaniu od codzienności i odpoczynkowi. W trendzie wycieczkowym będziemy przez najbliższych parę zdań. Otóż razem z bohaterkami pewnego filmu przez moment będziemy w miejscu gdzie jest ciepło, świeci słońce, jest morze, dużo namiętności i jedna zazdrosna była żona. Kto wie gdzie dojechaliśmy? Tak, tak,witajcie w Barcelonie, jesteśmy tutaj razem z Vicky i Cristiną. Do Barcelony jedziemy, czy też lecimy,w  końcu to majówka, szkoda czasu na długie podróże, na zaproszenie samego Woody’go Allena. Zamieszkamy z seksownym Juanem Antonio, trochę w kość da nam jego seksowna była żona Maria Elena. Będzie gorąco. Bardzo zabawnie, choć momentami kryzysowo. Będziemy przyglądać się wszystkim odcieniom miłości, a  scenariusz naszej szalonej podróży sam Allen do końca będzie trzymać w tajemnicy. Jako, że Allen to Allen możemy liczyć, że nie będziemy tylko się opalać i zwiedzać zabytki. Wszyscy gotowi na potężną dawkę inteligentnego humoru, nieco emocjonalnego rozdygotania i emocji pod każdą postacią to odbierajcie bilety, bramka numer jeden, kierunek Barcelona. Miasto nieprzewidywalne jak kobieta.

vicky_christina_barcelona03

Rozumiem, że nie każdemu będzie pasować Barcelona, niektórzy marzą o innym kierunku podróży i innym towarzystwie. Być może macie nudną pracę, ot, biurowe obowiązki. Przekładanie listów, adresowanie kopert, pieczętowanie setek dokumentów, parzenie kawy, gapienie się w komputer i chcecie poczuć dreszczyk emocji. W takim razie podczas tej majówkowej podróży emocji będzie nadmiar. Nie tylko będzie gonić nas policja, ale i gangsterzy. Po drodze nauczymy się także robić perfekcyjny makijaż, i odkryjemy uroki planowania. A najważniejsze, dowiemy się, że najważniejsze jest  to by brać życie Pół żartem, pół serio. Sama nie wiem czy są na sali osoby, które jeszcze nie widziały tej komedii, nie boję się użyć tego słowa, wszech czasów. W każdym razie, kto nie oglądał, a leniwa majówka nie leży w jego klimacie, polecam ten prześmieszny film sprzed niemal 60 lat. To zawsze jest dobry wybór.

pol-zartem-pol-serio-384x480

 

Możemy też pojechać w głuszę. Bo na co dzień mamy dość ludzi, wrażeń, hałasu, nadmiar bodźców. Marzy więc nam się spokój, cisza, prawdziwa idylla. Pełen relaks. Bierzemy więc ciepłe czapki, siostrę i ruszamy do odludnej chatki. A tam… A tam nie będziemy leżeć w błogiej ciszy i dumać nad pokojem na świecie. Względnie o tym co będzie się robiło w ciągu następnych pięciu lat. Gdzie pojedziemy, co zobaczymy i co sobie  przywieziemy z podróży. Siostra twojej siostry to dość kameralna opowieść o konflikcie. Bo jak to bywa, poza dwiema siostrami jest tu jeszcze mężczyzna. Jeżeli lubicie mieszać się w cudze życie, maksymalnie je burzyć, ale robić to z wdziękiem i lekkością, bez nadmiaru słów, krzyków i rzucania talerzami, to ten majówkowy kierunek jest zdecydowanie dla Was.

your_sister_sisters_27988_4-28423-4

Są tacy co lubią spędzać majówkę w towarzystwie. Najlepszej przyjaciółki na przykład. Mądrzejszej od siebie. O co nietrudno kiedy wiosna, wolne dni i w ogóle jakaś taka aura. Więc mamy dwie niezbyt ogarnięte damy, jednego przystojnego mężczyznę, cały gang na głowie i jeszcze nowofundland. Tak, tak, razem będziemy szukać Lekarstwa na miłość. W zasadzie też nie wiem czy są jeszcze na sali osoby, które nie widziały tego filmu. Ale jeżeli majówkę musicie spędzać w parze niemieszanej, to koniecznie zapinajcie pasy i w drogę.

