Książkowo-filmowy luty

W lutym przeczytałam 14 książek. W tym parę naprawdę dobrych, a jedną wprost genialną. Standardowo zaczynam od tych co mojego uznania nie zdobyły.

Najpierw dwa minusy, jeden minus poważny, potężny, dyskwalifikujący. Drugi nieco mniejszy, ale bardzo rozczarowujący.

Zacznę od mocnego kalibru, moje wielkie rozczarowanie to Złodziej z mgły. Bardzo lubię książki Zafona, pozycja Lavinii Petti, miała być jeżeli nie tak samo dobra, to nawet lepsza. Ten sam klimat, ten sam magiczny i tajemniczy świat. Zabrałam się za nią pełna dobrych przeczuć,ale z każdą kolejną kartką moja irytacja rosła. Ta książka została napisana w stylu godnym 13 letniej panienki, która pisze wieczorami w tajemnicy przed rodzicami. Miało być niezwykle pięknie i magicznie, a wyszło niestrawnie. Bardzo wtórnie, bardzo banalnie, styl autorki jest niezwykle irytujący i wywołujący w czytelniku dreszcze. Bynajmniej nie rozkoszy, a znużenia i zniechęcenia. Oczywiście biorę poprawkę na to, że jest to debiut,ale jeżeli ktoś wydaje swoją pierwszą książkę, powinien przynajmniej ją przeczytać w całości przed wydaniem i sprawdzić czy rozdział 1 pasuje do rozdziału 2. Czy historia ma sens, i czy w ogóle jest sens wydawać coś, co powinno zostać, w zasadzie, napisane od początku. Lavinio, przed tobą masa pracy.

 

Inicjały Zbrodni, książka Sophie Hannah, ale i na okładce mamy imię i nazwisko mistrzyni kryminału, Agathy Christie. No cóż, jeżeli coś podpisujemy Agathą, to spodziewamy się wielkiego dzieła. No przynajmniej ja się spodziewam. Po książki Agathy Christie świadomie sięgnęłam mając lat 10 i zakochałam się od pierwszej strony. Jako pierwsze przeczytałam Morderstwo w Orient Expressie. I przepadłam. Inicjały Zbrodni, powrót słynnego Herculesa. Gdyby główny bohater nazywał się,dajmy na to Federico, było włoskim detektywem, a cała historia działa się w Rzymie, pewnie by mi się nawet spodobała. Ale skoro mówimy o Herculesie to oczekuję efektu Wow. A tutaj go nie było, zawiodłam się po prostu. Styl Agathy Christie był jedyny, jej lekkość, elegancja i finezja,są po prostu nie do podrobienia. Mam cichą nadzieję,że więcej razy pani Sophie nie będzie absorbować naszego Herculesa i pozwoli mu odpoczywać na jakże zasłużonej emeryturze.

Ludzie, którzy ciągle piją kawę zamiast herbaty, powinni przebadać sobie głowę

Teraz milsza część, książkowe hity. Jeżeli chodzi o tę pozycję to określenie hit do niej nijak nie pasuje. Nie pasuje, bo to jest niemalże arcydzieło. Genialna pozycja, którą czyta się po prostu całym sobą. Czyli po prostu żyje się tą książką, a po przeczytaniu dalej siedzi w głowie i nie mijają dwa dni a człowiek tęskni i bardzo chciałby znów ją mieć w dłoniach. Kalman Jakobi to  polski Żyd, który zrządzeniem losu staje się właścicielem pokaźnego majątku. To nagłe bogactwo bardzo go onieśmiela, bo Kalman to pobożny i bardzo skromny człowiek. Zarządzanie majątkiem polskiego zesłańca, wcale nie wydaje się dla niego wielkim darem od losu. Bardziej niż stan skarbca Kalmana interesuje przyszłość jego córek, które osiągają wiek, w którym powinno się myśleć o małżeństwie. Stara się by panny znalazły pobożnych mężów, którzy zadbają o jego ukochane córki. Świat nie stoi jednak w miejscu, i przyzwyczajonemu do tradycji Jakobiemu trudno odnaleźć się w nowoczesnym świecie. Zarówno tym w sferze społecznej jak i moralnej. Coraz trudniej mu żyć ze świadomością, że dawne zasady odchodzą w zapomnienie. Dwór to przepiękna i monumentalna historia życia żydowskiego klanu, którym targają liczne dramaty, tragedie i problemy. Isaac Singer, za Sztukmistrza z Lublina dostał Nagrodę Nobla,  mojego osobistego Nobla dostaje za Dwór. Powiem Wam więcej, kto nie przeczytał tej książki, natychmiast powinien to nadrobić. Do biblioteki marsz.

Mężczyzna to jak pies – dać mu jeść i miejsce do spania, a już swej budy nie opuści.

