Hity i kity 2016 roku.

W końcu zabrałam się do kulturalnego podsumowania ubiegłego roku. Zdążyłam przed końcem stycznia. Taki miałam cel, więc tadam, należą mi się oklaski. Także uwaga, klaszczemy. Ej, tam Południe kraju, słabo klaszcze. Tak, teraz lepiej.

Moje podsumowanie nie będzie dotyczyło tego co powstało w tym roku poprzednim już. A tradycyjnie będzie dotyczyło tego co mnie najbardziej zachwyciło książkowo-filmowo-serialowo-muzycznie. Może się więc zdarzyć,że polecana pozycja ma ze 30 lat. Jak już wicie nie od dziś od dawna jestem osobą, która ma swoje zdanie na każdy temat, więc moje podsumowanie będzie dokładnie takie jakie ja sobie wymyśliłam.

Zacznę od seriali. Wyróżniam trzy pozycje. Tutaj mnie macie, wszystkie trzy pozycje pochodzą z 2016 roku. Mówiłam dawno,że pełno we mnie sprzeczności prawda? Tak więc wygrał u mnie zdecydowanie Młody Papież. Gdybym miała ocenić ten serial od 1 do 10, dostałby 19. Zdecydowanie. Na drugiej pozycji mamy American Crime Story-Sprawa O.J. Simpsona. Wspaniale zrealizowany, zagrany i wyreżyserowany serial, który napisało samo życie. Wiem,że nie jest to najbardziej znana zeszłoroczna pozycja,ale ja serdecznie polecam. Na podium znalazł się również Nocny Recepcjonista. Akcja rozwijała się powoli, może nawet zbyt powoli? Byłam rozczarowana, a potem. A potem było jak z Młodym Papieżem,kto nie widział musi go obejrzeć. Inteligentny, świetnie zagrany , po prostu solidna pozycja. Serial, który mnie zdecydowanie zawiódł? Vinyl. Liczyłam na wielki,wielki hit, przebój-dosłownie i w przenośni. Ale nic z tego nie wyszło. Serial mnie zmęczył, znużył i gdyby nie dobra muzyka pewnie nie dostałby u mnie nawet jednej marnej gwiazdki.

Filmy. Najlepszym filmem jaki widziałam w zeszłym roku ogłaszam… Taxi Teheran. Nie wiem czy na moją ocenę nie wpłynęło też to, że film ten oglądałam na dachu teatru, z widokiem na Starówkę. W każdym razie film jest wspaniały i polecam go każdemu, kto nie oczekuje od kina jedynie pościgów i masy sztucznej krwi. Na drugim miejscu jest Spothlight. Wiadomo, Oskary zrobiły swoje, o filmie było głośno, ale nie tylko ze względu na temat, ale i naprawdę dobry obraz. Rzetelnie zrealizowany, spokojny,ale pełen napięcia i niepokoju. Mój hit. Na trzecim miejscu jest u mnie Carol. Być może wynika to  z tego,że ja uwielbiam Cate Blanchett? A dodatkowo dowiedziałam się-dzięki siostrze i jej jakiemuś mądremu testowi,że obie z Cate dzielimy ten sam typ urody, kobiety dramatycznej. Tak więc nie mogłam wybrać inaczej. Najgorszy film? Zdecydowanie Głosy. No cóż, chyba jestem jedną z niewielu, którą Ryan Reynolds w żaden sposób nie kręci. Ba, ja go po prostu nie lubię. Tego filmu tak samo nie udało mi się polubić, chociaż recenzje miał dość dobre.

