Na kobiecą nutę

Julia, Josephine. Molly, Marianne i Peggy. Była i Maria Magdalena i Leni i Matylda. Kobiety. Kobiety w piosenkach. Panowie i panie, lubią śpiewać o przedstawicielkach płci pięknych. Zastanawialiście się kim są tytułowe damy? Ja też, bardzo często. Stąd też postanowiłam nieco bliżej im się przyjrzeć. Poznać je. I cóż, przedstawić Wam. Dziś kolejna część mojej muzycznej audycji, którą prowadzę od jakiegoś czasu. Tym razem inspiracją był dzień kobiet.

Magdalena. Tak, wiem, trąci to okropną prywatą. Naprawdę wyszło to przypadkiem, musicie mi wierzyć na słowo pisane. O Magdalenie napisano wiele pieśni. Nie wiem nawet dlaczego? Czyżby to imię tak ładnie się śpiewało? Możliwe. Jakoś nigdy nie byłam nie jestem i nie będę fanką tego imienia. Swojego na marginesie, gdyby ktoś do tego momentu się nie zorientował. To dziwne, bo je lubię. To znaczy lubię, ale nie u mnie. To znaczy ja uwielbiam Magdalenę. Wiem, wiem plączę się. Kocham formę Magdalena. Nie znoszę być za to  Madzią. Bo Madzia to mała dziewczynka, która nosi różowy sweter w myszką miki, ma czerwone rajstopki, i je truskaweczki na kolanach babci. Tak, taki obrazek mam uwieczniony na zdjęciu. Madzia ze zdjęcia miała lat 3 i 4 miesiące, wtedy modny był róż. Ale Madzia dorasta, staje się Magdaleną… Ale nie każda. Niektóre dalej mają buzie małej Madzi. A przecież Magdalena to ktoś zupełnie inny. Ta Magdalena nie nosi różu, w szafie ma za to 56 sukienek w 11 odcieniach czerni. Ma czarne, bardzo błyszczące włosy, jest wysokiej rangi prawnikiem. Przeciwników na sali sądowej zgniata jednym ruchem szpilki na niebotycznych obcasach. Magdalena w swojej czarnej torebce ma nie tylko laptop, wodę Evian, puder za 800 zł, ale i czerwoną szminkę, jej atrybut. Magdalena mieszka w przestronnym lofcie, na 33 piętrze z widokiem na całe miasto. W domu rządzi biel i stal. Magdalena nie znosi bałaganu, chociaż ma dwie sprzątaczki zdarza się, że sama ściera kurze. Mieszka sama, jeżeli nie liczyć rybek, które pływają w akwarium, które robi za olbrzymią dekorację salonu. Magdalena nie wchodzi do kuchni, dba o linię, codziennie rano dostaje zestaw pudełek, które zajada z niesmakiem przez cały dzień. Magdalena nie ma koleżanek, bo jest zimna, wyniosła, i nie lubi typowo kobiecych tematów-jakie przedszkole wybrać? Czy wasza niania też mówi z 7 językach? Czy moja pupa jest wystarczająco jędrna? Magdalena lubi wpaść w sobotę na szybkiego drinka do baru, zawsze jednego. Kiedy tam wchodzi roztacza nie tylko woń najdroższych perfum,ale i prawdziwy żar i tajemnicę. Mężczyznom na jej widok miękną jedynie kolana. A kiedy Magdalena zabiera swoją idealność, oni mogą jedynie zanucić….

I’d sell
My soul
My self-esteem
A dollar at a time
One chance
One kiss
One taste of you my Magdalena

ff5b6d9fd249f19b22b31d86ff8b7826

Layla. To urocza blondynka. Layla nie martwi się o karierę, pracuje w salonie kosmetycznym, ma wierne klientki, które zjednuje uśmiechem i bezpośredniością. Jest bardzo towarzyska, wydaje się,że każdy kto powie jej dzień dobry,staje się jej przyjacielem. Layla na co dzień uwielbia hipisowski styl, ma długie włosy,w które wplata rzemyki, kocha falbany, długie sukienki,nawet zimą, nosi do nich wtedy po prostu ciepły sweter. Na jej styl ubioru i życia, wpływ miała matka, samotna matka o rockowej duszy. Domowe obiadki, wspólne czytanie książek i pilnowanie ocen? Nie w domu Layli.  Layla nie mieszka sama, swoje 2 pokojowe mieszkanie dzieli z 2 koleżankami. Jest tu wieczny bałagan, albo raczej według Layli, artystyczny nieład. Nic do siebie nie pasuje. Otwierając lodówkę w jej mieszkaniu zobaczymy mleko migdałowe,musli i mrożoną pizzę. Trochę zdrowo, trochę nie. Layla kocha komedie romantyczne, i dużo muzyki, non stop tańczy i śpiewa. Uwielbia domówki, imprezy i koncerty. Czy da się nie lubić Layli? Nie, to szczera, otwarta i niezwykle radosna osóbka, kochają i przyjaciółki i  mężczyźni. Layla wie, że jej urok działa na wielu. Na tego młodego Ericka również.

