Książkowo-filmowy marzec

Z grubej rury, zaczynamy od filmów. Bez zbędnych wstępów. W marcu 6 filmów. Byłoby 8, ale niestety podczas oglądania dwóch po prostu zasnęłam, stąd też wciąż nie wiem jak się skończyły,a  tym samym nie wiem jak je ocenić. Zważywszy na to, że na pierwszym filmie zasnęłam w pierwszych dniach marca, musiałabym  już chyba oglądać go od początku,a  jako,że na to szkoda mi czasu, to nie wiem czy kiedykolwiek do niego wrócę.

Ale do rzeczy. W tym miesiącu obejrzałam 2 dobre filmy, dwa kiepskie, i jeden o którym  wciąż nie wiem co myśleć. Postanowiłam tego filmowego sandwicha zacząć właśnie od środka, czyli od sera i sałaty. Kamper. Polski film o 30 latkach, współczesnych. Młodzi, zdolni, żyjący w wielkim mieście. Ona  i on, para, małżeństwo, dość niedobrane zresztą. Ona lubi gotować i ma duże ambicje, on w prac gra w gry komputerowe. Mają wygodne mieszkanie z naprawdę ładną kuchnią. On jest przedstawiany jako niedojrzały, dziecinny i obdarzony nadmiarem kiepskiego poczucia humoru. Ona ma być jego przeciwieństwem, marzycielka, śliczna blondynka o bogatej duszy i romantycznym usposobieniu. W tej parze on jest przedstawiany jako szukający swojego miejsca niedojrzały typ, a ona zaś szukająca stabilizacji i pewności . Ale było chyba na odwrót. W każdym razie standardowo jak to bywa w polskim filmie, pomysł ciekawy, aktorstwo ciekawe, ale te problemy naszych rówieśników zdecydowanie od czapy. Maksymalnie przejaskrawione i cóż, nużące się stały w pewnym momencie. Dla mnie za mało tutaj realizmu,a  za dużo zabawy. Film miał być czymś świeżym ,a  wyszedł mocno, mocno średni.

626819_1-1

Lobster, nic z niego nie zrozumiałam, i chyba mi z tym dobrze. Nie chcę tego zmieniać, więc wybaczcie, dłuższej recenzji nie będzie.

Dzień matki. Dosiadłam się do mamy co go oglądała. To była tortura. Duszy i ciała. Maksymalnie żenujący film. Sama nie wiem kto wpada na takie pomysły, i jeszcze znajduje kogoś kto zatrudnia gwiazdy, czyli daje na to wszystko pieniądze. A gwiazdy grają w takim filmie i mówią,że to zabawne, ciepłe i mądre. Akurat. Po seansie powinni płacić temu kto dotrwał do końca. Ja dotrwałam. I żałuję. Nie wiem czy jakakolwiek suma zrównoważy straty na mojej duszy.

dzien-matki-9

Teraz plusy. Sierpień w Hrabstwie Osage. O ile Dzień matki z Julią Roberts uznaję za film żenujący, o tym ten z jej udziałem szczerze podziwiam. I chociaż głównym powodem dla którego obejrzałam ten obraz, była raczej Meryl Streep to szczerze zauroczyła mnie tutaj właśnie Julia. O czym jest ten film? Mamy rodzinę, ciężko chorą matkę i ojca, który właśnie znika. Te wydarzenia łączą zwaśnioną rodzinę przy wspólnym stole wyrzutów. Stole dramatów, tajemnic, złośliwości, pretensji i konfliktu pokoleń. Film , który w zasadzie sam się ogląda. Doborowa obsada, genialne aktorstwo, i chociaż chwilami mam wrażenie, że parę wątków jest albo zbytecznych, albo niepotrzebnie rozbuchanych, to przy końcu miałam poczucie, że obejrzałam naprawdę świetne kino.

augustosage-650x284

Najpierw przeczytałam książkę. Potem sięgnęłam po film. Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął, to nie jest kino wysokich lotów. Ale coś w sobie ma. Niezwykły urok, oczywiście wszystko za sprawą głównego bohatera. Niesamowicie pechowego, ale i uroczego staruszka, któremu niejedno „przypadkowe” morderstwo można wybaczyć. Zdecydowanie film na ponury wieczór, poprawa nastroju gwarantowana.