Były filmy, były seriale, czas na książki. W zeszłym roku przeczytałam 186 książek. Liczyłam trzy razy, liczba ta wydawała mi się niemożliwa, a jednak. 186 książek w jeden rok. Myślę,że to całkiem przyjemna liczba. Ba, i bądź tu teraz mądra Magdaleno i wybierz z tych wszystkich książek, takie, które uważam za pozycje idealne i godne tytułu książki roku. Wybór był bardzo ciężki. W komisji konkursowej w składzie – Ja i moja bliźniacza natura, doszło do kłótni. Trzy razy zrywałam obrady, wykluczałam poszczególnych członków, ale w końcu mam. Mam dwa największe kity i 4 pozycje, które pokochałam tak,że przeczytam je ponownie z pewnością. Wielkim kitem zostają więc Pokusy i Łakocie. Co było do przewidzenia dość łatwo po mojej całkiem niedawnej recenzji. Wielkie brawa. Drugi tytuł grafomanii roku należy się Wszystkim smakom namiętności. Tematyka przynajmniej chwilami ociera się o kulinarną. No dobrze, główni bohaterowie robią różne rzeczy w restauracji. Obydwoje zarzekają się,że to przelotna znajomość, bez zobowiązań, od namiętność i przyjemność. Ale wiadomo, zakochują się w sobie i żyją sobie długo i szczęśliwie. Strasznie to nudne i w ogóle nienamiętne. Wielkie wyróżnienia dostają zaś ode mnie cztery cudowne książki. Tak cudowne,że myśląc o nich mam same pozytywne myśli i skojarzenia. Dziwna myśl w mojej głowie, to mój wielki literacki hit ubiegłego roku. Jak mogliście zauważyć kocham twórczość Orhana Pamuka, a tę monumentalną pozycję bardziej niż kocham. To książka praktycznie idealna, arcydzieło. Nie zrażajcie się objętością-solidne 700 stron,ale kto nie czytał,niech nadrabia. Pamuk zabierze Was w podróż Waszego życia, przy okazji opisania życia jednego skromnego sprzedawcy buzy. Drugie miejsce dostaje kolejna monumentalna pozycja, 900 stron. Eleanor Cotton i jej Wszystko co lśni. Ja miałam wrażenia,że to ta powieść lśni. Nie mogę powiedzieć konkretnie cóż to za gatunek. Cotton idealnie połączyła magię, romans, kryminał, wyszła jej przepiękna opowieść. Do tego piękne ilustracje. Ach, myśląc o tej książce nie mogę myśleć inaczej jak o wielkiej pozycji. Hotel New Hampshire. W zeszłym roku przeczytałam wiele, wiele powieści Irvinga, ale to właśnie ta podobała mi się najbardziej. Niektórym może się nie podobać to,że Irving pisze swoje książki w jednym,charakterystycznym dla niego stylu. A mi ta przewidywalność bardzo się podoba. Z każdą stronę Hotel stawał się moim domem, przystanią. Wciągająca, intrygująca, bezpośrednia. Jeżeli szukacie schronienia przed rzeczywistością, polecam wstąpić do Hotelu New Hampshire. I perełka na torcie, wielkie nazwisko i wspaniała książka. Truman Capote i Z zimną krwi. Reportaż z procesu, który odtwarza wielką zbrodnię. Dochodzenie do całej prawdy, bolesne zeznania oskarżonych i świadków, ogrom przemocy i cierpienia. Nie jest to książka, gdzie coś nas może zaskoczyć- wiadomo, że rodzina nie żyje. Ale z każdą kolejną stroną napięcie wzrasta i wzrasta. Zapamiętajcie ten tytuł i koniecznie po niego sięgnijcie.

Kulturalnie to był rok opery i teatru. Najciekawsze wydarzenia z moim udziałem to z pewnością brawurowe wykonanie musicalu Kiss me Kate!, na deskach Teatru Szekspirowskiego. W końcu otworzyli dach, a całe przedstawienie porwało publiczność. Mnie również. Cudowna była również idea kina na dachu tegoż teatru. Obejrzałam w ten sposób wspomniane już Taxi Teheran, i w to lato,na pewno znów skorzystam z okazji i pójdę na seans pod gwiazdami. W operze zaś zachwyciłam się Strasznym Dworem. Uwielbiam ubrać ładną sukienkę, usiąść w przerwie z kubkiem wybornej herbaty na parapecie w holu i patrzeć na ludzi, którzy przyszli w ten wieczór razem ze mną. Szczególnie urzekają mnie starsze osoby, a zwłaszcza starsze panie, które chodzą w małych grupkach, zawsze piękne ubrane i koniecznie mają na szyi perły. W tym roku byłam wyjątkowo monotematyczna jeżeli chodzi o knajpy. Chodziłam w zasadzie do jednej, do Mandu. Serdecznie Wam polecam, jeżeli będziecie w Gdańsku, ich pierogi są rewelacyjne, a atmosfera w knajpie zawsze sprawia,że nie chce mi się stamtąd wychodzić. I co z tego,że na stolik czeka się niemal pół godziny? Pokochałam też gdański jarmark świąteczny. Polecam już za 11 miesięcy.

