Świąteczne marzenia

 

d0666d4a3ec1856848322e3fcb92737a

Skończył mi się szampon, poszłam więc do bardzo popularnej drogerii po nową butlę. Czynność dość naturalna,była 16, byłam po pracy, kolejka duża,a ja z tym jednym szamponem. Pani przede mną miała koszyk wypchany zestawami prezentowymi, dla córek, syna, siostry, bratanicy i teściowej. I przez telefon debatowała z koleżanką czy teściowa będzie zadowolona z drogich perfum, czy zapach jej się spodoba, czy nie będzie marudzić? Pani powiedziała z wyrzutem-czego bym jej nie kupiła i tak będzie źle, bo teściowa jest wybredna. A poza tym ona ma tyle  prezentowych marzeń…..

Dla mnie zawsze ważniejsze od świątecznych prezentów była świąteczna atmosfera i emocje. To się pamięta, a  nie prezent, który często kupowany jest last minute, na odczepnego, byleby coś włożyć pod drzewko. Ale wiadomo, tradycja, tradycją, prezentowe marzenia mamy.

Dorota ma 29 lat, odkąd jest mamą marzy o wieczorze bez dziecka i bez męża. Karnet do spa, tak,chciałaby raz w miesiącu iść na masaż by się zrelaksować.

Hania to zapalona podróżniczka. Właśnie świętowała 30 urodziny, dość hucznie, bo jej aparat wpadł do Oceanu. Hania marzy o nowym super sprzęcie by móc robić cudowne zdjęcia.

Filip, nastolatek, kocha dobrą muzykę. Pod choinką najchętniej znalazłaby dobry sprzęt muzyczny. Aby nie było nieporozumień, Filip pokazał ojcu co chce dostać.

Wiola, niedawno skończyła 50 lat. Marzy jej się wnuk, bo córka od roku jest mężatką. Chciałaby też nową torebkę ze skóry, a jakby Mikołaj chciałby dać jej coś praktycznego,to marzy o robocie sprzątającym. Koniec z odkurzaniem,więcej czasu dla siebie,

Dawidek ma 5 lat, odkąd zobaczył u kolegi wielki zestaw klocków Lego marzy o takim samym. Wieczorami i rankami męczy rodziców o ten zestaw. Obiecuje,że będzie grzeczny. Byleby tylko Mikołaj przyniósł te klocki i na pewno trafił pod ich drzwi.

Sara ma 20 lat. Marzy o wakacjach, chciałaby dostać bilet na samolot. Najlepiej bilet niespodziankę. W podróż zabrałaby ukochaną mamę, która po rozwodzie z tatą Sary często chodzi smutna. Sara marzy o wyjeździe tam gdzie jest ciepło, chciałaby odpocząć, opalać się i odciąć od przeszłości.

Rafał. On wie,że jego wielkie marzenie nie ma szans na spełnienie. Rafał ma 35 lat i nie zrobił w życiu ani jednego kroku.Wie,że medycyna mu nie pomoże. Rafał świetnie sobie radzi, jak na swoją sytuację jest bardzo samodzielny. Ma wspaniałego tatę, który go wspiera i pomaga jak może. Rafał jednak zdaje sobie sprawę,że przyjdzie ten dzień gdy tata nie pomoże zejść ze schodów. Tych schodów jest ledwie 7. I te Siedem schodków uniemożliwia Rafałowi bycie samodzielnym. Bo Rafał w tej swojej niepełnosprawności jest sprawny na tyle na ile pozwala mu zdrowie. Nie narzeka nadmiernie, pcha swój wózek i chciałby to robić w pełni samodzielnie. Dlatego tak marzy o platformie, dla niego magicznym sprzęcie, którzy przyniesie mu upragnione poczucie niezależności.

Nie znam Rafała, mieszka na drugim końcu kraju. Przypadkiem trafiłam na jego historię opisaną na portalu Się Pomaga. I wiecie co? Poruszyła mnie. Bo Rafał wie,że jest chory,ale nie chce by choroba odebrała mu radość życia. Chce z tego życia korzystać. Nie żali się, nie pyta dlaczego  właśnie on?. Po prostu wie, nie może chodzić, nigdy nie będzie, ale może powalczyć o lepszy byt w swojej niepełnosprawności. Ma tylko jedno marzenie. Nie marzy o super robocie co sieka i miesza. Ani o laptopie by grać godzinami w gry. On marzy by swobodnie wyjść z domu. Coś co dla większości z nas jest abstrakcją, bo jak to można nie pokonać paru schodków? Codziennie pokonujemy ich co najmniej kilkadziesiąt, w ogóle przestajemy zwracać na nie uwagę.

