Prawdziwy mężczyzna. Część druga.

Pamiętacie mężczyznę drżącego  z powodu kaszelku? Takiego co żegnał się ze światem z powodu 37,5 stopni gorączki i wzywał nawet do siebie karetkę? No to teraz zapraszam na spotkanie z drugim prawdziwym mężczyzną.

Ten mężczyzna nie boi się niczego. Nawet grypy. Co z tego, że ma 38,7 stopni ciepłoty? Co z tego,że kaszle jak gruźlik, kicha, nie może mówić przez chrypę i narzeka na bóle całego ciała, on do domu nie pójdzie. Bo chorują dzieci i staruszki. Mężczyźni nie chorują, a już na pewno nie mają grypy. A jeżeli mają to znaczy,że nie są prawdziwymi mężczyznami. I kropka.

On chodzi po biurze i narzeka na wszystko. Rozsiewa te wirusy, ale nie chce iść do domu. W pracy nie robi nic bo wszystko boli,ale w domu by się bardziej nudził. Więc siedzi w pracy. Jeszcze jakby siedział w swoim pokoju, który dzieli korytarz, jakby zamknął drzwi. Nie, kiedy coś mu dolega on odczuwa przypływ towarzyskich uczuć. Musi chodzić i gadać. I kichać i kasłać prosto na mnie. Delikatnie sugestie w postaci zasłonienia się szalikiem po czubek głowy,nie przyniosły efektu. Podobnie marny skutek odniosła akcja milczenia i nie podejmowania konwersacji. W końcu musiałam przyjąć postawę Prawdziwego Mężczyzny, część Pierwsza. Powiedziałam twardo albo on albo ja. Albo wyjdę ja, albo on. Złapałam torebkę w rękę i gotowa byłam do ewakuacji. W końcu się poddał. Nawet dał się zawieźć do lekarza. Diagnoza grypa i 7 dni zwolnienia. Wytrzymał jeden dzień. Jeden. Słownie było,to będzie liczbą 1 dzień został w domu. Bo leki zbiły gorączkę, a skoro lekarz nie dał antybiotyku, to znaczy,że jestem zdrowy. Na marginesie mężczyźni mają jakąś dziwną sympatię do tych okropnych leków….

Przeżył jeden dzień w pracy. Przyszedł dzień następny. Pochodził 2 godziny, ile przy tym się nakichał, ile nakaszlał, ile ponarzekał. A jak go głowa bolała,a jak serce, a jak nogi. Wszystko. Ostatecznie kazano mu iść do domu i zostać w nim do końca zwolnienia.

Dnia następnego niespodzianka, chory znów przybył. I znów powtórka z dnia poprzedniego. Zlitowałam się i dałam nawet tabletki na ból głowy. Ale nie pomogły. Bo boli wszystko. Znów został siłą odesłany siłą do lekarza. I zaskoczenie. I wielka radość jego. Bo jest antybiotyk. Bo jest powikłana grypa- a to mi nowość. Bo jest zapalanie zatok. Oczywiście w domu nie posiedzi.  Będzie dzielnie przychodził do pracy, nie robił nic,ale będzie.

Mężczyźni łatwo popadają w skrajności. Albo umiera, albo jest dzielny. Nic po środku.

Żadnego szacunku dla innych. Grypę leczy się w domu. Najczęściej nie wzywa się do kataru zespołu gotowego do reanimacji, ale trzeba się położyć, najeść ciepłego rosołku i rozwiązywać krzyżówki. A nie siedzieć w pracy. Choroba to nie wstyd. Dla niektórych jednak jest oznaką słabości. A słabość to zło.

fb1603267dfd24509b7a944bc5dda304

Na marginesie, powiedzcie mi ile razy mogę jeszcze zgubić się we własnym mieście? Wczoraj szłam 35 minut i nie doszłam do celu. Dzwoniłam do siostry by mi powiedziała gdzie ja jestem. Okazało się,że mój cel leżał 4 minuty pieszo od pracy. Ja tam dotarłam po 50 minutach. Bez komentarza.

Ścieżka dźwiękowa-  Depeche Mode – Where’s the revolution

 

Advertisements

42 uwagi do wpisu “Prawdziwy mężczyzna. Część druga.