Teraz muzyka. W zeszłym roku byłam nudna, słuchałam dużo Depeche Mode, nastrajając się na trasę koncertową. Oswajałam się z nową płytą Archive, której tym razem postanowili nie promować w Gdańsku,co okropnie mnie zabolało. Od pierwszego przesłuchania pokochałam za to płyty David’a Bowie i Leonarda Cohen’a. Niebywale smutne było to,że były to płyty pożegnalne.

Żegnam się i ja. I gnam do pracy. Bardzo niechętnie.

Ścieżka dźwiękowa- Lady Pank- Tańcz głupia, tańcz

 

 

Advertisements

32 uwagi do wpisu “Hity i kity 2016 roku.

  1. Katarina pisze:

    „Spotlight” genialne! W ogóle nie czułaś, że ten film trwa 2 godziny. I jak dla mnie to nie aktorzy grali tam główną rolę…
    „Carol” mam zapisany, bo pamiętam, że polecałaś. Może w ferie…

    Lubię to

  2. Podobał Ci się „Młody papież” Sorrentino? Wow, jestem pod wrażeniem, bo nie spodziewałam się, że serial jest tak dobry. Zachęciłaś mnie do obejrzenia, ponieważ miałam całą masę wątpliwości, a teraz chętnie zobaczę :).

    Lubię to

  3. W ubiegłym roku byłam w teatrze tylko raz i mi smutno z tego powodu przeokrutnie, bo ja teatr bardzo lubię 😦 Co do „Młodego Papieża” to ciągle pamiętam, żeby obejrzeć, ale nigdy nie mam czasu 🙂

    Lubię to

  4. Zbych pisze:

    Klaskanie z południa słabo słychać, bo odległość spora, a po drodze jeszcze zagłuszanie radiostacją ojca Tadzika… 🙂
    Tak zachwalasz tego „Papieża” że chyba się skuszę i obejrzę choć jeden odcinek, żeby mieć jakiekolwiek o nim pojęcie. Pozostaje tylko zasadnicze pytanie: kiedy? Tym bardziej, że jeszcze w kolejce czekają dwa odcinki najnowszego Sherlocka (wiem, wstyd, obejrzałem do tej pory tylko pierwszy). „Recepcjonista” też bardzo mi się podobał, byłby prawie idealny gdyby… nie te nieprawdopodobne zbiegi okoliczności (ale rozumiem – to sensacja więc akcja musi być wartka, a fabułę trzeba upchnąć w kilka odcinków). Bardzo mnie cieszy, że Lauriemu udało się wyrwać z szufladki House’a – myślałem że to będzie niemożliwe, a tu proszę. Pozytywne zaskoczenie 🙂
    Co do „Vinylu” to mam wrażenie, że finalnie okazał się strasznie miałki – przyznaje się: przewijałem każdy odcinek w co najmniej kilku miejscach bo bym usnął. Może zabrakło w nim jakiejś wyrazistej postaci. Chociaż Bobby robi co może, ale samemu ciężko uciągnąć cały serial. Słabo wypadła Olivia (już w Housie była bardziej interesująca). Poza tym rozumiem że to lata 70te, ale wrzucać co chwila sceny wciągania koksu czy ciupciania po toaletach – eh słabe to… O podobnych muzycznych klimatach powstał trochę wcześniej film „CBGB” i ogląda się go duuużo lepiej.
    Co do Blanchett to wiadomo nie od dziś że to klasa sama w sobie. Nie kojarzę żadnego filmu w którym zagrałaby słabo. Poza tym co tu dużo gadać: babka pięknie się starzeje więc myślę iż podobnie jak Kate Hepburn pogra jeszcze dłuuugo. Chociaż ten „dramatyczny typ urody” to mnie zaintrygował – jak to należy interpretować?
    Eh… wyszedł mi długi elaborat bo jadę właśnie pociągiem i walczę ze snem.
    PS: Dorwałaś się już może do „Króla” Twardocha? Warto?
    PS2: Wybacz czepialstwo ale w soundtracku masz literówkę 😉

