Po łokcie

Po łokcie jestem zajęta. 1 październik w sobotę, tę sobotę oczywiście. Tymczasem my jesteśmy w lesie. W wielkim lesie. Zgłosiliśmy nawet możliwość odwleczenia ostatecznej przeprowadzki na przyszłą środę. Kuchni wciąż brak,ponoć ma być montowana w piątek. Połowa mebli dalej w kawałkach. W łazience nie ma szafek,czekają na fronty.Zaczynam żałować,że zdecydowałam się akurat na ten rodzaj frontów. Mogłam wziąć takie na które czeka się dwa dni.A nie dwa miesiące. Ale chciało się błyszczeć,to trzeba cierpieć. Na szczęście jest już garderoba, można włożyć tam nieco ubrań. Można,i nie można.Bo garderoba robi za składzik remontowych nadwyżek. Ot,farba, nieco podłogi, 2 metry listwy, 16 kafelek… Może jakąś wyprzedaż zrobię? Nie muszę zapraszać sąsiadów,wiedzą gdzie nas szukać. Miałam sąsiedzkie wizyty. Jedną panią zaintrygowały żaluzje, wpadła jak do siebie, aż się wystraszyłam.Zajrzała w każdy kąt,zachwyciła się wszystkim,chociaż akurat tego dnia niewiele było do podziwiania. Żałowała,że swoje nowe mieszkanie urządziła byle jak. Ciągle dopytywała skąd miałam pomysły i wiedzę.Sama nie wiem skąd,ja się po prostu tym interesuję. Chwaliła,chwaliła a duma rosła. Monter żaluzji podziwiał swoje dzieło i rzekł do sąsiadki-żeby tak wymyślić to wszystko to trzeba mieć wyobraźnię i odwagę. Wczoraj wpadł sąsiad, dopytywał czy jest już kuchnia. A jako,że nie było postanowił pozwiedzać,choć domyślam się,że lepiej orientuje się co gdzie leży niż ja. Chwalił,chwalił. Rzekł,że mam talent. Tak,mam talent,wyobraźnię i odwagę. Powinnam zmienić zawód. Zamiast Doroty co urządza,będę ja,Lena,co rządzi. Nawet szafę potrafię złożyć.No,ok,brat mnie wspierał, ale wielofunkcyjna ze mnie kobieta.

Teraz będzie kategoria-uwaga gapa.Umówiłam się do lekarza,ale niestety miałam czekać aż 5 dni. Gdzieś po dwóch dniach straciłam cierpliwość i znów sprawdziłam terminy,jest,jest,wolne i to ile.Internetowy system rejestracji pokazywał,że śmiało mogę się rejestrować i wybierać godziny.Wspaniale.Pobiegłam do przychodni, rozsiadłam w korytarzu i czekam. Czekam i czekam. W końcu po dwóch kwadransach zapytałam się miłej pani w recepcji czy coś się stało,że pani doktor jeszcze mnie nie przyjęła, bo gabinet zajęty. Pani szuka w systemie i szuka,nie ,na dziś na pewno nie jestem zapisana.Ale jak to,byłam, mam to na swoim profilu. Pani więc wchodzi na mój profil, i owszem,byłam zapisana. Ale po pierwsze zapisałam się do ich drugiej przychodni 10 km dalej.A po drugie i tak pani doktor by mnie nie przyjęła.Bo to pediatra, a do tego tego dnia przyjmowała dzieci zdrowe.Tak więc jeżeli nawet uznać mnie za dziecko, to na pewno niezbyt zdrowe.I nie tylko chorujące na zatoki,ale i na umysłowe zaćmienie. Straciłam swoją wizytę zaplanowaną na piątek,bo ją anulowałam planując tamtą do pediatry w innym mieście. Pani zapisała mnie dopiero na wtorek,za 5 kolejnych dni.Nikt jak ja nie potrafi ogarnąć czasu jak ja. W każdym razie udało mi się.Trafiłam do lekarki. Innej niż moja, taka pani w wieku mojej mamy. Bardzo rzeczowa i bardzo dociekliwa. Czułam się jakbym trafiła w ręce agentki Mosadu. Kiedy i gdzie zaczął się katar?To są te pytania,które jako dama mogę tutaj przytoczyć. Przez 10 minut odpowiadałam na kataralne pytania, niemalże jak na egzaminie z panią profesor S-tyle,że wtedy rozmawiałyśmy o angielskich jakobinach. Potem pani mnie zbadała, bardzo dokładnie. Następnie orzekła,że miesięczne przeziębienie i zatokowe problemy to dziwna sprawa. No właśnie dlatego przyszłam,czułam,że trafiłam na dobrego lekarza.Następnie pani się mnie zapytała czy coś się zmieniło w moim życiu?Ale co się miało niby zmienić? Kot,pies,królik, nowe jedzenie,nowa praca…Nie,nie,tylko chwilowo musiałam przeprowadzić się na wieś. Na wieś? Tak,wieś. Wszędzie pola,łąki,ogrody,kwiaty,drzewa,trawy,czyste powietrze…. Czyli wszystko jasne. To nie jest przeziębienie. To zdrowa,tradycyjna wieś mnie truje. Widocznie jakiś rodzaj zielonego czegoś toksycznie oddziałuje na moje zatoki. Dostałam pilne skierowanie na testy, mam też rozgrzewać sobie zatoki…. suszarką. A potem robić inhalacje, dzielnie brać leki i czekać na poprawę. Zapobiegawczo dostałam receptę na antybiotyk,ale mam kupić dopiero po weekendzie,jeżeli silne leki nie przyniosą ulgi. Próbowałam zapisać się do alergologa, pilne skierowanie oznacza wizytę w grudniu popołudniu. Pewnie skończy się prywatną wizytą i wydaniem połowy pensji. Tak mi ten remont wychodzi nosem.

