Paczka w podróży

Jak widać nie potrafię do końca pożegnać tematu podróży. Tym razem będzie o podróży pewnej paczki. Paczki, którą wysłałam klientowi. Czynność tę wykonuję około 5 razy dziennie, tyle paczek wysyłam. Ale taka historia w historii mojej pracy zdarzyła mi się pierwszy raz. Mam nadzieję,że ostatni. Zapraszam na podróż z klamką w tle.

Nasz największy klient zajmuje się budową hotelu, a  raczej kwestią okien i drzwi. Obiekt jest ogromny i stanowi spore wyzwanie. Także dlatego,że inwestor chciałby połączyć niezwykły styl i klasę, z jak najmniejszymi kosztami. Wiadomo, niełatwo jest to połączyć. W każdym razie inwestor odrzucił 4 propozycje klamek, każda była nieodpowiednia jak na rangę hotelu. Niestety przy okazji nie chciał zwiększyć budżetu choćby o złotówkę. Udało się jednak przekonać producenta, żeby sprzedał nam ostatecznie wybrane przez niego klamki w bardzo promocyjnej cenie, bo ilość 400 sztuk robi wrażenie. Na szczęście się udało. Klient w piątkowe przedpołudnie zażyczył sobie dostać klamkę we wtorkowy poranek. I nie byłoby w tym nic trudnego, gdyby nie fakt, że owej klamki nie posiadaliśmy. Na szczęście producent niechętnie,ale ostatecznie się zgodził wysłać klamkę wprost do naszego klienta.

Minął weekend. W poniedziałek dostaję informację z firmy kurierskiej,że dziś dostarczą mi paczkę od pewnej firmy. Byłam zdziwiona bo dopiero planowałam zrobić zamówienie do nich, ale, ale… Nie, ale jednak tak. Zamiast do klienta, klamkę wysłali do nas. Ponoć nowy magazynier nie ogarnął sprawy i się pomylił. I klops. Bo jutro na 9 rano jest spotkanie z inwestorem i klamka być musi. A jest 400 km od siedziby firmy. Ostatecznie po paru nerwowych telefonach ustalamy, szybko wysyłamy towar, a oni odbierają go prosto z siedziby firmy kurierskiej o 8 rano, 50 km dalej.  Aby nie wysyłać jednej pokazowej klamki, do paczki wkładamy dwa inne zamówienia. Faktura opiewa na niemal 2 tysiące złotych.

Rano dzwoni telefon. Otóż inwestora coś zatrzymało za granicą, i przybędzie w środę. Można odetchnąć. Spokojnie czekają na kuriera.odetchnąć

Czekają, czekają, a kuriera nie ma. Sprawdzam w firmie kurierskiej, niestety przesyłka nocowała u nas w centrum przeładunkowym. Odłożyła sobie podróż i będzie w środę po południu. No, ok, niechętnie,ale nasz klient zdecydował się rano pojechać do siedziby firmy po paczkę. Wiadomo, prestiżowego inwestora się nie drażni.

Środa. Klient pojechał po paczkę. Można? Można . Trzymamy kciuki by klamki mu się podobały na żywo tak samo jak w katalogu, bo już nie wiemy co dalej możemy polecić, nie zwiększając ceny. Paczka odebrana.  Spokojnie wracam do swojej pracy. Dzwoni telefon. Miła pani pyta się czemu robię sobie z niej żarty? Takiego dnia? Zaraz ma przyjechać inwestor, ciasteczka na stole, kawa się grzeje, a ona, ona jest w dramatycznej sytuacji. Otworzyła bowiem paczkę i …

