Home, sweet home

Jak wiecie jestem świeżo po remoncie. No,może już nie tak świeżo jak miesiąc temu. Ale w domu w końcu czuję się dobrze. Prawie idealnie. Nie będzie idealnie nigdy,bo musiałabym mieć cztery razy większą kuchnię,wyjście do ogródka i wielki przeszklony salon. Ale jest prawie idealnie.

Mój pokój, moja oaza. Tutaj wypoczywam,pracuję, choruję,  jem, zapraszam znajomych, złoszczę się, kłócę z siostrą, chowam przed światem… Lubię te chwile gdy jestem sama, otulam się kocem,zapalam pachnące świeczki, czytam książki i słucham muzyki. Odcinam się od świata. Jestem tylko ja i moje myśli. Często potrzebuję takiego detoksu, bardzo relaksującego czasu dla mnie, na wyciszenie się, uspokojenie, nabranie dystansu do codziennej gonitwy.

Mam słabość do różnych „upiększaczy”. Aczkolwiek nie lubię miliarda ozdób dookoła. Mam specjalny kartonik, no macie mnie, karton, ze swoimi dobrami. Często zmieniam dekoracje, w zależności od okazji, nastroju,pory roku, ustawienia słońca wobec ziemi, i pełni księżyca. Ustaliłam,że elementy dekoracyjne mogą stać na jednej komódce. I jest to wystawa zdecydowanie niestała. Zawsze jednak dbam o to by w wazonikach były świeże kwiaty. W ogóle mam sporo kwiatów w pokoju, i ciągle uważam,że jest ich za mało. Gdybym mogła, zamieszkałabym w oranżerii. Aczkolwiek pewnie wymagana  wilgotność powietrza nie pomogłaby mojej astmie.

Dobrze, wróćmy do mojego pokoju. Na ściany wybrałam neutralny szary. Na taki wyglądał na próbniku. Na ścianie ma więcej błękitnych tonów. W zależności od ilości światła jest więc albo delikatnie  błękitnie, albo szaro . Jedno wiem na pewno, taka neutralna barwa stanowi idealne tło dla kwiatów, i pozwala odprężyć się po ciężkim dniu. Ba, mam nawet wrażenie,że ten kolor ułatwia zasypianie. W tymczasowym mieszkaniu spałam w różowym królestwie jakiejś królewny. Nie mogłam tam ani porządnie zasnąć, ani wypocząć. Widocznie nie dana mi rola królewny. Męczyłam się tam strasznie. U mnie śpię jak suseł.

Dużą wagę przywiązuję do oświetlenia. Światła, szczególnie jesienią wciąż mi mało. Mam więc w pokoju 5 lampek i jedną dużą lampę. I są momenty kiedy myślę nad tym gdzie postawić kolejną, bo jakoś tak mało tu światła. Mało u mnie jest też szaf. Dzięki garderobie w moim pokoju stoją tylko dwie komódki i wiszące półki,a pod oknem blat. Dzięki temu ma się wrażenie lekkości, a ja nie ginę przytłoczona szafami. Owszem parę razy poobijam się wczesnym rankiem o wieszaki w garderobie, raz na stopę spadła mi deska do prasowania, raz zamiast wziąć sweter, włączyłam odkurzacz. Ale to detale. Dla mnie ważny jest luz w pokoju, więcej przestrzeni, więcej powietrza i oddech.

Czy jestem zadowolona z mojego pokoju? Jestem. Jest prosto, nowocześnie,ale jakoś tak przytulnie. Owszem, najchętniej wybrałabym inny kolor mebli, ale stolarze za szybko podjęli decyzję o zakupie materiału na blat, a jako,że nie widziałam blatu i mebli w innym kolorze, poddałam się i kupiłam meble w olchowym odcieniu. Przyzwyczaiłam się już i mi to nie przeszkadza. Szaleję za moimi żaluzjami. Wiem, ludzie szaleją za różnymi rzeczami, ja za żaluzjami.

Jedyne czego mi brak to zegar. Czy wiecie,że drugi miesiąc nie potrafię się zdecydować na żaden konkretny model? Ten, który podoba się mi nie podoba się mojej siostrze. Te co wybiera ona są zdecydowanie od czapy. Obecnie mam trzy typy. Tylko trzy, ale w moim przypadku, aż trzy.