Layla, you’ve got me on my knees.
Layla, I’m begging, darling please.
Layla, darling won’t you ease my worried mind.

37aed93994196f7d98283c1f2d9770c21

Rosanna. Ona poznała Jego kilka lat temu, zakochali się, stworzyli parę, wynajęli małe mieszkanko. Zaczęli planować nawet wspólną przyszłość. Dwoje  uroczych dzieci, mały domek i spokojne życie na angielskiej wsi. On był taki sobie, niewysoki, chudy, okularnik, pisał doktorat, skromny, cichy,nijaki. Ale jaki zakochany. Zakochany w Rosannie. Rosanna była córką bogatych rodziców, niezbyt interesowała ją szkoła, chociaż chodziła do świetnej i prywatnej. Rosanna była piękną dziewczyną, burza kręconych włosów, kobieta sylwetka, wspaniały uśmiech. Po studiach Rosanna zaczęła pracować w gazecie, została modową dziennikarką. Bale, bankiety, rauty, suknie, makijaż, tajniki depilacji i nowe metody opalania. Rosanna w pracy była postrzegana jako rozpuszczona panienka, której w głowie tylko błyszczyki i koronki. I ta dziewczyna, mająca takie znajomości i tyle okazji, związała się z Nim. W domu byli jak wszyscy inni., on robił jej śniadania, obowiązkowo jeden tost z odrobiną miodu i połowa grapefruita. Po pracy czekał na nią On z zupą, ona zrzucała modne ciuchy, wkładała dres i oglądali programy przyrodnicze. On czytał jej wiersze, a ona uczyła się piec ciasta. Zrobiła nawet pierwsze słoiczki malinowej konfitury. On był zachwycony, ona coraz mniej. Coraz bardziej zdawała sobie sprawę,że nic nie wie. Nie wie czy takie życie chce prowadzić. Imponował jej blichtr, marzyła o codziennych premierach i relacjach z czerwonego dywanu. Była rozdarta. W pewien poranek nie poszła do pracy, zabrała swoje rzeczy, wynajęła mieszkanie, zostawiła liścik. Wciąż nie wie czego chce. A On wciąż tęskni….

All I wanna do in the middle of the evening is hold you tight
Rosanna, Rosanna
I didn’t know you were looking for more than I could ever be

9797ddf50cdd7ec294f54d0d64f18015

Suzana ma 17 lat, uczy się w liceum. Jest nieśmiałą,szarą myszką. Taka zwykła nastolatka. Lubi się uczyć, chce być lekarzem, a jak się nie uda to chciałaby zostać pielęgniarką. Susana ma nieco młodzieńczego trądziku, który przykrywa pudrem starszej siostry. Dużo czyta, lubi włóczyć się po parkach, pasjami robi zdjęcia, nie znosi w-fu, i ciągle kłóci się z mamą o to by mogła mieć w domu psa. Poza siostrą Suzana ma dwóch braci. Któregoś dnia dziewczę poznaje nieco bliżej Jego. Klasowy Macho, przystojny, z błyskiem w oku. Nie lubi szkoły, lubi za to żelować włosy, nosić koszule i nie zapinać 2 pierwszych guzików, i czarować młode damy. Myślał,że z Suzaną będzie jak z innymi,ale nie. Jego wzięło na poważnie. Oszalał dla tej szarej myszki. Ach, cóż ona w sobie miała. Młodość, tajemnicę, tę nieśmiałość. Spotykali się w parku i spacerowali. Albo szli na sok pomarańczowy do przyparkowej kawiarni o nazwie Delikatna. Odkładał każdy grosz na te randki. A Suzana, cóż, Suzana bardzo go lubiła. Ale miała zasady, swoje zasady. Babcia zadbała by Suzana wiedziała co damie wypada a co nie. Dzielnie więc spacerowała, spacerowała obok niego, i nie pozwalała na nic więcej niż pozwoliłaby sobie jej babcia. Jemu nie zostało nic więcej, jak po kolejnej randce, gdy trzymała go na dystans zanucić….