thumbs_mini_750_422_000001024_20150121142645_

Są i tacy co podczas majówkowego weekendu chcą nadrobić wszystkie zaległości filmowe. Chcą zaszyć się w kinie i do upadłego oglądać filmy. Łatwo wtedy zacząć tracić kontrolę nad rzeczywistością i zacząć mylić to co realne, z tym co filmowe. Jeżeli macie ochotę na film w filmie to znów Woody Allen ma dla Was receptę- Purpurową Różę z Kairu. Film ostrzeżenie, by za bardzo nie zakochiwać się w amancie filmowym. Szczególnie jeżeli nie jest się jego filmową partnerką.

purpurowa_roza_z_kairu03

Kiedy pojawia się maj, pojawiają się i grille, i domowe i ogrodowe przyjęcia. W raz z nimi pojawiają się i goście. I teraz będzie film o tym by dobrze sprawdzić kogo wpuszcza się do domu. Nicole Kidman do końca nie była pewna komu otwiera drzwi i okazuje się, brat jej męża jest nie tylko przystojny, ale i niebezpieczny. Szczególnie jeżeli w domu ma się nastoletnią córkę. Także film przestroga. Bądźcie czujni i dokładnie wybierajcie swoich gości. Licho nie śpi, o czym świadczy ten niesamowity thriller, który posiada specyficzny, nieco gotycki klimat i nieśpieszne tempo, które podkręca napięcie idealnie… Stoker. Strach się bać….

STK-7631.NEF

Majówka to również dobry czas na to by nadrobić zaległości w zabawie z  dziećmi, albo po prostu poczuć się jak dziecko. Rodzinna wycieczka? Czemu nie. Dużych i małych zapraszam na podróż z Kochankami z księżyca. Przepiękny,niezwykle wysmakowany film. Artystyczne arcydzieło. Skromny, prosty, a jaki bajeczny. Jeżeli wciąż lubicie magię kolorów, a w duszy mieszka dziecko, to znaczy,że najwyższy czas udać się w tę podróż. Dawka wzruszeń i szczerego zachwytu zupełnie gratis.

movie_-_moonrise-kingdom

Także tego, udanych wycieczek i lenistwa. Czy to realnego, czy filmowego.

Ścieżka dźwiękowa-  Creedence Clearwater Revival – Proud Mary

Nowa miłość na wiosnę

Tak, zdarza się. Ludzie wiosną ponoć częściej się zakochują. Nie wiem, czy to zapach kwitnących kwiatów, czy to efekt nieśmiałego słońca, kusząco odsłoniętych kostek, albo po prostu efekt komercyjnego przekazu- jest wiosna, pokochaj innych.

Rady tej posłuchała pewna dama. Ciemne włosy, szczupła, chyba sympatyczna. Uśmiechnięta. Randka. Wiosenny płaszczyk, co z tego,że pogoda nieciekawa, rozgrzewa ją myśl, że zaraz spotka tego, którego chciałaby nazwać tym jedynym. Delikatny makijaż, dziewczęca fryzura, odrobina ulubionych perfum. Knajpka, spacer, kino? Niespodzianka, po prostu niespodzianka. Musi być więc gotową na wszystko. Czuje motyle w brzuchu i lekkie podenerwowanie. Kwitną magnolie, i jest tak pięknie. I to zakochanie. Akurat na wiosnę. Nie ma to tamto. Poszczęściło się jej.

Jest i on. Brunet, wysoki, pewny siebie. On chyba wierzy w prognozy bo przywdział zimową kurtkę. Spryciarz. Taki seksowny trzydniowy zarost. . Ach, jest pięknie. Jej  różowy płaszczyk. Róż w sercu.

Wiosna wiosna w koło. Zakwitły bzy….

Śpiewa skowronek nad nami,
Drzewa strzeliły pąkami,
Wszystko kwitnie w koło, i ja, i Ty.

7ea5bddfc6b52890b2165009cd716806

No pewnie, że kwitną. Zakochani jak nic. No ok, może to jeszcze nie wielka miłość, może nawet nie zakochanie, może zauroczenie? Ależ to nieważne. Najważniejsze, że znów jest wiosna, bzy, ptaszki śpiewają, pąki strzelają, a oni zdecydowanie mają się ku sobie!

