Takie tam

Chyba powinnam być zbadana przez specjalistów od głowy. Na innych za późno. O tym,że istnieje weekendowy ból głowy menadżerów to wiedziałam,ale,że przeziębienie?To nie.Otóż ja mam weekendowe przeziębienia. Albo raczej awanturujące się zatoki.Zaczyna się w piątkowy wieczór,mija tygodniowe napięcie i bach,pojawia się nagle.Ból gardła,głowy i powiększony katar. I ten typowy ucisk.Jak w reklamie. Tak samo było w ten weekend. W piątkowy wieczór nie mogłam zasnąć przez katar,który rządził i w sobotni poranek. Akurat w ten poranek,kiedy to tatko powiedział,że jeżeli zależy mi na tych warsztatach to mam się zbierać,podwiezie mnie. Ale jak tu się zbierać kiedy mam wrażenie,że w moim gardle grasuje stado dzikich bestii? Jak zwykle walczyłam sama z sobą, bo ja przecież nie potrafię podjąć sama żadnej,dosłownie żadnej decyzji,tak więc los wybrał za mnie. Kuzynka ogłosiła chęć przyjazdu i nieśmiało wspomniała coś o chęci degustacji,więc uznałam,że muszę upiec ciasto. Zamknęłam się w kuchni(czego technicznie nie mogłam uczynić) i sama zrobiłam sobie kulinarne warsztaty,koncertowo przypalając spód sernika. Kuzynka nie przyjechała, wysłała w zastępstwie swoich rodziców. Nie umiem,nie potrafię dogadać się z tym piekarnikiem. Czekam na swój,mam nadzieję,że go ogarnę.

Panowie się pakują. Tak,teraz czas na nas. Po 6 tygodniach prac opuszczają teren budowy,bo w zasadzie to była budowa na nowo. Smutno mi nieco, remont jednak dostarcza pewną dozę emocji,które fajnie mobilizują. A teraz pakowanie.No ok, macie mnie.Na myśl o tym,że mam się pakować i znów rozpakować dostaję gęsiej skórki. Nie po prostu dostaję ciar na całym ciele. Jakby można przejść przez ten proces bezboleśnie byłoby super. Ale się nie da. Chyba nie mam ochoty na „wprowadzkę”. Najchętniej zostałabym tu gdzie jestem. Albo maksymalnie odwlekła proces „wprowadzki”,ale się nie da. Czas ucieka,do końca miesiąca 8 dni. A my dopiero od jutra możemy zacząć coś wnosić do domu. Oczywiście nie wspomnę o tym,że kuchnia stoi pusta,nie ma półek w garderobie,nie ma szafy wnękowej w przedpokoju,nie ma półek w łazience…

