Angina dzika

Mam idiotyczne wyrzuty sumienia. Wyrzuty sumienia, że choruję i cierpię. Tak, wiem,jestem idiotką. Idiotką do kwadratu. Ale wiecie takie wyrzuty są minusem pracy w rodzinnym biznesie. Bo zostawiłam tatę z pracą. A akurat tej pracy jest nadmiar. Tak,tak,wiem,że to mój tata podzielił się ze mną swoimi bakteriami. Sam mi wyhodował ta zacną anginę, ale mimo wszystko mój podły nastrój potęguje kiepskie anginowe samopoczucie. Co prawda tatko mówi,że mam sobie zdrowieć,nie martwić pracą i wyleczyć do końca,ale wiem jaki to ciężki tydzień pracy akurat się toczy. A ja byczę się w piżamie, oglądam,czytam,nic nie robię,na zmianę ze śpię. O ironio, w czwartek rano mówiłam sobie-marzę o wolnym. Jak ja marzę o wolnym. Jak mnie irytuje ten październik. Nie chcę iść do pracy. I bach, nie będę już marzyć o niczym,bo nie daj dobry Boże,spełnisz moje marzenia.

Mam wrażenie, że ktoś ważny przeczytał moje lutowe narzekanie na smak antybiotyków. I ten ktoś ważny sprawił,że antybiotyki mają jeszcze gorszy smak. Jedzenie ich razem z ciastem. Toną ciasta,ciasteczek i innych słodkości nie przynosi efektów. Do tego za karę muszę jeść je dwa razy częściej niż inni dorośli. Bo za chuda jestem i muszę brać mniejsze dawki,ale częściej. Jeszcze jeden fragment tabletki i nie wiem co zrobię. Eksmituję samą siebie w kosmos. Ktoś chętny by zjeść pozostałe tabletki za mnie? Jak sądziłam. Odważnych brak.

Sama nie wiem czy lepiej chorować samotnie, czy bardziej rodzinnie? Samotnie było samotnie, nieco nudno, trochę niepewnie, i chwilami męcząco. Ale nie tak męcząco jak rodzinnie. Moja mama 20 razy na godzinę pyta się- i jak, lepiej? A kiedy mówię 18 raz w ciągu godziny, tak samo, to słyszę narzekanie, że musi być lepiej,a  skoro nie jest,to jest źle. Co chwilę też słyszę- chcesz jeść/pić? Nie,nie chcę,bo kwadrans temu jadłam,mam trzy kubki herbaty obok. Ale to pytanie pojawia się co chwilę. Tak jakby ilość zjedzonych kanapeczek miała wpływ na zmniejszenie się ilości bakterii. Ciągle też słyszę-nie chodź, leż. Czemu nie leżysz. Nie wychodź z pokoju. Nie otwieraj okna. A za moment-czemu nie otwierasz okna? Od tego się choruje. Wstań, wyjdź z pokoju. Nie można tak leżeć. Uff, może się pogorszyć od nadmiaru troski. Albo i nie troski. Bo mama ciągle mówi- tylko mnie nie zakaź(staram się), obyś mnie nie zakaziła(no mówię,że się staram). nie chcę anginy(a ja chciałam?), a w ogóle to skąd ją wzięłaś? (darmo dawali, to wzięłam by się zmarnowała). Nie, mama jest urocza. Ale jej troska chwilami zamienia się w coś bardzo irytującego. A mój brat sam z siebie kupił moje ulubione bułki. A tata jogurciki. I babcia dzwoniła zapytać o zdrowie. Najpierw się obraziła,że jej nie powiedziałam w niedzielę o anginie. Przyjechałaby zrobić obiad. I budyń z jabłkami i czekoladą. Naprawdę to powiedziała. Budyń. I ciocia z dobrą radą. O, i siostra zza granicy. Widzicie jak mnie lubią. Wystarczy mieć anginę.

Nie,nie lubię anginy. Zapomniałam jak to boli, jakie to paskudne uczucie. W ogóle nie lubię chorować poważniej. Tak,że nie muszę leżeć i odpoczywać. Ja nie potrafię odpocząć nic nie robiąc. Męczę się okropnie. Nie chce mi się czytać, oglądać i spać. Godziny się wloką niemiłosiernie. Nie znoszę leżeć w ciągu dnia, to dla mnie męczarnia. Nie znoszę być zamknięta w czterech ścianach i nie mieć co z sobą zrobić. Od zawsze tak miałam. Owszem lubię posiedzieć z książką i kubkiem kakao. Ale kwadrans, góra dwa. A nie 48 godzin. Czuję się jak w więzieniu.