I w środku znalazła pokaźną sadzonkę. Po analizie dołączonej do sadzonki karteczki wiadomo, że zielone coś jest dumnym Rdestem Aubertą. Pani jest przerażona. Po chwili wybucha śmiechem. Nam do śmiechu nie jest. Oj nie jest.  Szybko kontaktuję się z producentem klamki, wysyła kolejną już paczkę błyskawicznie,ale choćby nie wiem co , dojdzie dopiero w czwartek. Los nam jednak sprzyja, inwestor zgadza się przełożyć spotkanie. Ponoć za bardzo nie krzyczy. Uradowani pracownicy postanawiają nieco nawodnić sadzonkę i postawić ją w słońcu. Uff. Ale, ale. Skoro do tej firmy przyszła sadzonka, to gdzie jest nasza paczka? Gdyby w środku była tylko jedna klamka, to już tam pal licho, machnęłoby się ręką. Ale przecież tam jest drogi towar, nie można jej zgubić. Dość szybko dochodzimy do wniosku,że w sortowni musiało dojść do pomyłki, nasz karton dostał list przewozowy roślinki, a roślinka w swoim kartonie powędrowała z naszym listem. Nie bardzo jednak wiemy czego się uczepić?  Na szczęście na „metce” roślinki jest nazwa szkółki. Uff. Teraz tylko zadzwonić, zapytać komu był wysłany owy rdest, i pokierować kuriera po odbiór. Proste? Proste.

Niekoniecznie.  Tego dnia bowiem pani wysyłała 78 paczek i naprawdę nie wie komu mogła wysłać dorodny rdest. Ale podpowiada by poszukać paragonu. Pani na drugim końcu kraju szuka paragonu i mamy go. Dostaję zdjęcie, przesyłam go dalej i po godzinie wiemy gdzie miała jechać sadzonka, mam numer listu przewozowego.

Na stronie firmy kurierskiej widać, że paczka została zatrzymana w sortowni, na marginesie, w zupełniej innej części kraju. Uznaję , że to dobry znak, może ktoś się połapał już co do pomyłki? Dzwonię na infolinię, pani przyjmuje zgłoszenie, obiecuje, że zadzwoni jeszcze dziś i będzie monitorować sprawę. Wierzę jej.

Mija 14 godzin, brak reakcji. Strona internetowa mówi,że paczka ciągle jest w sortowni. Dzwonię na infolinię, pani jest niemiła. Mówi,że skoro zgłoszenie zostało przyjęte mam czekać. Proponuję by ktoś z tej sortowni wziął tę paczkę, otworzył i sprawdził co jest w środku, dokładnie opisuję zawartość, wydaje mi się,że to jedyny najszybszy sposób by się upewnić,że ta paczka to ta paczka. Pani na mnie krzyczy, oni lepiej wiedzą co robić, mają swoje procedury. W ciągu godziny, góra dwóch będzie kontakt z ich strony. Grzecznie czekam.

Mija 5 godzin, znów dzwonię na infolinię. Rozmawiam oczywiście z inną panią, która jest milsza. Przekonuje mnie,że paczka jest w sortowni i na pewno pracownicy sprawdzą jej zawartość. Jeszcze raz bierze ode mnie dokładne dane co jest w środku. Obiecuje, że obejmie nadzór nad sprawą i pośpieszy koleżankę, która od początku zajęła się sprawą. Zapewnia mnie, że skoro paczka jest w sortowni, to znaczy, że nie ma się czego obawiać. Panowie zaraz ją otworzą, potwierdzą co zawiera, i przekierują do właściwego klienta. Czuję się uspokojona. Tym bardziej mi miło,że inwestor zaakceptował klamkę, podoba się. Pani z tamtej firmy dodatkowo zapewnia mnie, że dbają o sadzonkę, podlali ją solidnie i nawóz kupili i doświetlają ją na trawniku. Ponoć jest śliczny. Ten rdest.

Oczywiście w piątek rano nie było żadnego kontaktu. Wchodzę na stronę firmy kurierskiej i doznaję dużego zaskoczenia. Paczka opuściła bezpieczną sortownię, przejechała kolejne pół kraju i została…. dostarczona do odbiorcy. Tego, co zamawiał sadzonkę. Dzwonię nieźle poirytowana na infolinię. Teraz rozmawiam z bardzo niemiłą panią, ja też jestem niemiła. Pytam się jak to możliwe, że wczoraj rano paczka została dostarczona, skoro trzy godziny po rzekomym dostarczeniu pani mnie przekonywała,że jest w sortowni i jest wstrzymana jej dalsza droga? Pani nic nie wie. Z jej strony wszystko się zgadza, zgłoszenie przyjęte, są pewne procedury i koniec tematu. Mam czekać.

