Zaplątana

Dzisiejszy wpis zainspirował wczorajszy dzień, wróć, przedwczorajszy. Wczoraj miałam wolne. A raczej droga do pracy. I 12 razy przesłuchany ten sam utwór. Tak, tak, zaplątałam się. Zapętliłam. Czasem tak mam. Są takie piosenki, których nie potrafię słuchać jeden raz. Ledwie się zacznie a ja zaczynam żałować, że upłynęło już 5 czy 10 cennych sekund i piosenka pędzi. A ja bym chciała ją zatrzymać. I zatrzymuję ją przy sobie w oryginalny sposób. Czyli po prostu puszczam sobie non stop. I o dziwo, są takie utwory, które mimo tego puszczania od nowa i raz jeszcze, nigdy mi się nudzą. Dziw to wielki, ale tak jest. Raz tak się zapętliłam , że całą drogę na wakacje – 300 km, słuchałam tylko jednej piosenki. Dalej ją lubię!

Zapraszam więc na przegląd moich zapętleń.

Na pierwszym miejscu będzie moje ostatnie zapętlenie. Piosenka wpadła mi w ucho ponad rok temu. Ot, czekałam na Fakty, leciała reklama, Jude Law wsiadał do super auta, w tle leciała ta piosenka, a ja przepadłam. Od razu zaczęłam szukać tego utworu, znalazłam i słuchałam jak zaczarowana. Potem na trochę mi przeszło. A ostatnio znów wróciło. Ze zdwojoną siłą. Nie ma możliwości bym nie zrobiła sobie codziennie seansu z tą piosenką. I jest to o tyle dziwne, że ten utwór nie jest jakoś specjalnie w moim stylu. Ale ma w sobie olbrzymią moc! I ta moc zdecydowanie mi pasuje i wprawia we wspaniały nastrój. Z pewnością nie kojarzycie tego nazwiska, więc przedstawiam Jimi Charles Moody. Tajemniczy młody Brytyjczyk, który dosłownie i w przenośni skradł moje serce.

Jimi Charles Moody – House of Moody

Następny utwór jest spokojniejszy. Ale dużo, dużo smutniejszy w odbiorze. Nie przeszkadza mi to jednak iść ulicą i śpiewać. I musi wyglądać co najmniej idiotycznie kiedy tak sobie drepcze w radosnej sukience w kwiatki i śpiewam, że w zasadzie to samobójstwo nie jest tak bolesne jak się mówi. Może już niektórzy będą kojarzyć. Ale nie powiem od razu, kto,co i dlaczego. Otóż ten zespół nie tylko tworzy wspaniałe piosenki swoje, własne, i osobiste, ale i genialnie działa w kwestii coverów. Ich interpretacje znanych utworów są często dużo, dużo lepsze niż oryginały-tak Rihanno, patrzę na ciebie. Nie inaczej jest i z tą samobójczą piosenką. Zasadniczo, na przekór, im częściej jej słucham, tym mam lepszy humor ! Duża w tym zasługa głosu wokalisty, po prostu mnie urzeka i wprawia w ekscytację. W pewnym momencie tej piosenki po prostu mam dreszcze. I mam ochotę spacerować, chłonąć piękno świata i nigdy nie wyłączać tego utworu. Najgorzej jak usłyszę ją rano w radiu, wtedy cały dzień chodzi mi po głowie. A gdzie tam po głowie, po całym ciele ! I non stop ją sobie nucę. Panie i Panowie., Manic Street Preachers.

Manic Street Preachers – Suicide is painless ( Thehe from MASH)

Będzie po polsku. Młoda wokalistka, piosenka  o nieco pokręconym tekście, mocny głos i dziwna energia. Ta energia dosłownie wsiąka mi w mózg. Zdecydowanie nie mogę poprzestać na jednym odtworzeniu. Jak na nią trafię to katuję bez ustanku. Uwielbiam ją śpiewać. Tak, szalenie podoba mi się jej tekst. Szczególnie ten fragment mówiący o tym, że bohaterka pieśni,chce oglądać całą gamę złości w kości i chce poczuć z kimś tlen. Wiem, wiem,dla kogoś może to być idiotyczne, ale ja nie potrafię się powstrzymać i słucham  tej piosenki aż mi padnie bateria w telefonie. Daria Zawiałow i jej Malinowy Chruśniak. Uwaga, z tym utworem jak z malinami, trudno poprzestać na jednym razie!

