Książkowo-filmowy styczeń

Książkowo-filmowo. A ja zaczynam od seriali. W styczniu oficjalnie zakończyłam moją przygodę z Downton Abbey. Ostatni sezon, ostatnie wizyty w lordowskim domu. Gdyby mój telewizor, pardon, monitor, chciał mnie pożreć- patrz Smacznego telewizorku, to niezmiernie byłabym zadowolona gdyby działo się to właśnie podczas oglądania Downton Abbey. Z Lady Edith i Lady Mary porozmawiałybyśmy o dżentelmenach. Nie wychodziłyśmy z pokoju chyba przez 3 dni. Od pani Patmore wzięłabym parę przepisów na słodkości. A z seniorką rodu, Violet, oj wpadłabym  do niej na herbatę, i chciałabym zostać w  jej otoczeniu już na zawsze. Te cięte riposty, złośliwości na wysokim poziomie i sarkazm. Już mi brakuje tego świata. Coś czuję,że będę niejeden raz wracać do tego serialu.

22cabee4304b06c5ccd0bf4360f8cfd5

Teraz pochwalić muszę rodzimą produkcję. Artyści, to serial opowiadający o losach nowego dyrektora pewnego teatru i jego aktorów. Jako,że za reżyserię wzięli się ludzie zawodowo związani z teatrem wyszło im prawdziwe, solidne i ambitne kino serialowe. Poprzedni dyrektor teatru umiera, dokładniej to popełnia samobójstwo na scenie. Nowy dyrektor walczy z powszechną niechęcią i całkowicie pustą kasą. Aż dziwi mnie,że w zalewie tandetnych historii, to przeszło tak bez echa. A to naprawdę świetna produkcja. Oglądałam ten serial z ogromną przyjemnością. Uważam,że dzięki takim tytułom,nie mamy się czego wstydzić. Kto szuka dobrego serialu, który przeniesie go w nieco inny świat,ale będzie osadzony w naszych realiach, powinien koniecznie go zobaczyć. Ja wciąż jestem pod wrażeniem.

W styczniu przeczytałam 14 książek, i dodatkowo jedną kucharską. W czasie ostrej gorączki tylko to mogłam czytać,ale mówiąc szczerze nie wiem czy to się liczy. Z przykrością stwierdzam,że w styczniu nie przeczytałam ani jednej niezwykle dobrej książki. Wszystko zrzucam na pogrypowe osłabienie. Moje książkowe wybory były wyjątkowo średnie.

Na pierwszy ogień idzie rozczarowanie. A będzie nim Wstyd Rachel Van Dykel. Tak pani Rachel, powinno być pani wstyd. Albo nawet Wstyd przez duże W. Nie bardzo wiem do jakiej grupy wiekowej napisano tę powieść, domyślałam się,że ja nie powinnam jej czytać. Zasadniczo chyba nikt nie powinien jej czytać. Romans nauczyciela i uczennicy, do tego trochę problemów z przeszłości i wielka miłość co pokonuje każdy życiowy zakręt. Banalne, strasznie nudne, chociaż recenzje nazywają tę książkę rewelacyjną, prawdziwą bombą, czymś co sprawiło,że jestem inną dziewczyną. Naprawdę? Ja wciąż mam wyrzuty sumienia,że to coś przeczytałam a nie rzuciłam w kąt. No dobra, czytnika bym w kąt nie rzuciła. Szkoda mi po prostu.

Ciało człowieka to instrument. Trzeba wiedzieć jak na nim grać.

 

Szklane skrzydła. Ona jest młodziutka i naiwna. Bez doświadczenia z mężczyznami, on zaczął pracę u jej ojca, przystojny, bezczelnie pewny siebie, z seksapilem,który wycieka spod pach. Ona się w nim zakochuje, i ucieka z domu. Biorą ślub, żyją bardzo skromnie. Bo on nie pozwala jej pracować, a pieniądze głównie przepija. Kiedy  mąż ulega wypadkowi w pracy Penny idzie po pomoc. Dostaje jedzenie, pracę, i dwie przyjaciółki, które za cel stawiają pomoc młodej Penny. Problem w tym,że choć Trent pije i bije, to jest. A Penny panicznie boi się,że mogłoby by zabraknąć. Godzi się na wiele, usprawiedliwia, tłumaczy. Pytanie ,czy zaryzykuje życie swojego dziecka za cenę udawanego małżeńskiego szczęścia? Ta historia bardzo mnie poruszyła. Wiele kobiet doświadcza przemocy, i my nie możemy pojąć, jak one, ofiary mogą tkwić w takim związku, kosztem swojej godności i poczucia bezpieczeństwa. Książka Giny Holmes pokazuje problem domowej przemocy z drugiej strony i zmusza do przemyślenia paru spraw i zadania sobie paru pytań. Przede wszystkim to kluczowe pytanie brzmi-co byś zrobiła na jej miejscu? Polecam.