Czekam. Zero kontaktu. Znów dzwonię, ale efekt ten sam- mamy swoje procedury, wszystko wiemy lepiej, trzeba czekać. Biorę sprawy w swoje ręce, a raczej telefon. Dzwonię do szkółki roślin, proszę o telefon kontaktowy do pani co kupiła sadzonkę. Pani chętnie mi go podaje, na szczęście ona nie była zobligowana dziwnymi procedurami. Ale sama jest zdziwiona, że pani nie zgłosiła reklamacji, że zamiast drzewka dostała okucia. No cóż, dzwonię.

Nie dodzwoniłam się. Przez cały weekend pani miała wyłączony telefon.

W poniedziałek znów dzwonię do firmy kurierskiej. Rozmawiam z panem, konkretny typ. Mówi, że sprawa jest trudna, z jego strony wszystko się zgadza. Ciężko coś tutaj zadziałać. No fajnie. Telefon.

Dzwoni pani od sadzonki. Wyjaśniam jej całą sprawę, mówię,że przez pomyłkę dostała okucia i proszę by podała kiedy może przyjechać kurier zabrać od niej tę paczkę. Nie pozwalałam pani dojść do głosu, a jak już pozwoliłam, usłyszałam,że żadnego kuriera nie było. Pani cały tydzień siedziała w domu z dzieckiem i nie było kuriera. Napisała już trzy maile do szkółki roślin gdzie jej rdest? Pani zaprzecza by przyjechał do niej kurier. Radzi zapytać w firmie kurierskiej kto odebrał paczkę, kto się podpisał? Dzwonię, może to coś pomoże?

Na szczęście połączyło mnie z  tym samym miłym panem. Pan sprawdza protokoły internetowe, jest tam wyraźnie napisane – odbiorca paczki podpisał się nieczytelnie. Papierowej wersji nie ma, telefonu do kuriera podać nie może. I jest pat, bo pani twierdzi i przysięga na wszystko, że kuriera nie było. A firma twierdzi, że paczkę dostarczyła. A z racji tego, że są firmą kurierską,a  nie mafią, nie wpadną do domu tej pani i nie będą szukać paczek ukrytych w piwnicy. Z ich punktu widzenia wszystko się zgadza. Odbiorca otrzymał swoją paczkę.

Zonk w tym, że ja na 100 % pewna nie jestem czy to na pewno była nasza paczka. Nie da się tego sprawdzić bo firma kurierska twierdzi, że paczka została skutecznie dostarczona, zaś odbiorca zarzeka się, że kurier jej nie odwiedził. Reklamacja napisana, ale jak uczciwie powiedział konsultant, z ich strony dopełniono wszystkich procedur. Paczka zgodnie z listem przewozowym została dostarczona odbiorcy. I koniec tematu.

I w ten oto sposób straciliśmy prawie 2 tysiące złotych. Dalej nie wiemy gdzie jest nasza paczka. I pewnie nigdy się nie dowiemy.

main

Ścieżka dźwiękowa- Baio – The names

Advertisements

41 uwag do wpisu “Paczka w podróży

  1. Kasia pisze:

    Co za absurd… nie dość, że namieszali to jeszcze takie problemy potem stwarzają. Może trzeba zmienić firmę kurierską :p?

    Natomiast jestem skłonna uwierzyć, że odkręcanie takiej sprawy ich przerasta (mimo procedur). Do mnie raz został wysłany kurier na adres z Krakowa, ale z kodem do Gliwic :p Najpierw dzwonili oni, że w Gliwicach to takiego adresu nie ma, po 10 korektach telefonicznych dalej ich nie było. Po dwóch tygodniach firma wysłała kolejne zgłoszenie na właściwy adres…

    Lubię to

    1. Takie coś pierwszy raz się zdarzyło, aczkolwiek jak nie rozpatrzą reklamacji tylko napiszą na odczep się to mam ochotę zerwać umowę. Ale to też nie jest takie proste, bo mamy umowę na stałą obsługę na określony czas….
      Ja to nawet ich rozumiem, bo teraz jak udowodnię, że te paczki są zamienione? To znaczy dowodów nie mam, miałabym gdyby od razu w tej sortowni otworzyli paczkę, ale skoro ona poszła w świat, a im w papierach wszystko się zgadza to raczej sprawa przegrana.

