City of Stars

Jest takie miasto, które kusi szczególnie. Jest takie miasto, które przyciąga marzycieli. Jest takie miasto gdzie mogą spełnić się najbardziej odważne sny. Jest takie miasto, gdzie można też boleśnie się rozczarować i ostatecznie pogrzebać swoje marzenia.

2b9c0f352460ca0ef0dab93c671afcc8

Dwójka marzycieli, młodzi, piękni, jak z okładki. Ona marzy by porzucić pracę kelnerki i zostać wielką aktorką. On marzy by zostać właścicielem klubu jazzowego. Pewnego dnia dwójka marzycieli się spotyka i postanawia razem walczyć o swoje marzenia, wspierać się, być przy sobie, kibicować i razem wejść na szczyt. Szczyt jest blisko, ale miłość się chwieje. Piękny związek staje na krawędzi, czy warto dla miłości poświęcać marzenia? Czy warto dla marzeń poświęcić miłość? Czy można być spełnionym na każdym polu? Czym tak naprawdę jest szczęście?

Tak, tak, w ramach weekendu kiedy mogłam wszystko to na co miałam ochotę, spełniłam swoje małe marzenie, chciałam zobaczyć La La Land i zobaczyłam. Chociaż zobaczyłam to za małe słowo.

Ja przeżywałam ten film, celebrowałam każdą sekundę, każde ujęcie, każdą nutę. Ekscytowałam się prawie każdym słowem, upajałam pięknem i kunsztem. Na koniec na zmianę, byłam zachwycona, szczęśliwa i wzruszona. Chciało mi się płakać. Sama nie wiem, czy to z radości czy z pewnej nostalgii. Nie z powodu napisów końcowych, a z powodu końca tej historii. Naprawdę chciałam pocieszyć głównych bohaterów, oj,jak ja marzyłam by wielki ekran mnie wciągnął i przeniósł na uliczki Los Angeles…

84be02b220869f456505dccc9cd4df41

Klimat, niezwykły. To coś co charakteryzuje ten film. Przepiękne zdjęcia, niezwykle pastelowy świat. Fantastyczna muzyka. Muzyka, która momentalnie wpada w ucho i zapewniam, szybko z niego nie wypada. Prosta, bezpretensjonalna, genialna w swojej delikatności. Niezwykle ujmująca i łapiąca za serce. To wszystko tworzy niemal magiczny nastrój.

Chociaż cała historia jest podszyta melancholią, to ostatecznie  poprawia nastrój. Przenosi w zupełnie inny świat, czaruje, odrywa od ziemi. Pozwala zapomnieć o problemach, codzienności i szarości. Mimo,że obejrzałam ten film już parę dni temu, wciąż widzę świat w pastelowych barwach.  I co jest niezwykłe, myślę dużo bardziej pozytywnie. Chcę zostawić niepewną przyszłość i puścić oko do teraźniejszości. Jestem tu i teraz i maksymalnie wykorzystuję dzień dzisiejszy.

Wciąż nucę sobie piosenki z tego filmu, ciągle mam przed oczyma cudowne obrazy. Owszem, nieco cukierkowe i bajkowe, ale zdecydowanie tego potrzebuję. Tego innego świata, unoszenia się na różowej chmurce ku prostej radości.

Ryan i Emma. Aktorsko dobrani są idealnie. Ileż oni mają w sobie żaru i magnetyzmu. Oni chyba naprawdę muszą się lubić, tak po ludzku. Emma jest naturalna, skromna i dziewczęca,a  te romantyczne sukienki? Och i ach. A Ryan? No cóż, od paru dni mam przed oczyma jego postać w garniturze. Mężczyzna i idealnie dobrany garnitur, czyż może być coś piękniejszego? Zdecydowanie nie.

Zakochałam się. Zakochałam się w tej bajce. Nie chcę chodzić, ja chcę płynąć w rytm ścieżki dźwiękowej.

Czy to jest ten film, który trzeba zobaczyć choć raz w życiu? Zdecydowanie tak. Dla mnie to urocze, przepiękne i fascynujące arcydzieło. Idealne połączenie lekkości kina masowego z  intymnym klimatem, który ma kino ambitne. Możecie myśleć,że zwariowałam, ale….Oglądając go miałam wrażenie,że został nakręcony tylko dla mnie….

 

70999e6d809330d330a6098e9c61ae6a

 

Ścieżka dźwiękowa- Ryan Gosling- City of stars

Advertisements

58 uwag do wpisu “City of Stars

  1. katasza pisze:

    Nic dodać, nic ująć. Przyłączam się do opinii, że film warto obejrzeć, najlepiej na dużym ekranie i bez rozpraszaczy. Bardzo przyjemny do oglądania, słuchania i zostawia takie trochę melancholijne, ale miłe uczucie, że chce się właśnie delikatnie unosić nad ziemią.

