Czas ucieka a dobre samopoczucie czeka

Styczeń, grudzień i listopad, no i ta końcówka października. To były dla mnie ciężkie i męczące miesiące. Ciągłe choroby, antybiotyki, jesień, potem zima. Ciągłe osłabienie, zmęczenie, niemrawość. Fizycznie i psychicznie czułam się źle. Nawet chwilami bardziej niż źle. Luty był czasem powrotu do normalności, albo raczej stabilizacji. Natomiast marzec…

Marzec postanowiłam spędzić nieco inaczej. Zacząć na poważnie dbać o siebie, o swoją formę, samopoczucie i zdrowie. A także urodę. Znaleźć więcej czasu na to wszystko co czyni,że czujemy się dobrze i mamy energię do pracy i odpoczynku. Nie chcę po  godzinie 17 padać ze zmęczenia, chcę korzystać z lepszej pogody, większej dawki słońca i obserwować budzącą się do życia naturą. Pewnie zabrzmi to całkowicie tandetnie,ale niczym uśpione rośliny,chcę wrócić do życia na 100 % i powitać nową porę roku z radością i w zdecydowanie lepszej formie.

Zaczęłam od…. zakupów. Od paru dni przechodząc obok sklepu obuwniczego widziałam na wystawie sportowe buty. Szare, z różowymi sznurówkami, wyglądały uroczo. Wspaniale. Ale nie pasowały mi do pogody, myślałam ja i różowy? A w sumie to po jakie licho mi sportowe buty?  Nie będę przecież startować w konkursie na najbardziej perfekcyjny marsz do busika, który podrzuci mnie do pracy. Ale w pewnym momencie poczułam impuls. Kupiłam te buty. I to one stają się początkiem zmian.

Skoro mam sportowe buty, potrzebny mi….

Rower. Owszem, macie mnie, mam rower w piwnicy. Ale nie mogę na nim jeździć. Niby działa,ma 2 sprawne koła i nawet kierownicę, która skręca i komplet przerzutek,ale zupełnie do mnie nie pasuje. Bo ja bym chciała rowerem jechać do pracy,zabrać torebkę, włożyć do koszyka,a wracając zrobić małe zakupy i móc je gdzieś włożyć. A nie prowadzić rower jedną ręką, a w drugiej nosić siatki. I torebkę,  i przeklinać pomysł przejażdżki rowerem do pracy. Bo ja mam rower górski, zupełnie niepraktyczny w mieście. Źle mi się na nim jeździ. Ale 12 lat temu dostałam rower górski i tyle.  Marzyłam lata całe o miejskim, uroczym i bardzo kobiecym rowerze. Ale zawsze szkoda mi było pieniędzy. Ostatnio jednak szukałam rano drobnych na busika, i szybko przeliczyłam,że codziennie wydaję 3 złote. Ja policzę sobie to w skali miesiąca, to się okazuje,że 60 złotych wydaję na marne. Uznałam więc,że wolę te 60 złotych przeznaczyć co miesiąc na ratę za rower. Wymarzony. W kolorze cappuccino. Z koszykiem. Maksymalnie uroczy. I niezwykle wygodny. Postanowiłam,że minimum 5 razy w tygodniu będzie w użyciu. Nie tylko dlatego,że jest taki piękny, ale po moich zimowych chorobowych przejściach, potrzebuję radykalnej zmiany. Zdrowej zmiany.

472e00eb5c036a999c43fce083ae6ce0

Poza rowerem zdecydowanie zwiększam ilość jogi. Zdecydowanie. Kosztem jednej książki w miesiącu zapewne, ale ileż doda mi to pozytywnej energii z rana, a wieczorem tak potrzebnego wyciszenia.

Zmieniłam moje śniadania. Zamiast zimnego jogurtu i płatków, codziennie szykuję sobie coś ciepłego i zdrowego. Przestałam uznawać poranną kuchenną krzątaninę za stratę czasu. W końcu moje zdrowie jest ważniejsze. Tak więc na nowo polubiłam manny z owocami, jaglanki z bakaliami i tosty z twarożkiem i miodem.

