6 piosenek bez różowych motylków

Walentynki. Moje wspomnienia? Zawsze parę dni przed szłam z koleżanką do sklepu papierniczego, kupowałyśmy parę kartek i wysyłałyśmy je walentynkową pocztą do naszych sióstr. Zawsze podpisane Tajemniczy Nieznajomy. Nie wiem czy powinnam głośno o tym mówić, ale nigdy nie dostałam walentynkowej kartki. Ba, złamanego ,czekoladowego serduszka też nie. Ale nie oszukujmy się, nie znoszę takich sztucznych świąt. Więc nie zamierzam nigdy go obchodzić. Choćby sam Brad Pitt ( w garniturze), Dave Gahan( bez koszulki) czy też Jude Law ( w sutannie) błagali na klęczkach. Nie i już.

Ale na fali tego jakże różowego, radosnego i pełnego miłości święta,zapraszam na szybki przegląd piosenek o miłości, albo zupełnie nie o miłości, które pomogą tym, którzy jutrzejszego święta nie spędzą na romantycznej kolacji, w blasku świec. Nie założą czerwonej sukienki i nowej niewygodnej ,acz seksownej bielizny. Nie kupią, albo nie dostaną dwóch tuzinów róż.

Zapraszam na walentynkową imprezę po mojemu.

Zaczynam na ostro. A co tam. To moja impreza,i moje prawa.

You’re killing me again
Am I still in your head?
You used to light me up
Now you shut me down….

Again, Archive. Prawie 16 minut rozdzierającego serce utworu o miłości, która zdecydowanie nie dodaje skrzydeł. Wielkie uczucie, wielkie cierpienie, ogromny ból, żal, złość, smutek. Epicki utwór, w sam raz dla tych, którzy niedawno zostali sami i mają w sobie masę negatywnych uczuć. Gwarantuję, po przesłuchaniu tego utworu od pierwszej do ostatniej sekundy, nie będziecie w stanie stać na dwóch nogach i to bez użycia środków procentowych. Leżąc na podłodze będziecie płakać, rwać zdjęcia i zaraz je sklejać a także błagać go/ją by wróciła i znów było różowo i słonecznie. Utwór zdecydowanie dla tych, którzy świeże,jeszcze krwawiące rany lubią posypywać solą.

6d5d15957fa3c858d7f03cf12297e867

To się zdołowaliśmy. Jako,że ciągle tkwimy w tym beznadziejnym stanie,gdy chce się podciąć sobie żyły przy pomocy mydła w płynie, a trwamy jedynie dzięki kolejnym filiżankom szatańsko mocnej kawy,pośpiewamy z Portishead.

Cos nobody loves me
Its true
Not like you do

Who oo am I, what and why
Cos all I have left is my memories of yesterday
Ohh these sour times

Tak, witaj gorzki czasie, tak gorzki jak kawa zrobiona z 5 łyżeczek granulatu bez ani grama cukru. Gorzki smak uderza do głowy, paraliżuje mięśnie, w tym ten najważniejszy co pompuje krew, a z okazji święta przedstawiany jest tak jako różowo-czerwone radosne,serduszko. Tak więc tkwimy w rozpaczy i żałości. I nucimy dopóki nie zacznie się kolejny etap. Ciężko w to uwierzyć, ale on przyjdzie.

Gdy mija ten stan wielkiej rozpaczy, przychodzi złość i chęć działania. Bo gdy On, czy też Ona na ostatnią chwilę zmieniają swoje/nasze walentynkowe plany, albo co gorsza w ogóle nas zostawiają na pastwę losu, to człowiek chciałby coś zrobić. Może pociąć zdjęcia (tak,te starannie posklejane), wyrzucić przez okno doniczkę ze storczykiem(przekwitniętym) który dostało się na drugiej randce, albo maksymalnie wyciętą piżamkę, z która nigdy nie wiadomo było co i gdzie się wkłada. Wtedy jest maksymalna złość i chęć wykrzyczenia światu tego bólu. Na mojej imprezie śpiewamy więc:
There’s a look on your face I would like to knock out
See the sin in your grin and the shape of your mouth
All I want is to see you in terrible pain
Though we won’t ever meet I remember your name
Can’t believe you were once just like anyone else
Then you grew and became like the devil himself
Pray to god I think of a nice thing to say
But I don’t think I can so fuck you anyway

Tak, to znów piosenka Archive,ale my słuchamy jak śpiewa Brian Molko z Placebo. Wiem ,że to nie jest piosenka miłosna, w założeniu twórców dotyczy polityków i mediów. Ale co tam, moja impreza, moje prawa. To piosenka z dedykacją za wszystkie nieudane randki, za złamane serca, beznadziejne prezenty i obietnice bez pokrycia. To co, robimy głośniej? Od razu lżej na serduchu prawda?