      Lubię to

  2. pomieszanie z poplątaniem 🙂 ja na szczęście nie miałam nigdy problemów z kurierami, może raz pan okazał się po prostu chamem, ale to świadczy o kulturze osobistej, a nie o firmie 😛

    Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Heh… skąd ja to znam…. zapewne odmienny odcień kłócił się z jego „wizją” i był absolutnie nie do przyjęcia 🙂

        Lubię to

    1. No właśnie niekoniecznie, reklamacji nie uwzględniono, bo kurier twierdzi, że uwaga dostarczył kwiatek do naszego klienta. Czyli wszystko gra. W ogóle nie zrozumieli,że on tego kwiatka nie zamawiał. Czyli jeszcze większe poplątanie 😉

      Lubię to

  3. katasza pisze:

    Masakra. Sytuacja z roślinką mnie rozbawiła, ale na waszym miejscu byłabym mocno wkurzona. Bo nie dość, że sytuacja taka pilna, a firma kurierska nawala, to jeszcze twierdzą, że u nich wszystko w porządku. Nie wiem, jak to jest z reklamacjami w takich sytuacjach, ale to wręcz oburzające, jeśli nic się nie da zrobić. Gdy kurier zostawia coś u sąsiadów zamiast u adresata, to podobno może mieć czasami problemy, jeśli sąsiedzi paczki nie przekażą albo adresat będzie złośliwy. Zastanawia mnie jescze jedno: jeśli przesyłka nie zaginęła, tylko ktoś po drodze sobie przywłaszczył, to po co komu tyle klamek? 😛

    Lubię to

    1. Nie, nie ,tam była jedna klamka 😉 Reszta to okucia, które laikowi nic nie powiedzą, chyba,że na złom ktoś odda, bo to żelastwo samo.
      Jedną reklamację odrzucili, pisałam drugą, czekam na rozpatrzenie.

      Lubię to

  4. Czeski film. Głupio mi, bo nieraz miałam ochotę chichotać, a sprawa przecież poważna, czego dowodzą straty finansowe. Jak tu nie wierzyć przysłowiom? Życie naprawdę pisze najdziwniejsze scenariusze, tu pt. „Poszukiwacze zaginionej klamki” 😛

    Lubię to

  5. o matko… powiem tak – strasznie współczuję nieuczciwej pani, która twierdzi, że paczki nie doształa a jestem pewna, że dostała i w najbliższym czasie zaleje allegro pięknymi klamkami….
    A tak swoją drogą – zmieńcie firmę kurierską, bo ta ma straszny bajzel…

    Lubię to

    1. No właśnie klamka była tam jedna, a reszty to jestem pewna,że pani nie ma pojęcia co to jest. Bo reszta to okucia, nie dojdzie co to za żadne skarby i nie miałaby komu tego sprzedać bo odbiorcy na aukcjach nie kupują, a zwykły człowiek sobie takich konstrukcji nie składa w garażu raczej 😉 Raczej jestem za tym, że to kurier zgubił paczkę i podpisał sam tę listę i stąd wyszło- podpis nieczytelny.
      To dobra firma była,ale po tej akcji mam ochotę nigdy więcej nie korzystać z ich usług.

      Lubię to

  6. Moze przesylka jest u sasiada pani? Czasami czytam opinie o kurierach na piekielnych i wiem, ze potrafia podrzucic paczke do ogrodka i sami sie podpisac ;] Nie sadze zeby ktos wiedzial co z tyloma klamkami zrobic ale przejrzyj aukcje allegro czy ktos nie chce sprzedac 400 sztuk klamek 😉 Przesylka byla nieubezpieczona?