Wczoraj -jak zwykle pędząc po pracy na szybkie zakupy, zobaczyłam pierwsze przebiśniegi. Ja walczyłam z deszczem i rozwalającą się parasolką,ale te parę kwiatuszków dodało mi zdecydowanie pozytywnej energii. Co prawda do wiosny zostało jeszcze parę tygodni, i patrząc na kolejny deszczowy dzień, nie liczę,że nadejdzie ona szybciej, ale ja będę gotowa. Mój plan to mniej chorować, a codziennie mieć coraz więcej energii. Tej fizycznej i psychicznej.

4f38f2db7737c44886e7b880d11b5599

Dzięki Rabble i kodom promocyjnym do Zalando , na pewno znajdę dla siebie jakieś fajne wiosenne sukienki. Pasujące do roweru w kolorze cappuccino.

Ścieżka dźwiękowa-    Led Zeppelin – Stairway To Heaven

 

Advertisements

52 uwagi do wpisu “Czas ucieka a dobre samopoczucie czeka

  1. Katarina pisze:

    Ja też mam takie postanowienie.
    Od razu po podjęciu wprowadzone w życie:D
    Od tygodnia znów biegam 2-3 razy w tygodniu ( oprócz ćwiczeń w domu oczywiście ) po rocznej przerwie. I jest bosko:D To uczucie, kiedy wracasz zrypana do domu, ale – bez zadyszki ( bo forma jest dzięki ćwiczeniom ) i z rumianymi policzkami- bezcenne:)

    Lubię to

    1. Ja biegać niezbyt mogę, choć kiedyś to kochałam,ale cóż, ja od razu się duszę 😉 Muszę spokojniej trenować, ale myślę,że rower to dobry sport dla mnie 🙂 Widzę,że więcej z nas wprowadza zmiany:)

      Lubię to

      1. Katarina pisze:

        No wiem, że dla Ciebie biegi niewskazane, ale rower chyba może być:)
        U mnie to nie zmiany, jeno powrót do nawyku:D
        Apropos- właśnie wciągam dresik i lecę w teren:)

        Lubię to

      2. na rowerze chyba mogę, to znaczy w spokojnym tempie nie potrzebuję wozić z sobą butli z tlenem 🙂
        Ja dziś tylko joga, podwójna sesja na dobry sen:)

        Lubię to

  2. Ja też postanowiałam wprowadzić od marca kilka zmian, przede wszystkim ograniczyć kawę, bo trochę za dużo jej piję. Tak samo mam z cukrem, za dużo słodzę. Poza tym więcej spacerów, mniej stresów i więcej ambcji :). A rower na zdjęciu jest cudowny!

    Lubię to

  3. Ja staram się ograniczać słodycze no i spacery😊 a dieta sama się pojawi jak zacznę sama gotować wiadomo babcia karmi smacznie ale i kalorycznie☺ piękny rower ale kolor rewelacyjny właśnie taki króluje w moim domu☺

    Lubię to

  4. Pomysł na zmiany godny uwagi. Ja już nie mogę się doczekać kiedy dobiore się do roweru. Na razie jeszcze jak dla mnie jest za zimno. Dziś od rana piękne słońce ale za oknem tylko dwa stopnie :-(. Też planuję wiosenne rewolucje. Właśnie zrobiłam wiosenne zakupy w necie aby na wiosnę czuć się fajnie i atraktyjnie. Za tydzień jestem umówiona do fryzjera na nowe kolorowe szaleństwo na głowie. Jak zdrówko tylko będzie dopisywać to będzie ok. Nie mogę się też doczekać na nowe wiosenne menu . Na razie ćwiczę cierpliwość i nóżki na zakupionym w styczniu stepperze :-).
    Oby do wiosny 🙂

    Lubię to

    1. Ja na rower pewnie wsiądę na poważnie jak będzie w dzień plus 1o regularnie, na razie za zimno. Choć moja przyjaciółka nawet w mróz i śnieg jeździ. Podziwiam ją 🙂 Ja właśnie też niebawem idę do fryzjera, chyba zmienię nieco fryzurę 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  5. Ja z początkiem marca też chciałam ostro się wziąć za siebie… niestety chirurgiczne usuwanie 6 i szwy jak na razie mnie blokują całkowicie, ale oby przemęczyć się jeszcze ten ponad tydzień i do akcji wkraczam i ja!