363b379c2606858549501b8289247aa6

Zrobiło się lżej, spokojniej, może nawet nieco sentymentalnie? Oczywiście dalej jest nam źle i smutno. Świat jest taki niesprawiedliwy. Inni są szczęśliwie zakochani, a my nie. Tak więc właśnie z tej okazji siedzimy schowani/schowane pod kocem. Ciepłym kocem w misie, ale zdecydowanie nie różowe. Jemy 4 pojemnik lodów o smaku czekolady z kawałkami ciastek o smaku czekoladowym i popijamy to wszystko mlekiem. Z czekoladą oczywiście. I nucimy sobie głośno tak.
I’m walking in the rain
Tears are falling and I feel the pain
Wishing you were here by me
To end this misery and I wonder
I won-won-won-won wonder
Why why why why why why she ran away
And I wonder where she will stay
My little runaway run-run-run-run runaway.

Del Shannon nuci, a my mamy ochotę na jeszcze większą porcję lodów. A to łotr jeden, nie dość, że uciekł ( w pośpiechu z kochanką), czy też po prostu sobie poszedł ( na mecz z kolegami), to zostawił zamrażarkę pełną lodów. Szuja jedna.

Szuja. I szczeżuja nawet.

Ale nie dręczmy biednych panów, oni też potrafią cierpieć. Na przykład pewien pan umówił się na szybko z jakąś panią. No szczęścia w miłości to mu brak. Szybkie randki, brak zaangażowania, bolesne wspomnienia. I kiedy on tak czeka na tę blondynkę o internetowym pseudonimie Filigranowa Judysia Ptysia 407, dostrzega swoją pierwszą i prawdziwą miłość. Swoje wielkie uczucie, które zaprzepaścił.Gotowy jest podarować jej nie dwa, a trzy tuziny róż i nie jedną, a dwie zamrażarki lodów. Ale ona nie chce go znać i dumnie odchodzi. Pan zaczyna nucić, a ja zapraszam go na imprezę-chodź kolego, pocierpmy razem. Johnny Cash to specjalista od miłosnych problemów.
I thought she loved me with a love that wouldn’t die
Looking at her now I can’t believe she said good-bye
She just left me stading in there, I never been so shocked
She used to love me a lot
She used to love me a lot
She used to love me a lot

Pan płacze, stęka i marudzi. Ale my go zostawmy, za parę chwil, przejdzie i on do innego etapu.

Etapu pełnego radości, szczęścia i wiary w swoje możliwości. Bo przecież wina leży po tej drugiej stronie. Jeżeli ona czy też on nie potrafi docenić naszych wad, jakże uroczych, a także zakochać się w  naszych zaletach,to jego/jej strata. Nasze ramiona są pojemne, możemy nimi objąć cały świat. Również cały klub ze striptizem. Ale pojechała sobie myślicie. Klub ze striptizem? Ano tak. Ostatnim etapem mojej imprezy jest to poczucie, że ok, jesteśmy solo,ale gotowi na podbój świata. Może być i klub ze striptizem. Może być kawiarnia, dyskoteka, albo praca. Byle co, ubieramy się, malujemy, perfumujemy, albo wręcz przeciwnie, stawiamy na nasze naturalne piękno i czujemy się jak władcy świata. Ja wybieram striptiz bo cóż, pamiętacie gdzie Chandler z Przyjaciół poszedł leczyć złamane serducho? I co wtedy leciało w tle? To co, śpiewamy? Depeche Mode, musiało się pojawić.

Don’t say you want me
Don’t say you need me
Don’t say you love me
It’s understood
Don’t say you’re happy
Out there without me
I know you can’t be
‚Cause it’s no good

00bd9b36f913f8267f62c3fac65beb5b

I w ten oto sposób poczuliśmy się jak nowo narodzeni. Z moją playlistą przeżyliście skrajne emocje, ale chociaż wiecie, że Walentynki niekoniecznie muszą tonąć w różu i kiczu.

8243dc567766bc5752c38ea3aa7b1b21

Ścieżka dźwiękowa-  Syd Barrett Octopus

Advertisements

34 uwagi do wpisu “6 piosenek bez różowych motylków

  1. Katarina pisze:

    Krokodylice rozwaliły system!!!”D
    A walentynki…pfffffffffffffffffffffffffffff…tyle w temacie. Nawet jak byłam z kimś, to nie obchodziliśmy:)

    Lubię to

  2. Katarina pisze:

    No co Ty, to głównie osoby w wieku 20-30 dostają spazmów macicy, bo nie wiedzą, czy facetowi kupić bokserki w serduszka czy seksowną bieliznę na ten speszal dej:D

    Lubię to

      1. Blueberry pisze:

        Z okazji Walentynek kupiłam sobie biustonosz w prezencie od męża… a nie, wait, to z okazji tego, że mi się poprzedni rozwalił, a bardzo lubię ten model :F

        Ja wychodzę z założenia, że każdy niech sobie świętuje co chce i jak chce. Jak ktoś lubi to Dzień Naleśnika, Halloween, Dzień Świra czy cokolwiek innego to jego broszka i niech robi z tej okazji co mu się podoba, byle by mi swoich pomysłów do gardła nie wpychał 😉