Następnym razem zabiorę Was do kuchni. Ale nie powiem kiedy. Kto ciekawy,niech czuwa. Z kuchni będzie więcej zdjęć. Jakoś miałam małe opory do pokazania całościowo mojego królestwa, pewne rzeczy powinnyśmy zostawić wyobraźni 🙂

 

Noel Gallagher – If i had a gun

 

Advertisements

46 uwag do wpisu “Home, sweet home

  1. Odkąd zaczęłam oglądać „Dorota was urządzi” uważam kolor szary za świetny wybór do mieszkania 🙂 A co do oświetlenia spodobał mi się pomysł z lampkami a la „choinkowymi”. Obrazki na komodzie masz superowe 🙂

    Lubię to

    1. Ja przyznaję, kiedyś miałam pokój w kolorze wiosennej róży i nigdy więcej :)Szare mam całe mieszkanie, różne stopnie nasycenia jednego odcienia 🙂
      Lampki mi się podobają,ale muszą być zapalone, takie ” na sucho” niezbyt mi leżą. Musiałabym na dzień chować 🙂

      Lubię to

  2. kropeczka91 pisze:

    Szary mam w salonie i to wybrany na oko i tak piękny że już kilka osób próbowało dobrać podobny – nic z tego na szczęście 🙂 Mój indywidualny 😛 Drzwi do pokoju masz piękne, chciałam kupić podobne do siebie tylko że u mnie wykończenia białe a takich drzwi białych nie znalazłam nigdzie ;( Ja też mam pełno ozdóbek a również nie lubię graciarni 🙂 Pamiętam jak kiedyś pokazałam swoje pierwsze mieszkanie na zdjęciach i ktoś mi napisał „na pewno z czasem dorobicie się więcej mebli” a do dzisiaj przybył tylko szklany półowalny stolik ale za to ubyła szafka pod telewizor a telewizor zawisł na ścianie – minimalizm to moje drugie imię 😛

    Lubię to

    1. U mnie też wybierałam na oko, na ścianie oczywiście wyszedł zupełnie inaczej niż na wzorniku,ale uważam ostatecznie,że dużo ładniej 😉
      Za tymi drzwiami to nieźle trzeba było się nalatać i swoje poczekać, o dziwo takich kolorów nie ma normalnie na stanie, tylko robią na zamówienie, bo w Polsce kochają ludzie kolory ciemne, a większość ma niestety małe mieszkania,ale drzwi muszą być prawie czarne 😉 Chociaż chyba coraz więcej białych widzę-na szczęście. Mi te pasują i do ścian i do podłogi 😉

      Lubię to

  3. Zbych pisze:

    Najważniejsze w tym wszystkim, że właścicielka zadowolona i usatysfakcjonowana (a w zasadzie chyba powinienem napisać „właścicielki”).
    Takie żaluzje fajna sprawa… wprowadzają dyskretny śródziemnomorski klimacik 🙂
    Mają tylko jedną wielką wadę = kurzą się na potęgę.
    PS: Niezwykle intrygujące co do zawartości pudełko po Jacku 🙂

    Lubię to

    1. Takich pudełek mam dziesiątki, 90 % pełnych 😉 Nikt nie pije zawartości, tata dostaje co roku z 10 różnych Whisky, oczywiście wszystkie są wyjątkowe, bardzo drogie i wyjątkowo niesmaczne. Albo u mnie nikt nie potrafi ich docenić? W tym konkretnym pudełku są nici i igły 😉
      Czy ja wiem czy to śródziemnomorski klimat? Nieco industrialny bym rzekła bo one są bardzo nowoczesne i ten kolor metaliczny 😉 O dziwo nie kurzą się zbytnio,naprawdę wystarczy raz na tydzień lekko przetrzeć i tyle. 3 minuty pracy 😉

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Wyskoczyłem z tym pudełkiem, bo chyba facetom takie rzeczy od razu rzucają się w oczy 🙂
        Racja – smak whiskey specyficzny… niby jak tak stoją odłogiem to powinny nabierać wartości, chociaż nie wiem czy takie dodatkowe „leżakowanie” w butelkach się wlicza do całokształtu 🙂
        A z tymi żaluzjami to wychodzi na to, iż odniosłem mylne wrażenie – na zdjęciu wyglądają jak takie „bambusowe”