Jutro idę do lekarza na kontrolę. Mam nadzieję,że dostanę miłe wieści, że zmiany się zmniejszają, że wszystko zmierza ku dobremu i zdrowieję.  Chociaż chwilowo ciężko mi w to uwierzyć.

d462b813aa5a6548a7b05a357ca7c8c6

Ścieżka dźwiękowa- The Strokes-15 minutes

 

Advertisements

47 uwag do wpisu “Angina dzika

  1. Angina to jest potworne paskudztwo. Kiedyś łapałam ja przynajmniej 2 razy do roku. Na szczęście dawno jej nie miałam i mam nadzieję, że mieć nie będę.
    Dużo pij letnich płynów. A do jedzenia polecam przecierane zupy – najładniejsze dl gardła 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. na dziś mam krem z cukinii, ale jakoś fankami zup nie jestem,no,ale się poświęcę na te parę dni.
      Jako dziecko miałam parę razy anginę,ale zawsze wirusówkę, taką łagodniejszą,szybciej mijała. A ta ropna dosłownie zwala z nóg:(

      Polubione przez 1 osoba

  2. Faktycznie, tym wpisem z lutego mogłaś zaszkodzić nam wszystkim i teraz antybiotyki będą smakowały jak trawa 😛 albo coś gorszego, ale o tym na blogach nie wypada pisać.
    I naśladując Twoją mamę – i co, lepiej ci? 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Zbych pisze:

    Cóż… zestawiając ten najnowszy post w poprzednim nasuwa się jeden wniosek – „lepsze jest wrogiem dobrego”. A z tym wymodleniem rodzinnego zainteresowania to myślę że coś w tym jest… jak to mawiała moja ś.p. babcia : „trzeba uważać o co się prosi, bo Bóg czasem te prośby spełnia – dla żartu”. I przy tym zawsze tak mrugała porozumiewawczo okiem że nie dało się nie roześmiać.
    Z tymi antybiotykami rzeczywiście taka smakowa porażka? Cóż, ja expertem w tym temacie nie jestem bo zazwyczaj łykam coś przepisanego przez lekarza raz do roku albo rzadziej. Jednak jakoś tak zawsze szybko przelatują przez gardło, że jakbym miał się zastanowić nad ich konkretnym smakiem to nie mógłbym nic stwierdzić.

    Polubione przez 1 osoba

    1. No ja mam ten problem,że nie potrafię połknąć dużych tabletek, i cóż, muszę je dzielić na mniejsze kawałki. A antybiotyki to zazwyczaj wielkie tabletki i podzielenie ich na pół i tak nie niweluje ich wielkości. I jak je rozkruszam to niestety smak czuję:(
      No faktycznie, sama nie wiem co jest lepsze, złoty środek byłby najlepszy:)

      Polubione przez 1 osoba

  4. Idiotką jak idiotka…ja jestem nią tak samo, w takim razie, bo nieraz, zwijam się z bólu, umieram wręcz i mam wtedy wyrzuty sumienia, że umieram i że nic nie robię, że gdzieś tam moje obowiązki np. w pracy leżą odłogiem…także, w pełni cię rozumiem XD
    Ja lubię chorować ze swoim mężem. Nawet jak oboje zgonujemy, to jest zabawnie:)
    I powodzenia w zdrowieniu, szybko wracaj do zdrowia! :*

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dokładnie, ja mam np wyrzuty sumienia wobec pani w kiosku,bo ona pewnie się denerwuje czemu nikt nie przyszedł po gazety które odkłada dla mnie. Niby są opłacone,ale brat nie dał rady podejść,mamie się nie chciało,i teraz myślę,że ona myśli,że ze mną na poważnie źle. No to bardziej chore niż migdałki. A wobec taty to mam wielkie wyrzuty sumienia. Chociaż wiem,że zero przydatności ze mnie chwilowo nie ma.
      Grupowe chorowanie przerabiałam w lutym, chociaż się wspieraliśmy:)
      Dziękuję:)

      Polubione przez 1 osoba

      1. I to właśnie rozumiem, właśnie takie coś…wydaje się głupie, ale nie daje spać wręcz, bo to było zobowiązanie. Człowiek chce być słowny, no nie?:)
        Hah, na pewno było wesoło:)