Zostawmy temat remontu i wprowadzki. Przejdźmy do ważniejszych kwestii. Jestem złym człowiekiem. Podłym chyba. Czuję w sobie odrobinkę hmm zazdrości, może nutkę rozczarowania. W ten weekend,a raczej w sobotę odbyły się 3 śluby znanych mi osób. Jeden odpuszczam bo mnie ucieszył, w końcu dwoje dzieci jest na świecie,fajnie,że się zdecydowali po 10 latach bycia razem. Ślub numer dwa dotyczył osoby mi znanej,chyba nawet trochę dobrze. Byliśmy na paru spotkaniach, mi nie pasował jego pośpiech. Innej to nie przeszkadzało, właśnie wzięli ślub. Doszłam do wniosku,że ja chyba na siłę znajduję wady w osobach, które mają być kimś ważnym dla mnie. Nie wiem, być może ja tak naprawdę nie potrafię już być z kimś? W każdym razie wziął ślub,ona śliczna, pięknie wyglądała, muszę przyznać,że wyglądali razem uroczo. Ślub numer trzy,moja kuzynka wyszła za mąż. Jako dzieci byłyśmy nierozłączne. Kuzynka prawie żyła u nas w domu,my w niej zresztą tak samo. Uwielbiałam ją,ona mnie. Ale potem nieporozumienia naszych ojców, rodzonych braci,sprawiło,że straciłyśmy kontakt mieszkając w jednym mieście. Wiecie,że było mi żal,że jej święto,wyjątkowa okazja była obchodzona beze mnie? I owszem mogłam iść,miałam zaproszenie,ale ja jej już w ogóle nie znam. 16 lat temu rozmawiałyśmy ostatni raz. Jest mi jakoś tak przykro,że to się tak potoczyło.Myślałam by do niej napisać-wyglądałaś ślicznie(bo wyglądała uroczo) i się cieszę jej szczęściem,ale uznałam,że to bez sensu. A może miałoby to sens?Sama nie wiem. W końcu jesteśmy dorosłe i możemy żyć w oderwaniu od dawnych sporów. Ale chyba minęło za dużo czasu. W każdym razie było i chyba wciąż jest mi przykro. Mój tata szczególnie przeżywał ten ślub, w kółko opowiadał jak był pięknie, jak się wzruszył. Moją mamę wzruszyły małe dzieci. Nie mówiła o niczym innym niż o dziewczynkach sypiących kwiatki. O instynkcie macierzyńskim słyszałam,ale o babcinym dowiaduję się w zasadzie każdego dnia od mojej mamy. Dziadkowym zresztą też. Oni byliby zachwyceni gdybym przyniosła im malucha do domu. Nawet bez męża. Zresztą mama od dnia ślubu kuzynki zachęca mnie do większej aktywności życiowej, by znaleźć sobie jakąś miłą osobę. Nie dziś, ale ogólnie. Mama planuje wesele. Zanim wezmę ślub to zaprojektuje najlepszą uroczystość świata. Jestem tego pewna.

Dobra,koniec narzekania. Jesień czuję w kościach, czuję też ją w duszy. I pogoda zrobiła się jesienna.

d9a2a64b0b577942c770dc4d451df9c5

Ścieżka dźwiękowa-Franz Ferdinand-This Fallen

Advertisements

57 uwag do wpisu “Takie tam

  1. Bardzo często zdarza mi się, że coś mnie rozkłada, gdy mam wolne. Chyba najgorszą rzeczą chorobową było dla mnie, gdy miałam przerwę świąteczną lub ferie – ludzie wyjeżdżali, wychodzili, a ja próbowałam opanować chorobę..;)

    Lubię to

  2. Nic tylko wysłać cię do konta. Jak mogłaś nie pójść na te warszataty? Tak chciałaś iść, a kiedy w końcu sie udało, to zrezygnowałaś. I to nawet niepotrzebnie, bo kuzynka się nie pojawiła, przynajmniej osobiście. Aż mi przykro, że z tego zrezygnowałaś 😦
    Co do rodzinnych waśni to znam to. Smutna sprawa, że tak się czasami rodzony kłócą, a najbardziej cierpią osoby, które w kłótni udziału nie brały, a na nich się to odbiło. Szkoda, że wesela sobie odpuściłaś. Czemu tak wszystko sobie odpuszczasz? Nie można tak! 😦

    Lubię to

    1. Ale za to cały weekend byłam chora, naprawdę jak pisałam, choroba mnie rozłożyła…
      no cóż tak w rodzinie bywa,że więzi się rozluźniają, bez naszej winy,ale ciężko je potem naprawić…

      Lubię to

  3. Cóż, mogę tylko napisać, że kochane mamy już tak mają – też ciągle słyszę wzmianki o „ślicznych dzieciach” i o tym, że nawet we dwoje jest nudno, bez dzieci. myślę, że to wynika z jakiejś troski, tego, że chcą dla nas dobrze, ale nie rozumieją jednego – nic na siłę, mąż i dzieci nie spadają jak manna z nieba. pozdrawiam Cię ciepło!

    Lubię to

    1. Z moją mamą jest tak,że jak na swoje czasy miała dzieci dość późno,więc dziś jej koleżanki od dawna są babciami,i ona chyba czuje,że chciałaby,bo natura wzywa,ale z drugiej strony ja jej wieku macierzyństwa nie osiągnęłam jeszcze,więc się nie stresuję:)

      Lubię to

  4. A tam, wcale nie jesteś złym człowiekiem. Miałam podobne myśli, gdy byłam jeszcze panną, co więcej, brało mnie, gdy widziałam śluby koleżanek. To naturalne, w końcu większość marzy o białej sukni, choć ja to w sumie nie marzyłam. Jeśli zaś zdecyduję się na kościelny, pójdę do ołtarza w kolorze ecrui, bo jestem za stara na biel. Na Ciebie też przyjdzie pora, zobaczysz :).

