Święta, święta i znów po.

Nie będę nadmiernie oryginalna jeżeli powiem,że po raz kolejny Święta minęły zdecydowanie zbyt szybko. Tak o trzy dnia za szybko. Jak zwykle było za dużo jedzenia, za dużo przygotowań, za mało czasu by wszystkim się nacieszyć. Owszem, świąteczna atmosfera będzie jeszcze unosić się w powietrzu i przypominać te magiczne chwile.

Wigilia zaczęła się jak zwykle-zamieszana. Każdy pędził, każdy się złościł na każdego. Każdy zaczynał być zmęczony i poirytowany. Czy można wpisać nasze wigilijne zamieszanie na listę produktów tradycyjnie towarzyszących Świętom? Pewnie tak. Ale im bliżej godziny zero tym panował większy spokój. Chyba na przekór kiszkom,które grały nam wszystkim niezłego marsza. Niespodziewanie wpadła babcia. Nie została co prawda na całą Wigilię, ale przyszła z opłatkiem i prezentami. Nie mogła też odczepić się od mojej piernikowej krajanki. W pewnym momencie musiałam po prostu zamknąć słój bo zjadłaby chyba wszystko,a  przecież była przed kolacją. Ach ta babcia.

Na właściwą Wigilię poczekaliśmy jednak  nieco. Wszystko przez mamy siostrę, która się spóźniała. Ale dotarła i zachwyciła ją nasza choinka. Dość szybko okazało się,że zachwyciło ją to,że choinka jest dziwnie pochylona w jedną stronę. Ciocia uznała,że to zamierzony efekt. Po krótkich oględzinach okazało się,że nasza choinka postanawia położyć się na stole. W niemal ostatniej chwili postawiona ją do pionu. Krótka zmiana dekoracji i przestała  straszyć upadkiem. A byłoby szkoda,bo choinka wyglądała pięknie. W moim odczuciu oczywiście, a to odczucie jest szalenie subiektywne, bo sama ją stroiłam. Po bardzo udanej kolacji, przyszedł czas na bardzo udane prezenty. W tym roku zdecydowanie rządziły książki. Moje okazały się trafione w 10. A ponoć nie było łatwo odgadnąć jakiej książki Pamuka jeszcze nie przeczytałam. Jak dobrze,że jest Lubimy Czytać. Czy może być piękniejszy wieczór w ciągu roku,niż ten wigilijny? Chyba nie.

Drugi dzień świętowania. Całkowicie nieplanowy. Tłoczny, gwarny, nieco mroźny. Ale jak uroczy. Zwiedzanie szopek. Tradycyjnie, ciągle mnie to cieszy. Chociaż szopki są dokładnie takie same jak rok temu. Widać się starzeję. Tradycyjny spacer po spokojnej Starówce, jakże pustej i jakże uroczej. A potem zupełnie nieplanowane spotkanie rodzinne. To istny świąteczny cud,że moje dwie kuzynki, które na co dzień mieszkają w różnych częściach świata spotkać mogłam jednocześnie. Ogrzani herbatą, poznaliśmy narzeczonego mojej kuzynki. Carlos zaskoczył mnie świetną znajomością polskiego i mojego imienia, które z hiszpańskim akcentem brzmi tak pięknie,że chyba je polubię. No dobra, gdyby Carlos miał brata złamałabym swoje panieńskie śluby. Ale to jedynak. Świąteczny obiad o 21? Deserowy piernik o 23.15? Nie ma problemu, tak to u nas wyglądało.

Poniedziałek to dzień totalnej swobody i luźnego świętowania. Samotny spacer w mżawce. Dużo przeczytanych książek, kolejny raz obejrzałam To właśnie miłość i kolejny raz płakałam ze wzruszenia w wiadomym momencie. Głupia Keira, no głupia. Dzień szwedzkiego stołu, leniwego podjadania i grania w Czarne Historie. Nieskromnie powiem,że mój prezent dla mego brata okazał się prawdziwym hitem. Tę grę polecam każdemu. Nie tylko od święta. W te zaś święta o mało się udało. Udało się uciec od pytań o stan cywilny. Wczoraj, gdzieś tak koło 21 zadzwonił wuj z Litwy do ojca. Składał spóźnione świąteczne życzenia i gratulował zamążpójścia córki. Tata ze smutkiem przyznał,że to córka jego brata wyszła za mąż. Niestety jego córki planów małżeńskich nie posiadają. Ale wiecie co? Wrażenia to na mnie już nie zrobiło. W końcu. Nawet się uśmiechnęłam.

