Pozytywne myśli

c6849bf08cab519a44177e9047c7acd9

Asia zaprosiła mnie do tej cudownej akcji, dzielenia się pozytywnymi myślami. A ja nie mogłam nie skorzystać, przejść obok niej obojętnie. Bo sam akt pisania, przypominania sobie tych myśli, konstruowania wpisu niesamowicie poprawia nastrój. I dodaje pozytywnej energii. A mi tej zaczyna brakować. Wiadomo, coraz bliżej dnia zero, i coraz więcej emocji kłębi się w mojej głowie. Więc wyrzucam negatywne myśli i zajmuje się tymi, które wywołują uśmiech na mej twarzy.

22 grudnia 2016, 11.13.

Jak zwykle słucham radia. Tego dnia, o tej porze porządkowałam akurat płyty. Byłam strasznie poirytowana,że moja siostra nie może zapamiętać,że płytę po odsłuchaniu odkładamy na miejsce. Nie byle jakie, w końcu trzeba najpierw wybrać odpowiedni rząd, znaleźć odpowiedni zespół, i umieścić płytę zgodnie z chronologią wydania. Kto chce powiedzieć,że zwariowałam ma swoje 5 minut. Tak, jestem pedantką do n-tej potęgi. Więc kiedy ściereczką ścierałam niewidoczny kurz z płyt, usłyszałam w radiowej Trójce coś co zdecydowanie przyciągnęło moją uwagę. Coś co wywołało wielki uśmiech na mej buzi. Coś co uniosło mnie pod sam sufit. Spokojnie, dalej trzymałam ściereczkę i pedantycznie ścierałam kurz. Co takiego usłyszałam? Swoje imię, swoje nazwisko i mój przepis na wileńskie śleżyki. Pani Kasia Pruchnicka, która prowadzi kulinarny kącik w Trójce, orzekła, przed całym słuchającym narodem, że moje śleżyki są urocze. Dokładnie, tak, urocze. Czy może być coś cenniejszego dla osoby, która kocha gotować w wolnym czasie? Takie publiczne wyróżnienie sprawiło,że moje świąteczne wypieki wyszły rewelacyjnie. Zaraz po emisji dostałam telefon od taty, że czemu mu nic nie mówiłam,że mam być w radio. Przecież nie wiedziałam,że będę, to nie mogłam ogłosić-narodzie słuchaj. Swój przepis wysłałam raczej jako ciekawostkę, w życiu bym nie liczyła na to,że z imienia i nazwiska stanę się bohaterką świątecznego odcinka. Zresztą okazało się,że programu słuchało więcej osób. Jedna z klientek zadzwoniła nawet do mojego taty, jadąc autem słuchała audycji i zaciekawiła się okropnie tym, że w naszym domu na Wigilię jemy śledziki,maczane w słodkim,makowym mleczku. Była zainteresowana skąd pomysł by podawać śledzie na deser i czy to w ogóle da się przełknąć? Posiadanie niepolskiego nazwiska ma jednak jeden wielki plus-przy masie minusów-kiedy słyszysz je w radio,jesteś pewien,że chodzi właśnie o ciebie. Mój tata bardzo się wzruszył. Babcia dziękowała za propagowanie tradycji, miała łezkę w oku słysząc audycję, ponoć prabacie, Lola i Mila są ze mnie dumne. A ja im dziękuję, za ten niezwykły przepis. I krótką chwilę wielkiej radości drobnej Lenki.