Miłość w czasach zagłady. Historia paru pokoleń kobiet pewnej rodziny. Historia, którą boleśnie naznaczyła wojna, jej tragizm i cierpienie. Matka Felicity znika pewnego dnia, znajduje się w Rzymie, i to Rzym staje się kluczem do rozwiązania zagadki z przeszłości. Kim były babka i prababka młodej kobiety? Przez co musiały przejść i jak żyły? Czy dokonały słusznych wyborów? Przeszłość, przyszłość i teraźniejszość. Babka, matka i wnuczka.Bardzo podobała mi się ta historia i mogę ją szczerze polecić. Chociaż i owszem, bywa zbyt prosta,momentami zbyt banalna, jakby autorka na siłę chciała by każdy znalazł w niej coś dla siebie. Mimo wszystko nie żałuję,że ją przeczytałam i jeżeli lubicie książki z wojną w tle to polecam.

W gruncie rzeczy zwierzęta są mądrzejsze od człowieka. Nie znają ani uprzedzeń, ani różnic rasowych, nie cierpią na manię wielkości ani nie dążą do władzy i nigdy nie zabijają swoich pobratymców z nienawiści czy tylko dlatego, że się czymś odróżniają od pozostałych. Zwierzęta zabijają tylko po to, by przeżyć. Człowiek natomiast zabija bezinteresownie, sam sobie szykując zgubę.

Sanatorium pod zegarem,Liliany Fabisińskiej nie mogło zabraknąć. W końcu sanatorium mieści się w „moim” Ciechocinku. To taka lekka, zabawna, nieco pokręcona historia, czyta się świetnie i bardzo szybko. Cudownie poprawia humor w zimowy wieczór. Niczym kawałek drożdżowego placka z kubkiem miodowego mleka. Taka ciepła i przytulna. Podnosi na duchu. Na zimowe wieczory, gdy macie chandrę. Będzie idealna. Zwariowana emerytka Natalia i nadąsana Antonina nieraz doprowadzają do łez.Radości.

 

Nie pytaj, komu bije dzwon… Bo przecież może się okazać, że bije on tobie, w tej właśnie chwili, której zupełnie się nie spodziewasz.

Witajcie w Dzyndzylakach. Niewielka książeczka, z bykiem na okładce. Nie,nie jest to pozycja dla dzieci. Historia powstała w latach 60. Otóż Dzyndzylaki to wieś, wieś dość biedna z pustą kasą. Wieś ratuje informacja,że ma ona prehistoryczną przeszłość. Przyjeżdża koparka, równa wszystko do zera i zaczyna się życie w skansenie. Mieszkańcy chadzają w skórach i żyją we wspólnocie niczym ludzie pierwotni, a głównie zagraniczni,dewizowi turyści mają się zachwycać i słono płacić za powrót do przeszłości. Rewelacyjna i niezasłużenie zapomniana historia.

Filmowo. Filmowo w styczniu było zaś nadzwyczaj udanie. Na liczniku całe 10 filmów. Największe rozczarowanie to Wyśnione Miłości. Naprawdę sądziłam,że i ja dołączę do fanów i fanek talentu słynnego Xaviera. Ale widocznie jestem zbyt pospolita. W każdym razie nie dostrzegłam czegoś niezwykłego w tym dziele. Wręcz przeciwnie historia fatalnego zauroczenia w przyjacielskim trójkącie po prostu mnie wymęczyła. Bohaterowie wydawali się na siłę egzaltowani. Na siłę oderwani od rzeczywistości, zbyt piękni,zbyt nieogarnięci,zbyt niedojrzali. Zbyt nudni by na spokojnie oglądać to dzieło. Niestety, zawiodłam się.