    Lubię to

  5. Katarina pisze:

    Chyba już to gdzie pisałam ale mogę powtórzyć- nie mogłabym się odnaleźć w domu z bliskimi, dla których najważniejsze jest to czy wychodzę za mąż czy nie. To ciągłe planowanie tej jakże zajebistej imprezy ( po której czasami następuje piękne jebnięcie i rozwód- trochę żyję i niejeden ślub widziałam z finałem w postaci rozwodu :)), to komentowanie ślubów innych, namawianie, szukanie potencjalnego męża…przepraszam, ale to idzie dostać kurwicy.
    Cieszę się, że moi Rodzice są inni:)

    Lubię to

      1. Katarina pisze:

        No może i tak, ale sam fakt, że dość często piszesz na blogu o tych rodzicielskich ciągotach znalezienia Ci „drugiej połówki” ( fatalne określenie, kojarzy mi się z flaszką wódy ) sprawia, że mam wrażenie, iż to nie jest „na chwilę” ale dość często…
        I dlatego napisałam, że cieszę się, że moi są inni, bo u mnie nie ma takich tematów:)

        Lubię to

      2. u mnie takie tematy pojawiają się rzadko, głównie moja babcia,reszta rodziny uważają mnie za starą pannę bo kto to widział,28 lat ma i nie chce założyć rodziny 😉 Moja mama nie chce bym teraz brała ślub,ale taka biologia, dzieci rodziła po 30,teraz ma już swoje lata i cóż, chciałaby pobawić się z wnukami.

        Lubię to

      3. Katarina pisze:

        To w takim razie odniosłam inne wrażenie, bo według mnie dość często o tym wspominasz:)

        To jak mamie się chce wnuków to niech się zatrudni na chwilę w pierwszym lepszym przedszkolu/podstawówce…Przejdzie od razu, jak nożem uciął:D

        Lubię to

      4. Nie,moja mama jest w sumie nauczycielką:) Jakby wcześniej zaczęła tworzenie(uroczych) pociech pewnie miałaby z 6 co najmniej 😉 Taki typ,kocha dzieci.Jak mój tata. Jako dziecko korzystałam,teraz rodzice chcieliby wnuki do rozpieszczania 😉 W sumie wychowaliby mi te dzieci,zero obowiązków;) musiałabym się zapisywać na widzenia;)

        Lubię to

  6. To ja Ci napiszę tak przewrotnie tekst z kabaretu, ostrzegam, że na pewno coś pokręcę i w ogóle jestem beznadziejna w opowiadaniu dowcipów. Rozmawiają koledzy:
    – Stasiek się żeni.
    – I świetnie! Czemu ma mu być lepiej niż dla nas? 😉
    A tak na poważnie – na wszystko przyjdzie czas, zobaczysz :*.
    http://virgo1982.blogspot.com/

    Lubię to

  7. katasza pisze:

    Sobotnie bóle głowy nie-menadżera znam, przeziębienia też zwykle lubią się przyplątywać w weekendy, ale teraz mój organizm był grzeczny i rozchorował się we wtorkowy wieczór, tak żeby zostało trochę czasu do weekendu na poprawę samopoczucia. Obawiam się tylko, czy moje zatoki zaczną współpracować, czy znowu się skończy antybiotykiem…
    Czasami zastanawiam się, czy to, co uważam za racjonalną analizę, nie jest właśnie wyszukiwaniem przeszkód na siłę – gdybym trafiła na ideał, uznałabym pewnie, że jest zbyt idealny. Raz nawet współpracownik pytał, czy czekam na księcia z bajki… Inna sprawa, że nie mam w kim przebierać.
    Moja mama podobno już czuje się gotowa na zostanie babcią. :O

