I już tęsknię…

Nie, nie. Znowu nie będzie o tym jak to się zakochałam, poszłam na przecudowną randkę, typu kino na dachu teatru, potem lody, spacer po Starym Mieście a to wszystko zakończone podziwianiem wschodu słońca na plaży. Nie, nie. Nie będzie o tym to jak to tęsknię za weekendową labą, i narzekania, że znów przyszedł poniedziałek. Nie będzie narzekania, że tęsknie za spokojem jaki dawał mi tydzień bez siostry. A teraz wróciła, okropnie chora ( miks zapalenia krtani i zapalenia ucha) i swoim zachowaniem doprowadza mnie do szewskiej pasji. Nie, i jeszcze raz nie.

W piątek było po 23 już. Leżałam od kwadransa w łóżku. Jak na mnie była to już późna pora. Jako człowiek co rano wstaje, a to rano to dla niego 5 rano, powinnam już całkiem smacznie sobie drzemać. A ja dopiero co wzięłam relaksującą kąpiel. Zaszalałam. I kiedy tak próbowałam jednak nadrobić -choć przez chwilę, literackie zaległości, usłyszałam w radiu, że dzisiaj właśnie jest dzień przyjaciela. W zasadzie to już się kończy. Ale pani psycholog w materiale zapytała – czy pamiętaliście państwo dziś o swoich przyjaciołach? Pomyśleliście przez chwilę o nich. Szczerze się uśmiechnęłam.

Ten piątkowy dzień, ściśle rzecz ujmując popołudnie, spędziłam bowiem ze swoją przyjaciółką z podstawówki. Znamy się 22 lata. Szmat czas, aż nie chce mi się w to wierzyć. I wiecie co? Nie widziałyśmy się rok. Dokładnie 14 miesięcy. Mamy ciągły kontakt  przez telefon, maile, wiadomości, ale wiadomo, ona ma masę spraw swoich, ja swoich, ciężko nam zgrać termin. Co się umawiamy, to któraś musi przełożyć i odwołać. I zupełnie przypadkiem spotkałyśmy się właśnie w dzień przyjaciela. Miało być skromnie, szybko, trochę na wariata. Miała być szybka kawa. Zaczęło się jednak od plotek u mnie w domu. Jako, że sok nie zaspokoił naszego apetytu poszłyśmy do knajpy na obiad. Knajpa była na drugim końcu miasta. Szłyśmy i gadałyśmy jak szalone. Zamówiłyśmy to samo, zupełnie nieświadomie. Pasta z pesto i parmezanem. Kiedy dania wylądowały na stoliku przypomniałyśmy sobie, że obie nie lubimy parmezanu. I znów zagadałyśmy się tak, że właścicielka przytulnego bistro musiała nas wyprosić. Po prostu pół godziny temu powinna zamknąć knajpkę, a nam się przecież nigdzie nie śpieszyło. Potem spacer. Dziwna część, trafiliśmy na cmentarz. Spontanicznie moja przyjaciółka mówi – wiesz co chodźmy odwiedzić moją babcię, ona tak ciebie lubiła, na pewno będzie zadowolona, że wpadniemy do niej razem. Szalenie lubiłam jej babcię, ona mnie też. To była taka ciepła i życzliwa mi osoba. Niedawno zmarła, a , że praktycznie wychowywała moją przyjaciółkę były sobie szalenie bliskie i   ona bardzo przeżyła jej odejście. I tak stoimy na cmentarzu, a ona mówi – cześć babcia, przyprowadziłam ci Magdę, twoją trzecią wnuczkę. I chociaż moment był niezbyt radosny, to głowę daję, zrobiło mi się radośnie na sercu.

