Projekt kuchnia

Moja kuchnia. W 100  % moja. Zaplanowałam w niej wszystko sama. Od A do Z. Od posadzki po sufitową siatkę. Wiele osób w rodzinie pukało się w czoło na moje pomysły. Burzyć ścianę? Białe meble? Zmieniać ustawienie rur? Tak, tak to sobie wymyśliłam.  Stolarze nie wierzyli,że się uda, ale z ciekawości podjęli się wyzwania. Nie powiem,ze 6 tygodniowe czekanie na fronty było miłe,że ciągłe zapewnienia,że na pewno meble zrobią i będą stały gdzie stać mają mnie przekonywały. Wręcz przeciwnie, ileż ja się nadenerwowałam. Kuchnia była wręcz miejscem prawdziwej rewolucji. Bywało, że krwawej. Wyszła? No właśnie, jak? Na wysoki połysk.

Oczywiście nieco zatraciła swój pierwotny błysk. Nie,nie, szafki nie nabrały matu. Po prostu kuchnia żyje, bywa,że krople kawy zalewają blat, ogryzki od jabłka nie lądują idealnie w śmietniku a okruszki od chleba dziwnie wymykają się z talerzy i godzinami leżakują na blacie. Ale myślę sobie, że taka kuchnia ma chyba więcej uroku niż ta sterylna. Czuć w niej życie.

 

Sama jestem zaskoczona, że wszystko wyszło tak jak wyszło. Miałam parę obaw. Między innymi bałam się o kafelki. Kiedy je położyli nie było oczekiwanego efektu WOW. Było lekkie zaskoczenie, a nawet zawód. Wyglądały jak zwykłe białe kafelki. A nie tak wspaniale jak na wizualizacji, czy w idealnie oświetlonym sklepie. Zaczęłam żałować. Mogłam bowiem wybrać zwykłe białe kafelki, 3 razy tańsze i tyle. A mi tu się zachciało Paradyża o efekcie kryształu. Efektu kryształu zaś brakowało. Z której strony bym nie spojrzała kafelki były zwykłe. Bałam się też o murek. Kiedy go położyli bałam się, że do niczego nie będzie pasował. Bo nie pasował. Żałowałam,że nie zostawiłam tej ściany pomalowanej szarą farbą. Uznałam,że tak byłoby dużo,dużo lepiej. Bałam się o podłogę. Kiedy miałam bowiem kafle, murek, i podłogę nic mi do siebie nie pasowało. Pomyślałam,że jednak kiepski ze mnie architekt wnętrz i czas porzucić nierozpoczętą jeszcze karierę. Trudno. Wyglądało to tak.

Wszystko zmieniło pojawienie się mebli. Kiedy weszłam do kuchni z meblami mogłam głęboko odetchnąć. Wszystko wyszło dokładnie tak jak chciałam. A może i lepiej? Meble są idealne. Nie robią przytłaczającego wrażenia, a są szalenie pojemne. W tym momencie mam 4 wolne półki i w ogóle nie wiem co tam wsadzić? Większość mnie straszyła,że białe błyszczące meble są wysoce niepraktyczne. Że owszem i fajne,ale dla kogoś kto z kuchni nie korzysta bo widać każdy odcisk palca i w ogóle, kuchnia wymaga non stop latania ze ściereczkę i pucowania i pucowania i pucowania. Ale ja niczego takiego nie zauważyłam. Naprawdę nie czyszczę mebli częściej niż poprzednio. Aczkolwiek przyznaję się,jestem pedantką i przecieram często. Ale w granicach rozsądku.Nie trzeba myć szafki bo każdym wyjęciu kubka. Moja przyjaciółka dwa dni temu robiła test z dziecięcymi łapkami. Efekt? Łapek brak. Nie, nie, Zuzia rączki ma, ale szafki nie ubrudziły się po spotkaniu z ciekawską Zuzanką. W każdym razie nie myję ich częściej niż poprzednio. Ale zasadniczo w kuchni przebywam dużo częściej. I z większą radością piekę i gotuję. Mój magiczny piekarnik naprawdę piecze magicznie. Odpukać wszystko wychodzi wspaniale. Tak samo jak magiczna płyta gazowa, gdzie gaz schowany jest pod szkłem, ciągle z podziwem patrzę na to urządzenie i zastanawiam się gdzie podziewa się gaz kiedy go nie widać. Całe wnętrze ma uwaga 2 na 2 metry. No dobra, macie mnie,2 x 1,8. Jest jednak przyjemnie, spokojnie 3 osoby mogą popracować nad obiadem 🙂 Zmieściła się zmywarka, duża lodówka, masa schowków i nowoczesnych sprzętów.