    Lubię to

    1. moje zatoki każdy katar przeradzają w jakieś okropne zapalenie, no okropność. I też boję się,że poddadzą się jedynie przy antybiotyku.
      Moja chyba też gotowa,nie, ona jest gotowa,bez też:)

      Lubię to

      1. katasza pisze:

        Moje są jak uśpiony wulkan – jest spokój, czasami się coś odzywa, ale łatwo można je obudzić… I to one stają się źródłem wszelkiego zła, bo paskudztwo spływa na dół i wszystko podrażnia. :/ Chociaż dwie ostatnie infekcje szybko minęły, teraz zobaczę – w nocy było niemiło, w dzień już ok.
        Moja mama nigdy nie szalała za dziećmi i nie za bardzo rozumiała, co ludzie mają z tymi wnukami, ale ten instynkt babciowo-dziadkowy chyba naprawdę istnieje. Sąsiadka ze swoim wnukiem lata, kiedy tylko może, wcześniej lubiła spędzać czas z dzieckiem innych sąsiadów, aż jej syn się złościł, że wygląda, jakby to było jego. 🙂

        Lubię to

      2. Dokładnie,2 miesiące miałam spokój,latem jest fajnie,a teraz kumulacja. Myślę coraz częściej o jakimś zabiegu,ale ponoć problem potrafi wrócić a ja mam krzywą przegrodę i to chyba jest przyczyna problemów…
        Moja mama to kocha dzieci aż za bardzo niestety,co czuję do dziś,zachowuje się jakbym miała 10 lat chwilami;)

        Lubię to

  8. Masa czosnku, cytryna+miód na dzień dobry – to moja rada:)
    Mi się wydaje, że po 16 latach ludzie mogą okazać się całkiem inni aniżeli byli kiedyś. Nie oznacza to, że gorsi oczywiście.Mam przyjaciółkę, którą poznałam jak obie miałyśmy około 7-8 lat. Relacja utrzymuje się do dzisiaj pomimo tego, że jesteśmy całkiem inne. Przypuszczam, że gdybyśmy poznały się w wieku 14 lat to nigdy nie zaprzyjaźniłybyśmy się ze względu na tak duże różnice charakteru. Ale coś w 1996 roku zakiełkowało i powstała z tego wyjątkowa relacja pomimo spotkań średnio raz na 2 miesiące. Traktuję ją jak członka rodziny i chyba działa to w obie strony.
    Twoi Rodzice w końcu się doczekają i będą mieli najwspanialszego zięcia pod słońcem. Czasami warto poczekać:)

    Lubię to

    1. Jej w ogóle nie znam, bo jako dzieci,no to byłyśmy dziećmi,a potem? Chyba 16 lat to strasznie dużo by ocieplić relacje.
      Czosnek,miód,mam, i silniejsze leki też,boję się,że to się skończy antybiotykiem bo okropnie mam zajęte te zatoki….

      Lubię to

  9. Bo na tygodniu, do pracy organizm sam się mobilizuje, a w weekend wie że może odpuścić walkę z wirusami, bólem głowy… i takie są efekty 😦 Ale jesień też swoje dokłada, a ja tak nie lubię jesieni 😦

    Lubię to

  10. Ja sama mam juz dość Facebooka właśnie z tego powodu że wciąż i na nowo dowiaduje się stamtąd o nowych slubach i ich planowaniu, dzieciach, sukcesach, wakacjach za granicą. A ja również wciąż nic. I nic na horyzoncie choć oko wykol.
    Również jestem złym człowiekiem. 🙂
    Na ból gardła polecam płukanie gardła antybakteryjnym planem do ust, najlepiej Listerine.

    Lubię to

      1. katasza pisze:

        A ja polecę płukanie jodyną – o ile nie ma przeciwwskazań, bo to jednak jod. Kupiłam kiedyś z braku laku i pokochałam: doskonale odkaża, odświeża, przynosi natychmiastową ulgę, a ból gardła trwa zdecydowanie krócej. Mam obawy, czy nie wpływa jakoś na tarczycę, ale w końcu tego jest mało i ma krótki kontakt z gardłem i nie mam potrzeby tego używać dłużej niż dwa dni.