Dama w Vanie, to film z moją ukochaną Maggie Smith, którą mogłabym jeść łyżkami. Otóż Maggie gra tutaj główną bohaterkę, tytułową damę w Vanie. Starsza pani parkuje pod domami, jest bezdomna, uszczypliwa, i ma wielkie wymagania. Pewnego dnia parkuje pod domem Alana Bennetta, pisarza, który nie jest zachwycony nową sąsiadką. Ale między panną Shepherd a Alanem rodzi się prawdziwa i piękna przyjaźń. Chociaż nie jest ona usłana różami, starsza pani ma bowiem diabelski charakterek. Ten film podejmuje ważne tematy,ale w sposób lekki i nienachalny. Obśmiewa hipokryzję i zakłamanie wyższych sfer. Przekonuje,że każdy człowiek, nieważne jak się ubiera i gdzie śpi ma swoją,często piękną historię. Maggie Smith zagrała w tym filmie po prostu genialnie. Jeżeli macie ochotę by żółty Van zaparkował przez 1,5 godziny pod Waszym oknem,to zróbcie to koniecznie.

5e92a7fddaf8e613cd09e5aa13be1862

Za jakie grzechy, dobry Boże. 4 córki, i 3 zięciów, każdy z innej bajki. Jedyną nadzieją na tradycyjny ślub jest najmłodsza córka i jej matrymonialne decyzje. Ale Laure nie zakochuje się w przystojnym Francuzie o blond czuprynie. Jej narzeczony pochodzi z Afryki, ma bardzo ciemną skórę i szaloną rodzinę. Do Żyda, Chińczyka i Muzułmanina ma więc dołączyć Charlie, mężczyzna, którego nie wyśnili rodzice Laure. Lekka i w zasadzie przyjemna komedia. Nic odkrywczego,ale w grypowych okolicznościach przyrody, oglądało się ten film z dużą przyjemnością. Nie wiem czy bez kaszlu i łamania w kościach zaliczyła ten film do hitów, ale muszę przyznać,że nie obraża inteligencji, a na sam koniec nie ma się poczucia zmarnowanego czasu.

Steve Jobs, wersja z Fassbenderem i Winslet. Jest to dziwny film, większość akcji dzieje się w zamkniętych pomieszczeniach, za kulisami kolejnych prezentacji. Za tymi kulisami toczy się życie geniusza. Z początku byłam pewna,że forma zaproponowana przez reżysera przytłoczy mnie i zanudzi. Ileż można wytrzymać w ciasnym pokoju i ciągle słyszeć,że za moment zaczynamy konferencję? Ale ten film perfekcyjnie pokazuje człowieka zagubionego, a jednocześnie bardzo zakochanego w sobie,pewnego siebie  a jednocześnie bardzo samotnego.

I na koniec,lekka i muzyczna pozycja. Zacznijmy od nowa. Najpierw dość wysoko oceniłam ten film. Ale kiedy dowiedziałam się kto jest twórcą-a jest nim ten pan od Once, moje zadowolenie po projekcji osłabło. Bo taki film jak Once można nagrać tylko raz i w ogóle nie warto sięgać po sprawdzone scenariusze. Ale mimo wszystko przyznaję,że Zacznijmy od nowa ma w sobie dużo wdzięku, lekkości, uroku i przyjemnej dla ucha muzyki.

(L-R) KEIRA KNIGHTLEY and MARK RUFFALO star in BEGIN AGAIN

I to tyle. W końcu mam upragniony weekend. Co prawda najbardziej leniwy to on nie będzie,ale perspektywa paru godzin bez trosk o branżę okuciową szalenie mnie cieszy.

Ścieżka dźwiękowa- Lenny Kravitz- Come on and love me

Advertisements

43 uwagi do wpisu “Książkowo-filmowy styczeń

  1. Katarina pisze:

    „Za jakie grzechy…” obejrzałam- nudny. „Dama w vanie” brzmi intrygująco. Zapiszę. Tak samo jak „Jobsa”. Dziś planuję obejrzeć „moje córki krowy”.
    A teraz idę ogarnąć chatę- może w trakcie przejdzie mi kac po wczorajszym:D
    Miłego weekendu:)

    Lubię to

    1. O, mentalnie się połączymy-też dziś oglądam wieczorem Córki na Canal Plus, mam od 3 tygodni i cóż, będę korzystać z tego cuda:)
      Damę Polecam, to naprawdę uroczy film. Ale ja jestem fanką Maggie, więc chyba jestem mało obiektywna:)