        Lubię to

      2. Nie, to są aluminiowe 😉 Chciałam drewniane, ale mam za mało przestrzeni nad oknami, a wszystkie mam montowane do sufitu, więc wynalazłam takie aluminiowe, i wyglądają super i wciąż fascynują ludzi za oknem,bo są dość oryginalne 😉
        Tata ma pecha, bo dwóch naszych dostawców co roku kupuje limitowane |”pudełka” zacnego trunku, z pojedynczych beczek i dostajemy takie napoje, które sobie leżą, i leżą i leżakują 😉

        Lubię to

      3. katasza pisze:

        Też zwróciłam uwagę na pudełko. 😛
        I dodam herezję, że z colą każda whisky jest dobra. :> Nam wujek czasami przywoził jakieś koniaki, z tym to nie ma co zrobić…

        Lubię to

  4. Też mi się marzą szare ściany i też mam pudło z dekoracjami, które ciągle zmieniam.. 😀
    Ja żyję bez zegara ładnych parę lat, jak to mówią szczęśliwi czasu nie liczą. 😛

    Lubię to

    1. Ja po przygodzie z różą mam dość przyrody na ścianie na pół życia 😉 W spokojnych barwach mi się lepiej żyje, może dlatego,że ja w gruncie rzeczy jestem wybuchową osobą i takie tło mnie studzi? 🙂

      Lubię to

  5. katasza pisze:

    Nareszcie można podziwiać – mały wycinek, ale zawsze coś. 😀
    Mało mebli daje ładny efekt – ale wiadomo, trzeba się pomieścić gdzie indziej. Komódki też są fajne. 🙂
    Ja odbieram szary jako uspokajający i przytulny. Całą otwartą część mieszkania zrobiłam w jasnej szarości i raz nawet odniosłam wrażenie, że jest jakoś tak… słodko. 😛 Wybrałam w końcu farbę inną niż Tikkurila i miałam mniejszy wybór kolorów, więc nie zastanawiałam się dokładnie, jaka ma być nuta – ostatecznie też mi wpada trochę w niebieski, ale mnie to pasuje. Też oczywiście zależy od światła. Kolor, który mam w mniejszych pokojach, tak samo w każdym świetle i w każdym ujęciu wygląda inaczej. U Ciebie choćby na zdjęciach widać różnice. 😉
    Roślinki też lubię, mogłabym mieć dużo – o dziwo mimo mojej marnej troski jakoś rosną. 😛 Kiedyś mieliśmy w kuchni taką dżunglę, w tym jakieś pnącza na całe pomieszczenie… A niedawno dowiedziałam się, że jest coś takiego, jak okładzina ścienna z mchu. 😀
    W pokoju małej księżniczki (kilkuletniej córki właścicieli) spałam przez prawie półtora roku w węgierskim domku – różowych ścian zdaje się nie było, ale było pastelowo, była fioletowa narzutka, a cały klimat tworzyły obrazki wróżek na ścianach i naklejki z Hannah Montana. I jeszcze były fluorescencyjne gwiazdki na suficie. Spało się przyjemnie, była duża szafa, pokój optymalnej wielkości, tylko jakoś dziwnym trafem żaden facet nigdy nie chciał go przejąć. 😛
    Ostatnio uznałam też, że z osłon na okna to jednak najbardziej podobają mi się żaluzje, tylko są dla mnie zbyt uciążliwe w utrzymaniu czystości, już mam powyżej uszu ich wycierania, które mi zawsze zajmuje prawie tyle samo czasu, co reszta okna. :/ Intryguje mnie to, co masz obok okna – to też żaluzje? Bardzo ciekawie to wygląda.
    Jako, że mogę żyć bez zegara (już dawno nie mam), twierdzę, że zegar nie może być pierwszy lepszy, musi was w pełni zadowalać. 🙂