A dziś wracamy do rzeczywistości. Witaj praco.

Ścieżka dźwiękowa-    Pulp- I spy

 

Advertisements

57 uwag do wpisu “Święta, święta i znów po.

  1. Katarina pisze:

    Dochodzę do wniosku, że Święta miały tę magię i urok, kiedy byłam dzieckiem. Teraz jest to po prostu czas wolny z nieco innym jedzeniem i Kevinem samym w domu:)

    Lubię to

      1. Katarina pisze:

        Ja już chyba jestem na nią za stara:) Zwłaszcza, jak widzę, jak bardzo szału pał dostają Polacy przed Świętami w sklepach- nie wyobrażam sobie, że można tyle kupować do żarcia i picia…

        Lubię to

      2. u mnie o dziwo został tylko bigos,ale on akurat może postać jeszcze parę dni. Nawet tata mój narzekał,że za mało się kupiło,ale w sumie ja nie lubię jeść przez parę dni potem resztek 😉 Ale wiem,że ludzie wariowali i kupowali jakby święta do następnego grudnia miały trwać…

        Lubię to

      3. Katarina pisze:

        I magia jednak jebła nieodwracalnie…Carrie Fisher nie żyje:( Gdy bawiliśmy się jako szczawie w Gwiezdne Wojny, oczywiście byłam Leią…

        Lubię to

      4. Katarina pisze:

        Bo w Święta część ludzi nie je, tylko żre jak tuczniki. Kilka lat temu w tv mówili, że w II Dzień Świąt na ostrych dyżurach lądują na ogół ludzie skarżący się na bóle żołądka. To nienormalne.
        Ja tam jadłam wczoraj np. kotleciki z cieciorki i tortillę, łyknęłam także trochę barszczu, odmówiłam szarlotki, bo nieciastowa jestem i wieczorem jeszcze ćwiczyłam- chyba nie jestem Polką!

        Lubię to

      5. Ja w sumie nie jestem fanką świątecznych śniadań-rano idę po mój jogurt, potem zjadłam kawałek pasztetu z dzika,bo pyszny faktycznie 😉 I na obiad barszcz z uszkami,na kaczkę chęci nie miałam,za to zjadłam piernik. Ja tam wolę kanapki 😉

        Lubię to

      6. A wiesz,że w niedzielę oglądałam Gwiezdne Wojny,tak spontanicznie? I szkoda,wielka szkoda. Michael Dżordż nie był moim idolem.,ale jest parę jego piosenek, które szczerze wielbię.

        Lubię to

      7. Katarina pisze:

        Ja w ogóle nie jestem fanką siedzenia przy stole:) I naprawdę nie rozumiem, jak można spędzić przy nim 4 godziny…

        Lubię to

      8. ja w ogóle jem dziwnie, np śniadanie,nie mogę zjeść go o 11, i od razu najeść się na pół dnia. Ja muszę jeść 5-6 razy w ciągu dnia. wiem,że wyglądam jakbym ciągle była głodna,ale ja naprawdę dużo jem,ale często. Nie znoszę jak w święta je się śniadanie, potem obiad. Ja muszę zjeść te swoje 5-6 porcji 😉

        Lubię to

      9. Katarina pisze:

        Moim też nie był, ale łapka w górę kto z pokolenia lat 80tych nie tańczył pierwszych wolnych przy jego kawałkach…
        Chyba sobie przypomnę starą trylogię, właśnie z Leą, Hanem, Lukiem i moim ukochanym Wookiem…Teraz będzie się oglądało inaczej:(

        Lubię to

      10. Oj tańczyło się, tańczyło-w szkole na pierwszych dyskotekach 🙂 Stąd mam miłe wspomnienia.
        Ja oglądałam jeszcze za jej życia, były informacje,że czuje się coraz lepiej. A potem ta wiadomość i naprawdę nie wiem kiedy sięgnę po stare części….:(