    Lubię to

  2. Katarina pisze:

    Ryan może być, fajny był jako adwokat w tym filmie z A. Hopkinsem, ale np. w filmie „Pamiętnik” ( na którym zasnęłam z nudów .. ) mnie nie porwał…

    Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Sweterki sweterkami ale nic nie pobije jego ulizanego fryzu z przedziałem i wąsików – wyglądał niczym John Cleese w „Hotelu Zacisze” 🙂

        Lubię to

    1. Liczę,że parę statuetek zgarnie, za reżyserię na pewno się należy. Emma mogłaby dostać nagrodę, Ryan raczej nie dostanie, chociaż ode mnie statuetkę ma 😉 Na pewno muzyka, scenografia, kostiumy, montaż-to wszystko powinien dostać. Film roku też. Pewnie za scenariusz nie dostanie, bo historia dość prosta;)

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Cóż… tego filmu jeszcze nie wiedziałem i więc nie mogę ocenić czy jej się należy 🙂
        Jakkolwiek by nie patrzeć na jej dotychczasowe dokonania to uważam że akademia bardzo ją skrzywdziła nie przyznając Oscara za „Birdmana” – wg mnie wypadła fenomenalnie (Arquette dali chyba wtedy statuetkę „za zasługi”).
        Co do Goslinga… cóż… mam wrażenie że u niego występuje „syndrom Pitta” : wszyscy patrzą na niego jak na takiego ładnego chłopca o dość ubogiej aktorskiej mimice. Ale trzymam za niego kciuki – Brad też w końcu pokazał na co go stać.

        Lubię to

      2. Emma aktorką jest świetną, i chyba Oskara dostanie. Moim zdaniem zasługuje na niego zdecydowanie bardziej niż w momencie gdy dostawała go Jennifer Lawrence, która w Poradniku była jednak 10 razy słabsza od Emmy. A Birdman-rolę miała cudowną. Zresztą ja jestem wielką fanką Emmy, za jej naturalność:)
        Ryan od dawna chyba nie jest tylko ładnym chłopcem, patrzmy na jego pierwsze filmy-Fanatyk, Szkolny Chwyt. A i Miłość Larsa, Drive, czy Blue Valentine-to nie były filmy gdy był pięknym chłopcem. Szał na jego „urodę” i w ogóle na Ryana zaczął się po Kocha, lubi, szanuje. Ale wcześniej już wyrobił sobie opinię dobrego aktora. Moim zdaniem udowadniać nic nie musi, bo ról poważnych i naprawdę solidnych ma sporo. Dziwi mnie,że nie docenili jego roli w Blue Valentine, to zasługiwało na nominację i nagrodę bardziej niż za La La Land:)

        Lubię to

      3. Zbych pisze:

        Skoro jesteś jej wielką fanką to musisz koniecznie zobaczyć „Easy A” !!
        Nie zrażaj się fabułą – niby taka „amerykańska komedyjka o nastolatkach” ale naprawdę inteligentnie zabawna (absolutnie nie ten poziom co „American Pie”). Dzieło trochę starawe ale już wtedy widać było gołym okiem że panna Stone ma wielki potencjał (w zasadzie cały film to jej mistrzowski popis).
        Co do Jennifer ( kobiety przodem 🙂 ), myślę że Oscara dostała wtedy z dwóch powodów: dostała wcześniej za tą rolę Złoty Glob co nakręciło koniunkturę, oraz miała na Oscarach słabą konkurencję…
        Co do Ryana… mi się wydaje że jego kariera nabrała rozpędu po „Pamiętniku” (chyba był wcześniej niż „Kocha…”). Za to masz absolutną rację co do „Blue Valentine” – jak mogłem o tym zapomnieć… tym bardziej że to film który ostro wywrócił mi bebechy podczas seansu. Bardzo lubię takie nieoczywiste filmy… chociaż co do zakończenia to miałem taką małą, małą, malutką nadzieję że im się jednak uda… ale cóż… ten film to nie bajka tylko życie. Swoją drogą ta blondyna co grała jego żonę (nie pamiętam nazwiska) też bardzo dobrze się zaprezentowała.

        PS: Jeszcze jedno bo by mi umknęło – w „Easy A” niewielką rolę zagrała Phoebe-Lisa Kudrow, co tym bardziej może Cię przekonać do obejrzenia 🙂

        Lubię to

    1. No miał 😉 Ale nie do niecnych rzeczy, po prostu potrzebował kogoś bliskiego, a nie potrafił nawiązać normalnych relacji z ludźmi. To naprawdę ciekawy film, o tym,że nawet osoby lekko niepasujące do rzeczywiście chcą kogoś kochać i troszczyć się o kogoś.