Gdy samotnej zimy masz już całkiem dość
Czekasz aż nadejdzie nowy maj, hej, hej, hej!
Przyjdzie z nim ktoś inny, całkiem inny ktoś
I znowu wszystko jest naj….

818078103457532506e9757b9659035e

Tak, po długich miesiącach w końcu zaświeciło słoneczko. Po zimie w sercu i takiej na ulicy przyszedł piękny czas. Idą, nieśmiało rozmawiają, ot takie banały, jak minął tydzień? Napoleonka czy kremówka? Kawa czy herbata? Disco polo czy  polski rap? Och ja miło gubić się w gąszczu pytań, czuć zmieszanie i lekkie podenerwowanie – lubi kawę? Nie, chyba herbatę? Sama już nie wie co ma powiedzieć. Ale wiecie co? Pewnie w ogóle jej to nie przeszkadza.

To był maj,
pachniała Saska Kępa
szalonym, zielonym bzem.
To był maj,
gotowa była ta sukienka
i noc się stawała dniem.

7d7ebe0dbaef632b579c67fec07335d6

Tak, maj, wiosna, wszystko pachnie bzem. Pachnie jak szalone. Czy to była Saska Kępa? Nie, nie była. Ale co z tego, że nie była? Majem pachnie nie tylko na Saskiej. Sukienka? Nie, ona miała spodnie. Na sukienkę było nieco za zimno. Sukienka będzie na później. W kwiatki, może w bzy? A może cała w bieli? No cóż, dziewczyny tak mają, pierwsze randki, a one już wybierają białe sukienki, koronki, treny, satyna czy tafta, a może muślin? Kościół czy urząd? Wesele na 100 par, czy skromnie dla najbliższych? Parka czy trójka dzieci? Rysiu czy Grześ? A może Hania bądź Weronika? Ach, ten szalony maj, co pachnie bzem…

Piękny dzień, naprawdę piękny dzień
Wiosna tuż, pachnie w krąg majem
Chyba ktoś zawołał imię jej
Może tak tylko się zdaje….

5cfe92cc262d2d60120736627d399cb1

I tak idą, idą. I jest pięknie. W ręku mają kubki z jaśminową herbatą na wynos . W zasadzie nie wiedzą gdzie idą. Chyba mieli jakieś plany,ale one już są nieważne. Nie idą do kina, do kawiarni, galerii, teatru itp. Skoro jest tak piękny dzień, pachnie już majem. A za każdym razem kiedy on mówi jej imię ona czuje się wspaniale. Tak miło, wyjątkowo. Tak, zdecydowanie czuje się jak jedyna dziewczyna na świecie. Chwilo trwaj. Nie znikaj.

I znowu wiosna wiosna wiosna wokół nas!
I znowu wiosną wiosną najlepiej tracę czas!

0b4b88a68d9066ab37c6cde33315e7a7

Tak, tracą czas. Nie, że tracą go w swoim towarzystwie. Nie, oni po prostu spacerują tak bez celu i po prostu cieszą wiosną i swoją obecnością. Pewnie po cichu liczą na jakieś dalsze spotkania. Układają w głowie plan wiosennego marnowania czasu. Oczywiście we dwoje. Bo wiosna, bo bzy, bo powietrze przesycone jest szaleństwem i buzującymi hormonami. I co z tego,że czasy gimnazjalno-licealne mają już dawno za sobą. Są piękni, prawie trzydziestoletni i tak pięknie tracą czas.

Nie wiem co będzie dalej. Pewne jest to, że po maju, przyjdzie czerwiec. Co z naszą wiosenną parą?

Sama nie wiem. Ale będę na bieżąco informować.

Jak tylko czegoś się dowiem dam znać.

Jak tylko przeczytam więcej o tej parze.

Tak przeczytam. Nie….

Nie mówcie, żeście myśleli, że to o mnie?

No, kto tak pomyślał?

Nie, naprawdę?

Ok, to tylko zbiór majowych piosenek ( Zbyszku tym razem specjalnie dla Ciebie same polskie utwory) inspirowane miłosnym spacerem pewnej pary. W pewnym brukowcu znalazłam bowiem  ekskluzywną relację z randki niejakiej Klaudii H. z nie wiem kim. Napisali, że to nowa miłość. Także tego, zainspirowałam się, i poczyniłam taki wiosenny wpis. Muzyczno-rozrywkowo-wiosenny. Tak na przywołanie wiosny, na przekór, wyczekując majowych dni, chcąc wyprosić czapkę i szalik.