5 lipca 2009 rok

Jest gdzieś tak 21.45. Jestem ja, moja siostra, mocno nieletni brat, którego pilnuję jak brylantowej błyskotki i moja przyjaciółka. Jemy zimne frytki. Siedzimy na karimatach, mamy błysk w oku i żar w sercu. Wielki żar, prawie jak ten płynący z nieba, chociaż godzina już prawie nocna. Zresztą nie wykluczam,że było mi gorąco z emocji. Moje pierwsze wielkie muzyczne wydarzenie, wielka gwiazda, a dla której zrobiłabym wtedy wszystko. I stałam tam pod tą scenę otoczona bardzo bliskimi mi ludźmi i czułam,że jestem we właściwym miejscu, o właściwym czasie. Że tak właśnie miało być. Odliczałam sekundy, ostatnie sekundy do pierwszych taktów. I zobaczyłam moje wielkie Gwiazdy. Spełniłam swoje marzenie. Do tego spełniłam je otoczona ludźmi, których kocham. Na scenie grali pewni bracia, śpiewałam z nimi przebój, którego na parę lat miałam serdecznie dość. Ale dziś gdy słyszę ten zespół, tę piosenkę, w środku czuję przyjemne ciepełko. Tak, to zdecydowanie miłe wspomnienie.

25 grudnia 2016 rok

Jestem w domu mojego chrzestnego. Razem z kuzynkami szykujemy herbatę i plotkujemy. W 3 kwadranse staramy się streścić sobie wydarzenia z ostatniego roku. Jesteśmy w tym gronie  pierwszy raz od  bardzo,bardzo dawna. Cieszymy się tą chwilą. Czy można kogoś lubić za bardzo? Ja chyba za bardzo lubię moje kuzynki. Wiem,że ta kuchenna długo się nie powtórzy,ale ta chwila, moment, to parzenie herbaty z malinowym sokiem, dało mi wiele pozytywnych emocji. Czasem wystarczy moment z odpowiednią osobą, w odpowiednim czasie i wszystko wygląda lepiej.

Początek grudnia 2008 roku.

Rzecz działa się na uczelnianym korytarzu, dokładnie na parapecie. Jako rekwizyty widać dwie torby, i dwie paskudnie słodkie bajaderki. Siedzę z moją przyjaciółką. Rok temu zaczęłyśmy razem studia, nie polubiłyśmy się od razu, dopiero w lutym stałyśmy się wielkimi przyjaciółkami. Papużki nierozłączki. Siedzimy i czekamy na zajęcia z przystojnym Panem M. Podchodzi do nas koleżanka, luźna rozmowa, pojawia się temat zaręczyn i ślubu za dwa lata. Koleżanka zadaje pytanie- a kto będzie świadkiem? Wtedy moja przyjaciółka bez cienia wahania mówi- no jak to kto? Madzia. No ok, nie znoszę jak się mówi do mnie Madzia,ale wtedy mi to nie przeszkadzało. To był cudowny moment, potwierdzenie wielkiej przyjaźni. Wyszło to tak naturalnie, spontanicznie, zwyczajnie. Jak cała nasza znajomość. Poczułam się wtedy naprawdę wspaniale. Do dziś pamiętam te emocje, ten uśmiech na twarzy i poczucie,że jestem dla kogoś tak ważna by podarować mi taką ważną rolę w swoim pięknym dniu.

15 sierpnia 2016 rok

Jest 8.20 rano. Wcześnie, prawda? Słoneczny  i ciepły dzień. Wolny poniedziałek, świąteczny. Jestem w Krakowie, siedzę w knajpce. Jest moja siostra, i mój tata. Reszta śpi. Jem amerykańskie placki z boczkiem i syropem klonowym. Cisza, i spokój. Miasto dopiero się budzi. Jest normalnie, jest zwyczajnie,ale pięknie. Śmiejemy się, dzielimy porcją ze swojego talerza, cieszymy swoją obecnością. Jest dokładnie tak, jakbym chciała by było przez cały rok.

I Wam tego życzę. By było normalnie. By każdy dzień, nawet ten męczący wtorek, kiedy pada i wieje, kiedy skończyła się kawa, w szafce nie ma nic słodkiego, a pies domaga się spaceru, by tego dnia móc powiedzieć sobie-lubię tę normalność., tę codzienność. lubię moje życie.

Zdrowia Wam życzę. Bieda w końcu sama przyjdzie, a jak ma się zdrowie po swojej stronie, to ta bieda jakoś tak mniej straszy.

Spokoju i uśmiechu. Często na przekór, ale jednak.

