Raport

Miałam napisać  to zupełnie inaczej,ale chwilowo wyparowała mi wena, energia, kreatywność, siła i moc. Będzie więc napisane nudno, bez polotu, nijako, i tak zwyczajnie, że aż smutno będzie to czytać.

Siostra jest po operacji. Operacja się udała, chociaż jak to bywa w naszej rodzinie,musiały być problemy. Nie, nie z siostrą. Na szczęście nie. Jakieś dziecko postanowiło się urodzić przez cesarskie cięcie i operacja siostry została przesunięta. Jako, że siostra wybrała szpital powiatowy, 60 km od domu, za to z polecenia, nie mogliśmy być tam podczas zabiegu. Został telefon i liczenie na życzliwość pani po drugiej stronie. A ta na mój telefon, o tym jak udała się operacja powiedziała tylko-są komplikacje, nie było jeszcze zabiegu. I teraz człowiek się zastanawia jakie komplikacje? I zgaduje, i się stresuje i snuje teorie spiskowe. Dzwoni więc jeszcze raz  i dowiaduje się,że nie musi się stresować, bo to po prostu był poród i potrzebowali anestezjologa. Uff, siostrę zabrali na salę. Znów dzwonię, i już po. Rodzicom przekazałam dobre wieści, wszystko się udało, grapefruit wyjęty, 20 szwów zostało w środku. Tak, grapefruit. Bo takiej wielkości był ten guz. Teraz go badają i za 3 tygodnie podadzą ostateczny werdykt.

U siostry byłam dwa razy. Szpital jak szpital, dalej ich nie lubię. Czy tylko ja czuję tam taki specyficzny zapaszek?No dobrze, trochę za bardzo polubiłam taki płyn do dezynfekcji dłoni, genialnie nawilżał skórę, chociaż to sam alkohol. Gdzie takie coś można kupić,bo nosiłabym tę butlę zawsze z sobą i psikała na wirusy? W każdym razie pokój na dwie osoby z łazienką, marne jedzenie,trzeba sobie zamawiać z restauracji,inaczej głodówka, ale za to czysto, a pielęgniarki miłe. Trzymali siostrę cały tydzień, zdjęli szwy i odesłali do domu na rekonwalescencję.

A ta nie idzie jak siostra siostra założyła. Jako,że ja założyłam grypowy obóz,siostra śpi u brata. Od jej powrotu do domu jeszcze jej nie widziałam, czasem tylko słyszę, że nadmiernie się z sobą cacka. Ma chodzić, nie ma chodzić jedynie wtedy kiedy śpi. A ona nie chodzi, tylko leży. Widać zazdrości mi. Jak wstanę to się za nią wezmę na poważnie. Ale jeszcze nie dziś.

Lekarka zdiagnozowała mi piękną grypę. Pocieszyła,że to bardzo ekonomiczna przypadłość, trzeba leżeć i pić. Rzeczywiście , w porównaniu z anginą nie kosztuje mnie więcej niż opakowanie Polopirynki. Wczoraj wieczorem z radością odkryłam,że posiadam jedynie 37.3 stopni gorączki, co po moich 5 dniowych przejściach jest niczym. Najgorszy jest kaszel, ciągły ból głowy i potworne osłabienie, które nie pozwala zrobić coś ponad umycie zębów. Nie, nie, najgorsze jest to co się dzieje z moim apetytem. Normalnie jem 5, a nawet 6 posiłków w ciągu dnia. Teraz po połówce banana z rana spokojnie czekam na obiad, na który zjadam pół łyżeczki krupniku i 2 kęsy mięsa. I jestem taka najedzona…. W sumie mam już 4 kilogramy mniej. Na poważnie myślę by wysłać rodzinę po jakiś syrop dla niejadka… Jeszcze dwa dni i zniknę zupełnie z pola widzenia.

4501d9a96a8c7d64f3b1cb28e8722f66

Ścieżka dźwiękowa- Editors- The phone book

Advertisements

32 uwagi do wpisu “Raport

  1. Najważniejsze, że zabieg się udał, choć guz wielkości grapefruita mnie trochę przeraża. Ty też się tam kuruj, bo mamy zbyt piękna zimę, by jej nie doświadczać w pozytywnych aspektach 🙂

    Lubię to

    1. Jak ktoś chciałby schudnąć, to i owszem, powinien sobie chwalić taką dietę. Ale jak ktoś ma normalnie 8 kg niedowagi, to dodatkowe 4 kilogramy wpędzają go w kategorię anoreksji,więc ja akurat płaczę nad sobą….

      Lubię to

    1. według lekarza wyniki powinny być dobre na szczęście,ale wiadomo,on wie co jest w środku, jakie to komórki. Ale jakoś wszyscy są dziwnie spokojni co do wyników.
      Apetyt bardzo mi się przyda,ale jakoś przyjść nie chce.:(

      Lubię to

  2. Miałam takiego stresa jak teściowa dostała wylewu będąc 4 godz drogi stąd autem. Nic nie było wiadomo.
    Spory ten guz, niestety.
    Mnie też ostatnio dobrze nie jest. Normalnie mnie strzela jak widzę co się w polskiej polityce wyrabia.
    Siostra powinna się ruszać i chodzić; zawsze mi to powtarzali po operacjach – ruszać się.

