Mały człowiek. Wielka siła.

Co się tak krzywisz? To najlepsza kawa na całej Pradze – Turek! Zawiera domieszkę kawy naturalnej, jęczmień palony, ekstrakty smakowe i… tak dalej…..

Na wstępie cytat z pewnego serialu. Serialu, który ma ścisły związek z tym co dalej.

Zmiennicy.

W ubiegłą sobotę poszłam na ważne dla mnie spotkanie. W bibliotece odbyło się spotkanie z panią Ewą Błaszczyk.

Zna ją chyba każdy.  Z jedną strony jako aktorkę. Z drugiej jako matkę walczącą o zdrowie córki. Jako nieustępliwą obrończynię swojego dziecka. Kobietę po wielu przejściach. Bardzo silną osobę. Silną, zaklętą w drobnym ciele.

Powiem szczerze, że spotkanie z Nią zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Bo bądźmy szczerze ilość nieszczęść jakie spadły na jej barki, spokojnie mogłoby przypaść w udziale kilku rodzinom, a i tak miałyby prawo narzekać na swój los. Co mnie uderzyło, to to, że Ewa Błaszczyk nie narzekała, nie mówiła,że los ją niesprawiedliwie potraktował. Opowiadała o swoim życiu bez nadmiernego epatowania smutkiem i wzbudzaniem litości. Popatrzcie, jestem smutną wdową z córką, która tyle lat leży w śpiączce, macie mi współczuć i wzruszać się na każde moje słowo.

Owszem,  wszyscy na spotkaniu się wzruszali. Bo pewnie przypominali sobie trudne, smutne, często dramatyczne momenty w życiu, ale i swoją postawę, reakcję, myśli i emocje. I pewnie pamiętali też, że podobne emocje towarzyszą nam na co dzień. Ot, zaspałam, spóźniłam się na autobus, poleciało mi oczko w rajstopach, mąż krzywo spojrzał, dziecko się guzdrze, pies chce iść na spacer a tu pada, szef coś odburknął, a pani w mięsnym nie dała mi ładniejszego kawałka schabu. No istna tragedia, czarna rozpacz, dno, kaplica. Koniec świata. Nic tylko skoczyć z mostu, albo z balkonu.

Tymczasem Ewa Błyszczyk swój dramat przełożyła w działanie. Nie skupiła się tylko na sobie i swoim cierpieniu, ale i na pomocy innym. Bo nie od dziś wiadomo, że stagnacja tylko pogłębia gorszy nastrój. Trzeba działać, mieć cel, otrzepać zabrudzone kolana i ruszyć do przodu.

Podziw. Podziwiam jej odwagę. Energię. Życiową pasję. Optymizm. Radość z życia. Wiarę. Siłę.

Po tym spotkaniu postanowiłam sobie, że będę mniej narzekać. Wiem, że nie zawsze mi to będzie wychodziło. I czasem dla zdrowia trzeba. Ale postaram się przynajmniej nie wymyślić powodów do narzekania. I postaram się by patrząc dookoła widzieć więcej jasnych barw. I bardziej doceniać życie. Tak po prostu.

I z takim nastawieniem zostawiam Was na początek weekendu. Pozytywnego weekendu.

Nie to,że się chwalę, ale po dwóch dnia majowej zimy mamy piękną wiosnę od rana. Czapka leży w domu. A na nogach mam trampki. W końcu pachnie majem. I tym szalonym bzem.

P.S. Jutro mam dziesięciolecie matury. Nie wiem jak się ubrać na takie spotkanie w restauracji. Pomocy.

bc582aszczyk

Ścieżka dźwiękowa- Arctic Monkeys – I Bet You Look Good On The Dancefloor

Advertisements

24 uwagi do wpisu “Mały człowiek. Wielka siła.

  1. Katarina pisze:

    „Zmiennicy” to jest arcydzieło!
    A z p. Ewą kiedyś miałam przyjemność być na spotkaniu- wspaniała kobieta…
    I masz rację- nie można ciągle jojczyć, jak to nam jest źle…

    Lubię to

  2. Kobieta jest dla mnie wzorem, serio. Moja reakcja na smutne zdarzenia to płacz i zupełna niechęć do robienia czegokolwiek. Więc mam nadzieję, że kiedyś uda mi się postępować tak jak ona 🙂
    A co spotkania – to ubrałabym się tak ani elegancko, ani na sportowo – to chyba się casual nazywa? 😀

    Lubię to

    1. Właśnie ten cosual to chyba najtrudniej mi osiągnąć 😉 Bo albo wydaje mi się,że za bardzo jestem ubrana na luzie, albo w drugą stronę 😉 I bądź tu mądry 😉
      Ja mam nadzieję,że uda mi się wziąć z niej przykład i będę spokojniej reagować na moje małe kryzysy 🙂

      Lubię to

  3. kocia_dama pisze:

    Też podziwiam tę Panią. Mimo tragedii nie poddała się. Fantastyczna, ciepła osoba. Nie znam jej osobiście, ale znajoma miała okazję porozmawiać z panią Ewą na jakimś spotkaniu w stolicy dwa lata temu i była zachwycona.