      Lubię to

  3. Słyszałam już masę o tym filmie, jednak w dalszym ciągu twierdze, że do kina się na niego nie wybiorę. Bajkowe klimaty lepiej mi podchodzą w książkach a pieniądze wole wydawać na teatr. Z drugiej strony – a tego ni znalazłam w żadnej recenzji – szokuje mnie tematyka tego filmu. A raczej wybór, którego dokonali bohaterowie. To mnie najbardziej zastanawia i mam przez niego naprawdę spory dylemat moralny. Zostawić miłość dla pasji, i to z tego co kojarzę bardzo mglistej? Nie wyobrażam sobie nie walczyć o miłość za wszelką cenę. Nie wyobrażam sobie tak po prostu jej porzucić. Może dlatego, ze nauczyłam się, że filmy mówią o tej ostatecznej, największej i ostatniej miłości. Nie zajmują się tymi przelotnymi, których każdy miał w życiu pełno. Tutaj jest inaczej i bardzo gryzie mnie ta sprawa, psuje moje typowe wyobrażenie. Chyba nie umiałabym się zachwycać klimatem przy takich dylematach.

    Lubię to

    1. ja byłam w kinie pierwszy raz…. od 7 lat. Dokładnie, 7 lat, więc pieniędzy nie tracę tam bez sensu 😉
      Wiesz dokonali takiego wyboru, bo chcieli osiągnąć swój cel. Takie wybory daje to miasto. Miasto, gdzie albo jest piękna miłość i praca w kawiarni, albo szczyt i poświęcenie. Ja osobiście bym tak nie potrafiła,ale zobacz na życiorysy sławnych osób, ileż oni musieli poświęcić, również w życiu prywatnym. Najczęściej miłość i czas dla dzieci. Dla mnie to okropne, podejmować takie wybory. Ale oni od początku nie ukrywali po co są w tym mieście…. Na koniec pojawia się wielki żal. Ale kurcze, jakby był happy end,to przecież ten film byłby banalny do szpiku kości, i naprawdę byłaby to mdła bajka dla księżniczek. A życie to masa poświęceń i wyborów. Tych wielkich i drobnych. Po prostu nie da się mieć wszystkiego, nawet w mieście marzycieli.

      Lubię to

  4. Tak się zastanawiam, czy obejrzeć film, bo z jednej strony mam recenzje podobne do Twoich, ludziom bardzo się podobał, a drugiej części osób zupełnie się nie podobał. Wychodzi na to, że dopóki nie obejrzę, to się nie przekonam, jak z tym filmem jest 😉

    Lubię to

  5. Raczej nie namówię mojego chłopaka, by iść na ten film do kina. Moje koleżanki były i niezbyt polecały – mówiły, że za dużo muzyki. Ale ja muzykę i musicale lubię i to bardzo i chętnie obejrzę ten film jak tylko pojawi się w necie. 🙂

    Lubię to

  6. Bosze ja uwielbiam ten film. Oglądałam niby raz (chciałabym kolejny!) i całego go kupuję. Ma niedociągnięcia, ale muzyka, ta cała otoczka jest mi to w stanie wynagrodzić. 🙂

    Lubię to

  7. Norrie pisze:

    Nie oglądałam i nie mam w planach, bo nic mnie do niego nie zachęca. Ani ten cały szum wokół, same pozytywne recenzje, ani aktorzy (mimo że Emmę bardzo lubię!), ani opis, historia… No po prostu nic. Nie pamiętam, czy kiedykolwiek spotkałam się z drugim takim filmem, do którego byłabym tak obojętnie nastawiona. Bo nie jestem do niego nastawiona negatywnie, bo prostu totalnie mnie nie interesuje 😦

    Lubię to

  8. O „La La Land” słyszałam różne opinie. Jedni byli zachwyceni tak jak Ty, a inni wręcz nudzili się na tym filmie. Sama mam na niego ochotę, bo bardzo lubię musicale ;), a ścieżka dźwiękowa gdzieś mi się obiła o uszy i bardzo mi się podobała.

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    Lubię to

  9. Katarina pisze:

    Próbowałam obejrzeć „Jobsa”- apropos poleceń. Po połowie wyłączyłam, bo zamykały mi się oczy- niestety dla mnie zawód filmowy.
    A „Carol” b. trudno znaleźć w necie:/

    Lubię to

    1. Zbych pisze:

      Katarina – DVD „Carol” można bez problemu kupić w necie już za 18zł (np. na pewnym portalu aukcyjnym na A). Myślę że warto… poza tym zawsze można po obejrzeniu puścić film „dalej w świat” 🙂

      Lubię to

    1. w sumie muzyki jak na musical dość mało, i tańców też 😉 Ale jak nie lubisz to się nie męcz. Dla mnie to film niezwykły,nie tylko pod względem muzyki, po prostu jest piękny, i wspaniale wyreżyserowany:)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s