Zaraz Święta, te cudowne, kiedy zostawimy na stole jeden talerz. Dla tego, który potrzebuje bardziej. Pomyślałam,że warto byłoby w tym roku zostawić ten wolny talerz Rafałowi i zaprosić go do naszych domów. Jak? Bardzo prosto. Możemy zrezygnować z jednej kawy wypitej w biegu w centrum handlowym. Za słodkiej, nijakiej, takiej, o której zaraz się zapomni. Możemy nie zjeść ciastka do tej kawy. Takiego mrożonego, odmrożonego w sieciowej kawiarni i podanego jako domowy wypiek. Zaoszczędzone 10, czy 20 złotych możemy podarować Rafałowi. Możemy w końcu wysłać sms, to tylko dwa złote. Dwa złote, ale z jaką mocą i jakim pozytywnym przekazem.

Jest nas tutaj parę osób. Jeżeli każdy z nas zdobędzie się na malutki gest wsparcia to będzie z tego większy gest. A jeżeli zaprosicie swoich znajomych do pomocy, to jestem pewna, że w te Święta Rafał będzie miał wiele powodów do radości.

I uwierzcie mi, za rok będziemy wspominać tę małą akcję, i w deszczowy, okropny dzień poczujemy ciepło w środku.

Pod tym linkiem znajdziecie historię Rafała i informację jak można przekazać drobną kwotę przelewem, albo smsem.

RAFAŁ

Liczę na Was.

6530d95eda58ae49876ace7e1d82e0a8

Ścieżka dźwiękowa- Tame Impala- The less I know the better

 

 

Advertisements

49 uwag do wpisu “Świąteczne marzenia

  1. Katarina pisze:

    Prawda.
    Kolejna szmata na dupę czy dziesiąta szminka. I po wuja?
    Jak za tę szminkę można przybliżyć do realizacji marzenie takiego fajnego i dzielnego człowieka jak Rafał.

    Lubię to

      1. Do tego szkodzą zdrowia – chemia , sama chemia. Wczoraj się dowiedziałam, że większość kosmetyków zawiera tłuszcze z… uwaga… przemielonych, martwych zwierząt! 😦 Nie wiem ile w tym prawdy, ale temat mnie zainteresowal i będę go badać.

        Lubię to

  2. Kiki pisze:

    tak, to są te nieprzemyślane zakupy, często pod naciskiem namolnej sprzedawczyni, która naciska na zakup tej szminki kłamiąc jak z nut z fałszywym uśmiechem na ustach, że ma w domu taką samą i jest super. Czy Wam też, cokolwiek chcecie kupić, wszystkie sprzedawczynie wciskają kit, że mają akurat identyczną rzecz w domu i się świetnie sprawdza? Pewnie maja spryciary prowizje od tego.

    Lubię to

    1. ja na szczęście nie robię za często zakupów stacjonarnie, bo nie lubię właśnie nachalności sprzedawczyń. Wiem,że to ich praca, ale od razu po wejściu do sklepu biorą ciebie na cel i wciskają wszystko….

      Lubię to

      1. Kiki pisze:

        to nie sztuka wcisnąć coś komuś na siłę, bo wyjdzie, będzie wściekły i więcej nie wróci.
        ja doceniam jak mi np sprzedawczyni szczerze powie coś o produkcie bez wciskania i nawet jak nie kupię go to chętnie tam wracam, bo wiem że rzetelnie informują o wszystkim

