Biednemu śnieg w oczy

Śnieg, nie deszcz. Bo ostatnio pada u mnie właśnie śnieg. Szkoda,że nie ma mrozu, niestety śnieg szybko znika, ale dostarcza mi nieco radości podczas spadania na chodnik. Ale czasami tego śniegu, czyli pecha jest za dużo.

Jak wiadomo od przeprowadzki mam popsuty aparat,to znaczy niezdolny do ładowania przez zagubienie części kabelka.

Postanowiłam jednak jakoś załagodzić smutek związany z brakiem aparatu i kupić w końcu ten zagubiony kabelek. I zonk. Gotowa byłam kupić nową ładowarkę,bo domyślałam się,że tego kawałeczka kabelka solo nie sprzedają. Nie sprzedają solo. Ale nie tylko solo, bo i w ładowarce go nie ma. Ten kabelek mogę tylko kupić z nowym aparatem. Aparat mam, nie mogę go po prostu naładować. Pech.

I taki to następny pech ostatnio  mnie spotkał. Latem mój telefon zwariował, padła kompletnie bateria. Za nic nie chciała się ładować, a że bateria była niewymienna, musiałam wymienić telefon. Wzięłam telefon mojego taty, dość przyjemny, miał chyba 2,5 roku. Niestety miał taki sobie aparat,ale dało się to przeżyć. W grudniu miałam bowiem przedłużyć umowę i planowałam wybór nowego telefonu,ten na 3 miesiące się nadawał. Takie miałam założenie. I po prostu uzbroiłam się w cierpliwość.

Ale, ale,ja sobie coś założę, a życie zakłada coś innego. Popsuł mi się aparat. Z 30 wykonanych zdjęć pokazywał jedno, o ile wcześniej mocno się pomodliłam. Reszta była wielką czarną plamą. Z początku pomyślałam-ok,popsuł się aparat. Ale nie, za chwilę popsuł się cały telefon.Co jakiś czas się wyłączał, parę razy na dzień, zawsze w momencie kiedy ktoś do mnie dzwonił, albo ja chciałam dzwonić. Przestawały działać kolejne aplikacje, złośliwość rzeczy martwych jak nic. W serwisie pan uczciwie przyznał,że po tych 3 latach wartość telefonu znacznie spadła, i naprawa w zasadzie będzie równowartością jego wartości.No nic, poszłam do mojego operatora, bo skoro zaraz zbliża się ten grudzień to może już teraz będę mogła wymienić telefon.

Rozmawiałam z miłą panią, która najpierw w ogóle nie wiedziała o co mi chodzi, i czemu w ogóle zawracam jej głowę. W ogóle to ona chciałaby żebym jej poleciła jakiegoś dobrego fryzjera, bo ona tutaj nowa. Kiedy już omówiłyśmy kwestię jej fryzury, tego czy lepsze są hybrydy od akrylu ( Dobry Boże,ja nie wiem nawet co to jest) i gdzie można spędzić romantyczny wieczór z narzeczonym ( o tym wiem jeszcze mniej niż o niejakiej hybrydzie) pani w końcu zajęła się kwestią przedłużenia mojej umowy. Najpierw zła wiadomość. Zgubiłam rok, ale jest i ta dobra. Od razu go znalazłam. Okazało się,że moja umowa jest umową o rok dłuższą niż mi się wydawało. Tak więc zamiast w 2016, kończy się w  2017 roku. Okazało się,że mam problem z liczeniem do trzech. Albo po prostu te dwa lata minęły jak trzy? Sama nie wiem. W każdym razie opcja pod tytułem-zamieniam telefon w ramach przedłużenia umowy okazała się chwilowo niedostępna.

No ja to mam pecha. I nie mam telefonu i nie mam aparatu.