doc_6415_0

Książki. W marcu było ich 12. Było dziwnie. Trzy książki mogę szczerze polecić, jedna wciąż czeka na moją ocenę, i chyba nigdy nie powiem w pełni przekonana, czy mi się podobało, czy to gniot totalny. Zaś kolejne trzy to książki do, których aż wstyd się przyznać. Przyznaję, że sama nie wiem jak książeczki Mai Banks znalazły się na moim czytniku. Ale się znalazły. A ja przeczytałam historię trzech braci- tak, tak, każdy brat i jego ukochana, dostali własny tomik. Więc przeczytałam niesamowicie idiotyczne historyjki o tym,że ona go kocha, on też, ale jest jakieś „ale” i kiedy wydaje się, że to koniec, to wszystko kończy się wspaniale. Dzieci się rodzą, brzuchy rosną, szczęście płynie jak rzeka z landrynek, a motylki skaczą z radością ku różowym balonikom. Uff, ulżyło mi. To znaczy poczułam się jak  nałogowy zjadacz czekoladek na spotkaniu Kwandransowych Grubasów. Zgrzeszyłam, ale przyznaję się do błędu, obiecuję więcej nie czytać takich głupot.

Teraz coś co polecam. Zacznę od mocnego tytułu. Fioletowy hibiskus –Chimamanda Ngozi Adichie . Tak, wiem, brzmi to nawet dość przyjemnie i jakoś tak radośnie i wiosennie. Albo kojąco, jak kubek herbatki w zimowy wieczór. Ale pozory mylą. Dokładnie, pozory mylą, to całe sedno tej książki i puenta. Porządna rodzina, majętna, rodzice, dwójka dzieci, prywatna szkoła, coniedzielna Msza Święta, szanowani przez lokalną społeczność. Bajka. Ale za fasadą domu dzieje się prawdziwy dramat. Bardzo poruszająca i przejmująca historia cierpienia jakiego doznaje się od najbliższej nam osoby.

Czasem dobrze jest się zbuntować. Bunt jest jak marihuana, w odpowiednich dawkach bywa pożyteczny.

Pustkowie- Blake Crouch. To książka dla tych co naprawdę lubią się bać. Trup ściele się gęsto, krew tryska po ścianach i sufitach, a napięcia i emocji tu tyle, że nawet powiew wiatru mrozi krew żyłach i nie pozwala spokojnie nocą spać. Tak,to nie jest książka dla ludzi o  słabych nerwach. Andrew to autor kryminałów, jego książki dobrze się sprzedają, on sam ma sporą wyobraźnię,ale nawet on nie mógł sobie wyobrazić tego co dane mu będzie przeżyć. Bardzo dobre tempo akcji, brutalna, trzymająca w napięciu. Kto ma nerwy i stali, i lubi kryminały,musi przeczytać.

Zobaczyłem odrzutowiec, kreślący długą białą smugę nad pustynią. „Czy mnie widzisz?”, pomyślałem, mrużąc oczy, by dojrzeć odbicie słońca na dalekiej metalicznej tubie. „Czy ktoś patrzy w dół, na mnie, ze swojego maleńkiego okienka, kiedy ja patrzę na niego? Czy widzisz mnie i to, co zrobiłem?

Amy Stewart w swojej książce Dziewczyna z rewolwerem opowiada historię pierwszej kobiety szeryfa. Trzy siostry Knoop mieszkają na uboczu, mają farmę i wydawać by się mogło ustabilizowane życie. Do pewnego dnia, do dnia wypadku. Wóz sióstr zostaje uderzony przez pojazd lokalnego bogacza. Constance postanawia walczyć o odszkodowanie, nie wie jednak, że naturalna prośba staje się początkiem niezwykłej przygody sióstr,oraz początkiem zmiany  dotychczasowego życia. Wspaniale napisana, z dużą dawką humoru i lekkością, oparta na faktach. Poza tym przepięknie wydana, szczerze zakochałam się w okładce. Polecam każdej damie, która w skrytości ducha marzy o odznace…