        Lubię to

    2. Blueberry pisze:

      Czy ja wiem czy spryciary – jak pogadasz z ekspedientkami to one mają takie zalecenia, i czy chcą czy nie chcą, ich wykonywanie jest częścią pracy. Nakłanianie do zakupu, „wciskanie” produktów przy kasie itd. Nie chcesz – nie kupuj, ja zawsze dziękuję 😉 ale trochę kiepskie jest takie podchodzenie do tego co robią ekspedientki – to jest ich praca, ktoś musi w sklepie sprzedawać, często nie zarabiając przy tym kokosów, więc nic dziwnego, że starają się swoją pracę wykonywać.
      Jeżeli kogokolwiek chcecie „winić” to kierownictwo albo dział marketingu, który uznał takie zabiegi za stosowne. To podobnie jak osoby roznoszące ulotki – też nie znoszę ich dostawać, ale ktoś uznał, że taki sposób promocji „działa”, a często ludzie potrzebują JAKIEJKOLWIEK pracy.
      Zatem, nieco wyrozumiałości dla tych dziewczyn, bo dla Was odmowa to uśmiech i proste „dziękuję, nie trzeba”, ale dla nich złożenie oferty albo pomoc może oznaczać np. utrzymanie pracy.

      Dla mnie zakupy to czynność praktyczna, nie wybieram się do sklepów na spacer 😉 Staram się większość rzeczy kupować przez internet, ale Rossmanna mam blisko domu, więc jeśli jakiś kosmetyk mi się kończy to wpadam i kupuję nowy. Na szczęście robią promocje „kolorówki” akurat tak, jak mi się kończy data używalności tuszu (tj. raz na pół roku), więc wtedy wymieniam 😀

      Lubię to

      1. ja zawsze biorę ulotki, owszem,wyrzucam,ale skoro ktoś stoi cały dzień i rozdaje, to szanuję jego pracę i wezmę. Mnie osobiście najbardziej drażni to,że jak wchodzę i mówię grzecznie,że tylko się rozglądam i nie potrzebuję pomocy, a pani dalej za mną chodzi i zachęca bo to jest super, to wspaniałe, a tamto jeszcze lepsze. Wtedy się denerwuję. Jak potrzebuję pomocy, zawsze się pytam,ale jak mówię,że tylko się rozglądam to nie potrzebuję towarzystwa bo czuję się zmuszona do zakupów. A tego nie lubię.

        Lubię to

  3. Katarina pisze:

    Mi nie, bo wchodzę do sklepu ( np drogerii ) z listą, sprawdzam, co z listy jest w promocji, a reszta mi lata koło pióra. Kity mogą wciskać komu innemu, ja w bajerę przestałam wierzyć po 30stce:P

    Lubię to

    1. o,mam tak samo. Idę do drogerii jak mam potrzebę, omijam inne alejki. Nie powiem, czasem w promocji jest coś fajnego,. coś się uśmiechnie. Ale nauczyłam się triku, wychodzę wtedy ze sklepu i mówię sobie,że jak za kwadrans wciąż będę chciała to po to wrócę. I nie wracam bo mi się nie chce:)

      Lubię to

      1. Kiki pisze:

        oj tak, ja też stosuję zasadę odroczenia w czasie, zwłaszcza przy książkach.
        jak wrócę do domu a książka mnie wciąż woła i myślę o niej w kolejne dni to wracam kupić 🙂

        Lubię to

      2. katasza pisze:

        Ja kiedyś zastosowałam przy portfelu, wróciłam po niego dzień czy kilka dni później, a jego już nie było 😦 – tak więc w sklepach, gdzie można oddawać, a rzeczy lubią znikać, lepiej z tym uważać. 😛
        Ale z pokusami kosmetycznymi muszę walczyć i powtarzać sobie, że przecież zostało mi jeszcze sporo balsamu do ust i mam tonik nawilżający w zapasie. 😀 A zbyt zaangażowana obsługa sprawia, że dziesięć razy się zastanowię, zanim wejdę do sklepu…

        Lubię to

      3. Dlatego ja stosuję zasadę kwadransa, raczej mi nikt nie sprzątnie danej rzeczy sprzed nosa. Ale szczerze? Po kwadransie najczęściej uważam,że już nie warto wracać 🙂

        Lubię to

  4. katasza pisze:

    Zrobione. 🙂 Warto wspierać takich ludzi, szczególnie w Święta, kiedy kupujemy prezenty czasami trochę na siłę, i fajnie, że motywujesz do tego innych. Pojedyncza wpłata wydaje się malutka, ale ziarnko do ziarnka. 🙂

    Lubię to

  5. Ci, którzy mają mniej potrafią bardziej docenić marzenia, prezenty… Zawsze mnie to smuci kiedy czytam takie listy przed świętami szukając jakiegoś chorego urwisa, któremu chcę sprawić radość symbolicznym mikołajkiem.