    Lubię to

    1. Przez dwa dni nie słuchałam radia, nie oglądałam informacji i to był taki fajny czas… A teraz to znów mnie ściska jak słucham co się dzieje.
      No właśnie chodzić trzeba, a ona nic tylko leży i podjada faworki. A nawet telewizję miała oglądać maszerując w miejscu, byleby się ruszać. Ale widocznie przywykła do leżenia w szpitalu. Ja nerwicy już dostaję do siedzenia w łóżku, a ona 2 tydzień to lubi.

      Lubię to

  3. katasza pisze:

    Mój brat zawsze powtarza, że szpitali lepiej unikać i po odwiedzinach bardzo pilnował dezynfekowania rąk (swoją drogą dawniej jakoś nie widywałam nigdzie tych płynów).
    Zadziwiające, jakie wielkie rzeczy potrafią urosnąć w środku, brrr.
    Czemu siostra nie chodzi, skoro jej kazali? To Ty masz leżeć. 😛 I podjadać. 🙂 Takie syropki na apetyt są też w wersji dla dorosłych i seniorów, w sumie ciekawe, czy to działa.

    Lubię to

    1. Ja się nawet głośno przy lekarce zastanawiałam czy może w tym szpitalu tego wirusa nie złapałam,bo nikt w domu nie choruje? Ale z drugiej tak się w szpitalu dezynfekowałam tym żelem,że chyba tam nic nie miało prawa mnie „ukąsić”?
      Bo boli. Wiadomo,że boleć będzie z początku,ale zrostów nie będzie. A ona mówi,że zacznie chodzić jak stopnieje śnieg. No nie wiem co jej tak ten śnieg przeszkadza jak ma chodzić przed telewizorem, jakoś ją rozprasza? Nie wiem.
      Ja się zastanawiam czy bliżej mi do seniora czy jeszcze wersję junior powinnam wybrać?

      Lubię to

      1. katasza pisze:

        Mnie szczerze mówiąc trochę zaskoczyło, że tak szybko każą chodzić, ale jak mają się jakieś zrosty porobić, to lepiej się pomęczyć teraz.
        Możesz się odmłodzić juniorem. 🙂
        Może łatwiej byłoby Ci wypijać jakieś koktajle?

        Lubię to

      2. oni kazali jej wstawać w 1 dobie po operacji już w szpitalu, i tam przychodziła pielęgniarka, brała pod pachę i nie ma,że boli. Trzeba było iść, w domu to wiadomo,nie ma,że trzeba. Chce to chce, nie to nie. Nikt jej nie zmusza, no ja bym zmusiła,ale chwilowo posłuchu nie mam.
        Powiem Ci szczerze,że ja w ogóle nie mam na nic ochoty, nawet smakowa herbata jest za wyraźna,więc piję wodę, soki są błee,bo za treściwe. Teraz problemem jest mój kaszel, mam tak podrażnione gardło przez paskudny mokry kaszel,że od wszystkiego mnie odrzuca. To znaczy ja w ogóle nie czuję głodu,nic a nic. Zupełnie jakbym straciła potrzebę jedzenia, ciągle czuję się najedzona, chociaż prawie nic nie jem. banan, a raczej połowa starcza mi za 3 posiłki 😦

        Lubię to

  4. Dużo zdrowia dla Ciebie i siostry życzę!! Wiesz, nie dziw się, że ona nie chce chodzić, że się oszczędza itp po prostu może się źle czuje, a na pewno jest osłabiona no i psychika. Można udawać że jest ok a myśleć swoje. Jednak bądź dobrej myśli bedzie dobrze!
    Pozdrawiam serdecznie !!

    Lubię to

    1. No właśnie tutaj nie ma,że boli-bo z pewnością ciągnie od szwów,ale chodzić trzeba, bo jak się nie chodzi to się w miejscu operacji robią zrosty i o ile teraz poboli przez 3 -4 tygodnie, to potem może boleć całe życie. Nie wiem czemu ona nie chodzi tylko leży i podjada ? Jakbym miała swoje moce to bym jej kazała spacerować,ale chwilowo mocy mi brak, posłuchu nie mam i proszę. Potem będę musiała nocami słuchać jak narzeka,że boli,bo się nie chodziło….

      Lubię to

    1. chwilowo nie gotuję, nawet kanapek sobie nie robię, ba, nawet banany dostaję obrane 😉 także tego, no, dziś wysyłam brata po jakieś specyfiki, bo moje wszystkie żebra już elegancko wystają….

      Lubię to

  5. Przeczytałam o tym grejpfrucie i przeszły mnie ciarki. Najważniejsze, że operacja się udała, trzymam kciuki za Twoją siostrę! Tobie też zdrowia życzę, a sama nie mogę się doczekać wiosny- u nas grypa zadomowiła się na dobre.

    Lubię to

  6. Całe szczęście, że już po wszystkim. W prawdzie całkowicie odetchniecie jak będą wyniki, ale to zawsze coś. A siostra niech chodzi, bo to jest bardzo ważne. Takie zaleganie w łóżku po operacjach może skończyć się zapaleniem płuc, ale zakrzepicą żylną…
    Zdrowiej kochana:)

    Lubię to

  7. Teraz, kiedy dowiedziałam się czego dotyczył zabieg, jeszcze bardziej cieszę się, że wszystko się udało! Brak apetytu przy chorobie jest normalny. Gdy już dojdziesz do siebie, apetyt powróci z podwójną siłą 😉 Jeszcze raz życzę Wam zdrowia!

    Lubię to

  8. Zbych pisze:

    Dobrze czytać że u siostry wszystko na dobrej drodze – teraz już powinno być tylko lepiej.
    Z „piękną grypą” nie ma zmiłuj – trzeba wyleżeć aż się podda. Nie daj się !

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s