        Lubię to

      2. Dziś przyjmowałam w pracy zamówienie przez telefon, i na końcu pan, taki z 60 lat pyta się jakie mam plany na jutro, ja nie wiedziałam o co mu chodzi, więc zapytał co narzeczony wymyślił,jakieś kino czy kolację? Zgłupiałam. I głupio się poczuła. Póki ktoś świętuje sam ok, niech świętuje 😉 Ale jak widzę walentynkową szynkę i dostaję takie pytania to mam ochotę wyrzucić to święto z kalendarza;)

        Lubię to

  3. Piosenki o innych stronach miłości – na szczęście 😀 Czasem mam wrażenie, że Walentynki pokazują tylko tę jedną, a ludzie potem usilnie wierzą w to, że nic nie może się zepsuć, że nie może być kłótni ani łez. Poza tym te wszystkie serduszkowe produkty – to nie dla mnie 😉

    Lubię to

  4. Zbych pisze:

    Prawda jest taka że Walentynki się już dawno całkowicie skomercjalizowały i wypaczyły…. tak jak Boże Narodzenie czy Zaduszki…. taka smutna prawda… a anonimowych kartek z bukiecikami nikt już prawie nie wysyła bo teraz na topie są słitfocie umieszczane hurtowo w wirtualnej rzeczywistości.

    Aligatory BOMBA – poplułem się ze śmiechu 🙂

    Lubię to

    1. Anonimowy bukiecik z liścikiem? Jakby na tym poprzestano byłoby to bardzo miłe święto 😉
      Nie będę ukrywać,że sama się świetnie bawię patrząc na ten obrazek, no cóż,bombowy jest;)

      Lubię to

  5. Ale świetnie to poprowadziłaś. ❤ Chętnie przeczytam to jeszcze dwa, trzy razy żeby od nowa przeżyć tę podróż po wszystkich nastrojach!
    Ja najpiękniejszą kartkę dostałam kiedyś od swojej ówczesnej przyjaciółki i cholernie za nią tęsknię, czasem zastanawiam się czy ona w ogóle zastanawia się nad tym czy ja jeszcze żyje, ale wydaje mi się, że nie… ;/

    Lubię to

    1. Cieszę się,że podoba Ci się na mojej imprezie 😉 Starałam się by każdy czuł się dobrze, jestem w końcu idealną gospodynią 🙂
      My kiedyś w 3 klasie robiliśmy kartki na walentynki, dałam przyjaciółce,ale ona zrobiła ją dla babci. I zostałam z niczym 😉

      Lubię to

  6. kocia_dama pisze:

    Anty Walentynki 🙂 I dobrze 😉 Choć sama lubię to święto i o nim jest moja notka z dziś, to na Twojej imprezie czuję się swojsko 🙂

    Lubię to

    1. Dla mnie za tłoczno,za głośno, za kiczowato by się dziś relaksować tłumnie 😉 Ale faktycznie, o związek warto dbać, i to nie tylko w ten jeden dzień, a poddać się romantycznej aurze też w inne dni;)

      Lubię to

  7. W czasach studenckich kolege rzucila dziewczyna przed walentynkami. Kolezanka miala chlopaka ale byl w skzole policyjnej na drugim koncu Polski. Zebralismy wiec grupe samotnych, rzuconych, singli i poszlismy ekipa na piwo walntynkowe 🙂 Bylo super. Rok pozniej powtorka. Jeden warunek- uczestnicy nie moga zabrac swoich polowek. Chyba ze mowa o 0,5 😉
    A gdzie polskei piosenki? 😉

    Lubię to

  8. katasza pisze:

    Trzy pierwsze pozycje baaardzo lubię, trójeczki w wykonaniu Placebo nie słyszałam wcześniej. 🙂 W ogóle fajna nieszczęśliwa playlista, trójeczka to jest wręcz o nienawiści, w końcu miłość może się w nią przerodzić. 😛
    Ja często słucham latynoskich piosenek o miłości, też zwykle jakiejś nieszczęśliwej, bo ktoś zdradza, odchodzi albo nie chce. 😀
    A same walentynki obecnie mnie jakoś natarczywie nie atakują, gdybym z kimś była i ten ktoś chciał obchodzić, to nie miałabym nic przeciwko (tylko bez kupowania prezentów, raczej jako pretekst do spotkania/wyjścia czy czegoś). Sama raz dostałam kartkę walentynkową, kilka lat temu, pocztą – i… hm… po namyśle podziękowałam nadawcy, ale jako że nie mieliśmy po dwanaście lat, było to dla mnie dziwne. W podstawówce za pomocą szkolnej poczty wysyłałam karteczki koledze, dla żartu też się wysyłało. 😉

    Lubię to

    1. Na żywo Fuck You brzmi jeszcze bardziej nienawistnie:) Aż mi szczęka opadła, i w sumie dość uniwersalny utwór. A w wersji Briana nieco delikatności dostaje:)
      Jeżeli chodzi o wspólne walentynkowe spędzanie czasu, to ok,ale kurcze nie da się przejść w sklepie, nawet w piekarni i nie wpaść na kogoś kto oferuje serduszkowy kicz:(

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s