Teraz będzie o książce, co do której mam solidne wątpliwości. Będzie o Królu Szczepana Twardocha. Ok, zacznę od plusów. Twarodch rewelacyjnie odtworzył przedwojenną Warszawę, genialnie oddaje wręcz klimat miasta, gdzie obok siebie mieszkali Polacy i Żydzi. Jednak sam temat…. No cóż, narkotyki, seks, boks, porachunki…. Dla mnie to zdecydowanie męska książka. O ile nie mam nic przeciwko ostrym i soczystym pozycją-patrz Pustkowie, to Król mi nie podszedł. Nie wiem czemu? Znów na wielki plus wspaniałe wydanie, prawdziwa ozdoba półki. Ale mówiąc szczerze, po przeczytaniu nie czułam,że miałam do czynienia z jedną lepiej ocenianych polskich książek ubiegłego roku. Być może po prostu to książka nie dla mnie. O ile momentami mnie zachwyciła, to chwilami miałam ochotę rzucić Królem o ścianę. No ok, o miękkie łóżko.  To jest po prostu męska książka,pełna przekleństw, nadmiaru chuci i irytującego męskiego spojrzenia na kobiety. Jakoś ten cały półświatek nie kręci mnie jak innych. Sorry Szczepan.

Gdzie zaczyna się jeden człowiek, a kończy drugi?
Zaprawdę, powiadam wam, nie ma czegoś takiego jak człowiek.”.

 

Marzec to również bardzo serialowy czas. Ale o tym będzie później. Czas myć, pucować i szorować. Czas wpaść w przedświąteczną gorączkę.

Ścieżka dźwiękowa- Miles Kane-  Give up

Advertisements

33 uwagi do wpisu “Książkowo-filmowy marzec

  1. Twoja recenzja lobstera mogłaby być oficjalnym opisem w programie tv. Koncepcja filmu może i ciekawa, ale jest on tak popieprzony, że do końca wytrzymają tylko nieliczni, którzy czasu nie liczą 😆

    Lubię

  2. Zbych pisze:

    Na „Kampera” miałem iść do kina, jednak zniknął z repertuaru zanim wygospodarowałem wolny wieczór. Ale muszę to nadrobić bo słyszałem o nim recenzje albo odrzucające albo pełne zachwytu – Twoja pierwsza pośrednia 🙂 „Dzień matki” to ten nowy film Marshalla? Bo nie wiem czy dobrze tytuł skojarzyłem. Jeśli tak, to w ciemno mogę obstawiać po Twojej recenzji, że wyszła kalka z jego wcześniejszych filmów (tych o walentynkach czy świętach w NY) – mix porwanych niedopracowanych historii a od wątkowej karuzeli głowa puchnie. Jestem pewny, że jego następny film będzie dokładnie taki sam, znów wiele gwiazd, a tematyka… strzelam że tym razem wybierze Święto Zmarłych…
    Ciesze się że obejrzałaś „Sierpień…” bo jak już wcześniej pisałem – naprawdę warto 🙂
    Dzięki za recenzję Twardocha, chyba jednak się skuszę na niego ale kupować nie zamierzam – pewnie skończy się na bibliotecznym polowaniu. To samo pewnie będzie z „Dziewczyną z rewolwerem” bo moja siostra jest zachwyconą tą książką (miałem nawet Ci podrzucić kiedyś przy okazji ten tytuł) więc pewnie przechwycę ją jak tylko skończy czytać… po raz drugi. Ale to po Tokarczuk, bo po obejrzeniu „Pokotu” który bardzo mi się podobał wróciłem do „Pługa” którego czytałem dość dawno a ciekawi mnie co Holland pozmieniała (a pamięć już zawodna).
    Z mojej strony polecam „Sekretne życie drzew” Petera Wohllebena – nie mogłem się oderwać i przeczytałem w kilka dni..