      Lubię to

  2. Katarina pisze:

    Maggie to klasa sama w sobie:)
    Ja mam nc+, ale wersję okrojoną ( ale Kardaszjanki są!!!), aczkolwiek jestem przeszczęśliwa, bo mam mimo okrojenia BBC ( Top Gear! ) i Fox ( The Walking Dead! ), na film dziś kopsnę się do starszyzny:)

    Lubię to

    1. Ja przedłużałam umowę pod koniec stycznia i kiedy usłyszeli,że nie podoba mi się ich oferta dodali mi pakiet Canal Plus 😉 Także teraz mogę sobie oglądać fajne filmy w szerszym zakresie. I dziś będą Córki krowy;)

      Lubię to

  3. Katarina pisze:

    Robią wszystko, aby utrzymać klientów:) No u mnie też:) A jutro wezmę coś z listy „polecajek”- „Carol” albo „Jobsa”. Chyba, że zdecyduję się na powtórkę „Grand Budapest Hotel”:)

    Lubię to

  4. Katarina pisze:

    Ja muszę w końcu obejrzeć go w całości, bo z reklamami na Polsacie był przeze mnie oglądany na raty-podczas reklamy wyszłam z pokoju przekonana, że zdążę np. się umyć, a tu suprajz- reklama była krótsza niż zwykle:/ I parę fragmentów przegapiłam. Dziś też jest „Królowa Margot”- film, który wbija w fotel, ale ten film już dobrze znam, więc tym razem postawię na rodzimą produkcję.

    Lubię to

    1. Ja bardzo chciałam zobaczyć Córki,więc cieszę się,że zaraz zacznie się pokaz w dużym pokoju 🙂
      Hotel zaś 4 razy już widziałam,choć faktycznie tylko raz porządnie, w całości. Ale uwielbiam ten magiczny świat Wesa, ten Hotel jest magiczny. Te kolory 😉

      Lubię to

      1. Katarina pisze:

        Powiem CI, że przeżyłam zawód…I to spory…Zaczęło się dobrze, ale potem była równia pochyła…Zrobiłam się bardzo wymagająca, jeśli chodzi o filmy/seriale i żałuję, że wczoraj nie oglądałam jednak „Margot”…

        Lubię to

      2. Mi się podobało. Aczkolwiek w pewnym momencie zauważyłam,że te komediowe wstawki są nieco już na siłę. Jakiś zwrot akcji by się przydał. Ale ogólnie nie żałuję,nie był to zły film, świetna rola Dorocińskiego, siostry też fajnie grały. Ale nieco przedobrzyli z tym komizmem.

        Lubię to

      3. Katarina pisze:

        Dorociński fajnie zagrał taką pipę:) Generalnie- szału ni ma.
        Dziś za to jeszcze przemyślę ten „Budapest…”, a wieczorem udam się w odległa galaktykę- „Mroczne widmo” będzie:) Aczkolwiek do „starych” SW to to do pięt nie dorasta, ale się łyknie:)

        Lubię to

      4. Ja dziś obejrzę Lekarstwo na miłość, by cudowną Krysię upamiętnić. A poza to genialny film, to jest dopiero polski hit i klasyk 🙂
        Dorociński zagrał genialnie, taka ofiara losu w pełni;)

        Lubię to

  5. „Za jakie grzechy…” oglądałam, tak samo jak „Zacznijmy od nowa”. W styczniu jakoś serca do książek nie miałam, tyle mam w kolejce a przeczytałam chyba dwie czy trzy. Ale tak jakoś ta zima tak na mnie działa. Beznadzieja 🙂

    Lubię to

      1. Katarina pisze:

        Ja podczas przeprowadzki oddałam całą Anię do biblioteki- jako dziecko czytałam, ale jak próbowałam wrócić niedawno, to mnie szlag trafiał na główną bohaterkę, widać- gusta się zmieniają:D

        Lubię to

  6. Katarina pisze:

    To co innego, też mam książki z dedykacjami, więc rozumiem. Ale z Ani wyrosłam definitywnie, bo ona to poetyczna romantyczna, a ja …nie bardzo:D

    Lubię to

  7. Norrie pisze:

    Mój bilans stycznia to 0 książek (0 skończonych; byłam w trakcie trzech, 2 doczytałam już w lutym) i też 10 filmów. „Damę w vanie” i „Zacznijmy od nowa” kiedyś oglądałam i podobało mi się 🙂

    Lubię to

  8. Kiki pisze:

    co do Córek (nie piszę całego tytułu specjalnie bo jest okropny). nie wiem jak tak można mówić do swoich dzieci. ten ojciec był straszny, ciągle je wyzywał i obrażał. Nie myślicie że właśnie przez to miały zrąbane życie i takie problemy z facetami?