  1. Blueberry pisze:

    Wspaniałe podejście, gratuluję temu panu. Niestety znam to z praktyki, natomiast u nas w firmie winne jest to, że mało kto tu pracuje na umowę o pracę, to i L4 mało kto może wziąć. A jak nie masz szans na L4 to nieobecność z puli dnich wolnych idzie… Zupełny bez sens, bo ludzie nie płacą składek albo nie chcą, żeby im ktoś płacił i jest jak jest.

    Oby Cię pan nie zaraził!

    Lubię to

    1. u nas firma rodzinna, nie trzeba brać L4, można powiedzieć,że jest się chorym i tyle. Po co męczyć siebie i innych? Ale nie, przyjść musi, bo wspólnik,czyli musi wszystko kontrolować. Nawet z gorączką.

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Jak szefuje to nic dziwnego że musi mieć wszystko na oku – czasem zdarzają się tacy szefowie, którzy uważają że firma bez 3 dni ich obecności całkowicie się rozsypie: kontrahenci uciekną, pracownicy zrobią balangę a na koniec zjawi się smutna pani z US.
        Na takich osobników to ciężko coś zaradzić… myślę że w domu zatrzymałby go dopiero wypadek skutkujący połamaniu obu kończyn dolnych i unieruchomieniem gipsem (to oczywiście taki żarcik)

        Lubię to

      2. W sumie to on nie szefuje, robi za kierowcę, ot wspólnik to wniósł trochę pieniędzy 😉 Na co dzień szalenie miły człowiek, dusza człowiek,ale raz siedział w pracy z atakiem kamicy nerkowej, wytrwał cały dzień, chociaż leżał pod biurkiem nim się dał wpakować do auta i do szpitala;)

        Lubię to

  2. Postawa godna mężczyzny ciekawe jakby zarazil dziecko albo ciężarna… eh faceci wiem ze gdy mój J. Jest chory to szef sam go wysyła do domu żeby się wyleczyl ale l4 już nie wolno…. to w takim razie dużo zdrówka żeby Cię ta zaraza nie dopadła☺

    Lubię to

  3. Zbych pisze:

    Teraz tak sobie jeszcze myślę… są też tacy ludzie którzy zwyczajnie nie lubią chorować samemu – muszą koniecznie w towarzystwie (szczególnie jak mieszkają same). Ewidentnym przykładem takiej osoby była moja babcia, którą jak tylko dopadała grypa czy angina czy zwykły katar zaraz chodziła po sąsiadkach/przyjaciółkach by pokazać jakie to nieszczęście ją dopadło i pożalić się. Babcia jeszcze zawsze dodawała z uporem: „to na wszelki wypadek żeby się jeszcze zobaczyć przed śmiercią” (bo wiadomo – nagłe ciężkie powikłania itp. ). A już sytuacją extremalną było jak po operacji biodra pokuśtykała o kulach na sąsiednią ulicę pochwalić się przyjaciółce jak to miło było w szpitalu, jakie to teraz wszystko nowoczesne, lekarze jacy przystojni, a przy okazji zanosząc reklamówkę wyników badań i rulony rentgenów do pokazania („patrz kochana jaką mi metalową płytkę wstawili… o tutaj… albo tu patrz bo na tym zdjęciu lepiej widać..)
    Babcia była niereformowalna pod tym względem 🙂
    Cóż, może tu jest podobnie: ten typ tak ma 🙂

    Lubię to

    1. ten typ mieszka z 6 osobami,żona, syn z rodziną 🙂 W sumie jest ich 7, on w pracy odpoczywa od nich, więc w czasie choroby nie chce się dodatkowo 3 wnuków małych stresować. Odwrotny typ raczej niż Twoja babcia;)

      Lubię to

  4. A. pisze:

    O matko. Chyba nie mam cierpliwości do takich matołków, bo zaraz bym takiemu powiedziała, żeby wracał do domu i nie śmiał pokazywać się w pracy do końca L4. Co za egoista cholerny. Chodzi, zaraża i d… zawraca 😠

    Lubię to

  5. Mój Łukasz jak jest chory to słania się na nogach, ale leżał nie będzie, bo „jest facetem” 😀 A jak się już położy to koniec, nawet chusteczki sam nie weźmie, taki słaby!