Moja siostra zasugerowała bym kupiła sobie po prostu telefon. Zaczęłam o tym myśleć. Co prawda dotychczas uważałam,że skoro mam abonament kupowanie telefonu na wolnym rynku jest bez sensu,bo kupię go sobie za złotówkę, ale uznałam,że chwilowo to jedyne rozsądne wyjście. Zaczęłam od małego C. To znaczy patrzyłam na takie telefony, które są z małej łamane na średnią półkę cenową. Ale wtedy moja siostra zasugerowała, że nie warto się ograniczać i kupować czegoś sprzed paru lat.I zaczęła mi pokazywać coraz droższe i w jej mniemaniu lepsze modele. W końcu jeden mnie zauroczył,bo posiadał profesjonalny aparat,lepszy niż ten, który mi się popsuł. Ten od kabelka oczywiście. Cena nieco przerażała,ale uznałam,że od czego są raty. Zaufałam siostrze, wysłałam zamówienie, kredyt przyznany. Jako,że ciężko było mi żyć bez sprawnego telefonu wybrałam błyskawiczną dostawę, za 20 złotych pan kurier miał dostarczyć mi zamówienie w 24 godziny.

Minęły 24 godziny,telefonu nie było. Ale nie stresowałam się zbytnio, bo w końcu mamy 1 listopada. 2 listopada telefonu nie było,ale przyjęłam to na spokojnie,przez to wolne,pewnie wysłali dopiero tego 2. Wieczorem dostałam maila, że telefon przyjdzie następnego dnia.

Następnego dnia nie działo się nic. Zero wiadomości od kuriera,kiedy nie dojechał do wieczora zadzwoniłam na infolinię sklepu. Tam przez 15 minut pani mnie przekonywała,że zamówienie zostało anulowane. I według jej wiedzy to ja kliknęłam opcję anuluj. Jako żywo nie przypominałam sobie tej czynności. I ostatecznie gotowa byłam uznać swą niepoczytalność,ale ostatecznie pani doszła do wniosku,że faktycznie,anulacji nie było. System jej mówi,że kurier właśnie odebrał moją paczkę. Przepraszają za kłopot, jutro dostanę zamówienie.

Czekam cały piątek. Zero informacji od kuriera, zero kuriera, a na stronie sklepu widnieje informacja, że zamówienie zostało zrealizowane, a paczka dostarczona dzień wcześniej. Znów telefon do firmy. Tym razem rozmawiałam z panem. Nie bardzo wiedział o co chodzi,bo w systemie wyraźnie ma napisane, że telefon został wysłany i ba, został przeze mnie odebrany. Byłam bliska rozpłakania się. Takie rzeczy mogą zdarzyć się dwóm osobom na ziemi, jedną z nich na pewno będę ja. Zostanę z kredytem na telefon widmo, który rzekomo odebrałam i będę sobie w innym świecie prowadzić rozmowy i robić zdjęcia. Po 10 minutach pan jednak doszedł do podobnego wniosku, który wysuwałam ja. Nie mam jednak telefonu. Kolejny raz zwariował system. On zaraz daje sygnał do magazynu i jako,że wysyłają do 21 godziny, zaraz telefon wyślą i będzie w poniedziałek.

Minął poniedziałek, minął wtorek i przyszła środa. Siostra zadzwoniła,że był kurier i przywiózł telefon. O dziwo w kartoniku znajdował się kupiony sprzęt. Naprawdę się zdziwiłam. Bo przez trzy kolejne dni telefon nie raczył przyjść do domu, a ponoć w piątek został ekspresowo wysłany. Jeszcze bardziej się zdziwiłam kiedy pobrano opłatę w wysokości 20 złotych za ekspresową dostawę w 24 godziny. Jako,że dość mocno mnie zabolała ta opłata,bo mój jeden dzień przeciągnął się  do 9 dni, postanowiłam złożyć reklamację. I tutaj usłyszałam,że w tej cenie jest gwarancja dostawy w ciągu 24 godzin od daty wysłania. A ona  w systemie widzi,że telefon został wysłany dopiero we wtorek. Co z tego,że tydzień później niż powinni. Zachowali 24 godziny. Nie chciałam pani mówić co ja myślę o tym ich systemie,ale co myślę to myślę. System napisał,że reklamacja w toku. A jak wiadomo z systemem się nie dyskutuje.