Daria Zawiałow – Malinowy Chruśniak

Teraz zmieniam klimat. Będzie parę panów w średnim wieku. Kiedy oni zaczynali to pani Darii nie było jeszcze na świecie. Panowie są z Polski, pewnie każdy ich dobrze zna. Nie musi lubić oczywiście, ale znać zna. I pewnie ma jakieś wspomnienia związane z ich muzyką. Ja mam. Mam takie, że oczywiście ciężko mi wyłączyć ich piosenkę. To jest śmieszne, ale moja mama kochała ten utwór. Tak bardzo, że przeszło na mnie. Miałam parę lat i śpiewałam razem z wokalistą, że znowu pada deszcz. I tak mi zostało. Potrafię kilkanaście razy z rzędu się zapomnieć i śpiewać ( za głośno), że jak się nie umie kochać wprost to kpi los i pada deszcz. Szczególnie jest to groźne kiedy mam zły nastrój. Wtedy nie odpuszczam. Katuję ten utwór do upadłego! Przepraszam sąsiadów, ale kiedy słyszę Lady Pank włącza się we mnie dzikie zwierzę i śpiewam jakby ktoś mi za to płacił.

Lady Pank – Znowu pada

Teraz czas na piosenkę samochodową. Nie wiem czemu, ale lubię ją sobie posłuchać jadąc autem. Potrafię tak non stop jej słuchać, aż dojadę do celu. O dziwo, ta piosenka w wersji niekoncertowej nie bierze mnie w ogóle, ot poleci, i koniec. Ale kiedy słyszę wersję z koncertu w Łodzi, to nie ma zmiłuj. Męczę samą siebie! I tak do upadłego. Non stop, aż pękają opony. No, może nie aż tak. Ale parę razy zirytowany kierowca chciał się mnie pozbyć z auta, mówiąc,a  raczej grożąc – jeszcze raz, a ciebie wysadzę. I wracaj sobie pieszo. Nie daję się. Tylko razem z wokalistą śpiewam, że trzeba trzymać fason. I klasę. Zawsze i w każdej sytuacji. Tak, tak, ten zespół to…. Toto.

Toto – Hold the line

I sam koniec. Wisienka na torcie. Nie mogło w zestawieniu nie znaleźć się moje ukochane Depeche Mode. Ta piosenka nie znalazła się na żadnej płycie jako jedna z 10-12 utworów, które znajdowały szersze uznanie i lądowały na płycie. To jest b-side, który moim zdaniem,, skromnym zdaniem, jest po prostu genialny. Sama nie wiem czemu nie znalazł się na płycie, ale liczę, że kiedyś tę tajemnicę wyjawią mi panowie, przy jakiejś herbatce. W każdym razie, kiedy zacznę słuchać tej piosenki to mam dreszcze. Uwielbiam napięcie, emocje, głos, muzykę, po prostu wszystko. Kiedy jej słucham zapominam, o całym świecie. Raz poszłam z nią na ustach na zakupy. Zapomniałam co miałam kupić, kupiłam zupełnie coś innego,ale zasadniczo w ogóle mi to nie przeszkadzało. Nic a nic. Kiedy tylko słyszę, że jeden dotyk, jeden pocałunek, a ona teraz ściga cienie jego ciała w swoim łóżku i jestem w niebie. Chociaż ta piosenka, no kurczaki pieczone, elektryzuje, zniewala, po prostu się rozpływam….

Depeche Mode – Ghost

Uwaga. Słuchacie na własną odpowiedzialność. Umywam się od wszelkiej odpowiedzialności, jeżeli i Was zapętli.