Zdjęcia robiłam starym aparatem, zaraz po montażu mebli. Dziś kuchnia zrobiła się bardziej prywatna, wychodzę z założenia,że nie musicie wiedzieć jakiego używam płynu do naczyń, albo ile mam jabłek w koszyku:)

 

 

Ścieżka dźwiękowa:Noel Gallagher- In the heat of the moment

Advertisements

57 uwag do wpisu “Projekt kuchnia

  1. katasza pisze:

    Wow, pięknie! I kafelki w towarzystwie mebli rzeczywiście zyskują.
    Piękne jest też, że na małej powierzchni wykorzystałaś każdy centymetr (magia, że zostały Ci wolne półki), a wygląda to wszystko lekko. Genialna kuchnia. 🙂

    Lubię to

    1. Dziękuję 🙂
      Dokładnie, dopiero kiedy zagrały meble i światło kafelki pokazały siłę kryształu 😉 A już byłam pewna,że to trick handlowy,bo jak widać na zdjęciu co już widziałaś na mailu, z początku wyglądaly nijako. Na szczęście teraz jest naprawdę super 🙂
      Wykorzystałam każdy centymetr,ale myślę,że nie widać,że wszystko jest zapchane szafkami 😉 Kolor ma znaczenie i chyba brak uchwytów 😉

      Lubię to

      1. katasza pisze:

        Nie widać właśnie nadmiaru ani tłoku, jest przejrzyście – i to jest najfajniejsze.
        Ja miałam wątpliwości, czy na pewno chcę gładkie fronty w połysku (może wolałabym mat i takie prostokątne wycięcie), ale małej kuchni się to przysłuży. Mam tylko nadzieję, że dolne szafki mi jej nie przytłoczą. 😛
        O płytach gazowych pod szkłem czytałam – w ogóle nie wygląda jak gazowa. 🙂

        Lubię to

      2. Nie wygląda 😉 nikt sam nie wpadł,że to gaz, trzeba mówić.:)
        Przysłuży, odbija się światło i kuchnia robi się dużo większa. Nie oszczędzaj na ilości halogenów, naprawdę takie triki działają 🙂

        Lubię to

      3. katasza pisze:

        Będzie taśma ledowa, zaznaczyłam, że ma dawać mocne światło (głównie dlatego, że powiesiłam sobie lampę z metalowym kloszem, która mimo mocnej żarówki świeci tak sobie) i mam nadzieję, że takie będzie.

        Lubię to

      4. ja osobiście wielką fanką taśm ledowych nie jestem, nie wiem, mam wrażenie,że to zimne światło,to po pierwsze, a po drugie to takie trochę hmm mało domowe jak dla mnie 😉 Najbardziej mnie rażą te ledowe sufity albo listwy przy podłodze, trochę taki kosmos zamiast domu 🙂 ja w sumie przypadkiem znalazłam górną lampę, też ma metalowy klosz, biały,ale świeci naprawdę mocno-nie wiem czemu takie mocne światło z niej wychodzi, ale cóż, magia 🙂

        Lubię to

      5. katasza pisze:

        Moja ma chyba za głęboko osadzoną żarówkę, a klosz od wewnątrz taki stalowy… wszystkie klosze mam metalowe, ale ta najbardziej tłumi. :/
        Ledy mają niby różne barwy światła, nawet te ciepłe nie są tak ciepłe jak np. żarówki, ale tak szczerze to fakt, że w domu mamy założone ledowe żarówki zauważyłam dopiero, jak zaczęłam sprawdzać.
        Listwę pod sufitem mam :D, miałam mieszane uczucia, ale jest za takim jakby murkiem i ten murek tam chyba źle nie wygląda. 😛 W ogóle czasami jak dla mnie wyglądają ok, zależy gdzie i jak. Ale w wielu aranżacjach tak jak piszesz, kosmos, jeszcze do tego sufitowe wycinanki…

        Lubię to

      6. mój sąsiad właśnie sobie robi ledy na suficie, jak to włącza wieczorem to taka łuna niebieska idzie 😉 Ale oczywiście wszystko zależy od wnętrza i stylu. Można je zrobić bardziej przytulnie, czymś ocieplić. Moja koleżanka ma bardzo nowoczesne wnętrze i te ledowe listwy sprawiają wrażenie,że czuję się jak w jakimś muzeum sztuki nowoczesnej,zaraz chcę wyjść.
        A widzisz, sprawdziłam,u mnie żarówka jest bardzo nisko,stąd światło mam silne:)

        Lubię to

      7. katasza pisze:

        Moja listwa może wyglądać śmiesznie lub dziwacznie, ale mam nadzieję nie kosmicznie. 😛 Na zdjęciu światło wyszło… żółte, na żywo chyba zwykłe białe, ale nie pamiętam. Bardzo nowoczesnych wnętrz to ja jednak nie lubię.
        Żarówkę do kuchni muszę wynaleźć dłuższą, bo jeszcze nie mieszkam, a już mnie to złości. 🙂

        Lubię to

      8. Ja nowoczesnych takich typowo nie lubię, to znaczy całościowo takiego mieszkania mieć bym nie mogła,musi być nieco przytulnie 🙂 Mam nadzieję,że podzielisz się po wszystkim zdjęciami na maila? 🙂

        Lubię to

  2. Blueberry pisze:

    Jestem bardzo zaskoczona rozmiarem, bo wydaje się być większa! Wyszła bardzo ładnie, mimo, że nie jestem fanką aż tak monochromatycznych kuchni 🙂

    Moja kuchnia marzeń wygląda mniej więcej tak http://www.makehomeeasier.pl/kuchnia/crazy-in-love-with-my-new-kitchen/ chodź w tej miałabym za mało szafek 🙂 I bałabym się o drewniany blat. Ale, pewnie jeszcze kilka lat minie zanim będę miała okazję do realizacji. Obecną kuchnię lubię, choć już jakiś czas temu przestałabym być fanką połączenia beżu z ciemnym brązem (a taki motyw dominuje w tym mieszkaniu, i w kuchni i w łazience, na podłogach – tak jak było modne te 5-6 lat temu ;)), ale jest dość elegancka, a kilka „moich” dodatków – wiszący bukiet lawendy, książki kucharskie na otwartych półkach, plakat itd. sprawiło, że jest przytulniej.

    Co do szafek – zostaw puste. I tak z czasem pewnie się zapełnią, więc nie ma sensu na siłę ich zastawiać. Poza tym, czy zawsze wszystkie półki muszą być zajęte?

    Jeśli chodzi o płyn do mycia naczyń to polecam kupić dozownik do mydła 🙂 My używamy dwóch płynów, więc stały dwie różne kolorowe butelki. Teraz mam dwa ładne, szare dozowniki. Plus pojemnik w podobnym odcieniu (pierwotnie na szczoteczki do zębów :p), do którego wkładam gąbki jak wyschną. Pomysł zaczerpnęłam od Ryfki http://szafasztywniary.blogspot.com/2015/04/tam-dom-moj-gdzie-dziwactwa-moje.html 🙂
    Podobnie w łazience – kapsułki do prania trzymam w ceramicznym pojemniku z pokrywką.