        Polubione przez 1 osoba

      2. Dokładnie, to taka głupota, gazeta opłacona, mogłabym nie przychodzić cały miesiąc i nie ma problemu. A ja dręczę się drugi dzień co też ta pani sobie o mnie pomyśli na mój temat ? Jutro muszę wysłać brata do kiosku,bo naprawdę wpadnę w obłęd:)
        Było wesoło, ale nie chciałabym tego powtarzać, jak zostają w domu trzy zombie jest groźnie:)

        Polubione przez 1 osoba

  5. Katarina pisze:

    Jeszcze taki się nie urodził, coby każdemu dogodził…
    Zdecyduj się, czy wolisz jednak chorowanie samotne ( ostatnio Ci przeszkadzało:P) czy troskę rodziny-jeżeli wolisz wersję A, wywieś na drzwiach pokoju kartkę „Wylęganie w toku,nie wchodzić”, jeśli wolisz wersję B- polecam kartkę „Czym chata bogata, właźcie śmiało”:)
    A co do wyrzutów sumienia- to pomyśl, czy przydałabyś się w pracy będąc w fazie „leżę&zdycham”?
    Za dużo się zamartwiasz, za dużo myślisz, wyluzuj trochę.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Marudzę bom chora;) I mogę sobie w miarę bezkarnie pomarudzić i ponarzekać 😉 I zamierzam to wykorzystać, tak by potem zdrowa i na luzie wejść w listopadową szarugę i się nią cieszyć 😉
      A pomysł na napis dobry, bardzo dobry. Chwilowo jestem za opcją numer 1 😉

      Polubione przez 1 osoba

      1. niestety. Tego to się boję, bo ja z tych co zanim wezmą lek to sprawdzają skutki uboczne. I z chorobami tak samo, od razu myślę o powikłaniach… Ale mam nadzieję,że w porę zareagowałam i nie będzie kłopotów.

        Polubione przez 1 osoba

  6. katasza pisze:

    Przyłączam się do opinii, że z chorego człowieka pożytek w pracy i tak jest średni. Chociaż ja zwykle do pracy chodziłam taka nie do życia, a na zwolnieniu od razu było lepiej i trochę mi było głupio. 😛
    Z tego, co mi się wydaje, angina może zostawiać niefajne powikłania, więc u Ciebie nie ma dyskusji, lepiej się na trochę wyłączyć z życia.
    Fajnie, jak ktoś się troszczy, ale nadmiar troski też może wykończyć. 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Gdybym pracowała w innej firmie,to już w czwartek bym wzięła wolne, bo czułam,że coś się zacznie-ale myślałam,że to zatoki się wzmogły. A wiadomo u ojca siedziałam do końca, choć w piątek nie wiedziałam z kim rozmawiałam….
      Niestety brat za dokładnie wszytko wytłumaczył, nerki,serce, niestety zatoki znowu. Boję się,że do pracy wrócę po 1 listopada dopiero….

      Polubione przez 1 osoba

    1. Moja babcia gotuje jabłka-połówki, w wodzie z cukrem, cynamonem,goździkami i kawałkiem skórki pomarańczowej,do zmięknięcia. Robi standardowy budyń. Jabłka odcedza, w te połówki po gnieździe nasiennym wkłada budyń, jeszcze ciepły posypuje tartą czekoladą i się zajada.;) To taki litewski sposób, prababcia robiła domowy budyń na żółtkach,babcia z proszku :)ale jest to naprawdę pyszne:)

      Polubione przez 1 osoba

      1. a zapomniałam, tam się jeszcze przed budyniem wsadza konfiturę wiśniową w tę jabłkową dziurkę. Moja babcia niezbyt dobrze gotuje, ale parę deserów robiła dobrych, na przykład ten. Kurcze aż muszę zrobić, to taki rodzinny deser mojej prababci,nie wiem skąd oni to wzięli,ale to jest naprawdę pyszne 😉

        Polubione przez 1 osoba

      2. Zbych pisze:

        No nieźle… tak w ogóle to powinnaś przed umieszczaniem opisu takich delicji zrobić „spoiler alert” 🙂 Jak wchodzę na Twojego bloga kulinarnego to jestem zawsze przygotowany – nigdy na głodniaka. A tutaj zostałem wzięty z zaskoczenia….

        Polubione przez 1 osoba

      3. wybacz, wybacz 🙂 Ale teraz sama zrobiłam się głodna. Tego deseru od 6 lat nie jadłam. Wtedy to babcia ostatni raz mi go zrobiła, akurat miałam grypę. Teraz muszę zrobić koniecznie, to takie chorobowe danie-nie wiem czemu ?;)

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s