    Lubię to

  6. Blueberry pisze:

    Już od pewnego czasu co miesiąc 1% mojej wypłaty przelewam na jakąś zbiórkę. Dla mnie to nie jest duża różnica, a komuś mogę pomóc przy zmianie życia. Zachęcam każdego, żeby nie tylko przy okazji Świąt w ten sposób pomagał, choć w listopadzie i grudniu robi się to prościej 😉
    W tym roku staram się zwracać innym uwagę na akcję „Podaruj Wigilię” – łatwo się pomaga dzieciom, więc tym bardziej warto zwrócić uwagę na osoby starsze.

    A historia p. Rafała jak zwykle przypomina, jak niewiele ludzie potrzebują do życia.

    Lubię to

  7. Na miarę możliwości staram się wysyłać drobne kwoty na różne fundacje. Chociaż poruszyło mnie to, w jaki sposób opisałaś historię Rafała to niestety nie mogę mu teraz pomóc. 😉 Muszę się zatroszczyć o dobre humory i miłe niespodzianki dla moich bliskich. Chociażby o to, by przy świątecznym stole było co zjeść 😉

    Lubię to

  8. kocia_dama pisze:

    Ludzie przywiązują w święta wagę do prezentów, obrusa na stole i do tego, by karp był dobrze doprawiony, a nie myślą zupełnie o tym, co stanowi sedno tychże.
    W tym roku udało mi się zrobić zdjęcia do kalendarza charytatywnego dla schroniska, z czego jestem naprawdę dumna 🙂 Zawsze to mała cegiełka 🙂

    Lubię to

  9. Zbych pisze:

    Nie znałem tej strony – ja udzielam się na Charytatywnym Allegro.
    Bardzo dobry pomysł ktoś miał z takim sposobem zbiórki. Stare przysłowie mówi że „kropla drąży skałę” i coś w tym jest – tak naprawdę nie chodzi o wielkość wpłat, ale o to że bardzo wiele osób wpłaca drobną kwotę a efekt jest taki sam. Co więcej przy mniejszych kwotach można wesprzeć większa ilość osób.
    Z choinkowymi prezentami zawsze mam problem – często jest tak, że komuś coś kupię dużo wcześniej (np. w wakacje) i muszę się pilnować żebym do świąt nie zapomniał gdzie schowałem 🙂

    PS: Za Tame Impala – wielki szacun 🙂

    Lubię to

    1. Tak, małe krople drążą skałę:) Ja pomagam w różnych formach, na różnych portalach i w sumie regularnie, raz w miesiącu:)
      Tame Impalę bardzo lubię, szczególnie tę płytę nową, jest genialna 🙂

      Lubię to

  10. W okresie świątecznym takie akcje mają o wiele większe wzięcie, ale…dobre właśnie i to, że chociaż w tym okresie nasze serca są bardziej poruszone:)Chociaż mnie to nie rusza, bo świąt nie obchodzę, ale ja cały rok mam miękkie serce XD Zaraz ślę smsa!:)

    Lubię to

  11. dobrze że są takie zbiórki tym bardziej w sieci gdzie do wielu osób można dotrzeć… szkoda że nie można pomóc wszystkim, często widze takie akcje i sama nie wiem na kogo sie zdecydować, komu pomóc…

    Lubię to

  12. Takie pomaganie jest ważne. Co roku staram się wspierać akcje dla bezdomnych. Kiedy myślę o świętach cieszę się, że mogę je spędzić z rodziną, Z drugiej strony smuce się nie raz kiedy pomyślę o tych ludziach, którzy muszą marznąć i siedzieć samotnie w te magiczne, wyjątkowe dni. Teraz są takie czasy ludzie pedzą do nikąd jak konie wyścigowe. Każdy jest zabiegany, zapracowany, rządzi pieniądz… Czasem warto zwolnić i popatrzeć z boku na to co się dzieje dookoła. Kiedy zwolnimy kroku, możemy dostrzec co naprawdę się liczy w życiu czyli miłość, rodzina i dobro. 🙂 Fajny post i wielkie brawa za dobre serce! Pozdrawiam

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s