Zmienimy klimat zdecydowanie. Góra bezprawia to solidna pozycja wprost od Johna Grishama. Sprawdzone nazwisko i prawniczy thriller. Walka z bezdusznym,lokalnym,górniczym monopolistą i prawniczka,wolontariuszka. Dramat wielu rodzin, które poprzez kopalnie straciły ojców, dzieci, albo dorobek życia. Trzeba się przygotować na rozgrywkę, gdzie wykorzystuje się nie tylko prawnicze sztuczki,ale gdzie wydaje się, nie obowiązują żadne zasady. Szczerze mogę polecić tym książkę, tym, którzy lubią prawnicze klimaty i lubią zostać w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.

Znów zmieniamy klimat, całkowicie. Tym razem prowincjonalną Amerykę, zamieniamy na Włochy. Może nie dosłownie, bo historia dzieje się w Anglii, ale zdecydowanie dotyczy Włoch. Nie wiem jak Wy,ale czasami mam ochotę na książkę, łatwą, lekką i przyjemną. Optymistyczną, ciepłą, poprawiającą nastrój. Pewnej nocy we Włoszech to właśnie taka książka. Historie kilkorga, zupełnie różnych osób, które połączył kurs języka włoskiego, dają nadzieję, są przyjemne, zupełnie jak kawałek sernika w ponury dzień. Albo ciepły koc w ten wieczór, gdy za oknem hula wiatr. Pewnej nocy we Włoszech to bezpretensjonalna opowieść, która przypomina,że życie bywa nieprzewidywalne i nie warto czekać ze spełnianiem swoich marzeń czy postanowień, bo nigdy nic nie wiadomo.A skoro żyjemy raz, to przynajmniej smacznie jedzmy, otaczajmy się życzliwymi ludźmi i cieszmy codziennością. Książka w sam raz na przedwiośnie, które nie chce przyjść i serwuje same ponure chwile.

 

Moim wielkim filmowym hitem jak już pewnie wiecie było La La Land. Recenzję napisałam na gorąco, znajdziecie ją tutaj, nie będę Was zanudzać kolejnymi zachwytami.

Poza La La Land obejrzałam w lutym 5 filmów. Nie było wielkiego przegranego, czegoś co by mnie odrzuciło, raczej same solidne i dobre kino. Jako, że nie ma minusa, przejdę do dwóch plusów. Jednego większego i drugiego, trochę mniejszego. Ten mniejszy należy się Wielkiemu Pięknu, obrazowi pięknemu,ale czy dodatkowo wielkiemu? Mam mieszane odczucia. Film na pewno jest ważny, i piękny,ale dla mnie nieco zbyt przejaskrawiony i momentami zbyt teledyskowy. Chociaż mam wrażenie z drugiej strony,polega na połączeniu różnych teledysków w jedną,sprawnie działającą całość. Wiele scen z tego filmu zaś to naprawdę arcydzieła.

36686536556800942070

Za to całkowicie zauroczyła mnie Młodość, film, który zachwycił mnie w każdym ujęciu i każdej sekundzie. Przepiękny obraz pełen kontrastów, życie i śmierć, młodość i starość, energia i powolność. Oglądałam z ogromnym zaciekawieniem, i wielką przyjemnością. Bo Młodość to nie tylko piękny film,ale i mądry. Ponadczasowy. Paolo Sorrentino, twórca tych obydwu filmów okazał się reżyserem, którego pokochałam z miejsca.

55fffa632e8d5

Nie zapeszam,ale po 2 tygodniach bez ani grama słońca, w końcu mieliśmy słoneczny dzień. Czyżby wiosna szła do mnie nieco odważniej? Mogę nie zabierać dziś z sobą rękawiczek?

Ścieżka dźwiękowa- The National – I Need My Girl

 

Advertisements

28 uwag do wpisu “Książkowo-filmowy luty

  1. Blueberry pisze:

    Grishamem kiedyś się zaczytywałam, ale po którejś książce z rzędu, która znowu jest prawniczym kryminałem, znowu wykorzystuje podobne motywy stwierdziłam, że mam już dość. Samodzielnie większość jest bardzo dobra, ale masowo trochę mi się zaczęły zlewać.

    Moim rozczarowaniem w ostatnim czasie jest Magdalena Kordel. Nie spodziewałam się dużo, bo to w końcu literatura kobieca (swoją drogą trochę przykre, że po takowej nie spodziewam się dużo), ale czasem lubię pochłonąć coś lekkiego, a tutaj są dość wysokie oceny. I co? Bardzo płaska historia, zero chemii, zero budowania napięcia między bohaterami. Do tego sztywne dialogi, idealne rozwiązania instant dla rzeczywistych problemów. Uch, naprawdę muszę przestać sięgać po takie książki, bo zawsze jestem rozczarowana :p

    Lubię to

    1. Nie czytałam nic tej pani, więc nie mogę się wypowiedzieć szerzej. Ale są takie kobiece książki, które naprawdę przyjemnie się czyta i kurcze, fajnie się po nie sięga. Mi Witkiewicz pasuje:)
      Tak, on głównie pisze na jedno kopyto, na szczęście nie czytam jego książek seriami,więc nie jest tak źle. Z doskoku każda książka to prawnicza perełka:)

      Lubię to

  2. Zbych pisze:

    Z tym całym Poirot to tak na serio? Może to jakiś wydawniczy żart, bo kto normalny w ogóle wpadłby na taki pomysł? (może w USA… miałoby to wtedy jakieś wytłumaczenie bo tam często mają takie szalone i bluźniercze inicjatywy, ale w Europie? W dodatku w UK?). Jedynym racjonalnym wnioskiem jaki mi się nasuwa (jeśli to nie żart) to fakt iż spadkobiercom Christie zabrakło na „codzienny kawior” i nie mogą tego przeboleć. Takie mnie naszły szybkie przemyślenia, oczywiście abstrahując od faktu iż przecież Christie swojego bohatera uśmierciła…
    Poza tym jak już rzucać się z motyką na Słonce to czemu akurat Poirot? Marple dużo ciekawsza !