Su-sanna, I’m crazy loving you….

2705-close-up-portrait-of-a-beautiful-teen-girl-outdoors-pv

Ach ten słodki uśmiech, ach te piękne zgrabne nogi, ach te kwieciste sukienki. Poznajcie Lilian, młodą, pełną energii i werwy pannę. Lilian jeździ na rowerze, jest wegetarianką, nauczycielką, po pracy pędzi do schroniska, gdzie jako wolontariuszka pomaga przy bezdomnych psiakach. Jej emerytowane sąsiadki ją uwielbiają, Lilian zawsze obdarzy je uśmiechem , upiecze dla nich szarlotkę i wniesie zakupy. Lilian ma na ramieniu zabawny, mały tatuaż. Uwielbia kwiaty, dwa razy w tygodniu jeździ na ekologiczny targ gdzie kupuje nie tylko naręcza tulipanów, ale i swój rowerowy koszyk wypełnia kilogramami zdrowych warzyw i owoców. Lilian wydaje się być dziewczyną idealną. Ale ma maleńką, drobniutką wadę. Zmienia mężczyzn jak rękawiczki. Najpierw pojawia się ten jej nieziemski uśmiech, potem parę słów, potem parę idealnych randek i …. Lilian się nudzi. A jak on cierpi, a jak on cierpi. Pół miasta, albo przynajmniej pół dzielnicy ma przez nią połamane na kawałki serca…

Oh, Lillian
I should have run
I should have known
Each dress you own
Is a loaded gun

19b124c834e4f4136f105b5d222d76db

Wiem, wiem. Jest jeszcze Angie, Roxanne, Sadie, nasza Pamela co się żegna.I jest nawet seksibomba o imieniu Aleksandra, celowo ją pomijam bo Aleksandra przedstawia się sama.  Ja też się żegnam Czas na mnie.

Ścieżka dźwiękowa-  X Ambassadors- Renagades

Advertisements

39 uwag do wpisu “Na kobiecą nutę

  1. Zbych pisze:

    Tak mnie naszła drobna refleksja: czemu wszystko po „angolsku”…
    Chociaż może to i dobrze bo tą Pamelą to odgrzebałaś mój koszmar z dzieciństwa – jazdę autosanem na szkolny wyjazd w podstawówce kiedy to przez prawie 6h (trasa nad morze) leciała do zdarcia kaseta Tercetu.

    PS: A ta Layla to tak naprawdę Pattie – ale to tylko dla wtajemniczonych 😉

    Lubię to

    1. Wiem, wiem, ,że Pattie ; ) Ale skoro mamy Laylę, to będzie o Layli 😉
      Powiem szczerze, wiem,wiem,brzmi to brutalnie, nie jestem wielką fanką polskiej muzyki. Parę zespołów szczerze lubię, ale i tak one śpiewają sporo po angielsku 😉 Albo już niestety nie śpiewają. W każdym razie, mało to patriotyczne,ale to fakt, wolę zagraniczną muzykę.

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Nie chodziło mi konkretnie akurat o polski 🙂
        Przykładowo idąc tropem „magdalenowym” możemy za Odrą trafIć na:

        Albo podążając dalej na zachód, nad Sekwaną można spotkać:

        A co do Twojej propozycji (Perfect Circle) to mimo że bardzo szanuję Keenana za to co robi w Toolu, to dużo bardziej trafia do mnie kawałek Pixies:

        PS: Przepraszam za zaśmiecenie wątku – chciałem wkleić tylko linki ale uparcie się pojawiają filmiki

        Lubię to

      2. ja osobiście z Magdalenowych wolę ten Perfect Circle, jest taki zupełnie inny niż wszystkie inne 😉 Pixies nie jest zły, ale no cóż, nie będę ukrywać, przedstawia Magdalenę niezbyt dobrze, widocznie twórca piosenki doznał wielkiej przykrości o dziewczynie o tym imieniu, albo zjadł nieświeżą magdalenkę? Nie wiem, w każdym razie ze wszystkich Magdalenowych pieśni, utwór Perfect Circle jest dla mnie najlepszy 😉

        Lubię to

      3. Zbych pisze:

        Masz rację, ja tylko takie luźne przykłady zarzuciłem, że znajdzie się też coś poza „engliszem”. A to że trochę nie pasujące do blogowego opisu to już inna sprawa. W dodatku ten clip Pixies taki mocno kontrowersyjny… (może niepotrzebnie go wrzuciłem ale podoba mi się w nim muza, słowa to sprawa drugorzędna)