Bo wiecie u mnie to będzie…

Wyjątkowo zimny maj

Zimny kraj, zimny maj …

dc8174f9e8b59dd1bbf4aefb63ad5266

Wiecie alergia w natarciu.

Ścieżka dźwiękowa- New Order – Angel Dust

Seriale świąteczne

Zgodnie z prognozą pogody ten świąteczny czas ma być bardzo rodzinny, domowy, stołowy i telewizyjny. Niestety, chociaż połowa kwietnia za nami, aura postanowiła być kapryśna i czeka nas deszcz. Oczywiście bardzo by mnie cieszył jego brak-vivat idealnie wymyte okna,ale z naturą się nie wygra. Od paru lat mam suche i przyjemne Boże Narodzenie. I nieciekawą Wielkanoc. Ostatnią piękną i ciepłą, pamiętam sprzed 7 laty, kiedy to wyjechaliśmy i cieszyliśmy spacerami, brakiem obowiązków i piękną pogodą. Jak miło było mieć wszystko podane, zabrane i przygotowane. Ja miałam tylko o odpowiedniej porze zejść na posiłki na dół i cieszyć magią świątecznych dni.

Tegoroczne Święta będą domowe. Jeżeli prognozy się sprawdzą będą książkowo-telewizyjne. Polecam więc maraton serialowy oglądany w dobrym towarzystwie. W końcu obecne serialowe produkcje niejeden raz okazują się dużo lepsze niż hollywódzkie superprodukcje. Rodzina,przyjaciele, albo samotność. Sernik, jajko w majonezie, talerz żurku. Nieważne, zapraszam na mój maraton.

Najpierw jednak powiem czego nie polecam, co zdecydowanie warto ominąć. Tak, tak, opowiem o serialu, który bardzo mnie rozczarował. Świat się nim zachwycił, a ja jak zwykle, stoję w kontrze. No może finałowy odcinek był ciekawy w 5 procentach czasu, ale kurczę żółciutkie, to troszkę za mało. O czym mówię? Westworld. Nie dość, że mnie nie zachwycił to jeszcze naprawdę znużył i zmęczył. Dzielnie jednak trwałam do samego końca-fanfary, oklaski i ukłony. O czym jest ten serial? Kojarzycie Jurassic Park? Miejsce gdzie można pospacerować i porobić zdjęcia miłym dinozaurom? Zamysł jest podobny. Wizjoner-grany przez samego Anthony’go Hopkinsa (nomen omen świetnie grającego), założył futurystyczny park rozrywki. Zgodnie z nazwą akcja dzieje się na Dzikim Zachodzie. Za słoną ilość gotówki można wykupić sobie pobyt, pochodzić od Saloonu do Saloonu, pobawić się z prostytutką robotem-zawsze chętną i gotową, a potem sobie postrzelać i pozabijać kogo się chce. Wszystko na niby, postrzelonego robota odda się wszakże do naprawy, zaś w człowieku pozostaje wielka radość. Pierwotne instynkty zostały zaspokojone, można sobie wrócić do domu, do normalnego życia. Do korporacji, do dzieci i małżonki. Problem się robi, gdy to roboty ulegają awarii-czytaj psuje się system. Teraz to roboty przejmują władzę nad parkiem, a żądzą nimi mordercze myśli. Albo nie myśli nie, programy. W każdym razie teraz to ludzie są w niebezpieczeństwie,bo zabawa wymyka się znanym scenariuszom. I wiecie co? Z zewnątrz wszystko wygląda genialnie. Świetni aktorzy, wspaniała realizacja, przyjemna muzyka, klimat, zdjęcia itp. Ale, ale, to tylko wydmuszka. Wydmuszka, piękna, pomalowana setkami barwnych i misternych wzorków, ale wydmuszka. Popatrzeć można, ale pożytku żadnego z tego nie ma. Zdecydowanie przerost formy nad treścią. Bo jak rozumiem w zamierzeniu twórców serial miał spore ambicje, również te intelektualne. Nie wyszło. Przynajmniej w moim  odczuciu ten serial jest bez sensu. Trochę jak twórczość Paolo Coehlo – Ile dasz, tyle otrzymasz, czasem z najbardziej niespodziewanej strony-cytat mistrza . Można się zachwycać, szukać głębi i wcielać w życie. Można się pośmiać z banałów. I ja się śmieję. Jeżeli macie ochotę poczuć wspólnotę z  okropną pogodą, i narzekać po obejrzeniu maratonu z tym serialem, to polecam.