    Lubię to

    1. Jak zaczniesz Papieża od 1 odcinka to nie wiem czy Ciebie wkręci, trzeba sobie zarezerwować czas na 3 -4. Potem jest świetnie dopiero.
      Vinyl miał być hitem, a okazał się wielką porażką. Aż mi było szkoda aktorów. Bo naprawdę ten serial spłaszczył się do narkotyków i seksu.
      Laurie zdecydowanie stworzył wspaniałą postać, no cóż, świetny z niego aktor. szczerze mówiąc to jemu kibicowałam najbardziej 😉
      Proszę Cię bardzo oto cechy kobiety dramatycznej. O ile z urodą to nie wiem, to wiem,że duszę mam zdecydowanie dramatyczną 🙂
      Z racji tego,że ostatnio nie mam ochoty na mądrzejsze książki, to znaczy bardziej wymagające to Twardoch stoi i czeka aż mi wrócą siły, energia i dobry nastrój. Na razie nie czytałam.

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        OK, tak tylko pytałem bo przerób masz imponujący, więc myślałem że może już gdzieś w połowie jesteś 🙂
        Może to taka pora roku, bo u mnie też całkowity brak ochoty na „grubsze” dzieła. To znaczy może i ochota by była, ale permanentne braki czasowe, a poza tym obserwuje od jakiegoś czasu w swoim organizmie niepokojące odruchy obronne wobec ambitniejszej literatury : jak tylko przeczytam ze 2-3 strony, oczy mi się same zamykają i czuję się umysłowo wypompowany niczym po szybkiej partyjce z Kasparowem… mam nadzieję że to nie jakiś uboczny efekt dobrej zmiany 😦

        Lubię to

      2. ja to nawet mam i ochotę, dziś w bibliotece pożyczyłam same mądre dzieła 😉 Ale leżą na półce i czekają, bo wybieram i tak te lżejsze jak dochodzi co do czego. Potrzeba mi po prostu szczęśliwych zakończeń i samych pozytywów i banałów. Bo cóż, fizycznie i psychicznie to ja leżę. Mam nadzieję,że nie muszę czekać do wiosny na napływ sił witalnych 😉
        W Vinylu mi się naprawdę muzyka podobała i scenografia tak samo, aczkolwiek to nieco za mało. Posłuchać, popatrzeć,ale po dwóch minutach to nuży. I chce się czegoś więcej.

        Lubię to

      3. Zbych pisze:

        Teraz tak się zastanawiam i w zasadzie powinienem mimo wszystko napisać coś pozytywnego o „Vinylu”….
        Mam tutaj na myśli scenografię – serialowa ekipa zrobiła świetną robotę bo z pietyzmem oddała tamte lata, począwszy od samochodów, poprzez ubrania i meble, a skończywszy na telefonach i wszelakim osprzęcie biurowym… a postać Warhola to taka moja drobna perełka tego serialu 🙂

        Lubię to

  5. Katarina pisze:

    Zbych- co do ostatniej części „Sherlocka” to nic nie tracisz, ociągając się z odcinkami:/ ( Nie sądziłam, że kiedykolwiek to napiszę o tym serialu … )

    Lubię to

    1. ja zaczęłam wczoraj, pierwszy odcinek. Nie jest źle,ale było dużo,dużo lepiej. Dalej trzyma poziom,ale po tym serialu oczekuje się wielkiego Wow, a nie po prostu solidnej roboty.

      Lubię to

      1. Blueberry pisze:

        O ile jeszcze pierwszy i drugi można jako tako podciągnąć pod solidną robotę, tak trzeci… co to miało być :D?!

