Jesienna chandra? Nie, dziękuję!

Sounds of laughter, shades of life are ringing through my open ears
Inciting and inviting me
Limitless undying love, which shines around me like a million suns
It calls me on and on and on
Across the universe

 

Czy ja nie narzekałam przez większość października i większość listopada jak to jest źle i smutno i w ogóle pogoda mnie denerwuje, dołuje i jak nic skoczę z mostu do rzeki? Nie powiem, że lubiłam ten stan. Ba, zaczęłam mieć go dość. Chociaż nie wiem czego bardziej miałam dość, marudzącej mnie, czy jesiennej aury? Chyba jednak mnie. Tak, miałam dość samej siebie.

Pogody nie jestem w stanie zmienić. Nie mam wpływu na wysokość ciśnienia. Nie mogę zmienić temperatury, nie mam jeszcze mocy-choć dzień dnia próbuję, zamieniania deszczowych chmur w cukrową watę. Chociaż godzinami uparcie patrzę się w niebo,deszcz jak pada tak pada. I jest to niestety deszcz, nie kawałki słodkości.  Muszę zaakceptować jesień, docenić czas wyciszenia i może nieco polubić to czego polubić się nie da. Albo przynajmniej, wydaje się,że nie da się polubić.Ale można.

Codziennie zaczęłam spacerować. Z pracy, albo do pracy. A jak pogoda jest sprzyjająca to i rano, i popołudniu. Słucham muzyki-dzięki o dobry losie, któryś znalazł moje różowe mp3. Non stop słucham jednej, no góra dwóch piosenek. Aż wstyd mi się przyznawać, ale w moim mini odtwarzaczu dzień dnia po 16 razy lecą Depesze, a pan Dave przekonuje, że powinnam pospacerować w jego butach. Walking in my shoes możemy uznać za bardzo spacerową pieśń, więc z tą pieśnią na ustach sobie spaceruję. Wolno, powoli i dostojnie. Dostrzegam kolory, tak, o dziwo jesień jest kolorowa. Jaka byłam ślepa, zapatrzona tylko w szarość chodników i brud po deszczu.

42149dc9a5dcf8c7748a0882ad7b0cde

Tymczasem jesień daje się oswoić. Spacery. Piernikowa gorąca czekolada. Wizyta w bibliotece i zapasy książek. Spotkania z przyjaciółką i jej córeczką, która w sekrecie powiedziała mnie,że jestem jej najukochańszą ciocią. Co prawda przegrywam z tatą, mamą i babcią Ircią, ale jestem w czołówce. Wizyta w nowej herbaciarni gdzie wypiłam cudowną herbatę z ostrymi przyprawami i słodkimi malinami. Dużo,dużo dobrej muzyki. I sześć par skarpetek. Nie,nie nakładam ich jednocześnie. Nie mogłam się powstrzymać i kupiłam sobie skarpetki wersja świąteczna. Są tam reniferki, mikołaje, choinki i prezenty. Jakież to idiotyczne, ale takie skarpetki mają prawdziwą moc polepszania humoru. Moja mama od dwóch dni puszcza już zbiór świątecznych przebojów. Ponoć lepiej jej się przy nich tłukło schabowe. Nie powiem,nie sposób się nie uśmiechnąć.

Szukam też nowych kozaków. Wiem, wiem, pogoda na chwilę zrobiła się niemal trampkowa, ale ja już myślę o tym co będzie za tydzień,albo za dwa. Bo sweter już sobie wypatrzyłam. Postanowiłam zrobić sobie prezent na Mikołajki. Sweter jest śliczny, i do tego ma wszystko czego chciałam,jest w delikatnym kolorze pudrowego różu, gruby i konkretny. A z  z kuponem rabatowym do La Redoute jego cena nie spowoduje u mnie wzrostu chandry, jedynie przyniesie czystą przyjemność 🙂

Czy wspominałam,że dostałam od losu dwa wolne dni? Sama nie wiem co mam robić z taką dawką luzu i relaksu? Macie rację, lecę gotować do kuchni 🙂

7ebe3e87f2cb613381f55c014ed6223a

Ścieżka dźwiękowa- David Bowie- Never get old

 

 

 

Advertisements

48 uwag do wpisu “Jesienna chandra? Nie, dziękuję!

  1. Blueberry pisze:

    Dużo zależy od naszego podejścia. Ja też ciągle walczę z sennością, ale ostatnio przekonuję się nawet do jazdy rowerem po ciemku do domu :p
    No i wyczekuję – w piątek premiera Gilmore girls, w niedzielę rozpoczynamy Adwent. Jeszcze tylko niech śniegiem przyprószy i będę zadowolona 😉

    Co do sweterka to mam nadzieję, że będziesz mieć więcej szczęścia niż ja – ostatecznie zamówiłam granatowy zamiast beżowego, ale zrobiłam to 3 tygodnie temu i dopiero dzisiaj go do mnie wysłali! Pani z obsługi klienta bardzo mnie przepraszała, że mają trudności logistyczne itd. ale 3 tygodnie czekać na przesyłkę z Francji? Mam tylko nadzieję, że sweter będzie mi odpowiadał, bo inaczej firma będzie dla mnie spalona.
    Jaki sweterek wybrałaś :)?