    Lubię to

      1. oglądałam wywiad z reżyserką i mówiła,że ojciec był ciepłym i dobrym człowiekiem,choć wymagającym,ale podczas choroby zmienił się w tyrana,miał straszne ataki agresji i złości… Nie wiem ile w tym prawdy.

        Lubię to

      2. Zbych pisze:

        Na pewno choroba wzmogła u niego niekontrolowaną agresję – świadczy o tym scena na stacji benzynowej gdy usiłował kupić alkohol…
        Dla mnie jego relacja z córkami ma jeszcze drugie dno. Odniosłem wrażenie że on je traktował całe życie mocno z góry bo „były córkami”. Co więcej uważał że zmarnowały sobie życie. On ceniony architekt, który chciał mieć syna a dostał dwie córki, które niczego nie osiągnęły (w jego mniemaniu: posiadanie męża mającego konkretny zawód). Starsza (grana przez Kuleszę) jest dość znaną aktorką i niewątpliwie osiągnęła sukces, to dla niego jej aktorstwo to jest „niepoważny i idiotyczny” zawód. A młodszej jedynym osiągnięciem było wyjście za mąż ale za „nieporadnego pacana bez zawodu”. Przynajmniej takie odniosłem wrażenie z dialogów rodzinnych z jego udziałem, szczególnie na początku filmu.
        Cóż… ale mogłem odnieść mylne wrażenie. Poza tym już dość dawno go widziałem i nie pamiętam dokładnie scen 🙂
        Ale ogólnie to film jak na polskie warunki bardzo dobry. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to scenariusz – odniosłem wrażenie, że za dużo wątków chcieli upchnąć do filmu, przez co jest dość nierówny bo niektóre sceny były zwyczajnie zbyteczne (nic nie wnoszą do fabuły)

        Lubię to

      3. Mi się podobał, chociaż też niektóre sceny bym wyrzuciła, a rozbudowała inne 🙂
        Ja tam nie wiem jak było przed chorobą , z tego co obserwowałam to starsza była córeczką tatusia i a młodsza miała kompleksy. Ale czy to tylko one tak to odebrały, czy tak było naprawdę?

        Lubię to

      4. Kiki pisze:

        to prawda, tez mam wrażenie że był wiecznie niezadowolony ze swoich córek i uważał że nic w życiu nie osiągnęły. No ale co by chciał żeby osiągnęły, miały być kopią jego?
        Miał do nich zero szacunku. Mimo że to one się nim przecież zajmowały. Też miałam wrażenie że chciał mieć syna. Chociaż z niego pewnie też by był niezadowolony.
        No ta starsza to była córeczka tatusia, twarda, silna aż za, a młodsza córeczka mamusi, miękka, egzaltowana, emocjonalna. Jak na dwóch przeciwstawnych biegunach.

        Lubię to

  9. Zbych pisze:

    „Downton Abbey” nie wymaga rekomendacji – dla mnie osoby odpowiedzialne za scenariusz to geniusze. Trochę szkoda że już nie będzie nowych odcinków, ale jestem wielkim krytykiem sztucznego przeciągania nawet świetnych seriali.
    Biję się w pierś i do tej pory mi wstyd bo kiedyś myślałem że Maggie Smith oraz Vanessa Redgrave to jedna i ta sama aktorka… obie świetne… z perfekcyjnym angielskim akcentem… i diabelnie do siebie podobne – szczególnie w latach 90tych, bo nawet taką samą fryzurę wtedy miały. Tym bardziej wstyd że bardzo późno odkryłem tą swoją pomyłkę… A co do Maggie to za młodu była z niej sexy laska 🙂 Widziałem kiedyś stary film z jej udziałem i wielce pociągająca była… już wtedy miała klasę (film z lat 60tych, czarno biały, niestety nie pamiętam tytułu).
    „Za jakie grzechy” wielce mnie rozbawił. Swego czasu zastanawiałem się, czy kiedyś nasi twórcy nakręcą polską wersję – pomysł ma potencjał, bo nawet Niemcy popełnili film o podobnej tematyce (niestety musiałbym zagrzebać za tytułem). Chociaż z drugiej strony chyba za duża wrzawa medialna by się zrobiła, bo wydaje mi się, iż nasze społeczeństwo nie przywykło do takiego luźnego i komediowego podejścia do kwestii religijno-rasowych.

