Znajdź pięć różnic

Aż ciężko uwierzyć, że w ciągu jednego tygodnia może aż tak wiele się zmienić. Dosłownie o 180 %. Toż to praktycznie wywrócenie życia do góry nogami !

Jeszcze parę tygodni temu bym w to nie wierzyła. Bo jak to? Wszytko miało być ustalone zgodnie z planem. A nie takie rewolucyjne niemal zmiany.

Ale z naturą się nie wygra. Trzeba przyjąć zmiany na klatę i dzielnie stawić im czoła.

W środę, prawie tydzień temu. To wtedy obudziłam się i…

Śnieg. Śnieżyca. Na termometrze zachwycające 0 stopni.

A śnieg sypał cały dzień. Rękawiczki, zimowa kurtka, hektolitry herbaty z miodem. Niedowierzanie i totalna niewiara w wiosnę.

Przyjdzie czy też?

Nie, nie przyszła.

Zamiast wiosny przyszło lato. Od razu z zimowych kurtek i botków wskoczyliśmy w lekkie sweterki, trampki i wystawiliśmy twarze do słońca.

Aż trudno uwierzyć, że w środę walczyłam ze śnieżycą i przejmującym zimnem. Tymczasem minęły trzy dni, a ja spacerowałam po molu w Brzeźnie. Zdjęłam lekki płaszczyk, chłonęłam słońce, lekki wiatr, bezchmurne niebo, tłumy turystów, pierwsze gofry z cukrem pudrem jedzone na plaży.  Bez pełno bzu. W końcu powietrze przesycone jest tym szalonym zapachem. Zrywam, albo raczej tnę, bo nożyczki mam zawsze przy sobie. Tworzę małe bukieciki. Idę ulicą niczym panna młoda. Na marginesie czemu nikt nie zamawia sobie bukiecików z bzu? Gdyby nie to,że nie planuję zmieniać stanu cywilnego, miałabym ślub w bzie.  Mam nadmiar energii.

Jest pięknie.

Jestem na wiosennej fali. Spotkanie wspomnieniowe  mojej trójki umówione. Tak, nic straconego, spotkam się z moją małą paczką. Będą lody, plotki, masa śmiechu.

Słucham Maryli Rodowicz. Jem lody. Dużo za dużo. Mój bardzo seksowny dentysta albo płacze, albo jest zadowolony.  Zajadam truskawki. Co z tego, że te rodzime kosztują 30 złotych za kilogram. Śmieję się jak głupia.

Maju, trwaj.

Ścieżka dźwiękowa –  Dave Matthews Band – Why I Am

Advertisements

32 uwagi do wpisu “Znajdź pięć różnic

  1. Kasia pisze:

    U nas to lato jeszcze nie – co prawda w niedzielę słońce bardzo grzało, ale w cieniu jednak czuć, że dalej mamy maj 🙂 Dzisiaj natomiast znów naście stopni i pochmurno w Krakowie. Czapka, parasol, cienka kurtka w pogotowiu. Ale taka wiosna mi pasuje, byle znów nie sypnęła śniegiem 🙂

    Lubię

      1. Kasia pisze:

        Cholera, wiedziałam, że nad morze trzeba się przeprowadzić 😉 Swoją drogą kiedyś bardzo chciałam mieszkać nad Bałtykiem (więc Sztokholm to takie 2w1, niedość, że Sztokholm to jeszcze Bałtyk w gratisie :D).
        W Krakowie burze z grzmotami :O

        Lubię

      2. Faktycznie, jak ktoś przecierpiał -jak ja, ten czas do około 12 maja, to w końcu może się cieszyć,że mieszka nad morzem 🙂 Teraz jest przepięknie, aż za bardzo. A Bałtyk jest po prostu cudowny i najpiękniejszy 😉

        Lubię

  2. To jest niesprawiedliwe. U mnie co drugi dzień świeci słońce, ale nie jest jakoś bardzo ciepło. Mam wrażenie jakbym mieszała w innym kraju.