    Lubię to

  4. Madziu po pierwsze podglądam Twój blog od jakiegoś czasu i chyba tutaj już zostanę, bo bardzo mi się podoba.
    Po drugie ja sama jestem osobą niepełnosprawną więc wiem co to znaczy dla innych a jakoś tam chodzę, mówię, potrafię koło siebie zrobić, a co tu mówić o córeczce Ewy Błaszczyk – ja tą kobietę na prawdę podziwiam, skąd ona bierze tyle sił do tego wszystkiego, to na prawdę nie wiem. No ale to jest tylko i wyłącznie MIŁOŚĆ!
    Po trzecie jeśli będziesz miała ochotę, to zapraszam do siebie 🙂

    Lubię to

    1. Kochana wpadam do Ciebie regularnie, bo bardzo lubię Ciebie i Twoje wpisy 🙂
      Tak, ja ją podziwiam. Za to, że mimo tej osobistej tragedii ona jeszcze potrafić zarazić innych energią, oczywiście pozytywną, a nie bólem i strachem.

      Lubię to

  5. Zbych pisze:

    No, no… jestem pod wrażeniem – niezmordowanie realizujesz swoje postanowienie „aktywności pozadomowej”.
    Ze „Zmiennikami” miałem dziwne wspomnienie z dzieciństwa bo wydawało mi się że ten serial ma co najmniej z 50 odcinków, dopiero jak go oglądałem w liceum (po raz pierwszy chronologicznie od początku do końca) ze zdziwieniem odkryłem że jest ich tylko 15..

    PS: Udanego jutrzejszego spotkania ! Takie spotkanie ze starymi szkolnymi znajomymi raz na jakiś czas to fajna sprawa. Co do ubioru nie doradzę bo nie bardzo się znam 🙂 Najważniejsze żeby było wygodne.

    Lubię to

    1. Szczerze? Miałam podobnie ze Zmiennikami, aż się dziwię,że to takie krótkie było. Ale w sumie podobnie miałam z Czterdziestolatkiem 😉
      Sama nie wiem jak to będzie na tym spotkaniu, tak trochę idę bo trzy osoby mi rekomendowały, i uznałam, że w zasadzie mogłabym żałować potem. Ale nie wiem po co tam idę mówiąc całkiem serio. Po 10 latach trudno uznać, że coś nas jeszcze łączy =jako całą grupę. Choć nieco jestem ciekawa jak teraz wygląda nasza klasa dekadę później 😉

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        „Czterdziestolatek” to w zasadzie mógłby się wydawać przydługi bo kręcili go kilka lat i odcinki były wyświetlane w dużych odstępach czasowych 🙂

        Idź, idź ! Nie ma co zrywać kontaktu czy się alienować. Wiem że teraz są niby fejsbuki, instagramy, snapczity ale nic nie zastąpi kontaktu twarzą w twarz. Zobaczysz nie będziesz żałować. A łączy was wbrew pozorom dużo – wspólne wspomnienia z kilku lat jakby nie było codziennego przebywania ze sobą przez kilka godzin, fajnie tak raz na kilka lat to powspominać. Jak nie widzieliście się prawie 10 lat to na pewno będzie dużo tematów do rozmowy.
        Poza tym na takich grupowych spotkaniach (nie tylko klasowych) zawsze panuje stara zasada – nieobecni są zawsze obgadywani 😉

        Lubię to

      2. Mogą mnie obgadywać, a co tam 😉 I tak nie ma z czego mnie obgadywać, tak u mnie nudno,że po 5 sekundach wszyscy by się znudzili 😉 Liceum źle nie wspominam, wręcz przeciwnie. Aczkolwiek dużo więcej łączy mnie z osobami ze studiów, i to z nimi mam kontakt, regularny i aktualny. Trochę zaczęłam mieć wątpliwości co do spotkania, i istnieje duża szansa,że wygra opcja pod tytułem – nie idę, bo nie mam się w co ubrać i w ogóle nie chcę siedzieć i wspominać 😉 Tym bardziej,że moich dwóch licealnych przyjaciół nie będzie, więc trochę lipa.