Wracałyśmy do domu okrężną drogą. Potem siedziałyśmy u mnie na kanapie, piłyśmy zieloną herbatkę i jadłyśmy tosty z masłem orzechowym i czekoladą. Moja przyjaciółka mówi mi – wiesz co , ja muszę przyjaźnić się z tobą do końca życia. Dlaczego? Bo jesteś jedyną osobą, która widziała jak sikam w majtki. I jedyną osobą od której pożyczyłam czyste majtki. Lepiej mieć ciebie po swojej stronie. Mamy prawie 30 lat, śmiejemy się jak te 8 latki na przerwie co grały w gumę i kupowały malinowe żelki po 5 groszy za sztukę. I ta siedzimy i gadamy, i mija nam kolejna godzina. I tak się ciężko rozstać. Ale trzeba.

I tak leżę w tym łóżku i słyszę jak pani psycholog mówi – przyjaźń jest wtedy, kiedy po spotkaniu, często po sporym czasie niewidzenia, tęskni się bardziej niż przed. Bo tyle jeszcze chciałoby się powiedzieć, tyle ważnych spraw omówić i podzielić się swoimi przemyśleniami.

Dokładnie tak się czułam. Zawsze tak mam. Po każdym spotkaniu, czuję ogromny niedosyt. Ale przez ten niedosyt przedziera się takie poczucie więzi. Takiej dziwnej. Bo nie musimy widzieć się często, ale wiemy, że jesteśmy sobie bliskie jak własne siostry. A czasem i bardziej….

d96136e8976e57d1a701b317de9ac530

W sobotę miałam zaś kolejne spotkanie. Tym razem okres niewidzenia się znacznie przekraczał rok. Mojego bardzo bliskiego kuzyna (moja babcia i jego dziadek to rodzeństwo) nie widziałam całe 9 lat. Nie dziwić to powinno, bo urodził się w Kanadzie i przyjeżdżał do kraju na zmianę z braćmi. Ostatnie spotkanie wypadło dokładnie 9 lat temu. Wtedy przyjechał dzieciak. Teraz dorosły facet po studiach. Towarzyszyła mu narzeczona, Kanadyjka o norwesko-belgijsko-irlandzkich korzeniach. Mieliśmy spotkać się na krótko, w końcu oni w Trójmieście byli tylko 5 dni, ale jak weszli to wyszli po ponad 5 godzinach. Chciałabym mieć jego luz, i otwartość. Wydaje mi się, że jednak nie jest to nasza rodzinna cecha, a rzecz nabyta. W każdym razie okazało się , że nie liczy się Ocean i lata rozłąki. Nie mogliśmy się nagadać.

89ae1aededcea51fc7ba3e09dbd19bbe

Tak, to był weekend pełen spotkań, wspomnień i pozytywnych uczuć.

Tęsknię do każdej chwili jaka minęła.

Ścieżka dźwiękowa –  Led Zeppelin – Good Times Bad Times

Advertisements

37 uwag do wpisu “I już tęsknię…

  1. Katarina pisze:

    To Cię przebiję ( ale z racji mojego wieku :)). W sobotę na grillu u mnie ( te cholerne drinki pite pod disko polo…) osoba, z którą znam się i przyjaźnię od 33 lat:)
    Takie przyjaźnie warto pielęgnować:)))
    Historia z cmentarzem i tym, co usłyszałaś (mimo okoliczności… )- bardzo miła.

    Lubię to

    1. Zacny wynik;) Mój tata ze swoim przyjacielem – 47 lat stażu, od 15 lat prowadzą razem firmę, nie mogli bowiem spędzać bez siebie choć jednego dnia i teraz spędzają każdy dzień 😉

      Lubię to

  2. Ale piękny tekst! Aż mi się ciepło na serduchu zrobiło 🙂
    Też mam przyjaciółkę od podstawówki. Miałem ich więcej, ale z czasem się wykruszyli, została tylko jedna i trzeba o tę przyjaźń dbać! Oby było więcej takich dni, jak ten!
    Pozdrawiam!