I  życzę Wam by za rok znów narzekać,że nie ma z kimś iść na sylwestrową zabawę albo się radować bo jest z kim. Toczyć dyskusje co wybrać, czarną mini, czy złotą maksi? Jaki wybrać makijaż,modny turkus,czy dyskretny beż? Żałować,że rok się kończy albo z nadzieją snuć plany na następne tygodnie i dni. Podejmować dziesiątki postanowień i ich dotrzymywać, albo i nie. Po prostu być.

dc4351bd91692e61d166bdbdef94a067

   Ścieżka dźwiękowa  – Arctic Monkeys : Crying Lightning

 

Advertisements

59 uwag do wpisu “Pozytywne myśli

  1. Gucia pisze:

    Słuchałam tej audycji i uznałam, że to musi być niejadalne 😉 Może trzeba spróbować w przyszłym roku! Nadziei i wiary w przyszłym roku!

    Lubię to

    1. szczerze mówiąc dla mnie niejadalna byłaby ta zupa,. barszcz z kapustą i słodkim kompotem 😉 Tego na pewno bym za swego świadomego życia nie mogła skosztować 😉 Albo karp w śmietanie, ja nie potrafię tknąć śmietany,więc na pewno bym nie zjadła. Nawet na torturach 😉 Na szczęście śleżyki to smaczny deser, ot ciasteczka i mak z bakaliami 😉
      Dziękuję 😉

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Karp w śmietanie to było popisowe danie wigilijne mojej ś.p. babci z Wrocławia – zgadzam się w 100% że to nie jest jadalne. Ja swoja część zawsze ukradkiem chowałem i potem dostawał kot od sąsiadki – uwielbiał szczególnie tą śmietanę. Niestety nigdy nie podziękował ludzkim głosem 🙂

        Lubię to

  2. katasza pisze:

    Bardzo fajny tekst, akcja pozwala sobie przypomnieć miłe chwile – i te zwyklejsze, i te bardziej szczególne, jak radio rozsławiające Twoje śleżyki. 🙂 I bardzo ładne życzenia, można życzyć tego samego.
    O ile wycieranie płyt z niewidocznego kurzu jest dla mnie dyskusyjne, o tyle układanie ma sens, przynajmniej wszystko można znaleźć. 🙂

    Lubię to

    1. Ja po ciemku mogę znaleźć odpowiednią płytę dzięki temu 😉 To ma sens,ale moja siostra go nie widzi i złości się na mnie, gdy ja się złoszczę,że wprowadza płytowy chaos 😉
      Dziękuję za miłe słowa 😉

      Lubię to

  3. I to jest kolejny dowód na to, że powinnaś otworzyć coś swojego 🙂 Gratuluję tego zapewne zasłużonego wyróżnienia 🙂
    Piękne życzenia na koniec 🙂 Życzę udanego sylwestra 🙂

    Lubię to

  4. Nie zwariowałaś, nie martw się! ja tak samo układam nie płyty, a książki. i często zmieniam, bo albo autorem, albo tematyką, albo kolorem okładki i w ogóle uwielbiam układać i przekładać 😛
    Wszystkiego dobrego w nowym roku!:)

    Lubię to

  5. Zbych pisze:

    Gratulacje debiutu radiowego !!! Teraz bardzo żałuje, że coraz mniej słucham Trójki („dobra zmiana” dobiła tą stacje = nie ma już czego słuchać, samo ględzenie). To teraz trzymam kciuki za debiut telewizyjny, bo to tylko kwestia czasu, aż wylądujesz w TVN.
    Bardzo lubię Twój zabawny sposób opisywania rzeczywistości bo zawsze się wtedy pochichram 🙂
    W temacie płyt czy DVD nie jestem takim ortodoksem (segreguje tylko gatunkami). Kiedyś układałem, jak jeszcze były wszędzie klasyczne „plastiki”, ale odkąd pojawiło się różnorodność „opakowań” (plastikowe, tekturowe, metalowe, duże, małe, chude, grube, koperty, pudełka) to nawet przy segregacji panuje taki „zorganizowany nieład”. Ja musztruje tylko książki 🙂 ale tylko z wygody – jak czegoś potrzebuje to nie lubię długo szukać.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku !!

