Ale to już było…

Choć w papierach lat przybyło to naprawdę,
Wciąż jesteśmy tacy sami…..

Tak. 10 lat temu kończyłam liceum. Matura. Kwitły kasztany i bzy. Pachniało wiosną, a my młodzi, eleganccy i przerażeni. Staliśmy pod salami i czekaliśmy na wejście na egzamin. Do ostatniej chwili powtarzaliśmy ważne daty i słówka. Głowy mieliśmy pełne marzeń o dorosłości. Czy myśleliśmy o tym co będzie za 10 lat? 10 lat to wtedy była wieczność. Coś tak odległego, tak dalekiego, że nie warto było tym  zaprzątać sobie głowy. Liczyło się tu i teraz. Matura, potem najdłuższe wakacje życia. Co z tego, że czekała nas rekrutacja na studia, trudne wybory, gorzkie rozczarowania i  może wielka radość? Nie patrzyliśmy, nie myśleliśmy o tym. Głowy pełne marzeń, serca pełne nadziei….

Kiedy patrzę hen za siebie
W tamte lata co minęły
Kiedy myślę co przegrałam
A co diabli wzięli
Co straciłam z własnej woli
A co przeciw sobie
Co wyliczę to wyliczę
Ale zawsze wtedy powiem,
Że najbardziej mi żal…

10 lat temu wyobrażałam sobie takie spotkanie po maturze. Z portfela wyjmę dwa zdjęcia, nie, wróć, trzy. Dwa będą przedstawiać moją uroczą dwójkę dzieci, synek lat 4,5 i córeczka, roczna panienka, która właśnie zaczęła chodzić. Trzecie zdjęcie będzie przedstawiać niezwykle przystojnego męża. Będę opowiadać o moich dzieciach, mojej małej kawiarence, budowie domu z ogrodem i ogólnie, o radosnym życiu. Owszem, mówiłabym,że czasem kłócę się z mężem o muzykę, a synek jest alergikiem i nie wiem gdzie wyjechać na wakacje….

Och, jaka byłam naiwna. Jaka beznadziejna była ze mnie optymistka. Jaka głupia byłam. Ot, nastolatka co ma w głowie wyłącznie  różową watę cukrową.

Wczoraj było spotkanie pod hasłem – 10 lat po maturze.

Wybrałam makijaż, lekki fiolet, w zasadzie to kombinacja trzech odcieni. Wybrałam przepiękną sukienkę, moja mama w kółko chodziła i mówiła- moja piękna córeczka. Siostra szczękę zbierała z podłogi- ależ ty masz figurę. Brat nie mógł wyjść z podziwu – ależ mam uroczą siostrę. Pomalowałam paznokcie, lekki,letni błękit z nutą pieprzu. Wybrałam perfumy, bergamotka, róża, piwonia, piżmo i cedrowe drzewo. Zabójczo piękna mieszanka. Wskoczyłam przekornie w granatowe trampki, co by było bardziej na luzie. Usta podkreśliłam matową szminką o idealnej trwałości. Spojrzałam w lustro i…..

Ale to już było i nie wróci więcej

I choć tyle się zdarzyło to do przodu
Wciąż wyrywa głupie serce.

W liceum byłam taką szarą niewidzialną myszką. Zawsze pomocna, uśmiechnięta. Niezwykle cicha, do bólu spokoju, zwyczajna, nudna. Książki, rockowa muzyka , ambitne filmy. Precyzja. Idealnie zdana matura, potem studia. Plany. Nie rozpraszały mnie imprezy, koledzy, latanie po sklepach. Wagary, papierosy, alkohol? Nigdy. Nawet na studniówce zabrakło dla mnie lampki szampana. Przypadek? Wątpię. Lubiłam swoją klasę. Ale pojedynczo. To znaczy na forum klasy nie istniałam. Ale podczas prywatnych rozmów każdy się dziwił – ty jesteś tą samą cichą Madzią? Nie wierzę. Typowy bliźniak, dwie natury i te sprawy.

 

Tyle spraw już mam za sobą.
Coraz bliżej jesień płowa
Już tak wiele przeszło obok
Już jest co żałować
Małym rzeczom zostajemy
W pamiętaniu wierni
Zamiast serca noszę chyba
Odpustowy piernik…

Spotkanie. Restauracja, wychowawca, obecność potwierdziło 18 osób. W ciągu dnia liczba chętnych się zmieniała, zmniejszała. Nie wiedziałam co robić, iść czy nie ma sensu? Odpadały fajne i bliskie mi wtedy osoby. Ostatecznie przyszło 6 osób. Tak zwana grupa wzajemnej adoracji. Najbardziej imprezowi.Nie moja bajka. Bawili się ponoć świetnie. Beze mnie. Do knajpy poszłam, ale na imprezę nie trafiłam. Wszyscy byli w jeansach. Podpici już o 20, opowiadali sprośne historie. Zupełnie jak w liceum. Z uśmiechem zamknęłam drzwi. Nikt mnie nie widział. Wolę zostawić w głowie inne wspomnienia i tyle.