Kto to taki? Nie chciało jej się umyć włosów tego ranka. Miała na sobie stare jeansy,które zachlapane były czymś co przypominało farbę.Narzuciła w biegu bluzę brata z małą/dużą dziurą. We wrześniu nosiła skarpetki z reniferami i świerkowymi gałązkami do wyciętych baletek?Czy to Brigdet Jones ? Nie,to ja. Myłam pralkę,i odkryłam,że brakuje mi ręcznika kuchennego.Jako,że mam trzy kroki do popularnej sieciowej drogerii wyleciałam z domu jak stałam. Nie pomyślałam,że w tej drogerii spotkam moją wielką licealną sympatię. W garniturze pod krawatem. Jakie są szanse,że nie pozna mnie w takim stroju łamane na kamuflaż? Zerowe.Chyba tylko dzięki dobremu wychowaniu nie zapytał pod którym mostem mam swój kartonowy apartament. Kto ma takie szczęście?Ja.

Szczęścia mi zaś zabrakło przy zakupie jesiennych butów. Tak mnie zachwyciły,że z tej radości zapomniałam wybrać rozmiar.Losowo przysłali mi ……Numer 34. Taki,że mogłam tam jedynie wsadzić nóżki mojego misia. Buty odesłałam,dostałam mój rozmiar.Ale inny model. Do trzech razy sztuka,tak mawiają.

P.S. Dlaczego zawsze kiedy zapomnę parasolki,raz na pół roku od razu leje deszcz?

Tęsknię za latem,za wiosną….

104f8464b8f6c6b8cae36da90c593d82

Advertisements

51 uwag do wpisu “Po łokcie

  1. Biedna ;p Ja nie znoszę takich sytuacji, gdy nie jestem przygotowana na spotkanie kogoś, przed kim chce dobrze wyglądać 😉 Dlatego jednak zawsze staram się wychodzić w jako takim stanie ;p Aczkolwiek czasem jak jestem w domu i idę tylko do sklepu za rogiem to się nie maluje co oczywista i nie przebieram i też zawsze musi mnie ktoś wtedy zobaczyć, kto nie powinien 😀

    Lubię to

    1. Dokładnie,ja pracowałam w domu,wiadomo,masa kurzu,nie będę w sukience przecież sprzątać;)Ale zawsze w takiej chwili spotkam kogoś kogo nie powinnam spotkać.Już abstrahując od tego,że widzę tego kogoś raz na rok;)i zawsze w mój zły dzień;)

      Lubię to

  2. Nienawidzę remontów, coraz bardziej i to, paradoksalnie, przez remont w pracy, który ciągnie mi się już od czerwca ( a miał być skończony w październiku, nie jest wyremontowana nawet 1/3 zakładu) i przez który nie da się normalnie pracować. A co dopiero remonty we własnym domu, który ma być ostoją? Zwariować można.
    Hah, przynajmniej wyszłaś na naturalną XD

    Lubię to

  3. Czyli można się do Ciebie zgłaszać w sprawie aranżacji mieszkania?;)
    Hahah;p Suszarka nową metodą podleczenia zatok;p;p;p
    A u mnie piękna złota jesień:) Zapraszam na południe Polski:p

    Lubię to

    1. Chyba muszę wpaść,u mnie sztormowe wiatry…Ale dość ciepło jednak:)
      Ponoć super rozgrzewa tu suszarka, nie wiem,dzielnie stosuję się do zaleceń,zamiast włosów suszę nos:)
      No chyba tak,zmienię zawód:)

      Lubię to

  4. Blueberry pisze:

    Na szczęście koniec remontu bliżej już niż dalej.
    Współczuję przeżyć z zapisami do przychodni, choć i tak nieźle, że u Was system działa. U mnie tylko w teorii 🙂

    Mnie na szczęście nikt w okolicy nie zna 😀 Znajomych też mam tu niewielu, więc szansa, że wpadnę na kogoś w dresie jest nikła.