    Lubię to

  3. Takiej przyjaciółki z podstawówki nie mam, ale mam z gimnazjum 🙂 z nikim nie śmieje mi się tak dobrze jak z nią, z nikim nie płacze mi się tak smutno jak z nią. Mam nadzieję, że i wasza i nasza przyjaźń przetrwa wszystko – nawet nasze zmarszczki 🙂

    Lubię to

  4. Kasia pisze:

    Wspaniale mieć taką osobę 🙂

    Z moją przyjaciółką „znamy się” ponad 26 lat, a obie mamy jeszcze po 25 :p Nasze mamy, sąsiadki, „chodziły” razem w ciąży, a nas dzieli 6 dni w dacie urodzenia.
    Miałyśmy mniej aktywne i bardziej aktywne okresy ze spotkaniami w naszym życiu, ale ostatnie kilka lat pokazało, że każda może liczyć na drugą stronę.
    Żeby było ciekawiej – jej chłopak to najlepszy przyjaciel mojego męża 😀

    Lubię to

  5. Cudny dzień przyjaciela za Tobą i weekend. Takie spotkania dodają energii 🙂 I to prawda, że z przyjaciółmi nie trzeba spotykać się często, nieważne ile czasu minie, przyjaźń to przyjaźń 🙂

    Lubię to

  6. katasza pisze:

    Miałaś cudowny weekend. 🙂
    Dwie najbliższe koleżanki znam właśnie od dziecka, jedną od pierwszej klasy (choć w jednej ławce usiadłyśmy dopiero w czwartej), z którą rozdzieliłyśmy się dopiero na studiach, drugą jeszcze dłużej. Mieszkamy ciągle blisko siebie, dużo o sobie wiemy, widujemy się czasem częściej, czasem rzadko, ale myślę, że mogę je nazywać przyjaciółkami.
    Ale jeśli za bardzo przywiązać się do słów o tęsknocie po spotkaniu, wyszłoby na to, że najmocniej przyjaźnię się ze znajomymi z uczelni. 😉

    Lubię to

    1. Intensywny, ale cudowny 🙂
      Ja się cieszę,że chociaż nie widujemy się co tydzień, czy nawet co kwartał, to jak się spotykamy to możemy mówić szczerze o wszystkim. Zupełnie bez skrępowania. 🙂

      Lubię to

  7. Cudownie się to czytało 🙂
    Prawdziwa przyjaźń nie potrzebuje częstych spotkań, ale jak już to spotkanie nastąpi to czas ucieka jak szalony i parę godzin mija jak kilka chwil.

    Lubię to

  8. Mam przyjaciela z podstawówki – dziś piszemy przez fejsa, ale wrażenie bliskości i swojskości nieustannie nam towarzyszy. Zaś bliższe znajomości łączą się z odległością, bo zostały zawarte w blogosferze, ale są prawdziwe, więc problem schodzi na dalszy plan.
    Mimo wszystko szczerze powiem, że spotkań w realu czasem mi brak, bardzo.

    Lubię to

    1. Powiem Ci,że jedną przyjaciółkę poznałam przez blog, niestety mieszka 400 km ode mnie, ale 5 spotkań za nami ;0 Drugą bliską mi koleżankę też spotkałam na blogu. To są bardzo cenne znajomości 🙂

      Lubię to

  9. Ja również mam taką osobę, przyjaciółkę z którą chyba znamy się już 10 lat 🙂 Bywało między nami różnie i kiedyś tak się pokłóciłyśmy, że nie widziałyśmy się rok czasu. Teraz widujemy się rzadziej i jest między nami ok, ale zawsze po spotkaniu bardziej tęsknie do niej niż przed a nawet jak pierwszy raz spotkałyśmy się po roku czasu to nie mogłyśmy się nagadać. 🙂 Taka przyjaźń trochę siostrzana. Drzemy ze sobą koty, a później i tak do siebie wracamy 🙂

    Lubię to

  10. Prawdziwa przyjaźń jest cudowna, bo nie zna odległości i czasu – ona jest i będzie. Cieszę się, że miło spędziłaś czas z przyjaciółmi. I oby takich chwil było więcej.