Może kiedyś. Za kolejne 10 lat…..?

d976e292154ba0ef910e2095cc8b6b22

 

 

Ścieżka dźwiękowa- King Dude- Be free

Advertisements

41 uwag do wpisu “Ale to już było…

  1. Katarina pisze:

    Ja mam inne wspomnienia ze spotkań podstawówkowych, bo licealnych nie robiliśmy:)
    Było fajnie, wesoło, dowcipnie, nikt nie pamiętał, że kiedyś się z kimś tam nie lubił czy kłócił:)
    A na ostatnim spotkaniu okazało się, że prawie każda dziewczyna jest już rozwódką:D:D:D:D:D

    Polubione przez 2 people

    1. Dobrze,że u mnie podstawówkowych nikt nie robi, chodziłam do dwóch, to bym się zmęczyła ilością 😉 Ale o dziwo, mam lepszy kontakt z niektórymi z podstawówki niż z liceum nawet 😉

      Lubię to

      1. Katarina pisze:

        U mnie też już podstawówkowych nie ma:)
        Ale..wczoraj na grillu była u mnie przyjaciółka z podstawówki właśnie…po tylu latach kontakt jest:)

        Lubię to

  2. A. pisze:

    Na spotkanie policealne nie poszłabym. Zwyczajnie, z kim chciałam, utrzymywałam kontakt po liceum- były to najlepsze przyjaciółki.
    Nie lubię takich spędów bo zwykle to licytacja na większy sukces.

    Lubię to

    1. Tak dokładnie, z kim chcę to kontakt trzymam. Wiem co u nich, cieszę się,że widząc,że im się powodzi i tyle. A na siłę udawać,że się kogoś lubi, jak się nigdy nie lubiło? nie dla mnie.

      Lubię to

  3. Kasia pisze:

    Utrzymuję kontakt z kilkoma osobami z liceum, choć lepiej napisać, że znamy się od gimnazjum – 6 lat wspólnej edukacji zrobiło swoje 😉
    Jakiś czas temu chcieliśmy robić spotkanie 5 lat po, ale dla większości klas – w szkole mieliśmy angielski międzyklasowy, więc znaliśmy różnych ludzi z różnych klas. Przyszło kilkanaście osób z zapowiadanych kilkudziesięciu… Takie życie 😉

    Dość niezwykłe spotkania ma klasa mojego męża – co roku na Święta, od 8 lat. I przychodzi na nie 50-70% klasy!

    Lubię to

    1. U mojego taty, 40 lat po maturze, co roku przychodzi 90 % klasy. Ale oni w zasadzie inne pokolenie, to znaczy oni musieli mieć te spotkania bo ani telefonów ani FB. Ludzie z drugiej części kraju przyjeżdżali. A u nas w jednym mieście nie mogli się zebrać. Bo w sumie wszystko widać na FB, to po co mówić? Trochę szkoda,że tak wyszło. Ale może w małym gronie się uda? 🙂

      Lubię to

  4. Zbych pisze:

    Trochę lipa że tylko 6 osób przyszło skoro się wcześniej zapowiadali…. Chyba że więcej osób było takich jak Ty – przyszli, rozeznali jaka sytuacja i nie wchodzili.
    A co do wizji spotkań po latach to zapewniam Cię że każdy wyobrażał sobie to wtedy inaczej… że jego życie będzie wyglądało w przyszłości zupełnie odmiennie… sam jestem tego najlepszym przykładem.
    Cóż… jak to mówią : c’est la vie…

    PS: Znów mam wyrzuty sumienia bo namawiałem, a nic z tego nie wyszło – obiecuje że już nie będę

    Lubię to

    1. nie, no co Ty. Sama ostatecznie chciałam iść 😉 Nawet trochę byłam zła, że ja tu jestem jak dwa miliony dolarów, a klasy brak 🙂
      No wiadomo, póki nie było oficjalnie-nie doszło do zapłaty za jedzenie to każdy był chętny. W ogóle to jestem 25 zł stratna na cateringu ;0 Ale ten catering to piwo i nachosy więc niewiele straciłam. Aczkolwiek chyba więcej osób uznało, że spotkanie w dużym gronie za wielkiego sensu nie ma. I tak się spotkali ci co mają kontakt do dziś. Reszty nie było.