Telefon nie okazał się atrapą. Był i jest dość ładny i praktyczny w swoich funkcjach. Co prawda po drodze okazało się,że moja karta Sim na nim nie działa i muszę ją wymienić. Nie czytał też mojej karty pamięci, i tutaj też musiałam kupić nową. I teraz,ledwie po 2 tygodniach mam pełni działający telefon.

979d901768b79a9870ea8266c8679651

Ścieżka dźwiękowa- Florence +The Machine- How big,how blue, how beatiful

Advertisements

40 uwag do wpisu “Biednemu śnieg w oczy

  1. Zbych pisze:

    Będę szczery – mam wrażenie, że Ty masz jakiegoś permanentnego pecha jeśli chodzi o takie przygody. A ta firma gdzie kupowałaś to przypadkiem nie jakieś duża sieć sklepów „elektro” ? 🙂
    PS: Na południu też sypie śnieg, ale ciągle temperatura na plusie więc też nie jest biało

    Lubię to

    1. Snuję przypuszczenie,że z tym trzeba się urodzić i ja to właśnie mam 😉 Mam pecha do wielu rzeczy,ale chociaż jest zabawnie 😉
      Nie, elektro nie ma w nazwie. Sklep miałam sprawdzony,bo i pralkę, i lodówkę i telewizor tam był kupowany, i nieszczęsny aparat tak samo,zawsze bez problemów….
      U mnie ten śnieg jest sekundowy,ale dobrze,że jest;)

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Skoro tak, tym bardziej musiała to być pechowa wpadka przy pracy obsługi sklepu.
        PS: Z tego kabelka do aparatu to bym jednak tak łatwo nie rezygnował – może gdzieś się utrafi „z drugiej ręki” na jakimś internetowym portalu aukcyjno-handlowym.

        Lubię to

      2. Nie sądzę, jeżeli ktoś sprzedaje stary aparat to w całości, a części nikt nie sprzedaje, patrzyłam. Ale to bez sensu na ten moment. Muszę poczekać aż ceny tego aparatu spadną drastycznie i wtedy sobie kupię. Na razie to mi się nie opłaca. Tak sobie myślę,że tylko mi mógł zgubić się ten fragment kabelka, stąd nikt go nie sprzedaje;)

        Lubię to

  2. To jakaś klątwa telefonowa! 😉
    Ostatnio też kupiłam nowy – stary upadł tyle razy, że w końcu przestał właściwie działać. I też karta SIM okazała się za duża. No i mam nowy numer, bo nie chciało mi się dopłacać za wymianę na mniejszą, po prostu kupiłam w kiosku nową kartę.

    Lubię to

  3. O matuchno! Rzeczywiście z tym telefonem to miałaś przeprawę przez mękę, ale najważniejsze, że jednak doszedł w jednym kawałku i ten co chciałaś! Pozdrawiam 🙂

    Lubię to

  4. Blueberry pisze:

    U nas dopiero wczoraj posypało, ale za to od razu człowiekowi się lepiej na duszy zrobiło w tej bieli 🙂 Choć niestety, temperatura nie sprzyja (wszak dopiero listopad) i wszystko powoli spływa.

    Współczuję takich przejść ze sprzętem :/ Choć to już chyba tak jest ze złośliwością elektroniki. Ostatnio mojemu mężowi zepsuł się telefon, oczywiście tuż przed wakacjami. 2,5 roku wytrzymał, a sprzęt z dość wysokiej półki – wytłumacz informatykowi, że ma kupić sobie gorszy :p Kolejny model zakupiony od razu, bo my jeszcze w erze telefonów na kartę żyjemy (50 zł za 3 miesiące, internetu mam po uszy z pakietów itd., tylko, że na telefon trzeba wydać jednorazowo większą kwotę). Oby ten wytrwał trochę więcej, bo żyjemy w czasach, kiedy telefon kosztuje podobnie co mały komputer :/ Ze starego udało się sprzedać tylko wyświetlacz – zawsze trochę pieniędzy w kieszeni 😉
    Teraz tylko czekam co z moim – niedawno minęły mu dwa lata i bardzo go lubię, choć on nie lubi mrozu i potrafi nieźle zwariować przy takim wykorzystywaniu.