        Nie będzie mi teraz dawać spokoju ta Twoja opinia o krajowej muzie. Nawet nie chodzi o wykonawców zagranicznych, bo to inna bajka, ale o tą opcję angielską – czy to tylko taki leksykalny fetysz („że po angielsku brzmi lepiej”)? Bo wiadomo – muza to muza – nie podlega kryteriom językowym. W takich sytuacjach od razu mam w głowię casus Myslovitz i ich eksperymentu z „Korova Milky Bar”… Koniecznie musisz rozważyć stworzenie kiedyś na ten temat jakiegoś dłuższego postu. Sorry że tak drążę, ale ciekawi mnie Twoja opinia, bo to nie pierwszy raz kiedy spotykam się u kogoś z takim stwierdzeniem.

        Lubię to

      4. mi nie chodzi o język nawet, to nie ma nic wspólnego z językiem 😉 po prostu rodzimi muzycy albo są genialni dla mnie- Lao Che, Riverside, Brodka, Fish,Emade, albo zupełnie nie do strawienia-typu Kaya, Steczkowska, jakieś dziwaczne Lemony i inne cuda. Albo już dziś nie są aktywni- Budka Suflera, stare Lady Punk, Maanam, stary Perfect, lubię to co Osiecka napisała dla innych. Ale Małgośkę każdy zna i z pamięci ją przedstawi 😉 Ostatnio zainteresowała mnie Daria Zawiałow, ma dziewczyna talent,ale jeszcze się nie zachwycam, na razie lubię tylko. Myslovitz stare też lubię, i po w całości po naszemu. Republikę tak samo lubię, ale nie oszukujmy się, oni już nic nowego nie stworzą, tylko odtwarzam przeszłość.

        Lubię to

      5. Zbych pisze:

        OK, to już się sporo wyjaśniło.
        Zawiałow ma potencjał z tego co widziałem na YT, ale płyty jeszcze nie przesłuchałem. Chociaż jak dla mnie to po przesłuchaniu kilku kawałków wygląda trochę na skrzyżowanie Koteluk z Koman. Ciężko się będzie dziewczynie wybić bo ostatnimi laty trochę się namnożyło tych „alternatywnych” wokalistek (90% po wszelakich „talentszoł”)

        Lubię to

      6. faktycznie, podobna do Meli, nawet wizualnie 😉 Mi wpadł w ucho Malinowy Chruśniak, coś nowego, bardzo świeżego. Kundel bury trochę mniej wpadł w ucho,ale zauważyłam,że z każdym odsłuchem przekonuję się do tego utworu nieco bardziej 😉

        Lubię to

      7. katasza pisze:

        Tak nawiązując do leksykalnego fetyszu – u mnie coś takiego na przykład zdecydowanie działa. Na przykład niektóre hiszpańskojęzyczne hity lubię chyba tylko dlatego, że są hiszpańskojęzyczne, a ich wersji angielskich (albo raczej „spanglish”) nie cierpię. Niektórych polskich wokalistów też wolę po polsku – tak kojarzę, że np. Brodka jest dla mnie ok w obu wersjach. 😉

        Lubię to

      8. Zbych pisze:

        katasza – mam podobnie, chociaż z innej strony 🙂
        Lubię wiele piosenek chyba tylko dlatego że nie rozumiem o czym śpiewają. Niestety bardzo często okazuje się, że poznawszy tekst cały czar pryska. Idąc tropem latynoskim…. np taka Gloria Estefan…. Lubię ją słuchać jak nie wiem o czym śpiewa, bo jej angielskie kawałki nie są zbyt ambitne tekstowo.

        Lubię to

      9. a ja mam zupełnie odwrotnie, ja muszę wiedzieć o czym jest piosenka i muszę potrafić ją sobie pośpiewać. Stąd też pewnie moja sympatia do języka angielskiego w piosence, bo po hiszpańsku czy francusku to nawet nucenie mi nie idzie;)

        Lubię to

  2. Norrie pisze:

    Też nie lubię, jak mówi się do mnie Madzia, bo mam wrażenie, że ta osoba się przymila i coś ode mnie chce. Ale znowu na Magdalenę się nie zachowuję, nie czuję się na tyle „dorosła”, więc chyba na razie jestem Magdą 😉
    O Rosannie i Lilian piosenek nie znałam, przyznaję się bez bicia!
    Najwięcej piosenek z imionami to chyba niestety można znaleźć w muzyce disco polo. Chociaż „Baśka” Wilków nieźle się broni 😛