    PS: Ze swojej strony mogę polecić film „Fukushima moja miłość”, byłem na nim wczoraj i nadal jestem pod wrażeniem (niestety chyba w „multiplexach” go nie puszczają – tylko kina studyjne). Drugi raz oglądałem film Doris Dörrie i drugi raz łza mi pociekła…

    Lubię to

    1. Księżna Kate jest wielką fanką, może jakby szepnęła słówko to powstałoby parę odcinków specjalnych? Ale cóż, w najbliższym czasie nie mam w kalendarzu spotkania z księżną,więc chyba trzeba czekać…
      Maggie to klasa sama w sobie. Ja ją kocham, w każdym filmie. Wiem, to idiotyczne,ale tak mam:)
      O, ciekawy byłby u nas taki film, Niemiec, Rosjanin, zaciekły ateista -komunista i ciemnoskóry Muzułmanin, dobry reżyser by zrobił fajny film:)
      Ok, muszę zobaczyć ten film,skoro polecasz:)

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Naprawdę polecam, bo piękny.

        Choć może to być wyłącznie moja subiektywna opinia – po prostu mam wielką słabość do czarno-białych, pięknie sfilmowanych obrazów, nawet jak jest mało dialogów i prawie nic się nie dzieje – taki mój mały sekretny fetysz 🙂
        Tej samej reżyserki polecam Ci też koniecznie „Hanami – kwiat wiśni” (ten jest kolorowy). Dużo lepszy, ale uwaga bo diabelnie emocjonalny lecz w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
        A co do tego niemieckiego filmu to znalazłem: „Evet, ich will!” z 2008 roku (polski tytuł; „Tak, wyjdę za ciebie!” ). W „naszej” wersji myślę że dużo bardziej kontrowersyjny niż Rosjanin byłby Ukrainiec (jakby nie patrzeć sprawy okołowołyńskie to ostatnio gorący temat)

        Lubię to

      2. Może jutro znajdę gdzieś Kwiat wiśni i sobie zrobię wieczorny seans z pięknym kinem? 🙂
        U mnie w mieście w każdym sklepie pracują Ukraińcy, w zasadzie jest ich tak dużo,że idąc 50 metrów nie sposób nie wpaść na jakiegoś i mówiąc szczerze wszyscy ich lubią, są grzeczni, kulturalni, ludzie ich lubią. Myślę,ze u mnie bardziej kontrowersyjny byłby Rosjanin 🙂

        Lubię to

  10. katasza pisze:

    Przeczytałam kiedyś Google Story, z zaciekawieniem, ale do filmu o Jobsie jednak mnie nie ciągnie. 🙂
    Z wymienionych książek chyba żadna mnie nie skusi, ta o Dzyndzylakach brzmi najbardziej zachęcająco. Historie z wojna w tle tez uwielbiam, ale nie wiem… ten cytat o zwierzętach jest banalny i do tego nie do końca prawdziwy – jak to nie walczą o władzę? zawsze mi się przypomina, jak jedna z moich szczurek znęcała się nad drugą – może miała jakieś zaburzenia, ale na pewno nie tłukła jej w celu przeżycia.

    Lubię to

    1. Zbych pisze:

      Cóż… nie da się ukryć że mocno wciągający mimo że większość akcji inspirowane jest „herbatkowymi intrygami” 🙂
      Jak nie dysponujesz dużą ilością czasu to polecam na pierwszy ogień „Gosford Park” w formie testu : jak Cie zachwyci to są solidne obawy że przez DA zostaniesz całkowicie pochłonięta. Jeśli zaś mocno wynudzi to rokuje iż będziesz mogła zacząć oglądać bez obaw i potem w każdej chwili przerwać

      Lubię to

      1. ja myślę,że każdy się wciągnie 😉 Powiem Ci ,że mój brat oglądał ten serial nie mniej pochłonięty losami rodziny niż wtedy gdy czyta podręcznik do anatomii 😉

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s