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Wyobrażam sobie… myślę nawet że bardziej niż trochę…
        Chociaż z drugiej strony jest mimo wszystko coś pozytywnego w całej tej sytuacji = masz już przemyślaną kreację na takie wyjścia i następnym razem nie będziesz musiała tracić czasu na przeglądanie szafy 🙂
        A catering w formie piwa i nachosów to żart nie catering…

        Lubię to

      2. Nachosów było naprawdę bardzo dużo, nawet jakiś sos był. Także nie ma to tamto, pełen wypas 🙂
        Tak, sukienkę mam przemyślaną i przećwiczony nawet ładny makijaż. Aczkolwiek są też straty. Otóż uświadomiłam sobie, że brak mi pewnej sukienki w szafie, i kupiłam kolejną. Taką wyjściową, ale w stylu
        smart cosual. Wstyd mi 😉

        Lubię to

  5. Tak, to już 21 lat od matury i ani jednego klasowego spotkania po latach, tylko jakieś przypadkowe przelotne spotkania z tym i owym na ulicy. Chociaż przez moment odwiedzałam jedną z koleżanek w jej malutkim sklepiku jubilerskim (nie było mnie tam od roku, bo jak tam wejdę, to tracę poczucie czasu) i „Wiesz, nawet nie wiedziałam, że taka fajna jesteś. ” – to słowa tej koleżanki o mnie, bo w szkole zawsze byłam poza klasą. Jakaś nieintegrowalna jestem. W pracy również. Dla imprezowych za grzeczna, dla grzecznych zbyt imprezowa – zupełnie jak w „Cudzoziemce w raju kobiet” Heya (pierwszy wers pasuje do mnie idealnie „Dla grubych za chuda, dla chudych za gruba” – ogólnie chuda).

    Miłej niedzieli 🙂

    Lubię to

  6. katasza pisze:

    Wtedy czas 10 lat naprzód wydawał się dużo odleglejszy. Teraz też jesteśmy ciągle młodzi, ale wtedy to jednak wszystko było jeszcze przed nami, można było mieć swoje idealistyczne wyobrażenia i naiwne plany… Trzeba było tylko zakończyć etap liceum, zacząć kolejny, a dalej to już miało się ułożyć.
    Trochę jednak szkoda, że tak wyszło, bo takie spotkania mogą być fajne. Pod warunkiem, że przychodzi więcej ludzi, a nie akurat garstka tych, z którymi nie ma się ochoty przebywać. :/ Nie wiem, jak niektóre klasy to robią, że organizują sporą imprezę z dużą frekwencją, bo u nas nawet stali bywalcy tych klasowych spotkań (mamy wigilie co roku – ! – a w międzyczasie to i więcej okazji bywało) mieli ciężko się zgrać. Do tego jedni by chcieli wyjazd, inni dużą imprezę (padł nawet idiotyczny pomysł, żeby z osobami towarzyszącymi), inni tylko posiedzieć w kawiarni i weź tu wybierz opcję, żeby jak największej liczbie ludzi pasowało.
    A jeśli ktoś się upijał, to zazwyczaj wychowawca, a wraz ze wzrostem ilości alkoholu we krwi było coraz więcej dziwnych historii i zwierzeń. 😛

    Lubię to

    1. U nas wychowawca non stop był pijany. No dobrze, wczorajszy po prostu. Imprezy potrzebne mu nie były 😉 Ostatnio go spotkałam w sklepie, nie poznał mnie, nie kojarzył. A przecież poszłam w jego ślady 😉 Tak się skonfudował skąd mnie zna, że jak wyszłam ze sklepu to stuknął inne auto. Więc chyba nie powinnam go rozpraszać 😉 Naprawdę ciężko mnie zapamiętać, taka nijaka byłam w liceum 😉 Zero skandali i problemów.
      Może gdybyśmy spotykali się regularnie od matury, nawet co dwa lata to byłoby inaczej. A tak po 10 latach to ciężko wskrzesić w ludziach wielką przyjaźń.

      Lubię to

      1. katasza pisze:

        Nasz wczorajszy nie chodził, ale jak jest okazja, to zawsze bardzo ochoczo korzysta. 😉 Mnie raczej nie lubił (z wzajemnością), ale, co dziwne, zwykle dawał piątki z odpowiedzi. 😛
        Nie trzeba się od razu przyjaźnić. 🙂 U mnie na tych regularnych spotkaniach zawsze był taki trochę festiwal lansu, rzadziej jest lepiej – każdy coś opowie, niektórzy czymś zaskoczą, powspominamy, wychowawca poopowiada swoje historyjki i jest ok. Wielu ludzi lubię, ale nie jesteśmy tak blisko, żeby się widywać bez okazji.