    A co do roweru ja kiedyś też marzyłam o takim właśnie jakimś typowo miejskim… ale w tamtym roku, z racji tego, że jeździmy często na dosyć dalekie przejażdżki po lasach i poza miastem, zdecydowałam się na górski… ale jestem w nim zakochana! I na zakupy też nim jeżdżę 😀 Biorę plecak i pakuję wszystko do niego. I nie zamieniłabym go za żadne skarby!

    Życzę wytrwałości w postanowieniach i dużo dobrej energii :*

    Lubię to

    1. ja nie potrafię jeździć z plecakiem, próbowałam,ale męczę się jeszcze bardziej 😉 Mi w zasadzie nie pasuje ta pozycja pochylona, bo mówiąc szczerze w terenie ostatni raz jechałam 2 lata, no cóż, lata lecą, kręgosłup nie ten;)

      Lubię to

  6. Blueberry pisze:

    Ja zamykam sezon narciarski w ten weekend, a od przyszłej środy przywracam mój rower do formy. Najwyższa pora, 16 marca kończy mi się miesięczny i kolejnego już nie zamierzam kupować 😉 Obczaiłam gdzie mogę sobie przypiąć moje dwa koła przy szkole jogi i będzie super.
    Rower mam sportowy, a miejski stoi u rodziców. Muszę miejski sprzedać, bo chociaż jest piękny to rower mający lat tyle co ja, niestety ma pewne problemy – jest bardzo ciężki, ma 3 przerzutki i jest bardzo twardy. Na 2-3 km po prostej drodze w Wawie był jak znalazł, ale w Krakowie czasem wracam przez las, więc musi być bardziej sportowy 😉

    Wiosenne zmiany u mnie? Przestawiłam budzik na nieco wcześniejszą godzinę, bo już jest wystarczająco jasno. Na komodzie stoją tulipany, a do śniadania w tym tygodniu wróciły do łask zielone koktajle. Na razie ulubiony – pomarańcze, banan, szpinak, mleko roślinne. Ale jak wykończę szpinak to będę testować inne.

    Lubię to

    1. Ja mam do pracy idealnie spod domu cudną ścieżkę rowerową i właśnie tym górskim okropnie się męczę jak jadę po płaskim. Najbardziej to chyba męczy mnie ta pozycja, jak dojadę do pracy to już jestem zmęczona jak po całym dniu pracy i najgorzej,że nie mam możliwości dopięcia tam koszyka czy chociaż bagażnika. Nie ma mowy by zabrać z sobą cokolwiek,więc częściej szłam z rowerem niż jechałam. A na wycieczki w teren mam rower w piwnicy;)
      Ja też już cieszę porannym słońcem, budzik mam dość wcześnie ustawiony,ale mówiąc szczerze już rano wolę wyjść z domu 10 minut wcześniej,niż siedzieć te 10 minut z książką, tak spragniona jestem każdej słonecznej minuty:)
      Koktajle-muszę kupić ręczny blender, bo nie chce mi się rano całego robota wyjmować. 😉

      Lubię to

      1. Blueberry pisze:

        Jak pozycja męczy to może masz nieco źle dobrany rower. Pewnie, że nigdy nie będzie tak wygodnie i prosto jak na miejskim (w końcu na górskim nieco inaczej się pracuje), ale da się tak wszystko ustawić, żeby się nie wymęczyć. Rower trzeba przymierzyć – w zeszłe wakacje miałam okazję jechać na miejskim mojej teściowej i zupełnie się jej nie dziwię, że na nim nie jeździ. Bardzo ciężko mi było ustawić dla siebie wygodną pozycję, a jestem młoda i sprawna, a co dopiero dla osoby 20-20kilka lat starszej, która za sportem nie przepada.
        Jeżdżę z plecakiem, bo też nie mam bagażnika w sportowym 😉
        Przy naszym tempie przeprowadzek to ciężko mieć dwa rowery. W Wawie miałam, ale właśnie jeden ciągle w piwnicy. A jak nie mam piwnicy to nie mam gdzie go trzymać.