    W tej całej sytuacji przynajmniej jeden plus – budujesz sobie własnie historię kredytową, łatwiej w przyszłości będzie dostać większy kredyt np. na mieszkanie 😉

    Lubię to

    1. No taki plus 😉 Chociaż na poważnie byłam przekonana, że zostanę z tym kredytem bez telefonu, bo system uznał,że go odebrałam… Wtedy nie wiem co bym zrobiła 😉
      ja mam abonament na firmę, chciałam ostatnio przejść na kartę, ale tata uznał,że skoro wszyscy są na firmowym rachunku to też mam przejść i przeszłam. Tyle,że te terminy są irytujące, bo rzadko kiedy telefon chce wytrwać tyle czasu co umowa przewiduje…
      U mnie dziś śniegu nie ma. Za to lekki mróz, no,ale pewnie jak będzie cieplej,będzie śnieg.

      Lubię to

      1. Blueberry pisze:

        Termin faktycznie z kosmosu. My mamy zapasowego Samsunga Solida – stary, ale wodoodporny, dość pancerny i baterię trzyma bardzo dlugo. I dalej działa, tylko w funkcję ubogi…

        Co do dostawy zamówiłam sobie sweter. Niestety główny magazyn we Francji mają, po tygodniu dalej go nie wysłali stamtąd :F

        Lubię to

      2. Taki zapasowy też mam, ale niestety to opcja solidna,ale aparat ma tragiczny, co nie dziwi biorąc pod uwagę fakt,że ma z 9 lat 😉 Ale im mniej funkcji tym lepsze działanie i dłuższe…
        Mi kiedyś z Asosa przywozili coś przez Ukrainę, czekałam 5 tygodni 😉

        Lubię to

      3. Zbych pisze:

        Solidy są niezniszczalne 🙂 Użytkowałem dwa, z czego jednego mam do tej pory – ma ponad 6 lat i wszystko śmiga bezproblemowo, a bateria trzyma spokojnie kilka dni. Jedyne co w nim nawala to radio – permanentnie „gubi sygnał” i nie da się z niego korzystać.

        Lubię to

      4. Blueberry pisze:

        Myślę, że akurat radio jest tym, co ostatnie nam potrzebne w takim telefonie 😉 Ważne, żeby zadziałał gdybyśmy np. wywrócili łódkę na jeziorze i musieli wezwać pomoc.

        Lubię to

      5. Zbych pisze:

        Mój kilka razy skąpał się całkowicie w błocie – płukałem go potem zwyczajnie pod kranem i zawsze działał 🙂 Ja go czasem użytkuje do tej pory, bo ma bardzo dobrą funkcję „wyciszanie tła” podczas rozmowy. Mam taką pracę, że od czasu do czasu jeżdżę po budowach i to jest niezastąpione gdy obok coś kują czy zajeżdżają szlifiarke :). Kiedyś posiadałem telefon z podobną funkcją innej firmy, ale mimo że bardziej wypasiony model to działało to dużo gorzej niż w staruszku Solidzie.

        Lubię to

  5. katasza pisze:

    Co za złośliwość ze strony aparatu! Jeszcze można by spróbować znaleźć części z używanego, który się komuś zepsuł albo zniszczył, a kabelek został.
    Teraz coraz więcej telefonów ma niewymienne baterie, ja obawiając się, że bateria padnie, a telefon będzie jeszcze dobry, wolałam taki z wymienną. Tylko pytanie, czy jak ona padnie, baterie na wymianę ciągle będę dostępne… Ale w razie czego ciągle trzymam sprawne starocie, kiedyś przez kilka miesięcy chodziłam ze starą nokią mamy. 🙂
    Informacje od sklepu równie rzetelne jak od mojego sklepu z grzejnikami, tylko że tam część zamówienia dostałam, tylko reszta zaginęła w akcji i przez ponad tydzień już, zaraz, w tej chwili miała być wysyłana. A rejestrowanie się na stronie i sprawdzanie statusu zamówienia miało tyle sensu, że już dawno wszystko mam, a ono nadal „oczekuje”…