037d28547c7cde2b659bcc0f24b42d81

Teraz będzie coś dla tych co zamiast Dzikiego Zachodu i robotów, lubią historię. A leżąc w łóżku, wyobrażają sobie,że to królewskie łoże. Że na nocnym stoliczku dumnie spoczywa wypolerowana korona, służba wygrzała nam kołderkę, a usłużny lokaj przyniesie nam mleczko z miodem gdy boli nas gardełko. W końcu czego się nie robi dla królowej. Tak, dla miłośników luksusów i królewskich klimatów, zapraszam na królewskie święta z The Crown. O czym jest ten serial? O królowej Elżbiecie II, którą poznajemy jako młodą dziewczynę, szykującą się do małżeństwa, uwaga nowość na królewskim dworze, z miłości. Elżbieta jak każda młoda mężatka miała plany na najbliższe lata. Oczywiście, wiedziała,że jest następczynią tronu, ale chciała skupić się na rodzinie, poświęcić się rodzinnemu szczęściu, pasjom i planom męża, a także dzieciom. Wszyscy (albo prawie wszyscy) wiemy jednak, że Elżbieta nie mogła długo pozostać jedynie pretendentką do tronu. Śmierć jej ojca kazała jej usiąść na tronie, i zacząć wieść życie, na które nie była jeszcze gotowa. Chociaż była od lat do niego przygotowywana. Dziewczyna, bo przecież Elżbieta w chwili śmierci ojca miała 26 lat, musiała stać się najważniejszą osobą w państwie, głową kościoła i przykładem dla milionów poddanych. A przecież chciała inaczej, miało być inaczej. Tyle chciała przeżyć, zobaczyć, poczuć,nim nadejdzie ten dzień. Zamknięto jednak ją w sztywnych konwenansach, wiele wymagano, i jeszcze więcej oczekiwano,od tej drobnej dziewczyny. Mogłoby się wydawać, że serial opowiadający o życiu królowej będzie nudny, oczywisty, nijaki, przesłodzony, aż mdły. Ale zdecydowanie taki nie jest. Przede wszystkim widzimy w niej Elżbietę z krwi i kości. Ze swoimi lękami, niepewnościami i słabościami. A do tego bliżej poznajemy jej męża, Philipa-polecam popatrzeć na królewski dwór jego oczyma ( na marginesie pięknymi oczyma). Serial z klimatem. Owszem, fani szybkiej akcji, niezwykłych efektów specjalnych i zaskoczeń będą zawiedzeni. Ale Ci co szukają chwili wytchnienia, spokoju, pięknych dekoracji i przyjemnej dla oka scenerii, a do tego nienarzucającego się scenariusza, który służy odpoczynkowi znajdą w tym serialu wszystko o czym marzą. Polecam oglądać z zapasem ciasta i imbryczkiem dobrej, angielskiej herbatki. Klimat retro gwarantowany.

7b49ffae9491b04fd2c8ebb2c8dbbedb

 

