Ludzie ludziom…..

Gdańsk. To takie piękne miejsce na ziemi. Tutaj się urodziłam, w pewnym szpitalu, z okien widać morze. Chociaż to zależy z jakiej strony ma się pokój, można trafić i na blokowisko. Ten Gdańsk jaki znam od urodzenia jest piękny, ale i obciążony historią. Tworzący ją. Jedyny i niepowtarzalny. Doceniający przeszłość, czerpiący z niej to co cenne, kształtujący tysiące, setki, jak nie miliony, umysłów i serc innych ludzi. Uwielbiam spacerować Długim Targiem, patrzeć na zachwycone twarze turystów. Turystów, którzy idą standardowo pod Neptuna, zrobić sobie zdjęcie z tą piękną fontanną. Albo idących nad Motławę, by podziwiać panoramę nadbrzeża. Lubię patrzeć na tysiące ludzi, całych rodzin, singli i par, które zajmują kawiarniane i restauracyjne ogródki, cieszący się sobą, spokojem, urlopem, magią miejsca.

Solidarność. To takie słowo, które na stałe kojarzy się z Gdańskiem. Stocznia, pomnik Trzech Krzyży i Europejskie Centrum Solidarności, miejsce, które opowiada o wspaniałym dziele, o Solidarności. Ileż było protestów, że budynek nie taki, że za duży, że wystawa nie taka, a powinna być taka. Dziś Centrum tętni życiem, turystami, i świadkami historii, którzy przychodzą  tutaj z całego świata. Poznają najnowszą historię. I dzięki temu wspaniałemu muzeum mają szansę ją poznać wyjątkowo szczegółowo.

Wojna. Gdańsk to miasto wojny, ileż to moje rodzinne miasto przeszło. W każdym kącie, w każdej cegle, w każdym kawałku bruku są ślady historii. Tej okrutnej. Gdańsk to miasto, którego wojna nie oszczędziła. Wręcz przeciwnie, tutaj wojnę czuć do dziś. Dziś to nie jest wojna przy użyciu czołgów i rakiet, oraz armii żołnierzy. Dziś to wojna na słowa, sądowe wyroki i przekonania. Przekonania, że skoro Muzeum II Wojny Światowej stworzył ktoś kogo nie lubimy, to musimy je zniszczyć, zmienić i usunąć z pola widzenia świata. Ale się udało. Mi też się udało. Udało zobaczyć Muzeum przed jego niepewną przyszłością. Możliwe, że za parę dni odwołają dyrektora, połączą dwa muzea, zamkną to otwarte ledwie tydzień temu i zmienią wystawę. Bo podobno ta obecna za mało podkreśla pozytywne skutki wojny. Ha, można konkurs ogłosić jakież to są te pozytywne skutki wojny? Może zapytać 8 letniego chłopca ze zdjęcia, który rozpacza na ruinach swojego domu? Albo 9 letnia Ania, która klęczy nad zwłokami swojej siostry Marylki? Marylkę zabiła niemiecka wojna, miała 11 lat. No jak Marylko, czego dobrego dowiedziałaś się o ludziach i świecie dzięki wojnie? Albo może warto wejść do sali poświęconej Holocaustowi i przejść wśród tysięcy twarzy ofiar? Może warto zapytać tej pani o cudownym uśmiechu, albo dziadka z wnuczką, którzy wprost ze spaceru trafili do Oświęcimia, co im  dobrego przyniosła wojenna zawierucha?

Nie ma pozytywnych aspektów wojny. Nie ma i nikt ich nie znajdzie. Wizyta w Muzeum II Wojny powinna być pozycją obowiązkową dla każdego z nas. Polaka, Niemca czy Rosjanina. Kiedy tak szłam po tym muzeum, obok mnie w ciszy szła babcia z dwójką wnuków, młodych Niemców. Za nimi dreptał wsparty o lasce staruszek z córką, sama ledwie szła, ale podtrzymywała ojca. On miał łzy w oczach. Niemcy, Polacy, obok siebie. Któż by pomyślał. Połączyło ich to niezwykłe miejsce. O niesamowitym klimacie. Bardzo ciemne, mroczne, brutalne. Bez światła, sama wystawa znajduje się 14 metrów pod ziemią, jakbyśmy wpadli do leja po bombie. Im bardziej zagłębiamy się w czasy wojny tym jest ciemniej. Prawie nie ma światła, beton, czerń i mrok. I tak przez 18 sekcji. Po prawie 4 godzinach wychodzi się na powierzchnie i tak łaknie słońca! W końcu człowiek oddycha pełną piersią i z taką ulgą idzie po schodach ku światu. Temu normalnemu, z jaką ulgą,można zostawić za sobą całe to piekło wojny. I wsiąść do wygodnego auta, pojechać do domu i zjeść obiad przy wygodnym stole…