8c7c08a6017ba380dc19a264a44d4759

Chociaż na zdjęciu nie jestem oczywiście ja, to tak, mam w pokoju gramofon. Nie, nie kupiłam go w Biedronce. Używam codziennie. Tak, mam winyle. Zaskoczeni?

Ścieżka dźwiękowa –   Depeche Mode – A Pain That I’m Used To

Advertisements

35 uwag do wpisu “Zaplątana

  1. Dopisałam do youtubowej listy. Musze się osłuchać 🙂 ja tak mam z coverem sia California dreamin’ który przez przypadek usłyszałam w zwiastunie dość kiepskiego filmu. Słucham teraz dwa razy dziennie w drodze do i z pracy 🙂

    Lubię to

  2. Gramofon to świetna sprawa – nie dość, że dodaje stylu do pomieszczenia, w którym się znajduje, to przede wszystkim jakoś tak bardziej zbliża do muzyki niż np. słuchanie utworów z telefonu.
    A ja ostatnio zapętlam sobie ‚Watahę” w wykonaniu Męskiego Grania 😉

    Lubię to

    1. Mi te piosenki z MG też łatwo wpadają w ucho. 🙂 Nawet się zastanawiam czy nie wpaść do Gdyni ?
      Oj tak, słychać zupełnie inne smaczki niż po prostu puszczane z płyty, czy telefonu. No i jest stylowo, to fakt. Mój jest na wskroś retro 😉

      Lubię to

    2. Zbych pisze:

      Jak do tej pory wszystkie kawałki MG opierają się na mocno wpadających do ucha rifach – to samo jest z „Watahą”. Swoją drogą myślałem że nie da się zgrabnie wpleść w skoczny rockowy kawałek rapowej nawijki, a tu proszę… OSTRy pokazał klasę 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. Ale ja Ci powiem, że mi one z początku w ogóle nie wpadają w ucho 🙂 Dopiero po 30 odsłuchaniu je lubię ! 🙂 Ale potem jak polubię, to mogę słuchać i słuchać:)

        Lubię to

  3. Kasia pisze:

    Skąd ja to znam 😀 Sama mam kilka takich piosenek, które mogłabym wciąż i wciąż. Ostatnio Blasphemous Rumours. W czasach szkolnych liczyłam drogę w liczbie odtworzeń danej piosenki (i tak, stałam pod szkołą dosłuchując :p).

    Lubię to

  4. Kiki pisze:

    to mówisz że zawsze jak wyjeżdżasz na weekend robi się zimno i zaczyna padać?
    hmm może to jakiś znak żeby nie wyjeżdżać, bo w domu są inne ciekawsze rozrywki? 😉

    Lubię to

  5. Jak mi się spodoba jakaś piosenka, to słucham tak długo w kółko, aż wszyscy ludzie wokół mnie znienawidzą tę piosenkę xD Oczywiście nie specjalnie, po prostu tak mam.Zapętlenia są spoko, mi się zdarzają bardzo często. I powiem Ci nawet, że czuję pewnego rodzaju pustkę, gdy akurat nie mam zapętlenia! Tak częste jest to u mnie zjawisko…

    Lubię to

    1. mam dokładnie tak samo. Jak ni mi się nie pętli, to zły znak 😉 Na szczęście mam dużo tych zapętleń, więc to stan rzadki 😉 Ale też skutecznie obrzydziłam mojej rodzinie parę piosenek 😉

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Śpiewy śpiewami, ale jak wspomniałaś o gramofonie to od razu mi zabrzmiało w głowie :

        A tak na poważnie… wydaje mi się iż słuchanie winyli pomaga bardziej kontemplować muzykę. Jakby nie patrzeć wymaga od słuchacza sporego wysiłku: trzeba się oderwać od tego co się robi, potem krążek wyciągnąć z tekturki, przetrzeć, ustawić, nastawić… w coraz szybciej galopującym świecie to takie gesty dzięki które pozwalają „uświęcić” chwilę…

        Lubię to

      2. oj tak zdecydowanie. Gramofon to taka celebracja, ja sobie włączam wieczorami, palę świeczki wtedy, tak dla uświęcenia chwili 😉 Aczkolwiek w pędzie czasem ciężko znaleźć czas na te piękne chwile z muzyką.