Teraz coś dla tych co lubią styl glamour. Co lubią rezydencje nad oceanem, przeszklone salony, urocze wnętrza wprost z katalogu. Sukienki przed kolano, idealnie ułożone włosy i dużo, dużo kłamstwa. Tak, kłamstwa. Tak bowiem żyją bohaterki serialu Wielkie Kłamstewka. Z pozoru jest idealnie. Celeste ma zabójczo przystojnego męża, rozkoszne bliźniaki, przepiękny dom, nie musi pracować, a jako, że była prawniczką, to ma też co nieco w głowie i ogólny szacunek. Jest też Madeline, ma fantastyczny dom, dwie córki, zakochanego na zabój męża, wielką pasję czyli teatr i niezwykły dar zjednywania sobie sympatii innych. Jest Renata, zimna, zdystansowana, kobieta sukcesu, późna matka małej Amabelli, zakochana w córce do szaleństwa. A jej dom, dobry zajączku wielkanocny, toż to arcydzieło dizajnu. Jest i Bonnie, obecna żona pierwszego męża Maddie. Młodziutka fanka jogi, zdrowego stylu życia i wyluzowanego podejścia do wychowania dzieci. W ten świat wchodzi Jane Chapman, młodziutka matka Ziggy’go. Ewidentnie dziewczyna z przeszłością. Jane zdecydowanie przed czymś ucieka, dlatego też jako miejsce do życia wybiera sobie to idylliczne miasteczko. Idealne by zapomnieć o wszystkim i zacząć od nowa. No dobrze, ale o co chodzi? W pierwszej kolejności możecie pomyśleć, że to serial o idealnym życiu paru kobiet, które w życiu niewiele mają do roboty, spotykają się więc na kawkach i herbatkach, plotkują, udają się na masaże i niekończące się seanse w spa. Ale, to tylko pozory. Pierwszego dnia szkoły mały Ziggy zostaje wskazany jako osoba, która dokucza Amabelli Klein, córce Renaty. Renata nie pozwoli zaś by Ziggy nie poniósł kary, w końcu jej słoneczka nie można skrzywdzić… Serial oparty jest na książce Liane Moriarty, kiedy przeczytała ją Reese Whiterspoon postanowiła wyprodukować serial. Zaprosiła do udziału wspaniałe aktorki- Celeste gra Nicole Kidman, Renatę Laura Dern, a Jane Shailene Woodley. Sama zaś gra Maddie. Z początku sądziłam,że ten serial będzie niestrawnym czymś w stylu Gotowych na wszystko. Ależ to tylko pozory. Wielkie kłamstewka są po prostu genialnym serialem. Serialem, który polecam dosłownie każdemu. Dwutorowa akcja- wiemy, że w miasteczku wydarzyła się zbrodnia, ktoś nie żyje, prawdy powoli dowiadujemy się przesłuchań i rekonstrukcji paru ostatnich dni przed katastrofą. Widzimy jak upada fasada idealnego życia, jak pokazuj się prawdziwe oblicze głównych postaci. Widzimy wszystkie cienie ich życia. I krok po kroku odkrywamy prawdę o „bajkowym ” życiu mieszkanek miasteczka nad wielką wodą…

cfc997eb0e702fe6f30cd75546fedea2

W ten wielkanocny poranek życzę Wam masy serdeczności i dużo nadziei.

Również tej pogodowej. Dziś, pierwszy raz od 6 dni nie padał deszcz. Kiedy szłam na Rezurekcję powitał mnie poranek z ….  śnieżną zamiecią.

e1a76d04b8187f51f195fd3dedcf1a5c

Ścieżka dźwiękowa- Belle & Sebastian- Judy and the dream horses

Książkowo-filmowy marzec

Z grubej rury, zaczynamy od filmów. Bez zbędnych wstępów. W marcu 6 filmów. Byłoby 8, ale niestety podczas oglądania dwóch po prostu zasnęłam, stąd też wciąż nie wiem jak się skończyły,a  tym samym nie wiem jak je ocenić. Zważywszy na to, że na pierwszym filmie zasnęłam w pierwszych dniach marca, musiałabym  już chyba oglądać go od początku,a  jako,że na to szkoda mi czasu, to nie wiem czy kiedykolwiek do niego wrócę.

Ale do rzeczy. W tym miesiącu obejrzałam 2 dobre filmy, dwa kiepskie, i jeden o którym  wciąż nie wiem co myśleć. Postanowiłam tego filmowego sandwicha zacząć właśnie od środka, czyli od sera i sałaty. Kamper. Polski film o 30 latkach, współczesnych. Młodzi, zdolni, żyjący w wielkim mieście. Ona  i on, para, małżeństwo, dość niedobrane zresztą. Ona lubi gotować i ma duże ambicje, on w prac gra w gry komputerowe. Mają wygodne mieszkanie z naprawdę ładną kuchnią. On jest przedstawiany jako niedojrzały, dziecinny i obdarzony nadmiarem kiepskiego poczucia humoru. Ona ma być jego przeciwieństwem, marzycielka, śliczna blondynka o bogatej duszy i romantycznym usposobieniu. W tej parze on jest przedstawiany jako szukający swojego miejsca niedojrzały typ, a ona zaś szukająca stabilizacji i pewności . Ale było chyba na odwrót. W każdym razie standardowo jak to bywa w polskim filmie, pomysł ciekawy, aktorstwo ciekawe, ale te problemy naszych rówieśników zdecydowanie od czapy. Maksymalnie przejaskrawione i cóż, nużące się stały w pewnym momencie. Dla mnie za mało tutaj realizmu,a  za dużo zabawy. Film miał być czymś świeżym ,a  wyszedł mocno, mocno średni.