    PS: „Spirit” przesłuchany… 6 razy… jeśli mam być szczery to ani nie porwał ani nie odrzucił. Po prostu solidna płyta w wykonaniu solidnych rzemieślników. Panowie trzymają formę, chociaż najbardziej lubię ich w ciężkich mroczno-industrialnych klimatach (niedościgniona „Ultra” 🙂 )

    Lubię

    1. Nie wiem sama jak bym miała tego Kampera opisać? I mi się podobało-głównie aktorstwo,ale nie podobało mi się znów nieco bajkowe życie bohaterów. To znaczy za bardzo serialowe, o. Jakoś mało jest filmów o prawdziwym życiu młodych ludzi i ich problemach. A tu znów tylko wszystko obarczone schematem…
      Król jest ozdobą biblioteczki 😉 Naprawdę lubię patrzeć na okładkę 😉 Ale chyba tylko tyle. Dobrze,że dostałam tę książkę, a nie kupiłam bo byłabym zła;)
      Nie dziwię się ,że Dziewczyna z …. podobała się Twojej siostrze. Nie wiem czy facetom się spodoba, to chyba bardziej damska wersja tej historii, ale ogólnie ja byłam zachwycona;)
      Spirit -jak pisałam, nowych fanów nie przyniesie. Ale, jak dla mnie to właśnie jest płyta powrotu do przeszłości. Po tych takich sobie latach ostatnich jest super płyta-jak dla mnie. Porównując z Deltą, czy SOTU. Albo z Exciterem 😉
      Sekretne życie drzew-teraz to chyba nawet wyszło sekretne życie zwierząt, słyszałam o tym. Muszę przeczytać, moja lista nie ma końca ostatnio;)

      Lubię

      1. Zbych pisze:

        Ja przez okładkę trafiłem na „Sekretne życie…” 🙂 Akurat jak przechodziłem to babka je wykładała w bibliotece na regał z nowościami – spodobała mi się okładka, zaintrygował tytuł i zgarnąłem (chyba nawet byłem pierwszym czytelnikiem).
        A co do „Dziewczyny…” to skusze się bo podobno fajnie napisana, „z klimatem”. Na początku byłem sceptyczny bo myślałem że to jakiś kolejny kryminał-erotyk (moja siostra ma czasem dziwne gusta).

        PS: Co to za filmy na których usnęłaś?

        Lubię

      2. Nie będę się chwalić, bo może jeszcze obejrzę, dokończę dzieła i opowiem szerzej? 🙂
        akurat tej książki z erotykiem bym nie pomyliła:) Raczej bym pomyślała,że to coś w stylu Dziewczyny z pociągu 😉 Tyle,że ta nie ma pociągu, a pistolet. Samą książką zaś byłam zachwycona.
        Okładka potrafi przyciągnąć, oj wiem to. Mnie tak przyciągnął Król właśnie,ale to kiepski przykład;)

        Lubię

      3. Zbych pisze:

        OK, pytałem bo chciałem wiedzieć jakich unikać 🙂
        Okładki „Dziewczyny…” nie widziałem, gadaliśmy telefonicznie, a że ona ostatnio się zaczytuje w jakiejś serii „Dziewczyna na tydzień” to myślałem że to coś nowego z tego (Wcześniej miała chyba z ponad rok odjazd na powieści wampirzo-wilkołacze. Oczywiście nie jakaś dobra klasyka gatunku ale typowo babski repertuar i okładki były dość sugestywne że to raczej dla czytelników +18 🙂 )

        Lubię

      1. Zbych pisze:

        Masz rację, dałem plamę – zupełnie nie skojarzyłem że on już na drugim świecie. Wygooglowałem sobie go żeby sprawdzić co on jeszcze zmajstrował i zostałem zaskoczony. Może i „Pretty Woman” najbardziej znany ale dość naiwny. Jak dla mnie to mistrzostwo osiągnął przy „Frankie i Johnny” – wiele razy go widziałem i pewnie jeszcze wiele razy zobaczę (i trochę wstyd bo nie kojarzyłem że reżyser to „ten” Marshall).