        Lubię to

    1. Zazdroszczę. Ja miałam wolne dość długo, bo 10 dni,ale nic nie poczułam, non stop coś robiłam. Może w tę niedzielę będę totalnie leniuchować? 🙂
      Śniegu to i mi brak,jak mi brak:(

      Lubię to

  2. olkakusiak pisze:

    Oj tak, nerwówka jest chyba zawsze i u wszystkich. Plus za dużo jedzenia. U mojej mamy po świętach zostało tyle, że jeszcze do sylwestra będzie na spokojnie co jeść 😛

    Krajanki w końcu nie zrobiłam 😦 Jakoś nie starczyło czasu, musieliśmy trochę wcześniej pojechać do mamy, żeby jeszcze trohę pomóc i wyszło jak wyszło. Może w przyszłym roku się uda 🙂

    U nas o dziwo choinka nie mdlała, mimo że u nas 3 koty, a u mamy 2 😀 Jakoś się udało bez szkody dla drzewka! U nas też prezenty bardzo udane. W tym roku rządziły u nas przedmioty handmade i również książki 🙂 Wszyscy zadowoleni. Uwielbiam patrzeć jak moi bliscy odpakowują prezenty, mają ten uśmiech na twarzy 🙂

    U nas już od kilku lat nie jeździ się i nie ogląda szopek. Ale w sumie ja się nawet cieszę, wolę iść na spacer do parku, córka pobawi się na placu zabaw, jest jakoś tak weselej 🙂

    Śliczne zdjęcia! Nie wiem co to za ciasto (to pierwsze) ale jadłabym 😀

    Lubię to

    1. Od końca-sernik z białą czekoladą i bakaliami, przepis właśnie spisuję na drugiego bloga 🙂
      Ja chętnie jeżdżę do dwóch kościołów,jedna szopka jest żywa, druga ruchoma, bardzo gdańska, nawet stadion nasz jest,więc jakoś tak chętnie tam idę i popatrzę. Chociaż akurat ta szopka jest całoroczna, więc i w kwietniu można ją oglądać, ale jakoś nie kręci wtedy tak bardzo 😉
      U nas tata podcinał dolne gałęzie choinki i chyba w ten sposób naruszył jej stabilność. No cóż, kiepski z niego stolarz 🙂
      Ja wychodzę z założenia,że sezon na pierniki trwa cały karnawał. Albo i szerzej,cały rok. No ja uwielbiam to ciasto 🙂
      I kocham dawać prezenty, jak widzę,że ten, któremu podarowałam prezent się cieszy to cieszę się razem z nim. W tym roku trafiłam i każdy był bardzo zadowolony 😉

      Lubię to

  3. Ja mam straszny niedosyt po tych świętach… Brakuje mi czasu z rodziną i tego tylko dla siebie. Nie najadłam się dostatecznie pierogów, a tu dziś już do pracy i trzeba wracać do normalności. Jak żyć?
    Na szczęście jeszcze Sylwester i Trzech Króli 🙂

    Lubię to

  4. Zbych pisze:

    Choinka czaiła się na stół bo pewnie też już bardzo wygłodniała była 🙂
    Uważam, że po świątecznym wolnym powinien być ustawowo przynajmniej jeden dzień wolnego żeby „odpocząć” po świętach. Wydawało mi się, że w końcu w wolne sobie odeśpie, a tu już po świętach, a ja nadal permanentnie niewyspany…
    Widzę że dostałaś nowego Twardocha 🙂 Też się do niego przymierzam bo słyszałem że b.dobry. Ale to pewnie jakoś wczesną wiosną dopiero jak go dorwę z biblioteki bo kupować nie zamierzam.