        Mój robot stoi na kuchennym parapecie 😀 Akurat jest na wysokości blatu, szerokość ma idealną, więc wrzucam do kielicha i w międzyczasie parzę kawę. A ręczny też muszę jakiś kupić, bo mój poprzedni już ledwo zipie.

        Lubię to

      2. Mam dobry rower, ale po drodze jadąc do pracy mam prostą, betonową ścieżkę, a na górskim niepotrzebnie się męczę. Zdecydowanie nie będę jeździć z plecakiem, ta opcja odpada w moim przypadku z pewnością. Ja zresztą jak jeździłam rekreacyjnie to i tak po mieście. Nie jeżdżę po lesie czy piachu, tylko po ścieżkach w mieście, więc górski niezbyt mi się przydaje…
        Mój jest schowany, bo jest spory 😉 Ręczny spaliłam przed świętami,i w końcu się zebrałam w sobie i postanowiłam,że trzeba kupić nowy:)

        Lubię to

  7. katasza pisze:

    Wiosna to dobry czas na przebudzenie, choć osobiście wiele zmieniać nie chcę, może więcej spacerów. No i więcej energii zawsze w cenie. 😉
    Dla mnie na rower jeszcze za zimno, ale ja to jeżdżę w celu jeżdżenia i jestem wymagająca w kwestii warunków pogodowych, na ulicach już coraz więcej rowerzystów widać. Swój obecny kupiłam prawie dziesięć lat temu – trekkingowy z ramą jak dla dwumetrowego faceta 😉 – i na moje potrzeby taki jest ok. Na miejskich jest bardzo przyjemna pozycja, lepiej się wsiada i dobrze wyglądają z koszykiem, ale jakoś wolniej się jeździ i ciężej pod górkę, za to do miasta super i dla kręgosłupa też lepiej – najważniejsze, żeby był dostosowany do potrzeb. Mnie sabotuje tylko siodełko, powinnam je wymienić. :/ Za to odkąd u mnie w mieście zamontowano stanowiska, gdzie można sobie napompować, a nawet dokręcić jakąś śrubkę, odpadł problem, że trzeba by dopompować, a się nie chce. 😛

    Lubię to

    1. Dla mnie teraz jeszcze też nieco za zimno, musi być bardziej wiosennie 😉 Nie jestem z tych co jeżdżą w wietrze i deszczu, zdecydowanie nie 😉 W zasadzie najważniejszą rolę gra po prostu przyjemność 😉 Miejski na pewno będzie używany na co dzień, na te dojazdy do pracy po asfaltowej ścieżce, ale jak mnie najdzie na wycieczki po lesie czy w innym terenie, to zawsze mogę sobie wziąć drugi rower. Aczkolwiek ja po ostatniej rowerowej kontuzji nieco zapał straciłam do jazdy po trudnym terenie, wolę wolno, dostojnie i spokojnie:)

      Lubię to

  8. Do górala też można dokupić koszyk, ale rozumiem rzeczywiście skoro nie czujesz się na nim dobrze, to dlaczego nie kupić sobie wymarzony rower. Sama myślę nad takim zakupem, tylko ja koniecznie muszę mieć górala;p
    Muszę w końcu zobaczyć sobie na jogę. Może to coś dla mnie;)

    Lubię to

  9. Gucia pisze:

    Wiosna wiosna wiosna wszędzie! 😀 Rower w kolorze cappuccino na pewno będzie uroczy! Trzymam kciuki za wytrwanie w postanowieniach 🙂 Ja zdecydowanie nie jestem typem sportowca, ale od jakiegoś czasu chodzę na pilates i o dziwo sprawia mi to przyjemność, o którą nigdy siebie nie podejrzewałam 🙂