    Lubię to

      1. Blueberry pisze:

        Super jest! I kolor też fajny, ja do delikatnego różu nic nie mam, sama trochę posiadam 😉
        Dla mnie jedynie byłby nieco za długi – źle się czuję z długością do połowy pośladków, zwłaszcza ze ściągaczem na dole, ale oprócz tego bardzo mi się podoba 🙂

        Lubię to

      2. Wiesz,że ja mam na odwrót, u mnie wszystko musi być dłuższe 😉 Zimą, bo ja mam wrażenie,że mi nerki przeziębi za krótki sweter 😉 Wiem, to dziwaczne,ale ogólnie takie dłuższe swetry to ja lubię 🙂
        Niezbyt lubię różowy, pewnie stąd,że 6 lat żyłam w pokoju o kolorze wiosenna róża, ale ten kolor mnie urzekł,i w ogóle to jest ten idealny sweter z golfem 😉

        Lubię to

  2. Listopadowa jesień jest wyjątkowo piękna:) I choć nie ma już tak dużo kolorowych liści na drzewach to i tak można znaleźć powody do uśmiechu:)
    Ciesz się każdą wolną chwilą 🙂

    Lubię to

  3. Bo rozsądny człowiek zawsze ma siebie w końcu dosyć, jak czuje, że sam jak na swoją normę już za dużo narzeka:) Mam to samoXD I jesień właśnie jest piękna, trudna, ale piękna. To te godziny kiedy zawijasz się w koc, zapalasz świeczki, pijesz setki herbat i możesz czytać, bez wyrzutów sumienia. To moment, kiedy można przystanąć, zastanowić się, wyciszyć, zgrać jakoś z tym zamieraniem świata ale w sposób jak najbardziej pozytywny.

    Lubię to

  4. Bycie najukochańszą ciocią musi być wspaniałym uczuciem 🙂 Zazdroszczę! Chociaż babcię Irkę mogłabyś prześcignąć 🙂 Nominowałam Cię do zabawy, co by rozgonić te trochę jesienną chandrę, chociaż nie widać żebyś miała z nią problem 🙂

    Lubię to

  5. Katarina pisze:

    Ja nie mam czasu na chandrę, nie mam czasu się w tyłek podrapać, Kardashianki leżą odłogiem!
    Potrzebuję fajnego przepisu na przekąski z tortilli ( tego nie skocę, a nie gotuję ). Masz coś?:>
    W sobotę imprezkę robię:)

    Lubię to

    1. Blueberry pisze:

      Ja będę robić z serkiem do smarowania (Almette czy coś takiego), sałatą, szynką, papryką i korniszonami. Do tego takie ślimaki z pizzy (robisz kwadratową pizzę, zwijasz, tniesz na plastry i pieczesz) oraz sałatkę z selera konserwowego. Do tego hummus z warzywami, jakieś tapas (chorizo, oliwki, te ich papryczki nadziewane), grissini.
      Babeczki coca-colowe oraz moooorze sangri. Też mam imprezę w sobotę, jak większość Katarzyn 😉

      Lubię to

    2. Ojejku, one mnie zaraz wykluczą ze swojego klanu, tydzień nie byłam z nimi na zakupach, czy też w garderobach! Ale wiesz ta informacja,że Kanye się załamał biedak-pewnie zobaczył rachunek za zakupy Kim,tak mną wstrząsnęła,że nie mogę się podnieść 😉
      jak nie gotujesz,to posmaruj je serkiem-takim chrzanowym dla przykładu, włóż tam kawałki wędzonego łososia, nieco koperku i masz przekąskę. Możesz dla urozmaicenia-zaskocz gości kreatywnością, włożyć też kawałki wędzonego kurczaka-w mięsnym możesz kupić wędzoną pierś, dodać sałatę, suszonego pomidora i gotowe. Zero gotowania ponad 5 minut 😉

      Lubię to

      1. Katarina pisze:

        Ooooooooooooo, dzięki!
        O coś takiego mi chodziło- 4 składniki, wykonanie tak proste, że nikogo potem nie będę musiała reanimować.
        No, też to czytałam, pewnie właśnie odkrył, że jego żona nie była dziewicą przed ślubem:D

        Lubię to

      2. Zbych pisze:

        Załamał się… cóż… może w końcu zobaczył swój sławetny występ podczas którego sprofanował „Bohemian Rhapsody” 🙂 A tak na serio… wydaje mi się że już od jakiegoś czasu przejawiał dziwne zachowania na granicy paranoi. Np. te szumne zapowiedzi, że zostanie następnym prezydentem… myślałem że to przejściowe problemy spowodowane zmianą dilera.. ale doszedł ten jego flirt z modą. Równie szumnie ogłosił, że jest następcą YSL – a skończyło się na przebraniu modelek w celofan. Podejrzewam że to jest w pewien sposób jego ucieczka od muzyki bo po dość szokującym ale oryginalnym „Yeezusie” jego najnowsza płyta jest przeraźliwie słaba. Miota się chłopak i to ostro, a celebrycki status jeszcze go pogrąża.