Do tej pory jestem pod wrażeniem, wielkim wrażeniem Muzeum i czasu jaki tam spędziłam. Uważam,że wizyta w tym miejscu powinna być punktem obowiązkowym dla każdego, kto przybywa do mojego miasta. Koniecznie trzeba tam być. Mam oczywiście nadzieję,że będzie można dalej oglądać tę wystawę, właśnie w takim kształcie i w takiej formie. Mówię to Wam ja, niepraktykujący historyk, który jednak jakieś pojęcie o temacie ma.

Teraz czas na mały spacer po Muzeum. Wiem, że nie każdy ma możliwość by szybko kupić bilet. Stąd też zapraszam na wizytę. Wystawa składa się z 18 sekcji. Czas jaki trzeba poświęcić na wizytę to minimum 4 godziny. Ja przyznaję, część elementów pominęłam. Ale skoro studiowałam historię to darowałam sobie interaktywne punkty z opisem historii, typu data,miejsca i nazwiska, chociaż przy paru i tak przystanęłam. Dla dzieci mamy osobną salę, wiadomo, nie każde dziecko da radę i fizycznie i emocjonalnie znieść wystawę główną. Dorośli zaś mimo spędzonych tutaj godzin zauważają,że czas płynie w środku inaczej. W ogóle nie odczujecie ilości minut jakie spędzicie pod ziemią. Wystawa jest bardzo interaktywna, zrozumiała dla każdego i dopracowana w każdym,nawet najmniejszym szczególe.

Zanim zjedziemy windą 3 piętra w dół, odwiedzimy budynek z zewnątrz. Imponujące, o niezwykłej formie, nowoczesne, oddziałujące na wyobraźnię. Takie właśnie jest Muzeum, tuż nad Motławą, niedaleko Stoczni, bardzo blisko ścisłego centrum naszego Starego Miasta. Wbity w ziemię element, samolot, bomba, może część budynku? Każdy może mieć swoją interpretację.

 

A teraz wnętrze. Nie będę dużo pisać, podpiszę po prostu każde zdjęcie. Są miejsca gdzie powinna rządzić cisza.

17622803_1648789868470537_974261343_o

Przerażające betonowe wnętrze Muzeum z maleńkimi świetlikami.

Ku wojnie.

Przedwojenna uliczka. W oknach świecą się światła,na wystawach śliwki w czekoladzie, kawa, napoje. Tętni tutaj życie, goście z błyskiem w oku zaglądają w sklepowe wystawy, czytają nagłówki gazet, spacerują tą uliczką i chłoną niezwykły klimat.

Zaczęła się wojna.

Głód. Chleb wypieczony według tradycyjnej receptury prosto z Petersburga ogarniętego Wielkim Głodem. Pieczony na trocinach i otrębach drzewnych.

Wojenna rzeczywistość. Schron w Londynie, wysiedlenia i masa cierpienia.

Samolot, codzienność, zabawka małej Niemki, która do schronu zabrała domek dla lalek…

17670507_1649760625040128_1717361817_o

Koniec. Pamiętacie uliczkę z pierwszych zdjęć? Tyle zostało z niej po wojnie. Ku przestrodze. O ile na tej samej uliczce z sprzed wojny jest głośno i tłoczno, tutaj panuje cisza, nostalgia, goście idą z zadumą na twarzach, widać smutek i złość.

Ścieżka dźwiękowa- Mando Diao- To China with love

Advertisements

44 uwagi do wpisu “Ludzie ludziom…..

  1. Katarina pisze:

    Nie ma ŻADNYCH pozytywnych aspektów wojny.
    ŻADNYCH.
    Kto sądzi, że są, jest zwykłym niedorobionym idiotą.
    A tacy są teraz u władzy w PL zamiast być na oddziale zamkniętym.
    Domyślam się, jak się czułaś zwiedzając to Muzeum- ja byłam w Muzeum Polin i miałam to samo…

    Lubię

    1. Dla nich chyba pozytywy to stworzenie Żołnierzy wyklętych,a teraz Prawnuków wyklętych, którzy ganiają w patriotycznych koszulkach i drą się na ulicy, że życie za ojczyznę oddać warto… Eh, szkoda, że chcą zepsuć coś tak wielkiego, byleby swoją koncepcję przekazać światu. Smutne to, ale i żałosne.