        Lubię to

      2. Mój mnie uwielbiał, bo jako jedyna lubiłam historię i się uczyłam. Stawiał mnie za wzór, a potem zapomniał. Bezczelny 😉
        Ja tego lansu niezbyt lubię. To znaczy będę szczera, nigdy nie było tak,że wszystkich lubiłam. Były osoby, których do tej pory nie lubię. Irytowały mnie bo tak bardzo się ode mnie różniły, ot dziewczyny co od 1 klasy interesowały się jedynie studniówką. Wiem z kim chciałabym się spotkać, ale w sumie spotkań całej grupy nie muszę mieć na koncie. 😉

        Lubię to

  7. Szkoda trochę że tak nie wyszło to spotkanie. Ale mi też stuknęło już 10 lat po maturze i nie spotkaniu (które podobno było z udziałem 4(!) osób z klasy liczyła 33. Co prawda do dziś z niektórymi mam kontakt, bliższy lub dalszy, jednak – jak to w życiu – różnie losy się potoczyły. Tak to już chyba jest – szkoda, jednak czas niestety bardzo weryfikuje i znajomości i plany.

    Lubię to

  8. No i tak bywa choć jest to przygnębiające, że ludzie chcą się tylko po to spotkać, by się uchlać do nieprzytomności, no ale cóż. Jak czytałam wcześniejsze komentarze, też uważam, że z kim się chce, to się będzie kontakt utrzymywać i spotykać, a reszta…nic na siłę.
    Pozdrawiam cieplutko!!

    Lubię to

    1. Tak, nie ma nic na siłę. Z kim się chcę spotkać to się spotkam. nie muszę z tymi marnować czasu, których po prostu nie lubię za bardzo 🙂 A tego picia też nie rozumiem,ale cóż.

      Lubię to

  9. Ja utrzymuję kontakt jedynie z dwiema koleżankami z klasy licealnej, z czego kontakt z jedną ogranicza się do spotkań raz na dwa lata i życzeń urodzinowych. Nie piszę tego z żalem, bo szczerze ją lubię (myślę, że z wzajemnością), ale czasami trudno spotkać się. Nie czuję jednak potrzeby kontaktowania z innymi jednostkami. Za czasów licealnych więzi nie było więc czemu teraz miałoby się coś zmienić? Nie twierdzę, że miałam złą klasę, każdy osobnik miał swój klimat i zalety, ale po prostu nie nadawaliśmy i nie nadajemy, jak mniemam, w dalszym ciągu, na tych samych falach. Nic na siłę więc dobrze, że nie zdecydowałaś się na robienie dobrej miny do złej gry.
    Chętnie bym Ciebie poznała osobiście, myślę, że miałybyśmy o czym rozmawiać, ale odległość sprawia, że nawet nie mogę wyjść z taką propozycją. Odległość i okresowe uwiązanie z domku.

    Lubię to

    1. Ja też bardzo żałuję. niestety na co dzień odległości nie przeskoczymy. Ale kto wie, może się spotkamy? 🙂
      O tak. Moja klasa była fajna,ale duża część tak się różniła ode mnie, że po prostu po odebraniu świadectw nie było kontaktu po prostu nie jest nam po drodze. A na siłę udawać,że byliśmy sobie bliscy to lekka przesada.

      Lubię to

  10. A ja bym na takie spotkanie nie poszła moja klasa nie była wogole zgrana więc po co na siłę iść i coś udawać… nie moja bajka… Ważne że Ty masz fajne wspomnienia z tamtego okresu i tego się trzymaj ☺

    Lubię to

  11. kocia_dama pisze:

    Niestety, po latach tak często bywa, że to niby ci sami ludzie, a jednak inni. Dlatego ja nie chadzam na spotkania klasowe, mam kontakt z kilkoma osobami z dawnych czasów- i wystarczy 😉

    Lubię to

  12. Też planowałam co będzie na takim spotkaniu, jubileuszu matury czy czegokolwiek innego. Wyemigrowałam z rodzinnego miasta 12 lat temu, nie utrzymuje z nikim ze szkoły kontaktu i chyba na takie spotkanie też bym teraz nie poszła…

    Lubię to

  13. z tymi spotkaniami to tak właśnie jest – większość się wykrusza. W sumie szkoda, że nie poszłaś chociaż na chwilę. Ale z drugiej strony, jeśli nie lubiłaś tych ludzi to po co… 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s