Prawdziwy mężczyzna

Po grypie zostało mi osłabienie, zadyszka przy krótkim spacerze. Naprawdę krótkim, 5 -6 minutowym. Spacer ten wymagał ode mnie dwóch postojów. Jednak grypa to zło. Poza tym został mi kaszel,. gruźliczy, mokry, głęboki i nieco przerażający. Ale lekarka lojalnie ostrzegała,że może on trwać nawet miesiąc po chorobie i trzeba po prostu przez to przejść. To przechodzę i chodzę do pracy.

W pracy jak to w pracy, różnie bywa. Chwilowo wolałabym oddawać się zabiegom rekonwalescencji w domowych pieleszach, ale cóż, trzeba pracować. Pracuję więc. Nie powiem, tata o mnie dba, dowozi i odwozi, bym nie miała za wielkiej styczności z ludzką masą poranną, tłoczącą się by wejść do busika. Pewnie za mną tęskni pan kierowca, ale cóż, na razie w czasie epidemii infekcji grypowych odcinam się od ludzi. Chwilowo mam dość kaszlu i kataru. Ale wróćmy do kaszlu.

Kaszlę sobie co jakiś czas. Czasem nawet chwilowo się duszę, zależy. Kasłałam też sobie ostatnio w pracy. Akurat przybył pewien przedstawiciel handlowy. Bardzo go lubię, taki przystojny, męski, typowy samiec. Taki co 3 razy w tygodni ćwiczy na siłowni, imponuje męską sylwetką, ale bez przesady, żaden z niego „kark”, zadbany chłop. Do tego zawsze fajnie nam się rozmawia. Teraz wszedł w drzwi, akurat kiedy ja sobie kasłałam. Popatrzył ni to groźnie, ni pełen przerażenia- pani Magdo, pani ma kaszelek?

Mówię prawdę,że i mam. Chociaż raczej to nie kaszelek, a  solidny kaszel. Pan się wzdrygnął. Otrzepał niewidzialne zarazki i rzekł- a to powietrze za suche, czy pani chora?

Mówię prawdę,że miałam grypę i został kaszel. Pan nie ruszył się spod drzwi, popatrzył niepewnie i odrzekł-a jak dawno była infekcja?

Zgodnie z prawdą powiedziałam,że jestem 2 dzień w pracy po chorobie, ale nie zaraziłam nikogo w domu,więc pana też nie zarażę, bo kaszel może i miesiąc trwać.

Pan nie wierzył, przyglądał mi się niepewnie i rzekł-na taki kaszel tylko antybiotyk, a jak pani zarazi mnie zapaleniem płuc?

Hmm, sama zaczęłam się zastanawiać czy nie posiadam zapalenia płuc, albo i gorzej,może od razu gruźlicy? Ale szybko mi przeszło, starałam się go uspokoić, że skoro nikogo nie zaraziłam tydzień temu,to teraz nic mu nie grozi. A grypy nikt rozsądny antybiotykiem nie leczy.

Pan nie do końca wierzył, trzymał dystans, zachowywał się jakby uwierał go płaszcz, tak jakby chodziło po nim stado bakterii. Chyba zauważył moje zmieszanie bo wyznał,że bardzo stara się nie chorować, pija czystek, dwa razy dziennie. Zajada czosnek na kolację, i popija miodem z propolisem. Codziennie pije sok z granata, a po obiedzie aloes sobie aplikuje. Bardzo boi się chorób.

Powiedziałam,że go rozumiem,bo sama nie sądziłam, to znaczy nie pamiętałam,że grypa to taka nieprzyjemna sprawa. On popatrzył jakbym urwała się z choinki, z samego czubka.

Nieprzyjemna, pani Magdo, ja 4 lata temu przeszedłem grypę, umierałem, to było gorsze niż śmierć.

Powiedziałam,że go rozumiem, sama leżąc z gorączką miałam wrażenie,że powoli kończę mój żywot.

On spojrzał się na mnie i rzekł- no właśnie, ja przez tę gorączkę umierałem. Zadzwoniłem po karetkę by mi zbili temperaturę, nie mogłem wytrzymać.

Tutaj spojrzałam ze współczuciem, i powiedziałam- to naprawdę Pana wzięło…

Nie zdążyłam dokończyć bo pan był szybszy.

No właśnie, miałem 37,5 stopnia. Pani nie wie co to za ból,  zacząłem mieć halucynację. Przyjechali w ostatniej chwili. Dostałem zastrzyk.

Popatrzyłam czy on tak na serio,czy żartuje. Ale nie. Pan zrobił trzy kroki w tył i powiedział- także pani Magdo, ja nie wejdę, ja już sobie pójdę, ja naprawdę nie chcę drugi raz tak zachorować.

No oczywiście, nikt by nie chciał aż tak chorować.

Przy moich 40 stopniach coś czuję,że nawet karawan by nie chciał już przyjechać…

Grypa to jednak poważna sprawa. A męska grypa, to już  w ogóle ciężka sprawa.

1e1fce2a9bfe824f45ba0676d19d1198

Ścieżka dźwiękowa- Placebo- The bitter end

Advertisements

42 uwagi do wpisu “Prawdziwy mężczyzna

  1. Blueberry pisze:

    „Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy,
    mmm, orły, sokoły, herosy!?
    Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów(…)”

    Gdybym z takim miała być to wolałabym być singielką 😉
    Jestem tylko ciekawa czy ten pan był u lekarza i lekarz mu grypę stwierdził czy on sam się zdiagnozował? Bo to nie jest tak, że grypa jest podobna do przeziębienia, tylko że sie zaczyna w okolicy 39 stopni gorączki? I potem człowiek dochodzi do siebie przez miesiąc?