626819_1-1

Lobster, nic z niego nie zrozumiałam, i chyba mi z tym dobrze. Nie chcę tego zmieniać, więc wybaczcie, dłuższej recenzji nie będzie.

Dzień matki. Dosiadłam się do mamy co go oglądała. To była tortura. Duszy i ciała. Maksymalnie żenujący film. Sama nie wiem kto wpada na takie pomysły, i jeszcze znajduje kogoś kto zatrudnia gwiazdy, czyli daje na to wszystko pieniądze. A gwiazdy grają w takim filmie i mówią,że to zabawne, ciepłe i mądre. Akurat. Po seansie powinni płacić temu kto dotrwał do końca. Ja dotrwałam. I żałuję. Nie wiem czy jakakolwiek suma zrównoważy straty na mojej duszy.

dzien-matki-9

Teraz plusy. Sierpień w Hrabstwie Osage. O ile Dzień matki z Julią Roberts uznaję za film żenujący, o tym ten z jej udziałem szczerze podziwiam. I chociaż głównym powodem dla którego obejrzałam ten obraz, była raczej Meryl Streep to szczerze zauroczyła mnie tutaj właśnie Julia. O czym jest ten film? Mamy rodzinę, ciężko chorą matkę i ojca, który właśnie znika. Te wydarzenia łączą zwaśnioną rodzinę przy wspólnym stole wyrzutów. Stole dramatów, tajemnic, złośliwości, pretensji i konfliktu pokoleń. Film , który w zasadzie sam się ogląda. Doborowa obsada, genialne aktorstwo, i chociaż chwilami mam wrażenie, że parę wątków jest albo zbytecznych, albo niepotrzebnie rozbuchanych, to przy końcu miałam poczucie, że obejrzałam naprawdę świetne kino.

augustosage-650x284

Najpierw przeczytałam książkę. Potem sięgnęłam po film. Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął, to nie jest kino wysokich lotów. Ale coś w sobie ma. Niezwykły urok, oczywiście wszystko za sprawą głównego bohatera. Niesamowicie pechowego, ale i uroczego staruszka, któremu niejedno „przypadkowe” morderstwo można wybaczyć. Zdecydowanie film na ponury wieczór, poprawa nastroju gwarantowana.

doc_6415_0

Książki. W marcu było ich 12. Było dziwnie. Trzy książki mogę szczerze polecić, jedna wciąż czeka na moją ocenę, i chyba nigdy nie powiem w pełni przekonana, czy mi się podobało, czy to gniot totalny. Zaś kolejne trzy to książki do, których aż wstyd się przyznać. Przyznaję, że sama nie wiem jak książeczki Mai Banks znalazły się na moim czytniku. Ale się znalazły. A ja przeczytałam historię trzech braci- tak, tak, każdy brat i jego ukochana, dostali własny tomik. Więc przeczytałam niesamowicie idiotyczne historyjki o tym,że ona go kocha, on też, ale jest jakieś „ale” i kiedy wydaje się, że to koniec, to wszystko kończy się wspaniale. Dzieci się rodzą, brzuchy rosną, szczęście płynie jak rzeka z landrynek, a motylki skaczą z radością ku różowym balonikom. Uff, ulżyło mi. To znaczy poczułam się jak  nałogowy zjadacz czekoladek na spotkaniu Kwandransowych Grubasów. Zgrzeszyłam, ale przyznaję się do błędu, obiecuję więcej nie czytać takich głupot.