      Liked by 1 osoba

  2. Katarina pisze:

    Gdy słucham opowieści mojego Dziadka to wiem, że byli żołnierze ale i „żołnierze”- zwykła bandyterka grasująca po wsiach i kradnąca wszystko co się da oraz grożąca śmierciom tym, którzy siłą zostali wcielenie do wojska, żeby walczyć z Niemcami czy Rosjanami…
    Dla mnie nie ma żadnych „żołnierzy wyklętych”, nie będę się jarać tym ich „świętem” ani go celebrować.

    Lubię

    1. Dokładnie, mój dziadek opowiadał jak po wojnie żołnierze zabili całą rodzinę sąsiadów, bo podejrzewali,że młody chłopak z rodziny może popierać ówczesny rząd.
      Dokładnie, byli żołnierze i żołnierze. Nie zgadzam się z tym co się teraz dzieje, z tą narracją o tych wspaniałych jedynie i bohaterskich. W ogóle do mnie to nie przemawia.

      Lubię

    2. Zbych pisze:

      Bo ostatnio zapanowała polityczna koniunktura na jednoznaczne dzielenie wszystkiego na czarne i białe a jest to zwyczajnie niemożliwe bo w 90% sytuacji rządzi szarość.Tak było, jest i będzie. I dotyczy to wszystkich.

      Lubię

    1. Mam nadzieję,że jednak muzeum uda się jak najdłużej utrzymać takie jakim jest i cóż, że będzie mogło je odwiedzić jak najwięcej osób. Teraz bije rekordy popularności, może dlatego go nie zamkną tak szybko?

      Liked by 1 osoba

  3. Niedawno napisałam post po ataku terrorystycznym w Londynie i całkowicie się zgadzam, nie ma pozytywnych aspektów wojny.
    Byłam w Gdańsku, ale dawno temu. Piękne miasto. Byłam też w Oświęcimiu. To jest szok. Człowiek wychodzi stamtąd w szoku, co ludzie zrobili ludziom.
    Najważniejszy w życiu jest brak wojen. To podstawa. I nie jest to taka ‚oczywista oczywistość’, że ich nie ma.

    Lubię

    1. Niestety. Na koniec wizyty w muzeum mamy film, który pokazuje, że my mamy dziś pokój, ale na świecie ciągle są wojny i w niczym się nie różnią od tych, które my mieliśmy… Tylko zapominamy, że pokój raz na zawsze dany nie jest. Niestety.
      A wojna pozytywów nie niesie żadnych. Ale niektórzy myślą inaczej, że hartuje ducha, wzmaga patriotyzm i co tam jeszcze chcą…

      Lubię

  4. Kasia pisze:

    Przyznam, że nie śledziłam dokładnie informacji nt. tego muzeum, ale faktycznie obiło mi się coś o uszy o jakichś niesnaskach (chyba politycznych?) w jego temacie. Nasuwa mi się komentarz, że my wiecznie toczymy wojnę, polsko-polską…

    A muzeum wpisuję na listę do obejrzenia przy kolejnych odwiedzinach Gdańska (z Krakowa pewnie nie zdążę, ale najlepsze promocje lotnicze do Sztokholmu są właśnie od Ciebie :p). Ja do tej pory byłam w Oświęcimiu, który robi ogromne wrażenie oraz w Warszawie. Przyznaję, trochę ze wstydem, że jeszcze nie udało mi się dotrzeć do Fabryki Schindlera w Krakowie – w maju muszę nadrobić!

    Lubię

    1. tak, bo od razu pewna opcja uważała,że muzeum będzie przedstawiać niemiecki punkt widzenia, i trzeba wszystko zmienić…
      Koniecznie zobacz. Na szczęścia u nas oferta połączeń do Skandynawii jest szeroka, więc czekam na Ciebie:)

      Lubię

  5. katasza pisze:

    Podkreślać pozytywne aspekty wojny? Chyba tylko dla firm zbrojeniowych. Ludzie mają nie po kolei w głowie i poważne braki w wyobraźni i empatii. Tym bardziej takie miejsca jak to muzeum powinny powstawać, szkoda, że niekoniecznie przesłanie trafi do wszystkich, do których powinno.
    Zachęciłaś do wizyty, jak kiedyś będę mieć okazję i muzeum jeszcze będzie istnieć, postaram się zajrzeć.