    Lubię to

    1. Chyba mu ci ludzie z pogotowia zdiagnozowali grypę. Wiesz ja tam nie wnikam jak on się czuł, może i naprawdę kiepsko, ale gdybym miała umierać przy 37.5 stopniach to musiałabym mieć 9 żyć jak kot 😉 W każdym razie od tej „grypy” postanowił zmienić swoje życie, stąd tyle tego bierze by nie chorować 😉 Albo po prostu dostał rachunek za wizytę lekarzy? i się wstydzi drugi raz chorować? 🙂 W każdym razie jego ucieczka z biura była taka mało męska;)

      Lubię to

  2. Zdecydowanie typowy mężczyzna 😀 Oni wszyscy są tacy sami 😀
    Chociaż ja sama też jak tylko mogę staram się unikać osób, które mogą być potencjalnymi dawcami zarazków. W grudniu współlokator zaraził mnie grypą żołądkową i nie polecam tego nikomu 😀

    Lubię to

    1. Ja też unikam ludzi chorych, oj unikam, stąd ostatnio nie jeżdżę autobusami,bo myślę,że to tam złapałam grypę,więc tłumne miejsca-żegnajcie do wiosny. Aczkolwiek swoją grypę przeszłam z godnością, bez żegnania się ze światem:)

      Lubię to

      1. Ja moją chorobę też przechodziłam godnie, bardzo dobrze zapoznałam się z miską bo łazienka mimo, że blisko to była tak daleko 😀 Ale kobiety z reguły są bardziej wytrzymałe 🙂

        Lubię to

  3. Julka pisze:

    ps początkowo myślałam że to będzie wpis o kaszlu i myślę sobie „kurczę ta Magda to nawet o kaszlu potrafi zabawnie i z polotem pisać!”. Twoje posty nie raz czytam na rzecz książki bo, co tu dużo mówić, nie jednej robią dużą konkurencję!

    Lubię to

      1. Spotkała mnie kara, bo jak miałam 38 przy żołądkowej to zawaliło mnie z nóg. Mając natomiast powyżej 39 zdarzało mi się Czuć na tyle dobrze, że myślałam, że nie mam podwyższonej temp. I chyba znowu mnie żołądkowa dopadła i jutro przeżyję dramat, a opisywanego mężczyznę wysmialam…

        Lubię to

      2. oczywiście to wszystko zależy od okoliczności, ja też kiepsko przeżyłam moja gorączkę i na poważnie byłam bliska obłędu,ale wiedziałam,że gorączka prawie 40 stopni przy grypie to norma i nie ma co panikować na zapas.

        Lubię to

  4. Zbych pisze:

    Jak zwykle się pośmiałem… 🙂
    Swoją drogą do tej pory miałem wrażenie że te wszystkie żarty o „męskim chorowaniu” to jakieś urban legend… Obracam się głównie w męskim towarzystwie (z racji zawodu) i nie spotkałem się z takimi przypadkami, a raczej obserwowałem sytuacje odwrotne, gdy w kryzysowych sytuacjach pracownicy bez problemu meldowali się na placu boju nawet z wysoką gorączką.

    Lubię to

  5. Taki mem po necie szalał ostatnio- chory mężczyzna wreszcie wie, jak czuję się kobieta przy porodzie. Coś w tym stylu było. Mój mąż też dzisiaj umiera, bo trochę kataru ma ;).

    Lubię to

  6. A. pisze:

    Padłam – ale hipochondryk! I ścieżka dźwiękowa odpowiednia…
    Pamiętam, jak przy 39 stopniach opiekowałam się maluchem… Ciekawe, co by zrobił ten pan. Moja znajoma ma podobnie histeryzującego męża 😀

    Lubię to

  7. T.1987 pisze:

    Trzeba nam skakać z mostu jeśli po tej ziemi chodzą prawdziwi tacy faceci. A swoją drogą trzeba było udawać napad ostrego kaszlu flegmowego uciekł by i więcej nie wrócił

    Lubię to

    1. Wrócić musi,bo w sumie jest nam potrzebny 😉 Ale nie sądziłam,że ucieknie w podskokach i z tym wytłumaczeniem o śmierci gorączkowej 🙂
      Masz rację, czas na skok z mostu. Ja mam w zasadzie 10 metrów od domu;)

      Lubię to

  8. Mężczyźni chorują inaczej. 😛 Choć oczywiście nie wszyscy. Z drugiej strony różnie odczuwamy pewne sytuacje.
    Mam nadzieję, że szybko wrócisz do formy. 🙂

    Lubię to

    1. Oj różnie, różnie. Mógł się oczywiście kiepsko czuć, ale jakby wzywał karetkę do takiej gorączki-co u dorosłego nawet gorączką nie jest jeszcze, to karetki by non stop musiały jeździć. Dobrze więc,że unika chorób:)

      Lubię to

  9. katasza pisze:

    Jak przy 37.5 umiera i ma halucynacje, to albo ma zepsuty termometr, albo niech rzeczywiście lepiej unika chorób, bo nie wiadomo który katarek go powali. 😉
    Znajomy kiedyś umierał od bólu brzucha, to chyba było zwykłe zatrucie pokarmowe, ale serio wyglądał, jakby miał się przewrócić i nie wstać, cała krew mu odpłynęła z twarzy. :O
    Po przeziębieniu często kaszlę przez kilka tygodni i wtedy co najwyżej mi się wmawia gruźlicę, ale nikt mnie nie unika z przerażeniem. 😛

    Lubię to

    1. ja sama unikam chorób, to fakt, znajomi wiedzą,że kiedy mają katar trzeba mnie uprzedzić, wtedy nie ma spotkań 😉 Ale wiem,że zaziębienie mnie nie zabije, owszem, popsuje plany i pracę,ale nie będę się kłaść i umierać 😉

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s