Teraz coś co polecam. Zacznę od mocnego tytułu. Fioletowy hibiskus –Chimamanda Ngozi Adichie . Tak, wiem, brzmi to nawet dość przyjemnie i jakoś tak radośnie i wiosennie. Albo kojąco, jak kubek herbatki w zimowy wieczór. Ale pozory mylą. Dokładnie, pozory mylą, to całe sedno tej książki i puenta. Porządna rodzina, majętna, rodzice, dwójka dzieci, prywatna szkoła, coniedzielna Msza Święta, szanowani przez lokalną społeczność. Bajka. Ale za fasadą domu dzieje się prawdziwy dramat. Bardzo poruszająca i przejmująca historia cierpienia jakiego doznaje się od najbliższej nam osoby.

Czasem dobrze jest się zbuntować. Bunt jest jak marihuana, w odpowiednich dawkach bywa pożyteczny.

Pustkowie- Blake Crouch. To książka dla tych co naprawdę lubią się bać. Trup ściele się gęsto, krew tryska po ścianach i sufitach, a napięcia i emocji tu tyle, że nawet powiew wiatru mrozi krew żyłach i nie pozwala spokojnie nocą spać. Tak,to nie jest książka dla ludzi o  słabych nerwach. Andrew to autor kryminałów, jego książki dobrze się sprzedają, on sam ma sporą wyobraźnię,ale nawet on nie mógł sobie wyobrazić tego co dane mu będzie przeżyć. Bardzo dobre tempo akcji, brutalna, trzymająca w napięciu. Kto ma nerwy i stali, i lubi kryminały,musi przeczytać.

Zobaczyłem odrzutowiec, kreślący długą białą smugę nad pustynią. „Czy mnie widzisz?”, pomyślałem, mrużąc oczy, by dojrzeć odbicie słońca na dalekiej metalicznej tubie. „Czy ktoś patrzy w dół, na mnie, ze swojego maleńkiego okienka, kiedy ja patrzę na niego? Czy widzisz mnie i to, co zrobiłem?

Amy Stewart w swojej książce Dziewczyna z rewolwerem opowiada historię pierwszej kobiety szeryfa. Trzy siostry Knoop mieszkają na uboczu, mają farmę i wydawać by się mogło ustabilizowane życie. Do pewnego dnia, do dnia wypadku. Wóz sióstr zostaje uderzony przez pojazd lokalnego bogacza. Constance postanawia walczyć o odszkodowanie, nie wie jednak, że naturalna prośba staje się początkiem niezwykłej przygody sióstr,oraz początkiem zmiany  dotychczasowego życia. Wspaniale napisana, z dużą dawką humoru i lekkością, oparta na faktach. Poza tym przepięknie wydana, szczerze zakochałam się w okładce. Polecam każdej damie, która w skrytości ducha marzy o odznace…

Teraz będzie o książce, co do której mam solidne wątpliwości. Będzie o Królu Szczepana Twardocha. Ok, zacznę od plusów. Twarodch rewelacyjnie odtworzył przedwojenną Warszawę, genialnie oddaje wręcz klimat miasta, gdzie obok siebie mieszkali Polacy i Żydzi. Jednak sam temat…. No cóż, narkotyki, seks, boks, porachunki…. Dla mnie to zdecydowanie męska książka. O ile nie mam nic przeciwko ostrym i soczystym pozycją-patrz Pustkowie, to Król mi nie podszedł. Nie wiem czemu? Znów na wielki plus wspaniałe wydanie, prawdziwa ozdoba półki. Ale mówiąc szczerze, po przeczytaniu nie czułam,że miałam do czynienia z jedną lepiej ocenianych polskich książek ubiegłego roku. Być może po prostu to książka nie dla mnie. O ile momentami mnie zachwyciła, to chwilami miałam ochotę rzucić Królem o ścianę. No ok, o miękkie łóżko.  To jest po prostu męska książka,pełna przekleństw, nadmiaru chuci i irytującego męskiego spojrzenia na kobiety. Jakoś ten cały półświatek nie kręci mnie jak innych. Sorry Szczepan.

Gdzie zaczyna się jeden człowiek, a kończy drugi?
Zaprawdę, powiadam wam, nie ma czegoś takiego jak człowiek.”.

 

Marzec to również bardzo serialowy czas. Ale o tym będzie później. Czas myć, pucować i szorować. Czas wpaść w przedświąteczną gorączkę.

Ścieżka dźwiękowa- Miles Kane-  Give up