    Lubię

  3. katasza pisze:

    O tak, od razu jest lepiej. Nawet mimo drobnych letnich burz. 😉 Jeszcze niedawno żałowałam zakupu swojego lokum, bo przez ten nasz klimat miałam ochotę wyprowadzić się jak Twoja kuzynka do Hiszpanii. 😛
    A teraz przegląd letniej garderoby już zrobiony i w końcu pasowałoby pochować zimowe rzeczy, póki co rękawiczki wciąż leżą w przedpokoju w pełnej gotowości…

    Lubię

    1. Ja swoje pożegnałam. Uznałam,że już chyba nie grozi nam atak burz śnieżnych. Dziś nie mogłam uwierzyć,że tydzień temu szłam do pracy w zimowym odzieniu,a dziś płaszczyk miałam w ręku.
      Chociaż podobnie, tydzień temu pisałam do kuzynki= Alicjo, szykuj łóżko, przeprowadzam się 😉

      Lubię

  4. Zbych pisze:

    Znów powiało optymizmem – tak trzymaj !! 🙂
    Wychodzi na to że na północy lepsza pogoda się zrobiła niż na południu – mój ogródkowy bez jeszcze ciągle „w pączkach”.

    PS: Cóż to za kwiatowe obrazki na fotkach ?

    Lubię

    1. a to takie święto tulipana i kwiatowe konstrukcje.
      Mój bez pod oknem jeszcze się ślimaczy. Taki nieśmiały.
      No u nas w końcu rekompensata jest za te fatalne miesiące za nami. Sprawiedliwość;)

      Lubię

      1. Zbych pisze:

        Na południu też się już gorąco zrobiło – bez rano zdecydował się w końcu wystrzelić obfitym kwieciem, a w dodatku truskawki też zakwitły. Pozostaje tylko pytanie czy coś z nich będzie bo w tym roku nie widziałem jeszcze ani jednej pszczoły…

        Lubię

      2. ja już widziałam, nawet ze zbyt bliskiej odległości.
        Mój bez też rozkwitł, w domu mam 6 bukietów, 3 w pracy. Zawrót głowy 🙂

        Lubię

      3. Zbych pisze:

        Uff.. to dobrze… patrząc że klimatycznie wszystko wędruje od Was znad morza na południe to i pszczoły powinny się pojawić wkrótce w większej ilości 🙂

        W zasadzie to miałem napisać ten komentarz bo mi się przypomniał pewien epizod z dawnych czasów, a może Cię zainteresować, gdyż posiada wątek kulinarny:
        Otóż mój dziadek robił super racuchy z bzu (jedna z kilku rzeczy które umiał upichcić), które nazywał „biedaki” 🙂
        Z tego co pamiętam to przepis był prościutki i polegał na rozrobieniu mąki z wodą w której następnie zanurzało się gałązkę z kwiatami bzu i wrzucało na olej na patelnie. Podczas smażenia obcinało się nożyczkami te kwiatki z gałązkami z góry co wystawały ponad ciasto (robiło się z nich następnego racucha) a po chwili obracało by i tej strony się przypiekł. Na koniec posypywało się cukrem (zmielonym w młynku). Jedyną niedogodnością były kawałki gałązek w potrawie, ale jak miałem te 8-10 lat to zupełnie nie zwracałem uwagi na takie drobiazgi 🙂

        Lubię

      4. Moja mama robiła podobnie kwiaty cukinii, takie ciasto naleśnikowe i bach, się jadło. Mój wujek był fanem bzu, i robił i syropy, i konfitury, i napoje dla dzieci i takie naleśniczki właśnie. Ale szczerze mówiąc już nie pamiętam smaku 😦

        Lubię

  5. Takie samo miałam dziś przemyślenie! Niemal od razu przeskoczyliśmy z kurtek na koszulki praktycznie już z krótkim rękawem… A ja mam ostatnio wrażenie, że nie tylko pogoda, ale całe moje życie to jedna wielka rewolucja…

    Lubię

  6. L. pisze:

    Właśnie o tym rozmawiałam dziś z moją mamą, że jeszcze kilkanaście dni temu wyjmowałam kurtkę zimową (!!) a dzisiaj ledwo dżinsowa zarzucona, a i tak gorąco. Ale dobrze, ja biorę to lato z zamkniętymi oczami. Ciepła i słońca, tego mi trzeba!

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s