    Lubię to

  11. Zbych pisze:

    Takie stare przyjaźnie (zawiązane przed maturą) jeśli już przetrwają do czasów dorosłości to chyba dotrwają do grobowej deski…
    Mam wrażenie że one są takie bardzo naturalne i niezobowiązujące…. może nie do końca potrafię się wysłowić co mam na myśli, ale chodzi mi o to, iż te późniejsze przyjaźnie – z czasów studiów i późniejsze to już są bardziej „wykalkulowane”. Mamy z takimi osobami jakieś powiązania np. zawodowe albo towarzyskie. Bardzo często więc te przyjaźnie są zwyczajnie podtrzymywane ze względu na jakieś „korzyści” – ktoś stał się sławny, bogaty albo wyrobił sobie pozycję, dzięki której może pewne rzeczy załatwić. Wtedy od razu pojawia się większy wianuszek przyjaciół. Ale tak z własnej obserwacji widzę, że to są takie przyjaźnie „czasowe” – gdy ktoś przestaje byś dostarczycielem „korzyści / znajomości” (działa to oczywiście w obie strony) taka przyjaźń zanika i w zasadzie w ciągu roku można całkowicie zatracić kontakt.

    Lubię to

    1. Chyba coś w tym jest. Chociaż ja ze studiów mam akurat dwie przyjaciółki i to są cenne i ważne dla mnie znajomości. Może po prostu z osobami z dzieciństwa siłą rzeczy mamy więcej wspomnień i dzięki spotkaniom z nimi akurat znów trochę czujemy się jak dzieciaki? Poza tym to naprawdę były szczere znajomości, spontaniczne, właśnie takie naturalne. Razem dorastaliśmy i nieco braliśmy od siebie i w sumie człowiek wyrósł podobnie 🙂

      Lubię to

  12. Zazdroszczę Ci takiej przyjaźni. Macie naprawdę pokaźny staż. Mimo wszystko dajecie radę i to jest piękne. O takie przyjaźnie warto walczyć, bo niestety o prawdziwe, co raz trudniej w tych czasach.
    Ja niestety z moją przyjaciółką od 5 lat się pokłóciłam i raczej nie wyjdziemy z tego :/

    Lubię to

    1. Ja się z moją studencką przyjaciółką potwornie pokłóciłam. Oj, strasznie było. Powiedziałam nawet, że nie będę świadkiem na jej ślubie. Ale uznałyśmy po miesiącu, że co jak co, ale nasza przyjaźń jest zbyt cenna by chować urazę i kopać doły między nami. Jesteśmy dziś mądrzejsze. A z Martą to sama nie wiem czemu nam wyszedł taki staż przyjaźni? Chyba jesteśmy tymi pokrewnymi duszami 🙂

      Lubię to

  13. Przyjaźń… to co dziś oznacza ? Czy to tylko dzióbki na FB i Istagramie ? A może spotkania spacery rozmowy… Na ile można ufać drugiemu człowiekowi… Kiedyś wierzyłam w coś takiego dziś jestem nie ufna, zamknięta jak małż…

    Lubię to

  14. Kiki pisze:

    tak, nieraz są walki i ścieranie się. ale jeśli przyjaźń jest wartościowa to czasem dobrze jest wyciągnąć rękę na zgodę, żeby przez jakąś głupotę znajomość się nie rozpadła…
    Zresztą jak to mówią chcąc poznać przyjaciela trzeba zjeść z nim beczkę soli, żeby go dobrze poznać.
    i rzeczywiście ciekawe spostrzeżenie o tym niedosycie które zostaje po spotkaniu…
    ps. dla mnie przyjaźń to właśnie spotkania w cztery oczy i długie rozmowy, a nie dzióbki i lajki…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s