    Lubię

    1. Masz rację, to jedyna grupa co wygrywa na wojnie, nieważne kto wygra.
      Istnieć będzie, ale chcą zmienić wystawę by pokazać swój jedynie słuszny punkt widzenia, czyli znów tylko będzie nudne muzeum o polskim cierpieniu i odwadze, a pomijane będą wątki międzynarodowe, oraz te nie idące po linii władzy.

      Lubię

      1. katasza pisze:

        Czyli jak zawsze, tylko z dodatkiem „żołnierzy wyklętych” i z klapkami na oczach. Szkoda by było.
        Skupianie się na patriotyzmie i martyrologii albo obrzydza historię, albo prowadzi do niebezpiecznych wniosków, że wojna to w sumie przygoda i okazja do wykazania się… A że u nas już sporo czasu minęło od ostatniej, można zapomnieć o ludzkich dramatach.

        Lubię

      2. Niestety, dzieciaki z koszulkami patriotycznymi pewnie pierwsi byliby do ewakuacji. Bo mocni to są jedynie wtedy kiedy trzeba pomaszerować przez miasto . Dla nich dziś wojna to przygoda i zabawa, bo fajne seriale się kręci. I dobrze,że tutaj pokazali co innego, inną stronę wojny. Do refleksji dla wielu.
        A z tym obrzydzaniem historii to masz rację, ja sama mam jej dość-tej skupionej na patriotyzmie do oporu.

        Lubię

  6. Nie widzę żadnych pozytywów w wojnie… i boję się okropnie, że niedługo, jeszcze za naszego życia, będzie kolejna – bo patrząc na to, co się dzieje na świecie to mam ciary…

    Lubię

  7. Ja interesuje sie historia troche po swojemu. Musze odchorowac wszystkei obejrzane wojenne filmy, przeczytane ksiazki czy pobyt w takich miejscach… Moja psychika jest za slaba. A tak jzu prywatnie, posiadasz ktoras z tych ksiazek ?KSIĘGA POCHOWANYCH ŻOŁNIERZY POLSKICH :
    cz. I Żołnierze września A-M, 495 str. 1993 r.
    cz.I Żołnierze września N-Z, 384 str. 1993 r.
    cz. III Żołnierze polskich sił zbrojnych na zachodzie, 461 str.,
    1994 r.
    Suplement

    Mam inen czesci ale tych nei moge nigdzie zdobyc, a poszukuje paru nazwisk 🙂

    Lubię

    1. Nie mam tych książek. U mnie w domu średniowieczne rządzą 😉 Ja zresztą bardziej historią od innej strony się interesuję, właśnie bardziej dydaktycznie. Magisterkę pisałam z różnic programowych.

      Liked by 1 osoba

    2. Zbych pisze:

      skafanka – spróbuj tutaj: http://forgen.pl/forum/viewtopic.php?f=48&t=1822&start=105
      Czasem „dobrzy ludzie” pomogą, tylko to trochę trwa 🙂

      Swoją drogą dziwne że tego nie wznowili bo myślę że zapotrzebowanie by było… Chociaż chyba najlepiej jakby zrobili ogólnodostępną komputerową bazę danych – i powinien się tym zająć IPN, a nie jakimiś politycznymi „pierdołami”.

      BTW – z jakiego jesteś miasta? Pytam bo na pewno wszystkie tomy są dostępne do przeglądania na pewno w Jagiellońskiej, Narodowej i u Raczyńskich w Poznaniu (to sprawdzona informacja, bo znam osoby które korzystały z tych źródeł). Poza tym myślę że w kilku największych miastach będą dostępne w bibliotekach uniwersyteckich – ale to już byś musiała sama sprawdzić w zasobach online.

      Lubię

  8. Zbych pisze:

    Widzę, że teraz w muzeach robi się już chyba wyłącznie ekspozycje „otwarte”. Fajnie bo to zawsze dodatkowy bodziec dla dzieciaków i młodzieży (nie ma się co oszukiwać – muzea są głównie dla nich). O tragedii Gdańska na ogół mało się mówi mimo, że został zniszczony w równym stopniu jak Warszawa:

    Myślę, że głównie dlatego iż było to „miasto niemieckie” (mimo że teoretycznie Wolne) więc sowieci się nie certolili i w ’45 zrobili krwawą rozwałkę – również już po zakończeniu walk (egzekucje, gwałty, grabież itd.).
    Z czystej ciekawości – z jakim muzeum chcą je połączyć? (nie jestem zbytnio w temacie)