    Lubię to

  10. kocia_dama pisze:

    Nowy rower to i mnie by się przydał, i chyba w tym roku nareszcie go sobie sprawię 🙂 Po mieście zgrabna holenderka będzie jak znalazł 🙂

    Lubię to

  11. Ja zwykle o tej porze roku czuję się osłabiona. Na szczęście po jakimś czasie mi przechodzi, ale tak jest co roku i zdążyłam się już przyzwyczaić do tego. Choć oczywiście sam fakt mnie nie zachwyca. Rower mam – stacjonarny 😀

    Lubię to

  12. Bardzo dobre postanowienie, trzymam kciuki za realizację. Zastanawiam się, czy od kwietnia nie wrócić do chodzenia pieszo do pracy (2 km). Na razie tylko do pracy, bo po różnych przejściach zdrowotnych moja kondycja jest jaka jest i męczy mnie wniesienie na drugie piętro 6 kg zakupów rozłożonych na dwie siatki po 3 kg, zrobionych w sklepie położonym 300 m od domu. Nieźle, co?

    Lubię to

    1. ja mam na razie dość podobnie-efekt grypy. Po pracy poszłam wczoraj do sklepu oddalonego o jakiś kilometr w obie strony, musiałam zrobić postój, co prawda jak wracałam, ale w zasadzie zakupy były skromne, więc nie powinny mnie zmęczyć. tak czy inaczej, muszę poprawić moją kondycję. I życzę tego samego;)

      Lubię to

  13. Taki początek wiosny to idealny czas na pozytywne zmiany właśnie. Wszystko budzi się do życia, więc i my musimy się obudzić na swój sposób, nawet, jeśli właśnie przez takie drobne przyjemności sprawiane samej sobie 🙂

    Lubię to

      1. być może to wina tej pogody z ostatnich paru miesięcy, oby wiosna nie była zbyt męcząca pogodowo, może nie być bardzo ciepło,ale niech będzie słonecznie:)

        Lubię to

  14. Zbych pisze:

    Rower z linka wielce zacny – to teraz będziesz „kozaczyć” po okolicy, bo w końcu nazwa zobowiązuje 🙂
    (wiem, wiem, słaby żart ale nie mogłem się powstrzymać)
    A tak na poważnie to jeśli masz dogodne warunki to codzienne dojazdy rowerowe to nie taki zły pomysł, chyba że ta ścieżka rowerowa wzdłuż ruchliwej drogi to wtedy mimo wszystko nie wiem czy to takie dobre dla zdrowia będzie.
    Poza tym donoszę, iż na południu już prawie wiosna na całego. Drzewa obsypało pąkami, trawa zaczyna się zielenić, ptaki ćwierkają od 4 rano. Aż niewiarygodne wydają się doniesienia o prognozowanych opadach śniegu w połowie marca (tak przynajmniej twierdza w radio)

    Lubię to

    1. wiesz,że dopiero teraz zobaczyłam nazwę firmy tak na poważnie 😉 no cóż, moje sąsiadki mają bardziej kozackie modele, więc ten tego, i tak będę w ogonie:)
      spotkałam przebiśniegi, niewyraźne co prawda, i chyba nieco się pomyliły-bo u mnie wciąż brak słońca, za to sporo deszczu,ale widać coś z tą wiosną na rzeczy. Chociaż widziałam dziś prognozę o ochłodzeniu.
      No ścieżka prowadzi wałem wzdłuż rzeki, więc źle nie jest. Jedna droga rzeczywiście prowadzi przez centrum,ale druga to rzeka, ogródki działkowe,więc widoki wiosną i latem przyjemne:)