    Lubię to

    1. Ja miałam w klasie Magdę, jak ona się kłóciła,że nie jest Leną od ruskich 😉 Także Magda i Magdalena to osobne imiona, ale mi najbardziej by pasowała Lena 😉 Szkoda, że w domu nic tylko Magda, albo Madzia. O ile jakoś toleruję to ze strony rodziny,to nie znoszę jak obcy ludzie w pracy mówią do mnie- pani Madziu.
      O, Baśka to cały kalejdoskop imion 😉
      Te o Rosannie i Lilian są całkiem fajne:)

      Lubię to

      1. Norrie pisze:

        Chwilowo miałam fazę, żeby mówili na mnie Lena, ale mama zapowiedziała, że nie będzie, bo to całkiem inne imię i mój plan spalił na panewce 😦 Wiem, że Magda to nie Magdalena, ale większość Magdalen jest przecież nazywana Magdami, bo krócej 😉

        Lubię to

      2. O właśnie, mi też mówią,że Lena to zupełnie inne imię, a przecież Magdalena to w takim samym stopniu Magda i Lena 😉 Mi bardziej pasuje Lena 😉 Ale z moim nazwiskiem rodzina uważa,że jest za wschodnio 😉

        Lubię to

  3. katasza pisze:

    Fajny zestaw i ciekawy tekst. Zdałam też sobie sprawę, że zdecydowanie łatwiej mi przypomnieć sobie piosenki z kobiecymi imionami niż z męskimi…
    Mnie się imię Magdalena bardzo podoba. Madzia faktycznie mniej, ale nie jest tak źle. O, a najbardziej Lena, ale ja w ogóle kocham rosyjsko brzmiące imiona.
    Z moim imieniem kojarzę albo jakieś ludowe piosenki, albo Kaczmarskiego o carycy. 😉

    Lubię to

    1. Madzia może nie byłaby taka zła, gdyby nie fakt, że tej formy używają obcy dla mnie ludzie, pewnie ma na to wpływ moja dziecinna twarz 😉 A ja zdecydowanie wolę Lenę czy Magdalenę-pewnie dlatego,że tam jest ta Lena 😉 Jakoś tak dojrzalej mi to brzmi niż Madzia 😉
      Z męskimi to rzeczywiście gorzej, parę znam, może kiedyś napiszę o mężczyznach w piosenkach?:)

      Lubię to

    2. Zbych pisze:

      katasza – biorąc pod uwagę krajowy rynek muzyczny to dla mnie owo imię chyba już zawsze będzie się kojarzyło z kawałkiem Pidżamy Porno o pewnej Katarzynie która miała katar 🙂
      (nie wklejam już linka żeby mnie właścicielka bloga nie zbanowała)

      Lubię to

  4. Magdalena to piękne imię, co ciekawe znam kilka i każda jest fajna! Z resztą – moja najlepsza przyjaciółka to Magda 🙂 śmiem twierdzić że nie ma „niefajnych” Magdalen i Magd 😉 A imię zawsze się z kimś kojarzy, dobrze jak kojarzy się miło 🙂

    Lubię to

  5. Przyjemnie czytało mi się twój wpis. Kobiety wyidealizowane jak w piosenkach, cóż każdy ma swoją inspirację 🙂 Trochę mnie rozbawiła Aleksandra-seksibomba haha, nigdy się nie uwolnię od tej piosenki xd

    Lubię to

    1. Czekam na reakcję Zbyszka, na pewno coś znajdzie -nie to nie jest złośliwe, jestem pod wrażeniem, jego znalezisk, przyznam szczerze, Magdalenowe perełki mnie urzekły;)
      Kiedyś marzyłam,że będę muzyczną dziennikarką i będę tak sobie opowiadać w radio o piosenkach na różny temat 😉

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Cóż… jako że mam ostatnimi czasy trochę wolnego to się mogłem więcej blogowo poudzielać (literacko & muzycznie).

        Anelise – pewnie się coś znajdzie tylko nie bardzo wiem czego szukać… zakładam że „Anelise” to pseudo 🙂

        Lubię to

    1. Zbych pisze:

      Nie wiem czy wiesz, iż biorąc pod uwagę „Lunę” i idąc dalej tym „księżycowym” tropem to nawet istniał polski zespół który zwał się „Księżyc”. Mało znany, ale tworzył naprawdę bardzo piękną muzykę – swoją drogą gorąco polecam 🙂
      Wrzucam linka bo trochę trudno go wygrzebać:

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s