    Lubię to

  6. katasza pisze:

    Uch, drażni mnie, gdy ktoś na siłę robi z siebie bohatera. Z tego pana więcej w pracy szkody niż pożytku, ale bez niego firma się na pewno zawali. Zapalenie zatok to jeszcze pół biedy, bywają gorsze powikłania…
    Koleżanka kiedyś siedziała przeziębiona, ale uznała, że nie chce zwolnienia, bo woli być w pracy niż mieć dziecko na głowie. 😉

    Lubię to

    1. Wiesz,że moja przyjaciółka ma tak samo. Jej mama siedzi w jej córką, więc jak ona jest zaziębiona, to dziecko ma na głowie,więc woli iść do pracy, bo tam ponoć szybciej dochodzi do formy…
      Zapalenie zatok to pewnie na początek, czekam na zapalenie płuc, pewnie zaraz się pojawi-wiesz,że grypę się ma, ale na papieroska trzeba latać bez kurtki na dwór….

      Lubię to

  7. kocia_dama pisze:

    Dokładnie, nie ma nic pośrodku 😉 W dodatku facet, który na siłę pokazuje wszystkim, jaki z niego hero, mimo, iż powinien przetrwać z pokorą sytuacje losowe, to trochę taki duży dzieciak. Chociaż chyba każdy mężczyzna po trosze nim jest 😉

    Slyszałaś nowy singiel DM? Powiedz, że tak! 😀 Bo u mnie cała notka na ten temat 😀

    Lubię to

  8. Kiki pisze:

    dokładnie, bardzo podoba mi się końcówka.
    niektórzy tak zostali wychowani, że okazywanie słabości to zło.
    oni z tym nie dyskutują, to siedzi w ich głowach i tak się trzymają, trzymają i nie mogą puścić.
    ze szkodą dla siebie.w takiej zbroi siedzą.
    i chyba marzą żeby ktoś im tę zbroję rozwalił bo sami już nie umieją…
    tak w każdym razie nieraz sobie myślę…

    Lubię to

    1. Masz rację. Taki stereotyp, facet nie choruje, ma być silny i chociaż będzie cierpieć, to udawać będzie,że tego nikt nie widzi. W zasadzie widzi to każdy i każdy się śmieje bardziej,niż z tego,że poleżałby te parę dni w domu.

      Lubię to

      1. Bycie kobietą jest trudne i może dlatego współcześnie jesteśmy silniejsze, zaprawione w bojach. Mężczyźni wiedzą, że mają łatwiej, ale coraz częściej zdarzają się kobiety, które potrafią im utrzeć nosa. Stąd właśnie takie skrajne reakcje i pozowanie na „słabszą” płeć :).

        Lubię to

  9. To też niestety jest nagminne – ludzie przychodzą chorzy do pracy, wysyłają chore dzieci do szkoły/ przedszkola… brak wyobraźni zupełny. Zamiast tych dzielnych chorych już chyba wole tych marudzących hipochondryków, przynajmniej nie roznoszą zarazków tylko „umierają” sobie w domu 😉

    Lubię to

    1. No chyba,że dzwonią na pogotowie;) Wtedy też angażują innych. Ale w sumie chyba taki typ lepszy-jeżeli nie ja muszę go ratować, to wolę by trzymał się z daleka swoje zarazki ode mnie. Zdecydowanie.

      Lubię to

    1. Akurat byłam umówiona na konkretną godzinę 😉 Dobrze,że wyszłam z 40 minutowym zapasem, bo chciałam zakupy zrobić po drodze. Spóźnienie było niewielkie, ale zakupów do dziś nie zrobiłam;0

      Lubię to

  10. Zbych pisze:

    Coś zupełnie z innej beczki…..
    Czytałem właśnie na blogu Twój przepis na drożdżówki z Nutellą i akurat w radio podali że dzisiaj – 5 lutego jest: „Światowy Dzień Nutelli” (myślałem że to żart, ale nie, podobno jest takie święto dość popularne w Stanach). Utrafiłaś w punkt 🙂 🙂 🙂

    Lubię to

  11. Tego typu mężczyzny dawno nie widziałam, ale zdaję sobie sprawę z tego, że jego zachowani jest irytujące. Nie dość, że rozsiewa zarazki, to jeszcze komuś głowę zajmuje, jakby chciał powiedzieć wszystkim dookoła „jestem chory i taki dzielny”. Masakra 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s