    Lubię to

    1. Nieubezpieczona, bo same żelastwo, nic nie mogło się stłuc, a do głowy nam nie wpadło takie coś.
      Klamka była jedna, reszta to okucia, raczej do niczego komuś z poza branży niepotrzebne. Chyba,że na złom,ale to kiepski zysk i tak.
      Pani mieszka w bloku,więc do ogródka nie wrzucił, może tylko sąsiadowi dał…

      Polubione przez 1 osoba

  7. Co za firma a ta pani nie lepsza niezły absurd 😑 dziwię się ze jeszcze nie osiwialaś… mój Jasiu też co chwilę opowiada mi takie historie a potem stres w domu Lena idź na spacer napij się herbaty i odpocznij ☺

    Lubię to

  8. O matko!!!! I to na prawdę firma kurierska a nie poczta polska? Chyba będziecie musieli zmienić firmę kurierską, albo oni zmienią kurierów, bo inaczej stracą dobrego i stałego klienta. Musicie nieźle im „opinię” wyrobić to zazwyczaj działa i zmotywuje ich to działania, tak żeby wyjaśnić sprawę.

    Lubię to

    1. O dziwo nasza poczta działa milion razy lepiej. Tutaj jestem wściekła, bo sama nie wiem co będzie. Chyba znów odrzucą reklamację, tak czuję i lipa będzie. Niezła strata 😦

      Lubię to

  9. kocia_dama pisze:

    Nie, no szok. To jest właśnie ten przeklinany przez wielu polski bałagan. Zmieńcie kurierów i dążcie do tego. by sprawę wyjaśnić. Nie można tego tak zostawić.

    Lubię to

    1. No właśnie sęk w tym,że nie można zmienić kuriera, mamy umowę na określony czas na odbiór przesyłek. Więc trzeba by zapłacić karę 😦 Taki paradoks, jeszcze im mielibyśmy płacić.

      Lubię to

  10. Sytuacja nie do pozazdroszczenia przyznam. Przykre. Ja ostatnio musiałam ponownie zapłacić za nadanie paczki pocztą, bo ktoś źle w sortowni wysłał i potraktował mnie jako odbiorcę, a nie nadawcę…

    Lubię to

    1. Raczej nie. Z ich strony wszystko się zgadza, podpisy są, kurierzy paczki dostarczyli, a nie udowodnisz, że tamta pani nie odebrała paczki, skoro kurier podpisał ,że odebrała 😦

      Lubię to

  11. Zbych pisze:

    Przeczytałem wasze firmowe perypetie z paczką i wniosek jest jeden – ktoś zamienił przydział na kody kreskowe na obu paczkach…. prawdopodobnie rzeczywiście w sortowni, albo podczas odbierania przesyłki do przewozu.
    To jest niestety nie do udowodnienia, bo w „papierologii” (sys.komp) mają wszystko ok.
    Najciekawsze jest że przy takiej zamienia to ta babka od rdestu powinna mimo wszystko dostać wasz towar, a tutaj niby nie dostała. Ciekawe czy też złożyła reklamację.

    PS: Dobrze jak się trafi taki inwestor, który myśli logicznie i da się z nim dogadać – niestety obserwuję od kilku lat, że zaczyna mocno przeważać typ „kasiasty buc” o bogatym słownictwie ale nie merytorycznym.

    Lubię to

    1. Pani wysłali nowy kwiat, więc ona go dostanie. Stratna nie będzie. Gorzej z nami. Biorąc pod uwagę odległość między naszymi firmami, do pomyłki musiało dojść w sortowni, bo kurierów musimy mieć innych-odległość jest spora.
      Na szczęście inwestor już się namarudził-ten konkretny 😉 Ale mamy takich którzy zaprowadzą nas zaraz do piekła po prostu. Mogłabym im głowy pourywać 😉

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        To dobrze że weekend i 2dniowy odwyk od pracy skoro byłaś w takim bojowym nastroju. Dużo zdrowia i nie daj się wirusom !!

        Lubię to

  12. Wow… Ja ostatnio tez mam na pieńku z firmami kurierskimi, też wydzwaniałam na infolinię i koniec końców paczkę odebrałam sama z sortowni na drugim końcu miasta w sobotni poranek. Ja raczej bym się przychylała jednak do tego, że firmy kurierskie to jest mafia i trzeba tę mafię zwalczać :/
    Czy oni nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za zgubienie paczki? Gdzie teraz ich procedury? Nic się nie da wywalczyć?

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s