        Lubię to

  6. Zbych pisze:

    Ja to może jakiś dziwny jestem, bo tak się zastanowiłem i patrząc obiektywnie u mnie rzadko występuje zapętlenie na jeden utwór. Za to bardzo często na cały album…. Kręci się wtedy „na ripicie” takie CD u mnie w odtwarzaczu kilkanaście godzin, a bywa że i kilka dni.
    W zasadzie sytuacje są dwie:
    1.Jest to nowość która mnie zachwyci, powali na kolana i którą natychmiast po zakupie „katuje” do upadłego – np. ostatnio covery The Police w wykonaniu Marty Król i covery Cohena w wykonaniu Renaty Przemyk.
    2. Jest to jakiś stary album znanych klasyków na który najdzie mnie akurat ochota – np. ostatnio „The Game” Queen wymiennie z „Welcome” SBB (wyszło ostatnio zremasterowane wznowienie –> polecam)

    A co do kawałka, który kiedyś mocno mnie prześladował i długo nie dawał spokoju… Oto on :

    To jeszcze były licealne czasy… z raczkującym internetem na kablu telefonicznym… sporo dni mi zajęło zanim udało mi się go zlokalizować, namierzyć, a potem nagrać w całości (wtedy jeszcze na kasetowym Grundigu 🙂 ). Eh… jak piszę takie rzeczy to czuję się jak dinozaur… z poprzedniej epoki…

    Lubię to

    1. mi to jedna piosenka najczęściej, aczkolwiek są dwie płyty Depeszy, które kiedyś w chorobie słuchałam non stop, cały dzień. Od początku i tak w kółko.
      Podoba mi się ta nowa płyta Przemyk, fajne interpretacje, ale nie pętli mi się jeszcze 😉

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        U mnie to już zboczenie… Renata Przemyk to jedyna polska artystka której kupuję wszystko co wydaje w ciemno i bez wyjątku 🙂

        Lubię to

  7. katasza pisze:

    Nie, gramofon nie dziwi, pasuje do Ciebie. 😉
    Też lubię czasami sobie coś tak zapętlić, czasami mi się po jakimś czasie znudzi, a czasami nie. 🙂 Ale nie śpiewam przy ludziach i w ogóle słucham na słuchawkach albo u siebie w domu, więc nikomu niechcący nie obrzydzę. 😛
    Z Twoich dodałam do aktualnej listy Malinowy Chruśniak. I Lwy przy okazji. Lady Pank mi się kiedyś też wkręcało, ale inne piosenki, Zamki na piasku najczęściej. 🙂

    Lubię to

    1. mi się jeszcze kiedyś Titanic wkręcił, i w ogóle nie chciał odejść, ale ja wtedy młoda byłam. choć sentyment mam spory 🙂
      Chruśniak jest genialny, naprawdę zapętla się bardzo szybko 🙂

      Lubię to

  8. L. pisze:

    Też tak mam. Zapętlam, do momentu w którym danej piosenki nie jestem już w stanie słuchać. Cóż ja takiego ostatnio…….A, „Wiosna” Organka na przykład. Gdzieś przypadkiem wpadłam na „Bejbi Siter” Reni Jusis. W ogóle, najlepsze- zakochałam się w płycie Harry’ego Stylesa:O

    Lubię to

    1. Wiosnę katowałam jakiś czas temu,ale dość szybko mi przeszło. To znaczy, lubię dalej, ale posłucham już raz nie seriami 🙂
      Niedźwiecki w Trójce ostro promuje tę płytę, jakoś nie szaleję na jej punkcie. Choć ta piosenka, chyba singiel jak leci to nie sprawia,że wyłączam radio;)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s