    Lubię to

  5. ja zawsze staram sie dobrze wyglądać żeby w razie niespodziewanego spotkania dobrze wypaść:) teraz możesz wybierać czy będziesz projektantką wnętrz czy cukierniczką:) ja nigdy nie ufam internetowi, wole zawsze sama sprawdzać takie informacje….

    Lubię to

  6. katasza pisze:

    Moja mama nocując na wsi często miewała duszności, takie to jest zdrowe powietrze… O suszarce pierwsze słyszę, ale miałam kiedyś taką lampę do nagrzewania. Teraz przypomniało mi się o inhalacjach, jako dziecko miałam często, ale jednak mi się nie chciało. 🙂
    Kolega mi oferował sprzedaż pozostałości swoich płytek, białych metro. A ja zastanawiając się, co zrobię z kafelkami kuchennymi, których zostanie mi zdecydowanie za dużo, uznałam, że byłyby idealne do malowania – pewnie nic z tego nie będzie, ale pomysł uważam za fajny. 😛
    Sprzątanie i układanie wszystkiego na nowo jest straszne…
    Aaa, no i czekam na wirtualną wycieczkę po starych-nowych włościach. 🙂

    Lubię to

    1. mam maszynę do inhalacji, mam i lampę,ale chwilowo są w piwnicy,to musi być suszarka:)
      a wiesz,że ja kupiłam sobie kafle na sztuki w Obi? Jako dekorację na kulinarne sesje:) Także powinnam skupować:)
      chwilowo sama realnie spaceruję po włościach i się zachwycam:)

      Lubię to

  7. kocia_dama pisze:

    Też tęsknię za latem. A w ogóle to ostatnio marzę o tym, żeby cofnąć czas do obron. Tak się bałam tego okresu, a okazuje się, że był wspaniały.

    Lubię to

  8. Do alergologa się umawiać trzeba szybciutko. Z alergiami nie ma żartów. Podziwiam ludzi, którzy po 10 lat się męczą z katarem. Ja z 10 lat temu się zapisałam na odczulanie. Trwało 5 lat, więc długo, szczepionka też do najtańszych nie należała, ale teraz kiedy wszyscy kichają, ja się upajam powietrzem. Nie ma co czekać 🙂

    Lubię to

  9. Czyli jakaś alergia, osz to cholerstwo. Ale jeszcze chwilka i będziesz u siebie. ^^
    Tak opisujesz to swoje mieszkanie, że umieram z ciekawości, jak ono wygląda! Mam nadzieję, że podzielisz się zdjęciem chociaż narożnika szafy. xD
    Ja nie wiem, ale chyba Magdaleny tak mają, że spotykają swoje sympatie w mega dziwnych okolicznościach. 😛

    Lubię to

  10. Zbych pisze:

    Polska służba zdrowia zawsze zadba by jej pacjenci się nie nudzili, zapewniając regularnie skoki ciśnienia. Poza tym bardzo rozbawiła mnie przygoda w sklepie – ale wcale nie w związku z Twoją osobą ale owym znajomym… w garniturze do osiedlowej drogerii… serio… 🙂 chyba miał w tym jakiś ukryty cel, jak podryw kasjerki.
    Nie wiem jak nad zatoką ale u mnie na południu to tak ostatnio mocno wieje nawet podczas deszczów iż żaden parasol nie jest w stanie przetrwać w jednym kawałku… a na tych „pancernych” można odlecieć niczym Mary Poppins 🙂

    Lubię to

    1. albo po prostu pora była po pracy 😉 o takiej godzinie-okolice 16 łatwo spotkać ładnie ubranych ludzi 😉
      dokładnie,jeżeli u Ciebie wieje,to u mnie wieje z 30 razy mocniej. Dramat,sztorm był trzydniowy w powietrzu,został deszcz teraz.

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Acha, no tak… odniosłem błędne wrażenie czytając, iż ta przygoda odbyła się w godzinach przedpołudniowych.
        Jak na zatoce takie sztormy to ci co mieszkają od otwartego Bałtyku musieli najeść się sporo strachu. Za to pewnie bursztyny można zbierać garściami 🙂

        Lubię to

      2. nie,nie,już było po pracy 😉
        tam chyba nieco mniej wiało,w każdym razie nie słyszałam o stratach jak np w Sopocie czy Gdańsku 😉 Chyba tym razem oszczędziło zachodnie wybrzeże;)

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s