Witam październik,żegnam wrzesień

Minął wrzesień.Gdzie i kiedy? Ostatnie 30 dni zlały się w jeden. Czuję,że przegapiłam ten uroczy miesiąc. Pracy było zdecydowanie za dużo,w ogóle wpadłam w taki kierat-dom-autobus-praca-zakupy-oglądanie postępów remontu-autobus-zmęczenie-chcę spać. I tak nowa.Ten miesiąc był pogodowo piękny,powiem Wam w sekrecie,że udało mi się  nawet odrobinkę opalić. Dzień dnia spędzałam czas w ogrodzie,ciesząc słońcem i po prostu,upałem. Deszczowych dni było dwa.Tak,tylko dwa dni były nijakie.Nijakie jak moje samopoczucie przez ten miesiąc. Katar,okropne bóle zatok, towarzyszyły mi niemalże każdego dnia. Moje wieczne poczucie przeziębienia kontrastowało z tą przepiękną  aurą,nie pamiętam tak słonecznego września. Z mojego postanowienia o ciekawym spędzenia weekendów niewiele wyszło.Zwiedzałam kolejne sklepy z wyposażeniem wnętrz,podejmowałam życiowe decyzje i rozstrzygałam kosmiczne dylematy-jaką lampę wybrać? Która bateria łazienkowa będzie lepsza? Z jakiej strony postawić komódkę? To są naprawdę zaskakująco poważne problemy. Raz udało mi się w niedzielę zrobić coś w miarę ciekawego. Był to wypad na Żuławy i kulinarny festiwal. Co prawda wszystko zostało błyskawicznie wyjedzone, ale pajda wiejskiego chleba ze smalcem i ogórkiem,czy też smalcu z chlebem zaliczona. Moje życie kulturalno-pozadomowe zamieniło się w spacery przy muzyce. Towarzysko było nijako.Byłoby jeszcze gorzej,ale rzutem na taśmie spotkałam się z moją kuzynką,która na chwilę wróciła do domu. Na co dzień uczy się w całym świecie,Francja,Japonia… Teraz znów wyjeżdża,bliżej,bo do Poznania.Na szczęście tapicer przywiózł tamtego poranka zamówione kanapy,mogłyśmy więc rozmawiać na miękko i nadrabiać półroczne zaległości w kontaktach twarzą w twarz. Zupełnie nie wiem jak minęły 4 godziny. Z miłymi ludźmi,czasu się nie liczy.  Damsko -męskich spotkań brak. Aczkolwiek nie czuję się z tego powodu kiepsko. O jejku,chyba robię się prawdziwą solistką,samodzielną kobietą. Taką co skręca szafy. Ten miesiąc był więc przepełniony pracą,dojazdami,remontem,zapchanymi zatokami i nerwami. Ale były też i miłe chwile. Zmieniłam fryzurę, skoro zmieniło się mieszkanie,czas zmienić coś na głowie. Kupiłam fantastyczny jesienny płaszczyk w mojej ukochanej czerni. Do tego za 1/3 pierwotnej ceny.

Na czytelniczym liczniku 13 pozycji.Aczkolwiek wybierałam książki objętościowo pokaźne.Dwie pozycje Orhana Pamuka,które całkowicie skradły mi serce i sprawiły,że przestałam sprawdzać czas podczas czytania. Do tego dwie książki Irvinga, i dwie książki,które miło czytało się w autobusie- Iny Lorentz. Co przechodzi do hitów i kitów?

Kitem będzie….No właśnie,ciężko wybrać bo czytałam naprawdę dobre książki. Kitu nie mam. Mam jedynie książkę,która nie spełniła w pełni moich oczekiwań,ale nie była okropna. Syndrom starszej siostry.Nie wiem może do mnie do końca nie trafiła bo jestem młodszą siostrą?  Nie,no wróć, mam młodszego brata,czyli bywam i starszą siostrą. Ale nie mam młodszej siostry,więc już się pogubiłam. W każdym razie ta książka jest zbyt przewidywalna, ot,poznajemy bohaterów,najpierw im się powodzi,potem są problemy, a potem happy end. Zbyt przewidywalne,ale miło się czyta w autobusie. Nie jest zła,ale nie porywa.