    Lubię to

    1. Wymiary podałam sprzed burzenia ścian, teraz jest więcej,ale nie mierzyłam o ile 😉
      Gdybym miała większą kuchnię i do tego połączoną z salonem,wyszłaby inna 😉 Natomiast u mnie chodziło o maksymalne powiększenia pomieszczenia, stąd musiały być jasne kolory, błyszczące,dużo światła, i sprytne schowki 😉
      Ja kiedyś lubiłam brązy,ale prawie wszyscy co 5-6 lat temu się urządzali wybierali brązy,wiec mam przesyt 🙂
      Ta kuchnia z linku super,ale mało praktyczna dla mnie-brak górnych szafek. Ale może jest spiżarka? Same meble fajne 🙂
      Ten płyn to pretekst był 😉 U mnie ich nie widać, bo wszystko mam w szafce ładnie pochowane 😉

      Lubię to

      1. Blueberry pisze:

        Ja już powoli mam przesyt stylem skandynawskim, który jest wszędzie. Zobaczymy co będzie modne za kilka lat.
        Jasne, że trzeba dostosować rozwiązania do swoich możliwości.
        Tak, szafki to największy minus – u mnie musiałyby jeszcze jakieś wisieć. Natomiast do tej pory najlepszym rozwiązaniem jakie miałam w kuchni (oprócz szafek cargo) są mega szerokie szuflady. Obecnie takie mamy i jest szalenie wygodne, kiedy można mieć wszystkie sztućce i przybory ładnie ułożone w jednej szufladzie. To na pewno chciałabym mieć w swojej.
        Natomiast nie wiem czy bym się zdecydowała na zamykanie naciskowe – czasem mnie irytuje, zwłaszcza jak się zatnie 😉

        Lubię to

      2. Ja mam 6 szuflad i bardzo sobie to chwalę. Wszystkie mąki, ryże, makarony mam idealnie na widoku. I przyprawy, to wielka wygoda mieć do nich dostęp, łatwy dostęp 🙂
        Ja nie wiem jakie mam zamykanie, mam takie wolno zamykające się, wystarczy lekko dotknąć i samo się zamyka i otwiera na dotyk 😉
        skandynawski jest fajny, choć dużo mieszkań dziś wygląda kopiuj-wklej tak samo. U mnie skandynawsko nie jest na pewno 🙂
        Mi się marzy spiżarka, wtedy kuchnia może być mała, i przestronna 😉

        Lubię to

      3. Blueberry pisze:

        Oj tak, spiżarka! To by było coś 🙂 Ja akurat kasze, mąki itd. mam w szafce, w pudełkach, więc też całkiem nieźle na widoku są. W szufladach wygodniej mi ze sztućcami, garami, szmatkami i takimi rzeczami, które się często i szybko wyciąga.
        Albo wyspa na środku ❤

        Ja muszę nacisnąć – na nacisk mechanizm się chowa albo pokazuje, a drzwi trzymają się z nim na magnesie.

        Lubię to

      4. Ja miałam zawsze problem z tym,że uwielbiam zapasy i nie mam jednej paczki ryżu, a dwa zwykłe, dwa brązowe, jeden czerwony, do risotta, jaśminowy, miks ryżu i jak miałam w szafce to zanim wyjęłam ten o który mi chodzi mijało 5 minut. Więc szuflada mi się bardzo sprawdza. W dolnych szufladach mam formy do pieczenia, pokrywy i patelnie.
        Wyspa, spiżarnia, i kuchnia z wyjściem na ogród-moje marzenie 😉

        Lubię to

  3. Zbych pisze:

    Rozwiązanie z brakiem uchwytów w szafkach przy małym metrażu arcymistrzowskie ! !
    Szczególnie gdy pomieszczenie wąskie, kręci się sporo osób i można się poobijać (niby bzdura ale docenia się to z czasem). Kuchnia bardzo ładna, takie kafle pokazują swoje 3D dopiero przy odpowiednim oświetleniu, a tutaj wygląda że jest OK i Twoje założenia projektowe zostały spełnione 🙂 Trochę szkoda że okno tak wysoko, bo pewnie mało światła dochodzi….choć z drugiej strony sporo miejsca na blacie do zagospodarowania.