    Lubię to

    1. No właśnie nigdzie nie mogę znaleźć samego kabelka, a jak ktoś sprzedaje np na Allegro to nie sprzeda mi samego kabelka,skoro sprzedaje cały aparat bo wiadomo,wtedy kto inny nie naładuje telefonu. A samej ładowarki nie widziałam. Zresztą ten kabel nie jest częścią ładowarki,tylko aparatu. A jak komuś padł aparat to raczej sprzedaje ładowarkę jedynie….
      Tamten telefon dostałam od siostry bo ona wymieniała i mi podarowała, ale szczerze mówiąc od początku mi się nie podobał,bo dziwnie się ładował. Potrafił po całej nocy ładowania z 20 % zejść na 8 %, a potem w 3 minuty dojść do 90 %. I w zasadzie nigdy nie wiedziałam, ładuje się czy nie? 😉
      Sklep mnie zawiódł, mogą jeszcze naprawić tę sytuację przyjmując reklamację i oddając 20 zł. Niby mało,ale naprawdę uważam,że to przesada bym płaciła za ekspresową usługę. Tym bardziej,że w dniu kiedy kupowałam dostawą pocztą była darmowa i niby miała trwać 3 dni maksymalnie…

      Lubię to

  6. kobietanaszpilkach pisze:

    no nie ….. faktycznie pech ja też bez telefonu mój też padł zwariował i wszystko mam taką starą nokie i szukam nowego właśnie bo moja umowa również o rok się wydłużyła brrrr……

    Lubię to

      1. Huawei Mate S w zasadzie poza tatą wszyscy mają tę markę w domu i wszyscy są zadowoleni i widzę,że mieli rację namawiając mnie na nią 😉 Teraz ja mam najnowszy model w domu, i wszyscy chcą robić nim zdjęcia;)

        Lubię to

      2. Ja nie zdecydowałam się na tą markę, bo gdy kupowałam telefon ona dopiero co weszła na rynek. Bardzo popularne są te telefony i póki co nie słyszałam o nich żadnej negatywnej opinii a właśnie same plusy, zwłaszcza o aparacie 🙂 Może następnym razem się zdecyduję 🙂

        Lubię to

      3. Moja siostra przetarła szlaki i szczerze mówiąc jej zazdrościłam od początku,bo ja męczyłam się z Lumią okropnie. A tak lubiłam Nokię. a tu taki klops. Po roku użytkowania trzy różne telefony tej marki u mnie w domu nie miały awarii, więc chyba dobrze to rokuje:)

        Lubię to

      4. Ja miałam chrapkę na Nokię, bo uwielbiam ich audio. Niemal codziennie słucham muzyki w telefonie a oni wybitnie potrafią wydobyć dźwięk z mp3 🙂 I super się słucha muzyki, jest naprawdę spora różnica od innych marek. Ale troszeczkę mnie speszył ten system i ostatecznie zrezygnowałam.

        Lubię to

  7. A i u nas śnieg:)
    I właśnie takie przygody powodują, że jakoś od 2 lat przymierzam się do kupienia telefonu, a tymczasem używam jakichś starych, nie do końca popsutych Nokii XD I ja pewnie wybrałabym totalnie dno XD

    Lubię to

  8. Też miałam w tym roku przeboje z telefonem. Chciałam kupić jeden, zamówiłam go a po miesiącu czasu okazało się, że jednak nie mają w magazynie tego telefonu. Później zamówiłam drugi a po tygodniu wyświetlacz przestał mi działać. Ale Twoja historia jest…okropna :/ jak oni szanują klienta? Wystawiłaś im złą opinię na stronie? W ogóle co to za sklep?

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s