        Lubię to

      3. Zbych pisze:

        Oj… a co z postanowieniem o nienarzekaniu ? ?
        Idź, idź, a jak będzie nudno i drętwo to przecież zawsze możesz się ewakuować wcześniej.
        A w hasło pt „nie mam się w co ubrać” to nikt nie uwierzy bo to u kobiet standard…. a jak dylemat co wybrać będzie zbyt duży zaangażuj w doradztwo siostrę 🙂

        Lubię to

      4. To nie narzekanie, trzeźwa ocena rzeczywistości jedynie 🙂
        U mnie w domu doradcą w wyborze odzienia jest…. brat. Ma zdecydowanie najlepsze wyczucie stylu 😉

        Lubię to

  6. katasza pisze:

    Ludziom typu pani Ewy należy się podziw, czasami dobrze kogoś takiego poznać bliżej czy choćby posłuchać na spotkaniu.
    Ja co prawda uważam, że nastawienie do życia to w dużej mierze kwestia osobowości i hmm… chemii w mózgu, ale warto się trochę postarać i zauważyć, co dobrego nas spotyka.
    W kwestii stroju ciężko doradzić, ja długo myślałam, jak by tu wyglądać, żeby zrobić dobre wrażenie, ale żebym czuła się swobodnie i żeby nie wyglądało, że tyle myślałam i w efekcie nie byłam do końca zadowolona. 😛 Moje spotkanie było latem w luźniejszym lokalu w parku i ludzie byli ubrani w stylu „bardziej dopracowanym codziennym”. Ja miałam bluzkę, jasne lekkie buty i letnie rurki, przyjaciółka sukienkę. Jeśli to bardziej oficjalna impreza to decyzja się utrudnia…

    Lubię to

    1. No właśnie ja mam ten sam dylemat, żeby zrobić wrażenie, ale nie takie wrażenie,że dwa tygodnie się szykowała. Ot, naturalnie wygląda tak dobrze 😉 No właśnie impreza w restauracji, opcja jeansy chyba odpada, ale z drugiej strony trochę się boję,że ja założę sukienkę, a inni będą w spodniach i na luzie. I zupełnie nie wiem co wybrać? Nie pójdę jednak, zero kłopotów.
      Mój brat ma taki charakter podobny do Ewy Błaszczyk, ja za bardzo emocjonalnie do wszystkiego podchodzę, ale muszę trochę to opanować 😉

      Lubię to

      1. katasza pisze:

        Mnie by pasowała sukienka z takich mniej wyjściowych, spodnie elegantsze niż dżinsowe albo odpowiednia spódnica. Mnie też zawsze najtrudniej złapać balans między byciem ubranym zbyt na luzie a overdressed, moja przyjaciółka np. ma wg mnie łatwiej, bo ona generalnie ubiera się mniej na luzie i potem w sukience czuje się naturalniej. Moja mama na swoje klasowe spotkania, takie bardziej imprezy zorganizowane w lokalu i z tańcem, chodziła w adekwatnych sukienkach.
        Do mojego spotkania byłam nastawiona sceptycznie, poszłam z myślą, że najwyżej posiedzimy dwie godzinki i się zbierzemy, a posiedziałyśmy długo i nie żałowałam. Nawet miałam wrażenie, że mamy więcej wspólnego niż za czasów studenckich, kiedy to się do tych spotkań zraziłam…

        Lubię to

      2. no właśnie spodnie nie jeansowe długie mam jedne, ale to takie letnie. |Zostaje opcja sukienka,ale o dziwo najtrudniej określić, która jest już wyjściowa pełną gębą, a która jeszcze ujdzie w kategorii tych codziennych,ale nie na zwykły spacer. Najwyżej nie pójdę. Może być fajnie,ale ja ogólnie nie lubię imprez w dużym gronie, a jeszcze gronie,z którym 10 lat nie rozmawiałam? Chyba za dużo stresu mnie to już kosztuje ;(

        Lubię to

  7. Uwielbiałam Ewę Błaszczyk w Zmiennikach- genialna rola Kasi Pióreckiej i ten urok lat 80-tych sprawia, że ten serial nigdy mi się nie znudzi. O tragedii aktorki słyszałam, bardzo przykra sprawa. Podziwiam jej siłę.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s