    PS: Jechałaś już na tym Diabelskim Kole?

    Lubię to

    1. Nie, nie jechałam. No sama siebie biję po łbie, ale ono jeszcze stoi 😉 Ostatnio nie miałam głowy, więc sobie nieco wybaczam.
      Masz rację, różnorodność opakowań mnie irytuje i naprawdę utrudnia porządkowanie. Ale ja się nie zrażam, i najważniejsze by zachować tę równowagę zespołową i chronologiczną. No dobra, to idiotyzm,ale ja się dobrze czuję jak mam płyty w porządku idealnym:)
      Dziękuję 😉 Do telewizji się nie nadaję zdecydowanie. Zawsze chciałam natomiast pracować w radiu, co prawda,nie w dziale kulinarnym,a tym muzycznym,ale od czegoś trzeba zacząć. A zacząć od radia ogólnopolskiego też dobrze 😉 To fakt, często muszę radio wyłączyć. Są audycje, które bojkotuję. Ale wspieram Manna, Niedźwieckiego, Barona. I dla nich trwam w pewnych porach. I wspieram kącik kulinarny, lubię go posłuchać 🙂

      Lubię to

      1. Dokładnie, są takie audycje, które dostali ludzie dobrej zmiany, w ogóle do radia się nie nadają, bo mówić nie potrafią, bez doświadczenia, poruszają nudne tematy, nie wiem kto tego słucha?

        Lubię to

  6. Pozytywne wspomnienia – bardzo dobrze 🙂 Mam wiele takich, ale np. jedno z nich to kiedy urodziłam synka, leżeliśmy w szpitalu, a on tak słodko posapywał i postękiwał 🙂 Albo różne, codzienne chwile, wygłupianie się z rodziną… Życzę wam dużo zdrowia i siły.

    Lubię to

  7. Zdrowia przede wszystkim, życzę Twojej rodzince, jak i samych wspaniałości w nowym roku :* Co do wspomnień, można sobie nimi osładzać rzeczywistość, kiedy aktualnie coś nie idzie po naszej myśli 🙂 I widzę, sława w radio się szerzy, gratulacje!

    Lubię to

  8. Usłyszeć o sobie w radiu to na pewno mega przyjemne uczucie. ❤
    Piękne życzenia, proste i najbardziej trafiające w sedno codziennego życia. Wszyscy ostatnimi czasy życzą sobie przede wszystkim zdrowia, no i spokoju – patrząc na to co dzieje się na świecie.
    A więc i Tobie tego życzę. 😉

    Lubię to

  9. Blueberry pisze:

    Oj tak, bo to właśnie z tej codzienności składa się nasze życie. Nie z wielkich momentów czy dalekich wyjazdów – wszystko to jest bardzo przyjemne, ale warto cieszyć się z każdego dnia.

    Wszystkiego dobrego na nowy rok! I trzymam kciuki za siostrę.

    Lubię to

  10. Zrobiłaś mi smaka na śledziki, Twoje muszą być pyszne! 😀
    Twoja chwila z kuzynkami przypomniała mi te momenty, gdy widzę się z moimi przyjaciółmi, którzy mieszkają w innym mieście – często mamy ograniczony czas i gadamy, ile wlezie.
    Udanego 2017 roku! 😉

    Lubię to

  11. Norrie pisze:

    Fajnie tak wracać do tych miłych chwil i uśmiechać się pod nosem 🙂
    Gratuluję zaistnienia w radiu! Również nie lubię, jak kto do mnie mówi „Madzia” labo „Madziu”, bo zawsze mam wrażenie, że ten ktoś coś ode mnie chce i dlatego najpierw chce mi się przypodobać :/

    Lubię to

    1. Dokładnie 😉 Ja jeszcze mimo,że mam lat ile mam, mam buzię o 10 lat bardziej dziecięcą, i mam wrażenie,że jestem Madzią z przedszkola 😉 Uwielbiam formę Magdalena, ale mimo,że tak mnie nazwano,nikt mnie tak nie nazywa;)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s