        Lubię to

      2. katasza pisze:

        To taki gotowy roztwór do płukania, taki ma opis na butelce, główny składnik nazywa się iodopovidone. Kupiłam to za granicą ale chyba u nas też coś takiego powinno być.
        Słyszałam, że nawet płukanie zwykłą solą pomaga, emska jest do tego podobno dobra na chrypkę. 🙂

        Lubię to

      3. Ja kiedyś płukałam nos wodą z solą i byłam chyba zbyt gorliwa bo mi krew zaczęła lecieć gorzej niż katar 😉 Teraz sobie kupuję taki spray z wodą morską i on niby oczyszcza.A na gardło kupiłam sobie Tantum Verde,do psikania:)

        Lubię to

      4. katasza pisze:

        Takiego sprayu też wcześniej używałam i chyba pomagał, ale na mnie płukanie wodą z solą działa dobrze, lepiej pomaga się oczyścić, więc się na to przerzuciłam. Mam taki dzbanek w kształcie rogu nosorożca. 😉

        Lubię to

  11. Ja też chora 😦 i to na weekend 😦 ale przynajmniej zwolnienia nie musze brać :p
    to witaj w klubie z tymi ślubami 🙂 ale pocieszmy się tym, że niedługo koniec sezonu ślubnego i będziemy miały święty spokój! 🙂

    Lubię to

    1. ja to tak mam,że złapię jedną infekcję i ona się ciągnie pół roku,bo przechodzi na zatoki od razu. Bronię się przed antybiotykami bo one niszczą mi żołądek,ale chyba się poddam.Sinupret,polopiryna,witaminy, płukanie nosa nie daje efektu,więc męczę się 3 tydzień,czas iść po antybiotyk:(
      Chyba tak będzie,nie będę chciała wyjść:)

      Lubię to

  12. Zbych pisze:

    W sprawie wyjazdu na te warsztaty i Twój komentarz… nie żebym wierzył w różne zodiakalne zabobony ale coś kojarzę że kiedyś wspominałaś iż jesteś bliźniak… a wszędzie piszą że to dwoista natura powiązana z brakiem zdecydowania co powiązane jest bezpośrednio ze zmianami co chwila nastroju oraz podejmowanych decyzji…
    Wszędzie śluby… ale to chyba tylko na północy… u mnie znów w tym roku same rozstania i rozwody wśród znajomych. Ale to może dlatego iż natura nie lubi pustki i ogólnokrajowy bilans musi wyjść na zero 🙂

    Lubię to

    1. Chyba tak, u nas chłodniej,bardziej pragmatyczne umysły i cóż,więcej małżeństw,mniej rozwodów,być może chowamy emocje i się mniej kłócimy?:)
      Tak,to cała ja;) Do tego rodzice mi wybrali mi takie imię,które z moim zodiakiem powoduje,że ciężko mi się żyje. Nigdy nie wierzyłam w takie rzeczy aż przeczytałam o Magdach i cóż, jestem typową Magdaleną ze wszystkimi wadami;)

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Wbrew pozorom są rozwody do których dochodzi bez kłótni czy awantur – ot znajomego zostawiła żona bo totalnie straciła głowę dla nowego kolegi z pracy. Podobno biła się z myślami co zrobić kilka miesięcy zanim mu powiedziała że chce odejść… nie mieli dzieci więc decyzje miała ułatwioną. Czasem chyba lepiej tak niż zakłamany romans na boku.
        To chowanie emocji to też nie za dobre jest niestety… wiem co mówię, bo sam taki jestem – do przesady spokojny i ciężko mnie wyprowadzić z równowagi, ale jak w końcu się nazbiera i „puści tama” to następuje armageddon…

        Lubię to

  13. ciesz sie że twój katar jest tylko weekendowy, mój nie jest na tyle łaskawy:) szkoda marnować takie znajomości tylko przez jakieś stare waśnie, w końcu jesteście dorośli – czasem warto spróbować to naprawić:) ja też często nie potrafie sie zdecydować a potem żałuje bo zostałam z niczym…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s