    Lubię to

    1. Światła jest sporo, ogólnie okno jest wyżej,ale jest szerokie,więc wpada go sporo. A i ważna jest strona świata, kuchnię mam ustawioną bardzo dobrze, drugi budynek dość daleko, do tego niski, zero drzew za oknem, więc powiem szczerze,że światła mam chyba więcej niż w dużym pokoju, gdzie mam 3 okna, ale za oknem szpaler drzew….
      Powiem szczerze,że o tym,że pozbycie się uchwytów jest praktyczne dowiedziałam się podczas użytkowania. Mi chodziło o wygląd, nie pasowały mi tutaj żadne tak naprawdę, więc padło na brak uchwytów i okazało się,że to strzał w dziesiątkę 🙂
      Tak, kiedy gra światło to kafle pokazują,że warto było wydać więcej i je właśnie wybrać zamiast zwykłych białych 😉 Ale to dopiero jak pojawiły się meble to kafelki mnie przekonały, miałam moment zawahania, przyznaję się 🙂

      Lubię to

  4. Katarina pisze:

    Zacna kuchnia:)
    Mi się właśnie układają kafelki w łazience ( oczywiście nie dziś ,ale bathroom in progress;)).
    Trzymaj kciuki za te moje tortille, dziś debiutuję nimi, oby mi się ziomki nie potruły…

    Lubię to

  5. Ale fajnie Ci to wyszło! I zazdroszczę, u mnie jeszcze w kuchni tynk się sypie ze ścian 😀 też ma być wszystko białe i to chyba jedyne podobieństwo bo szaleć za bardzo nie ma za co choć by się chciało… Robi wrażenie, naprawdę!:D

    Lubię to

      1. Myślałam,że moja jest malutka,ale okazała się po prostu źle urządzona, po remoncie i wybraniu bieli,no i meblach na zamówienie okazało się,że jest spora. Znam dużo mniejsze , takie gdzie gdzie nie można się wyprostować:)

        Lubię to

  6. Wow, bardzo ładnie. Udowadniasz, że mała kuchnia może być przestronna. A płytki? Genialne, powiedzieć o nich że są zwykłe to grzech! 😀 Świetnie odbijają światło. Bardzo podoba mi się całokształt. 🙂

    Lubię to

  7. Gosia z Mamelkowa pisze:

    Fajna! Też mam swoją wymarzoną kuchnię, mimo że sama jej nie projektowałam:)) Też mam białe meble i jestem z niej zadowolona:)
    Super, że wyszła tak jak chciałaś:)

    Lubię to

  8. Olu pisze:

    Ostatnio mam wrażenie, że wszyscy dookoła zakładają w kuchni te same meble, widzę je 6 w tym 5 razy na żywo heh ale ważne, że Tobie się podobają :* 🙂

    Lubię to

    1. U mnie w mieście rządzą tradycyjne drewniane,albo mocne kolory-czarny,czerwony, żółty. Także moja kuchnia jest oryginalna, nie tylko dlatego,że robiona była na wymiar i to mój indywidualny projekt dla stolarzy, ale i kolor się wyróżnia. A raczej u mnie brak. 😉 Ale wiadomo, jedni lubią jak jest masa kolorów i dekoracji na frontach, inni nie;)

      Lubię to

      1. Olu pisze:

        Mieszam na dolnym śl tu ten rodzaj kuchni to już klasyk dlatego fajnie, że u Ciebie jest inaczej 🙂
        Mi się marzy prosta czarna bardzo minimalistyczna mam nadzieje, że do czasu jak będą się urządzać nie stanie się ona na tyle modna jak teraz białe heh 🙂

        Lubię to

      2. U mnie czarne to hit, co druga kuchnia jest czarna 😉 Więc u mnie odpadała, a poza tym jednak nie widzę niespełna 4 metrowej kuchni w czerni, większość moich sąsiadów tak ma i to dramat. Oczywiście to super wygląda przy dużej powierzchni, ale na moje blokowe standardy z lat 60, pasują jedynie jasne,minimalistyczne meble.

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s