        Lubię to

      2. Zbych pisze:

        Oj niedobrze… zawsze sezon zaczynał się „z przytupem” a tym razem właśnie trochę kiepsko… gdzie te czasy przebojowej Irenki…

        Lubię to

      3. Katarina pisze:

        Oł jessssss…”Brain is the new sexy.”:D Ten odcinek zawsze oglądam na bezdechu, aż iskry lecą;)
        No i ten Sherl w prześcieradle…

        Lubię to

  6. Gucia pisze:

    Czekałam na to zestawienie ze względu na książki 🙂 Ale że Pokusy dostały statuetkę klapy roku, to się dziwię 😉 Hotelu jeszcze nie czytałam, muszę gdzieś dorwać, bo mnie zainteresowałaś. Pamuk klasa sama w sobie! Mnie w tym roku jeszcze porwały: Shantaram, Cień Góry oraz Ósme Życie, niesamowicie mi się je czytało. Pozdrawiam!

    Lubię to

  7. katasza pisze:

    Może na Pamuka kiedyś się skuszę – jak w końcu zacznę więcej czytać… Wszystko co lśni też zapisuję na listę oczekujących. 🙂 Lubię Twoje rekomendacje – nie korzystam na bieżąco, ale jak zastanawiam się, po co mogłabym sięgnąć albo nad książką dla kogoś, lubię sobie przypomnieć, co polecasz.
    Kina na dachu zazdroszczę. 🙂
    Taki test na typ urody też niedawno zrobiłam, ale przy kilku pytaniach miałam problem i nie jestem przekonana do wyniku. 🙂

    Lubię to

  8. Ja po prostu nie mogę wyjść z szoku po przeczytaniu liczby książek, które pochłonęłaś w 2016. Ja chyba przez całe życie tylu nie przeczytałam. xD Nadal nie pozbierałam szczęki z podłogi. Normalnie chyba będę stać i bić Ci brawo do przyszłego roku. 😀
    No i ja zaliczam się do tych, które Ryana Reynoldsa uwielbiają i on jest dla mnie OCH I ACH ❤ 😀 Także Ty go sobie możesz nie lubić, a ja się będę ślinić na jego widok podwójnie. 😛

    Lubię to

    1. Ok, masz o jedną rywalkę mniej 🙂
      Wczoraj znów okazało się,że jestem najlepszym czytelnikiem w miejskiej bibliotece. Nie mówiłam pani,że wypożyczyłam co prawda wypożyczyłam 96 książek, ale drugie 90 zaliczyłam na czytniku,bo by się przeraziła 😉

      Lubię to

  9. Zbych pisze:

    Jeszcze jedna sprawa, bo może Cię zainteresuje w nawiązaniu do zamieszczonych ostatnio recenzji: jest nowa powieść Løgmansbø !
    Ma tytuł „Połów” i klimatyczną czaszką w rybackich sieciach na okładce 🙂
    Dziś całkiem przypadkiem podczas zakupów w pewnym „markecie nie dla idiotów” rzuciły mi się w oczy obie jego powieści, w dodatku w promocyjnych cenach więc kupiłem sobie od razu do kompletu również „Enklawę” (odejdzie problem bibliotecznego polowania). Może zważywszy iż to literatura lekka i przyjemna czytanie pójdzie expresem.

    Lubię to

    1. Powinno być ekspresem. A to popatrz,nie widziałam nowej książki. Muszę poszukać w mojej bibliotece, chociaż skoro to nowość to może nie być jeszcze na widoku. Ale będę czujna,bo Enklawa mi się bardzo podobało 😉

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Nie wiem czy aż taka super nowość – niby data wydania 2016.
        Ale czytanie zacząłem chronologicznie, więc na pierwszy ogień poszła „Enklawa” 🙂

        PS: Taka ciekawostka o autorze, bo może nie wszyscy wiedzą – okazuje się że matka pana Løgmansbø jest Polką. Co więcej, facet świetnie mówi po naszemu 🙂 Jego książki nie mają tłumacza na polski bo sam napisał tą wersję (zaimponowało mi to bardzo i tym bardziej cieszy zakup).

        Lubię to

      2. o, ciekawe 😉 Jakoś nigdzie nie znalazłam tej informacji-na polskim wydaniu mogli się nią podzielić, pewnie więcej osób by się zainteresowała jego twórczością, bo książki są dobre 😉

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s