    Lubię

    1. Z Westerplatte, ok, temat podobny, bo Muzeum Westerplatte miałoby się zajmować początkiem wojny, ale,ale Muzeum Westerplatte powstało rok temu, za siedzibę ma pokoik, i jedną panią co odbiera telefon. Ono istnieje tylko na papierze i po to by móc powiedzieć- a po cóż w jednym mieście, po drugiej stronie Motławy drugie Muzeum o tej samej tematyce? I co z tego,że to stoi, a tamtego nie ma? Po połączeniu można zmienić dyrekcję i przejąć muzeum, i wystawę.
      Myślę,że każda grupa wiekowa lepiej sie czuje w muzeum gdzie wszędzie może podejść, a często i dotknąć, a nie chodzić w kapciach i trzymać dystans.

      Lubię

      1. Zbych pisze:

        Hmmm…. czyli taka sama rządowa polityka „strategiczna” jak z gimnazjami…
        Chcą likwidować tylko dlatego żeby zrobić reorganizację i był pretekst w całym kraju wymienić za jednym zamachem wszystkich dyrektorów i zastąpić SWOIMI z partyjnego nadania.

        PS: A to niespodzianka. Nie wiedziałem że na Westerplatte zrobili muzeum. Jak byłem tam ostatni raz (jeszcze przed rokiem 2000) to była tylko jedna mała ekspozycja w byłej wartowni.

        Lubię

      2. Niewiele się zmieniło 😉 Parę lat temu, jak były tam światowe obchody związane w wojną to uporządkowali teren, i tyle. Nic więcej tam nie ma na dziś. Pokoik mają gdzieś w budynku Solidarności, dyrektor gdzieś na etacie dorabia i nic więcej…
        Niestety, kiedyś był taki żart, że jedna ekipa po drugiej sprzątaczki wymieniła, kolejna już wyrzuciła wszystkie mopy bo skażone, a obecna to podłogę rozwala…

        Lubię

  9. kocia_dama pisze:

    Zawsze, gdy jestem w podobnych miejscach, czuję ogromny żal do losu i świata, że tak straszne rzeczy się działy i, niestety, dzieją się nadal: w Syrii, Iraku, Afryce… Mam uprawnienia przewodnickie na obóz zagłady w Bełżcu, jestem po kursie- i mimo tego, mimo wiedzy, jaką mi przekazano, ile razy jestem w tym miejscu, po prostu zastygam, a w mojej głowie jest tylko cisza. Żadne słowa nie opiszą tych dramatów, tego zła…
    Gdańsk to piękne miasto, z niezwykłą historią. Żałuję, że mieszkam tak daleko, bo ciągnie mnie w stronę morza. Jeśli kiedyś się tam wybiorę, na pewno odwiedzę to Muzeum. Trzeba pamiętać. Musimy pamiętać.

    Lubię

  10. Jest pod wrażeniem Twojego wpisu i samego muzeum, szkoda, że w obecnej formie nie uda mi się go zobaczyć, bo do Gdańska wybieramy się może w lipcu, gdybym wiedziała, to w czasie urlopu byśmy tam poszli w zeszłym roku, ale jak się jedzie gdzieś pierwszy raz to nie można być wszędzie.

    Lubię

    1. Kochana to Muzum otworzyli dwa dni przed tym jak ja w nim byłam, czyli 2 tydzień działa, w lipcu budowę mogłaś obejrzeć co najwyżej niestety. Niestety, bo dzisiaj zapadł niekorzystny wyrok dla muzeum.

      Liked by 1 osoba

      1. Dopiero otwarli i już komuś przeszkadza? W takim kraju żyjemy… Zobaczymy, co będzie dalej, wybieramy się na Jarmark Dominikański w tym roku, więc może zwiedzimy to co z muzeum zostanie.

        Lubię

      2. od początku PiS zapowiadał,że musi zmienić wystawę, cudem udało się otworzyć muzeum,ale z tego co czytam to w końcu mogą zmienić sobie dyrektora, zmienić wystawę i robić co chcieli, czyli wprowadzić „polski” punkt widzenia

        Liked by 1 osoba

      3. Zbych pisze:

        Jak to po co? To stara śpiewka Jarka od wielu lat: tylko nasza wersja jest jedynie słuszna i musi być ogólnie obowiązująca.

        Lubię

      4. Tak,tak, jeszcze my powiemy kto zasługuje na szacunek i pamięć, a komu należy podziękować i usunąć z publicznego życia. I tak zrobią muzeum po swojemu.

        Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s