    Sorrentino… hmmm… to widzę że idziesz tropem „Młodego papieża” 🙂 Jak będziesz miała chwilę to polecam jeszcze rzucić okiem na „Skutki miłości” jego autorstwa.

    PS: Wpisałem w swój kalendarz konieczność umówienia się na przebadanie głowy 🙂
    Chociaż biorąc pod uwagę funkcjonowanie naszego NFZ, myślę iż realny termin wypadnie gdzieś około 2035 🙂

    Lubię to

    1. Chyba o to chodzi, spadkobiercy Agathy wybrali panią Sophie do kontynuowania pisania o Herkulesie. Motywów nie podano,rzekomo zachwyceni stylem autorki,ale na pewno chodzi o topniejący spadek;)
      Przyznaję, ten cytat jakoś tak najbardziej mi się podobał z całej książki i jaki mądry;)
      O, muszę obejrzeć w takim razie i iść całkiem tropem Młodego Papieża:)

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        No tak… jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę…
        Wstydu nie mają wrzucając Poirota do jednego wora z Bournem – teraz pewnie co roku będzie nowa powieść, a jeszcze zaczną na ich podstawie filmy kręcić. Pora umierać…

        Lubię to

      2. chyba tak. Niestety, jestem zasmucona, że w takiej formie powrócił Herkules. Tak sobie gdybam,że jakby Rowling napisała dalszą część, to pewnie wyszłoby,że jest lepiej niż w oryginale, i to mogłabym łyknąć. A tutaj, tak sobie. Na pewno nie jest to książka godna inicjałów Agathy.

        Lubię to

  3. Zbych pisze:

    Donoszę, iż nabyłem dziś „Prom” – już oficjalnie reklamują na okładce że to powieść Mroza (czyli to jednak był oryginalny chwyt marketingowy)

    Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Skoro okładka „Promu” uwzględnia „coming out” bo chyba planowali to wcześniej niż się wydało – w te ostatnie kilka dni chyba nie daliby rady wydrukować kilku tyś książek (+rozprowadzić je po kraju).
        Diabli wiedzą jak było naprawdę….
        Mi się wydaje, że wszystko się rozegrało gdy „Enklawa” była już napisana, a co więcej – zatwierdzona do druku. Scenariusze byłyby potem dwa:
        1) Pierwsza powieść słabo się sprzedaje – wtedy ujawniamy autora żeby podbić rankingi.
        2) Pierwsza powieść dobrze się sprzedaje – wydajemy dalsze tytuły, a autora ujawniamy na koniec.
        Jak wiadomo wszystko potoczyło się wg wariantu nr 2 🙂

        Lubię to

      2. albo gdyby Enklawa zebrała fatalne recenzje i nikt by jej nie kupował, autor pozostałby nieznanym nikomu Skandynawem o polskich korzeniach, który zamiast pisać zaczął żyć z łowienia łososi. I koniec. Nikt by się nie dowiedział kim był , a Mróz nie miałby a koncie wpadki skandynawskiej 😉 A skoro recenzje były całkiem niezłe, to można podbić bębenek i przyznać się do wszystkiego.

        Lubię to

      3. dokładnie. A jak wyszło,że książka wzbudza raczej pozytywne emocje, śmiało można się przyznać i powiększyć grono odbiorców. Bo ja na przykład nie siegnęłabym tak chętnie po jego książki, bo czytam różne recenzje, a tak mimowolnie przeczytałam i podobało mi się:)

        Lubię to

  4. kocia_dama pisze:

    Ja rękawiczek nie noszę od tygodnia 😉
    Ostatnio bardzo brakuje mi czasu na czytanie, muszę to zmienić 🙂
    I jak Ci się „Spirit” podoba? 😀 Dla mnie bomba!

    Lubię to

  5. Niestety Poirot ożył w kolejnej książce wydanej pod koniec roku. „Zamknięta trumna”. O ile Inicjały nie zrobiły na mnie złego wrażenia, to w Trumnie wszystko zgrzyta poczynając od charakteru Poirota, który w ogóle nie jest sobą, bo durną metaforę z tytułu i kretyńskie wyjaśnienie sprawy. Z miłości do Agaty kupiła tę książkę w dniu premiery, ale nie była tego warta. Dlatego uwierz, Inicjały nie są jeszcze najgorsze 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s