        Lubię

      2. Wybaczam, albo raczej pan Marshall Ci wybaczył za moim pośrednictwem:) Aczkolwiek trzeba przyznać,że zjechał w dół w ostatnich latach w kwestii poziomu filmów…

        Lubię

      3. Zbych pisze:

        Cóż, może z wiekiem zatracił zdolność kontrolowania sytuacji na planie – „Dnia matki” nie widziałem, ale te wcześniejsze z „serii świątecznych” to owszem i sprawiały wrażenie lekko niedopracowanych i chaotycznych (nie będę się bardziej pastwił nad zmarłym)

        Lubię

      4. Tak, niech w spokoju sobie wiecznie odpoczywa. Natomiast Dzień Matki to chyba najgorszy jego film, już Walentynki były dziełem przy tym filmie:)

        Lubię

  3. kocia_dama pisze:

    O „Królu” dyskutuję z moim mężem już drugi tydzień 🙂 On ma mieszane uczucia, podobne do Twoich, ja z kolei lubię takie pokręcone klimaty w książkach 🙂 Przemocy rzeczywiście trochę za dużo, chwilami opisy odrażające, ale kurczę… Jest coś w tym 🙂

    „Sierpień…” obejrzałam już jakiś czas temu i nadal uważam go za świetny film 🙂

    Lubię

    1. No właśnie dlatego mam mieszane uczucia, niby mi się podobało,ale chyba więcej rzeczy mnie denerwowało. Sama nie wiem już co myśleć o tym Królu 😉 Chyba tak do końca zostanie bez końcowej oceny;)

      Lubię

  4. „Fioletowy hibiskus” może być ciekawy. Może uda mi się go dorwać 🙂
    Co do filmów, to chyba zadnego w tym miesiącu nie obejrzałam :O Książki za to…
    A, jeszcze wracając do wątku muzycznego: mówiłaś, że lubisz stare Pet Shop Boys. To zerknij na kawałki z najnowszej płyty:

    (mam ciary)
    A poniższa to wytłumiony wokal Tennanta z
    wiodącym wokalem jakiejś dziewczyny. Zmienili się trochę, prawda?

    Lubię

    1. oj,zmienili, zmienili 😉 Ale muzycznie dalej mi się podobają 😉 Ja to jestem niepoprawnie romantyczna muzycznie 🙂
      Hibiskusa polecam, nie jest to przyjemna lektura,ale takie książki naprawdę warto czytać.

      Lubię

  5. Kiki pisze:

    mnie Kamper kompletnie się nie spodobał. Nie wiem nawet o czym miałby być ten film, jaka ma z niego wynikać puenta. Reżyser i scenarzysta też chyba nie wiedzieli. Jakiś taki zupełnie nierealny ten film, nie potrafiłam się wczuć w bohaterów. Aktorzy jak dla mnie drewniani. Zwłaszcza ta dziewczyna. Ona chyba w tym filmie jest najbardziej pokręcona i nie wiem czego chce.
    Co do Dnia Matki faktycznie przereklamowany film. Zlepek różnych historii no i aktorzy naprawdę nieprzekonująco to wszystko zagrali, nawet Julia Roberts wydawała się bardzo znudzona swoją rolą.
    Najciekawszym wątkiem był ten z Jennifer Aniston i ona tu naprawdę świetnie zagrała. Tobie chyba też się najbardziej podobał bo widzę wkleiłaś zdjęcie akurat z tej historii 🙂

    Lubię

    1. dokładnie, jak czytałam,że to ona jest twardo stąpającą po ziemi osobą, a to on jest tym dużym chłopcem to trochę się zdziwiłam jaki ja film oglądałam 😉 Bardzo nierealny, ale to już normalne,że nie ma u nas takich „życiowych” filmów o młodych ludziach i ich rozterkach. Wszystko jest pomieszaniem serialu i teledysku.
      i jeszcze ta peruka Julii, matko i córko, wyglądała koszmarnie;)
      Zdjęcie chyba przypadkowe, ale muszę przyznać,że ze wszystkich wątków ten jakoś najmniej mnie obraził intelektualnie 😉

      Lubię

  6. „Stulatka…” również oglądałam razem z siostrą i naśmiałyśmy się obie jak głupie! 😀 12 książek?! Jejku wspaniały wynik, którego ja Ci strasznie zazdroszczę!

    Pozdrawiam serdecznie 😉

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s