Plusy. Miałam problem. W tym miesiącu przeczytałam praktycznie same dobre książki.Na pierwszy ogień wystawię kobietę. Jako,że jest to jedyna dama w zestawieniu plusów,należy jej się pierwszeństwo. Tą damą będzie Natasza Socha i Rosół z kury domowej. Niby komedia,niby historia z dużą dawką humoru,ale jednak za garnkiem z rosołem dzieją się prawdziwe dramaty. Książka pokazuje losy Wiktorii,wykształconej,domowej kury,której mąż postanowił wymienić ją na nieco nowszy model.Wiktora po latach zajmowania się mężem i domem nie ma pomysłu co dalej robić z życiem. Wyjazd do Niemiec i poznanie kobiet w takiej samej sytuacji jest impulsem do zmian. Ta książka może być początkiem rozmyślań o feminizmie,roli kobiet, granicach poświęcenia i własnej godności.

Dlaczego kura? Dlaczego nie kaczka albo inne zwierzę? – Może dlatego, ze życie kury jest w sumie dość nudne. Dziobanie, oddanie kupra kogutowi, wydalenie jaj.

Następnie polecam  książkę Orhana Pamuka,mojego ulubionego ostatnio autora.Jego nowa książka,Dziwna myśl w mojej głowie,dosłownie skradła mi serce. Pamuk opowiada o Turcji, a pięknie opowiada. Mevlut to jeden z ostatnich sprzedawców w Stambule,buzy i jogurtu. Mevluta poznajemy jako młodzieńca i towarzyszymy aż do starości. Mevlut jest zwykły człowiekiem,ale jego życiowa historia jest fascynująca. Fascynują w swej prostocie.  Ta obszerna książka-ponad 700 stron,jak to zwykle u Pamuka bywa,czyta się niemalże sama.Mevlut razem z nami dojrzewa,staje się mężczyzną i pokazuje nam zmiany w Stambule. Nie tylko te dotyczące miasta i jego przestrzeni,ale i ludzkiej mentalności. Jak dla mnie jedna z najlepszych książek jaką czytałam w tym roku.

I już kiedy wypowiadał te słowa, zrozumiał, jak trudno jest zarazem mówić prawdę i pozostać szczerym.

Teraz będzie jeden autor i jego dwie pozycje. Nie potrafię wybrać tej lepszej,stąd też są dwie. John Irving,nie jest to autor,którym każdy się zachwyci i którego mogę polecić każdemu. Jego się albo kocha,albo nienawidzi. Ja go uwielbiam,choć rozumiem tych,którzy uważają,że jego twórczość to tania pornografia i bazowanie na prymitywnej sensacji. Owszem,to nie są łatwe książki, potrafią zirytować,ale w tym ich cały urok. Jakie tytuły będę polecać? Świat według Garpa i Hotel New Hampshire. Pierwsza książka to historia życia S.T.Garpa, pisarza. Garp nie ma prostego życia,już moment jego poczęcia jest oryginalny. A potem jest coraz ciekawiej. Czytałam i zachwycałam się każdym kolejnym zdaniem. Aż do finału. Finału, które zaskakuje.

Człowiek rozwija się tylko kończąc jedno, a zaczynając drugie.

Hotel jest inny, zupełnie inny,choć w sumie podobny. To historia życia pewnej rodziny,która postanawia w starej szkole otworzyć tytułowy Hotel New Hampshire. Początek nowego, rodzinnego biznesu. to początek nowego życia. Oczywiście nie jest to bajka,nikt tu nie kupował zrujnowanej chaty na Mazurach i nie odnalazł szczęścia smażąc konfitury. Hotel, to czarna komedia. Humor, erotyzm, dramaty,tysiące emocji. Raz bawi do łez, raz szczerze wzrusza, raz przeraża, raz odrzuca,raz przyciąga. Hipnotyczna? Zdecydowanie.