      Lubię to

  15. Zbych pisze:

    Zapomniałem jeszcze poprzednio dopisać…
    Jeśli w najbliższym czasie najdzie Cię znów ochota na wypad do kina to polecam wybrać się na „Pokot” (uwaga: zupełnie inne klimaty niż „La La…” 🙂 ). Widziałem go wczoraj a nadal jestem pod dużym wrażeniem. Myślałem że porywanie się na tą adaptacje Tokarczuk to wielkie ryzyko (biorąc pod uwagę polskie realia filmowe) ale efekt jest bardzo pozytywne zaskakujący.
    Acha… i nie zwracaj uwagi na internetową „gównoburze” wokół tego filmu – dziś rano poczytałem sporo dziwnych komentarzy w tym temacie i dochodzę do wniosku że 90% osób je wypisujących w ogóle filmu nie widziała w całości, a ci którzy to zrobili absolutnie nic z niego nie zrozumieli.

    Lubię to

    1. Powiem Ci,że byłam w kropce jeżeli chodzi o myślenie o tym filmie,bo opinie były i są krańcowe. Pewnie w marcu wybiorę się na coś, Pokot wezmę mocno pod uwagę, bo sam opis filmu robi wrażenie. Może humor mi się poprawi na tyle,że obejrzę z chęcią ten film?:)

      Lubię to

  16. O matko u mnie podobnie z chorobami. Wychodziłam z jednej i wchodziłam w drugą. Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej. Zarówno u mnie jak i u Ciebie.

    Świetnymasz rower! Powiem Ci, że ja na góralu też jakoś nie potrafię jeździć. 2 lata temu moja mama kupiła mi rower (to był prezent na 25 urodziny <3). Wybrałam sobie taki miejsko-terenowy. Trochę pół na pół – głównie miejski, ale po lesie też da radę. No isiedzę na nim prawie prosto. Uwielbiam kolor miętowy i takiego szukałam, ale ostatecznie weszłam do któregoś z kolei sklepu i od razu wskazałam "ten". Biały dziewczęcy rower z wielkim białym koszykiem z przodu. Uszyłam sobie do tego koszyka wkładkę z kociej tkaniny. Uwielbiam! Przeleżaływany przez pierwszy rok, bo akurat byłam na końcówe ciąży, ale pierwsza wiosna po porodzie i ruszyłam w teren. Mam przyczepkę rowerową, więc Majka jeździ ze mną 😀

    Z tym zdrowym – ja uwielbiam na śniadania smoothie owocowe. Najczęściej robię sobie takie lekkie ale sycące śniadanie przed siłownią (bo kiepsko mi się ćwiczy jak zjem za dużo). Banan, jagody (albo wiśnie/truskawki), mleko (można zamienić na sojowe też jest smaczne), siemię lniane i 2 kostki gorzkiej czekolady bez cukru. W dni bez siłowni jem tosty pełnoziarniste. Ogólnie jasne pieczywo nie jest zdrowe, nie polecam na codzień.
    W ogóle od jakiegoś czasu jem zdrowo, na obiad nie jem zbyt często smażonego, tylko piekę, albo gotuję na parze. Zamieniłam jasne mkarony i ryż na ciemne (ewentualnie z semoliny). Częściej wybieram kasze. Doceniłam też sałatki. I powiem Ci, że czuję się świetnie!
    Twarożki są super, ostatnio robię taki: ser półtłusty, jogurt naturalny, łyżeczka koncentratu pomidorowego/passaty, sól, pieprz, odrobinę cukru trzcinowego (do smaku) i przyprawy – takie jak lubisz. Ja wybieram tymianek.
    Albo jeszcze genialnie sprawdzają mi się pasty kanapkowe – np z cieciorki albo soczewicy lub z groszku. Jeśli chcesz mogę podesłać Ci przepisy moich ulubionych 🙂 Ale daj znać u mnie, bo od mojej ostatniej wizyty u Ciebie przybyło kilka notek i na jakieś 90% nie ogarnę jeśli odpowiesz mi tutaj 😦

    Lubię to

  17. Ja jednak jestem miłośniczką rowerów górskich, czy w lesie czy w mieści, i to najlepiej na szerokich oponach i z ciężką ramą 🙂 Mam wrażenie, że na miejskim bym się zabiła 😛 Pora go odkurzyć po zimie 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s