    Lubię to

    1. To ostatnie zdjęcie jest przy wejściu do pokoju z perspektywy korytarza i tam mam inny odcień, najciemniejszy na ścianach, stąd widać różnicę 🙂 Ciemniejszy kolor tam jest praktyczniejszy 😉
      Jak wybierałam kolor żaluzji z mamą to pani mam pokazała różne rodzaje materiału i jak się dopłaciło 80 zł to pokrywali go taką powłoką antystatyczną więc nie widzę problemu zakurzenia, dodatkowo te moje są bardzo grube, co widać na tym zdjęciu z otwartymi żaluzjami,więc to jest co innego niż te malutkie paseczki, takie miałam i potwierdzam, żyje się z nimi trudno, te są zupełnie inne. Nie bardzo wiem co mam obok okna co Ciebie intryguje, poproszę o szczegóły:)
      We wtorek miałam wykład pt: jakie to zło dodawać colę do whiskey, więc nie wypowiem się na ten temat;)

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Z tym to różnie bywa…
        Ortodoksi podobno za niedopuszczalne uznają dodanie więcej niż 2 kostek lodu do szklanicy. A na samą propozycję dolewania do tego czegokolwiek padliby trupem 🙂
        Ale to chyba ta sama problematyka co u ortodoksów motoryzacji, którzy wlewanie do baku czegokolwiek innego poza benzyną 98 uznają za zbrodnie.

        Lubię to

      2. katasza pisze:

        Jak z jakąś sprytną powłoką, to co innego, mogłabym z takimi żyć. 🙂 Te zwykłe cieniutkie to utrapienie…
        Chodzi mi o żaluzje obok okna, wygląda jakby było tam wyjście na balkon albo wejście do szafy.
        O whisky słyszałam też, że przy zbyt zimnej różnice smaku się niwelują… Ale colę usprawiedliwię, że ona przecież w zależności od dodatku smakuje zupełnie inaczej! 😉 Za LPG ortodoksi pewnie spaliliby mnie na stosie. 😛

        Lubię to

      3. W pokoju są dwa okna, to zamknięte, to okno na wysokość ściany i pokazuje żaluzję zamkniętą, drugie okno jest normalnej wysokości i żaluzja jest podciągnięta 😉
        U mnie w domu whiskey pili tylko z colą, ale ostatecznie ja namoczyłam w niej rodzynki do keksu bo nikomu nie smakowało, z colą czy bez. Ponoć nie wolno dodawać nic do tego napoju…

        Lubię to

  6. Katarina pisze:

    Mamy podobne drzwi!
    Jak ładnie, b. lubię pokoje po malowaniu/remoncie, bo jest tak „świeżo”.
    Ja, jak wiesz, nie przykładam większej wagi do tego, co mam w chacie, na wybór mebli poświęciłam minimum z minimum czasu, podłogę i drzwi mi wybrano, tylko powiedziałam, że mają być „jasne” i pokazałam kolor mebli. Coś tam u mnie wisi na ścianach, coś tam stoi na komodzie i półkach, zegar wisi i jest najzwyklejszym zegarem pod słońcem.
    U mnie ma być czysto i posprzątane- to są najważniejsze rzeczy. Reszcie nie poświęcam uwagi, bo mi szkoda czasu:)

    Lubię to

  7. Katarina pisze:

    U mnie chyba też, tylko nie mam dywanów ( nie chce mi się jechać kupować, może na wiosnę, może w wakacje:D ), więc szybko się kurzy i pojawiają się „koty”- co drugi dzień odkurzam:/

    Lubię to

    1. U mnie dywanu nie ma żadnego, poza takim czymś pod drzwiami by buty się wytarły z brudu, aczkolwiek wycieraczka to nie jest. To ja Cię pobiję,bo odkurzam dzień dnia,zdarza się,że dwa razy jak się zdenerwuję i zobaczę brud 😉

      Lubię to

      1. Katarina pisze:

        Mi się nie chce albo nie mam czasu:)
        Dom to dom a nie laboratorium:)
        Poza tym- po spaniu w namiocie czy w norweskich hyttach to już nic mi nie przeszkadza:D

        Lubię to

      2. Katarina pisze:

        No ok, tego nie brałam pod uwagę, zwłaszcza, że napisałaś, że odkurzasz codziennie, jak zobaczysz brud, bo to Cię denerwuje.
        O astmie nie było mowy:D

        Lubię to

  8. Podoba mi się strasznie ten kolor! Jak będę miała w przyszłości możliwość wyboru na pewno zdecyduje się na podobny kolor :). Ja mam problemy z upiększaczami i przeważnie jedyne co upiększa to książki, które przewracają się niemal wszędzie, bo z narzeczonym uwielbiamy czytać 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s