Być wypchanym to najlepsza namiastka życia – stwierdził.

Mario Vargas Llosa i Święto Kozła. To książka, która odciska wyjątkowe piętno na czytelniku. Jest drastyczna, pełna brutalności i realizmu. Llosa opowiada historię Uranii, córki komendanta w czasach dyktatora. Ilość krzywd jakie doznała nie goją się mimo upływu lat. Wręcz przeciwnie, powrót do nich po latach boli jeszcze bardziej. Nie polecam jej czytania kiedy ma się paskudny nastrój,nie jest to lektura do poduszki-opisy tortur są bardzo brutalne. Ale jest to książka o tym do czego zdolny jest człowiek. Książka przestroga.

(…)czas jakby potęgował gmatwaninę zdarzeń, w której pojęcia „przedtem”, „teraz” i „potem” były pozbawione logicznego następstwa, pozostawał tylko zamęt.

W tym miesiącu obejrzałam też 3 filmy. Słownie trzy. Naprawdę podbijam swoje statystyki. Do tego wszystkie trzy filmy były po prostu cudowne i chętnie bym obejrzała je ponownie. Ale tym jednym,jedynym, który najbardziej mnie zauroczył był stary film, no może nie jakoś wyjątkowo stary, ale oglądałam go w jedyny deszczowy dzień, dokładnie w niedzielnie popołudnie. Jadłam stekowe frytki i na koniec się po prostu rozryczałam. O jakim tytule mowa? Czułe słówka. Matka i córka. Matka jest nieco apodyktyczna, ma zupełnie odmienne poglądy na życie. To pcha Emmę do szybkiego zamążpójścia, poświęcenia siebie dla dzieci i rodziny. Ich relacja podszyta jest uwielbieniem matki do samej siebie. Ale jak w życiu,wszystko się zmienia gdy w rodzinie pojawia się choroba. Bardzo prawdziwa,wzruszająca, ale nie ckliwa historia. Po prostu,życie. Do tego wspaniali aktorzy i prawdziwe emocje.

z18391647q-czule-slowka

 

37311-oh-hello-october

Ścieżka dźwiękowa- Fiona Apple- Limp 

Advertisements

51 uwag do wpisu “Witam październik,żegnam wrzesień

  1. Sama też nie wiem, jakim cudem mi wrzesień zleciał, ale u mnie tak było głównie przez urlop spędzany w górach. Blisko 2 tygodnie wędrówki zawsze zlatuje nieprawdopodobnie szybko:)
    Hah, pajda ze smalcem na jakimś festiwalu musi być zaliczona każdego roku XD
    I rety, kocham Pamuka ^^ Od kiedy przeczytałam jego „Śnieg” parę lat temu wpadłam w jego prozę na dobre i każdą nową książkę wydaną w Polsce witam z radością:) Dziwna myśl w mej głowie też dość niedawno mnie porwała i mimo sporej objętości, została pokonana bardzo szybko 🙂
    Llosa i Irving…cóż. Też moi ulubieńcy XD

    Lubię to

    1. Ja Dziwną myśl w chyba 3-4 dni przeczytałam,nie mogłam się oderwać, chociaż to książka nieco inna w porównaniu z jego innymi książkami. Ostatnio czytałam chyba z 4 jego książki, i Myśl jest chyba najbardziej porywająca, chociaż w zasadzie historia wydaje się z pozoru najbardziej banalna z tych banalnych 🙂
      wszelkie wypady zazwyczaj mijają za szybko. Co innego czekanie na nie-to się dłuży wręcz niemiłosiernie;)

      Lubię to

      1. Bo okazuje się, że opisywanie pozornie prostych, banalnych rzeczy…bywa sztuką. A w ogóle czytałaś jego „Stambuł”?
        Hah, zdecydowanie, czas wtedy staje wręcz.