    Lubię to

    1. Rozumiem, sama woda w podstawce to za mało od święta dla choinki 😉
      O tak, jeden dzień powinien być obowiązkowo wolny. Rok temu było świetnie,że przed pracowitym poniedziałkiem była ta wolna niedziela, w sam raz na lekki rozruch. Albo fajnie jak 2 dzień świąt to czwartek,czy też piątek, wolny weekend po świętach to jest to 😉
      Powiem Ci,że Twardoch mnie kusił, bo ma przepiękną okładkę 😉 Prawdziwa ozdoba pokoju. Ale nie kupowałam,bo szkoda mi było pieniędzy, czekałam w bibliotece. A tu proszę, fajny prezent na mnie czekał. Jakby co mogę pożyczyć po przeczytaniu 😉

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Nie kuś bo rzeczywiście mogę się w tej sprawie zgłosić na przełomie marca-kwietnia. Co do ewentualnego rewanżu to mogę zaoferować choinki 🙂

        Lubię to

  5. katasza pisze:

    Szybko nadeszły i szybko minęły. A ja się cieszyłam, że wzięłam sobie wczoraj dzień wolnego i trochę żałowałam, że tylko jeden. 😉

    Lubię to

    1. no ja nie mogłam niestety,ale w sumie skończyliśmy o 14, więc dało się przeżyć. Gorzej jest dziś, inwentura, i remont w korytarzu. Zimno w magazynie, i jeszcze 2 godziny pan wierci bez przerwy. Głowa mi odpadnie zaraz i ręce z zimna.,,,,

      Lubię to

  6. Czyli święta w gruncie rzeczy były udane:) To dobrze:)
    A ja Keirę rozumiem. Bo kocham swojego męża i z nim jestem, mimo że mam takiego, co by mi pod domem stał z takimi kartkami :X

    Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Cóż… jakby się przełamał ze swoim wyznaniem wcześniej to kto wie co by było…. A tak to Keira już świeża mężatka i sytuacja „pozamiatana”.
        PS: Ja bardzo lubię ten film bo to majstersztyk scenariuszowy – wiele wątków, wiele postaci, a wszystko sensownie i logicznie poukładane, mimo że wszystko mocno poprzeplatane. Nie ma tu dziwnych czy urwanych scen, z których nic nie wynika – w obecnych czasach taki film to rzadkość.

        Lubię to

      2. E tam pozamiatane, nie pierwsza by rozwód wzięła na tym świecie;)
        Tak, ten film jest wspaniały. Reżyser mówił,że wątków było jeszcze więcej,ale już musiał się ograniczyć. Może kiedyś nakręcą pozostałe,niewykorzystane wątki? Sama się dziwię,że udało się zebrać tak wspaniałą obsadę do komedii romantycznej. I tutaj nawet rola 3 planowa- patrz Jaś Fasola jako pakowacz prezentów,to majstersztyk 🙂

        Lubię to

      3. Zbych pisze:

        Ale tak zaraz kilka dni po ślubie rozwód? Bardzo kiepsko… W dodatku poderwać żonę najlepszemu przyjacielowi toż to straszne świństwo… Więc podwójnie bardzo kiepsko…

        Co do obsady to słyszałem, że podobno po sukcesie „4 wesel…” i „Notting Hill” jak tylko aktorzy dowiedzieli się, że Curtis planuje nową komedię to „walili drzwiami i oknami” byleby zagrać choćby epizod 🙂

        Lubię to

      4. E tam kiepsko od razu. No wiadomo, najszczęśliwsze by to nie było,ale w tym układzie jeden pan zawsze będzie pokrzywdzony. Jak dla mnie Keira idealnie pasowała do pana z kartek. Ale to moja kobieca opinia. Ja tam był łyknęła ten tani kartkowy romantyzm 😉
        To się rozumie samo przez się. Aczkolwiek nie sądziłam,że aż tylu zdecyduje się zagrać , i to takie role. To znaczy, aktorzy grali jak w najbardziej ambitnym filmie. A to prosty,świąteczny film 😉 Ale chwała im za to, bo wyszła perełka.

        Lubię to

  7. To prawda, że Święta mijają zdecydowanie za szybko. Ale najważniejsze że udane i spędzone w miłej atmosferze, teraz pozostaje czekać na następny grudzień 😉

    Lubię to

  8. A u mnie święta były takie nieświąteczne, jak to we Włoszech. Inne zwyczaje, brak śniegu i tej wyjątkowej atmosfery. Nie mogę się doczekać, kiedy spędzimy święta w Polsce!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s