        Lubię to

      3. Może po wyborze Trumpa uznał,że ludzie drugi raz na takiego „pajaca” z ekranu nie postawią i raczej prezydentem nie zostanie?
        A tak na serio to jednak takie życie non stop w błysku fleszy jest potwornie męczące. Załamał się bo pewnie widział,że ostatnio nie idzie mu jak sobie założył i bach, jednak takim bogiem nie jest.

        Lubię to

      4. Katarina pisze:

        Jak się wyżej sra niż dupę ma ( to apropos wykonania „Bohemian Rhapsody” i bycia ‚następcą’ YSL…) to tak się kończy.
        Do gnoju a nie do boju panie dżezy.

        Lubię to

      5. Katarina pisze:

        A Ty wiesz, że to jest to!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Twoje genialne tłumaczenie „dzieła” o zlewie i jego załamanie nerwowe zbiegły się w czasie:D:D:D:D:D:D:D:D:D

        Lubię to

  6. Katarina pisze:

    Nie zrozumiałaś- ja NIE GOTUJĘ, więc nie będę się bawić w żadne pizze:)
    Zrobię coś, co nie wymaga włączenia palnika czy piekarnika.
    Sałatkę i tortillę. i jakieś przegryzki:) I koniec.
    I jeszcze jedno- ja nie obchodzę imienin:D To tylko nalot ziomków, którzy chcą napić się w nowym lokalu;)

    Lubię to

    1. Blueberry pisze:

      Na 9 propozycji, 2 wymagają ciepła piekarnika, więc ciekawy wybór przyuważenia tylko pizzy z całej listy 😉
      A ja obchodzę po raz pierwszy jak już się chwalimy co kto świętuje :p

      Lubię to

  7. Katarina pisze:

    Gotowaniu/pieczeniu/spędzaniu czasu w kuchni mówię stanowcze nie.
    Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek obchodziła imieniny, w przeciwieństwie do urodzin, które zaczęłam świętować w zeszłym tygodniu w czwartek a skończyłam w sobotę…

    Lubię to

  8. Katarina pisze:

    No ja właśnie gotowania nie cierpię. Wszystko inne mogę robić, ale nie to.
    Pewnie, że każda, jak w tym kultowym tekście z BASHa:
    „Co wyście wczoraj oblewali, że Marian taki nawalony chodził po akademiku?
    A parapetówka była.
    Parapetówka????Nic nie wiedziałem…
    No, Zdzisiek szafkę przestawił, to trzeba było się napić.”;)

    Lubię to

  9. Zbych pisze:

    W ogóle to bardzo się cieszę, że w końcu powiało optymizmem – z tego dzisiejszego wpisu bije radość. Trzymam kciuki, żeby ten nastrój utrzymał się jak najdłużej, bo pozytywne myślenie jest bardzo ważne!

    Lubię to

  10. Jesień, o ile nie pada nie jest taka brzydka. Ale jak jest mokro to nic mi nastroju nie polepszy. No chyba że ta piernikowa gorąca czekolada – to mnie zainteresowało, napiłabym się takiej ❤

    Lubię to

  11. katasza pisze:

    Ostatnio tu tak optymistycznie się zrobiło. 🙂
    Z pogodą niestety nie wygramy, z ciemnościami tak samo – trzeba jakoś przetrwać. Skoro pora roku zmusza do zwolnienia, może lepiej na siłę nie walczyć. Spacerki i ogólnie przebywanie na dworze dobrze działa. Za moje ćwiczenia w zamkniętym pomieszczeniu kręgosłup jest wdzięczny, ale głowa już średnio…
    Na ten sezon na szczęście nie muszę szukać żadnych kurtek ani butów, na liście do kupienia mam tylko ciepłe rękawiczki (a większość rękawiczek jest dla mnie jesienna, nie zimowa :P). A Twój sweter bardzo fajny, kolor też. 🙂

    Lubię to

  12. nie kążdy musi sie spełniać w związku… są ludzie którzy całe życie są samotni ale mają swoje pasje i w tym sie odnajdują i to im daje szczęście – dla Ciebie to jest gotowanie:) ważne że pogodziłaś sie sama ze sobą i potrafisz to otwarcie przyznać, wiele osób boi przyznać sie do swoich słabości – trzeba mieć odwage żeby to zrobić!:) a co do jesieni ją da sie lubić, nawet da sie pokochać ale trzeba mieć na to czas żeby w codziennym biegu dostrzec jej piękne strony:) ja już buty mam botki na obcasie może ciężkie do chodzenia ale jak wyglądają!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s