        Lubię to

  2. katasza pisze:

    Lubię Llosę – nie wszystko, ale tak ogólnie jestem na tak. W przypływie odpowiedniego nastroju muszę sięgnąć po Święto Kozła. Pamuka jakoś mniej, może chodzi tylko o to, że umiejscowienie akcji mniej mnie pociąga.
    Ja dla odmiany doszłam do wniosku, że nie jestem samowystarczalna i potrzebuję kogoś, kto mi będzie nosił ciężkie rzeczy. Lamp nie chciałam na razie szukać, ale będę musiała, żeby mi to panowie sprawnie powiesili…

    Lubię to

    1. Od czegoś jest instytucja brata, dobry brat wniesie wszystko 😉 a jak da mu się kawał ciasta to nawet nie marudzi 😉
      Jakąś wielką fanką Turcji nie jestem, a muszę przyznać,że wszystkie jego książki po prostu pożeram jak nałogowiec 😉

      Lubię to

      1. katasza pisze:

        O ile jest pod ręką. 😉 Ja na razie wykorzystuję tatę, a raz, gdy miałam do wniesienia trochę rzeczy, akurat trafił się pomocny sąsiad. 😛
        U Pamuka na jednej pozycji nie poprzestałam, więc też mogę powiedzieć, że trochę polubiłam, ale pożerania jednak nie pamiętam. 🙂

        Lubię to

  3. Ta książka o kurze domowej – na pewno jej poszukam. Nie żebym była w takiej sytuacji, ale myslę, że dobrze będzie przeczytać o kobiecie, która musiała zacząć żyć trochę na nowo i samodzielnie 🙂

    Lubię to

  4. Ja nie przeczytałam żadnej książki. 😛 Za to mój październik od początku wygląda nieco jak Twój wrzesień – zwłaszcza końcówka „chcę spać”. I tak cholernie ciężko mi w pracy wysiedzieć. Wrrr…

    Lubię to

  5. To prawda, z ciekawymi ludźmi czas sam ucieka nie wiadomo kiedy 🙂
    eh, kiedy Ty masz w tym wszystkim czas tyle czytać 😮 u mnie w tym roku jest tak kiepsko, że przez 9 miesięcy mam 2x tyle co Ty w samym wrześniu 😮

    Lubię to

  6. Zbych pisze:

    Zapewniam Cię że nie tylko Tobie wrzesień zleciał jak z bicza – ja to się zastanawiam gdzie się całe lato podziało bo przecież jeszcze niedawno był czerwiec…
    Dzięki za „minirecenzje” – bardzo zaciekawił mnie ten „Rosół…” bo to może być dowcipnie napisane a na krajowym rynku takich błyskotliwych, nieco cynicznych ale lekko napisanych pozycji jak na lekarstwo. A co do Pamuka to mam wrażenie że bardzo duża zasługa w pozytywnym odbierze jego dzieł nad Wisłą przypada na dwie Anny (Polat i Sulimowicz) – których przekłady, szczególnie licznych i przesadnie rozbudowanych opisów, na polszczyznę to majstersztyk.

    PS: Nowa fryzura ? Ale chyba nie na zapałkę? 🙂

    Lubię to

    1. nie,nie, jak najbardziej włosy mam i to sporo;)
      oczywiście tłumaczenie jest cudowne, dużo daje, dodaje magii 🙂
      jeszcze niedawno zastanawiam się czy wziąć udział w tej czerwcowej imprezie kulinarnej, a tu przyszła informacja o świątecznej edycji, kiedy to minęło? Nie wiem.

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        OK, bo tak sobie pomyślałem, że jakieś radykalne zmiany, przy takiej krótkiej fryzurze jaką posiadasz, muszą iść w stronę minimalizmu 🙂

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s