Takie tam

To, że jestem sentymentalną istotą świetnie wiedziałam. Ale, że aż tak? Zadumałam się nad lokówką babci. Taką z lat 50. Uznałam,że to prawie zabytek, antyk jakiś. A owa lokówka leżała ukryta w łazience, dokładanie to pod wanną, w schowku dziadka. Nie mnie wnikać jak bardzo irytowało dziadka dbanie,przesadne, babci o fryzurę, skoro schował ten przedmiot, z dala od swojej żony. W każdym razie zafascynowała mnie ta lokówka całkowicie. Postanowiłam sprawdzić czy działa. Uznałam,że jak będzie działać to zostawię ją sobie na pamiątkę. Co prawda sensu wielkiego to nie miało, bo ja i tak z lokówki nigdy nie korzystałam, ale szkoda byłoby mi wyrzucać działający zabytek. Włączyłam więc sprzęt do kontaktu i po dwóch sekundach, dosłownie dwóch, no może i trzech, usłyszałam- pali się, coś się pali. Zdumiało mnie to bo cóż się mogło palić? Szybkie spojrzenie w bok, i mam winowajcę. Lokówka. Swąd spalenizny dosięgnął i mnie. Bałam się dotknąć radzieckiej myśli technicznej, ale w końcu odłączyłam ją od prądu, odmawiając przy tym ze trzy Zdrowaśki. Bez żalu wyrzuciłam ją do śmieci. To coś chciało mnie zabić.  Za kuchenną szafką odkryłam fenomenalną tapetę z lat 60. Po prostu cudowna, wzór skradł moje serce-a mówię to ja, osoba, która nie znosi z założenia tapet na ścianie. Gdyby tylko można było w jakiś sposób ją odświeżyć na pewno oprawiłabym ją w ramki i powiesiła fragmencik jako cudowny obraz na ścianie. Ale niestety naturalny kolor gdzieś zniknął, a ten kolor,który powstał poprzez działanie kurzu i brudu niezbyt mi się podoba.

Jeżeli myślicie,że wpadka z lokówką była jedyną,to się mylicie.Otóż w środę doszło do aktu wyprowadzki. Na ostatni moment zostawiłam sobie bardzo bardzo osobiste rzeczy. Typu zestaw leków jak dla emeryta, moje kolorowanki-tak,tak,uwielbiam je i mam zawsze przy sobie.Do tego pościel, kocyk,dwa kochane bezimienne misie płci męskiej(o tym,że są płci męskiej wnioskuję po tym, że nazywam je Miśkami,a nie paniami Misiowymi) oraz bieliznę. Jako, że część miałam zapakowaną w walizce na jutrzejszy wyjazd,drugą część zabierałam luzem.No może nie luzem,ale wiecie o co chodzi. Skończyły mi się worki.Użyłam więc pudełka po butach. Oczywiście kiedy szłam do auta zerwał się wiatr, pokrywka odleciała, a majtaciory i inne części garderoby poczuły wolność i zaczęły latać po parkingu. Szczerze? Dużo mniej upokarzający był zamach na sąsiada,nieudany z  resztą. Dużo mniej upokarzające  było oblanie egzaminu z historii powszechnej.W ogóle chyba wszystko było dużo mniej upokarzające niż łapanie majteczek na oczach sąsiadów. Jakie jest prawdopodobieństwo,że za dwa miesiące nikt nie będzie o tym pamiętał?

Zaglądanie do piwnicznych szafek ma swoje plusy.Oczywiście jest masa minusów,na przykład okropne tłuste plamy i jakieś kawałki tego co kiedyś było posiłkiem, to znaczy przetworem.Ale moja babcia w piwnicznej szafce miała sekretne pudełko,w nim zaś przedwojenną biżuterię prababci,czyli swojej mamy. Znalazłam przepiękny pierścionek i piękne broszki z masą kamyków.Broszek nie noszę, ale pierścionek po odkażeniu znalazł sam drogę na mój palec. Jest piękny, prawdziwy vintage. Drogie panie,robimy porządek w  babcinych piwnicach. Moja oczywiście uznała,że co znajdę to moje.

A na koniec,przyznam się do czegoś,nie wydajcie mnie. Dyplomatycznie stłukłam parę niepotrzebnych rzeczy. W tym ten paskudny obraz,zero wartości artystycznych, za to ponoć sentymenty,ba,wzięły górę i ktoś to trzymał.Jako,że jestem osobą o wielkim pechu,obraz stłukł mi się 5 metrów od domu. A jako,że nie miałam czasu/sił/ochoty, zostawiłam dowody przestępstwa na miejscu zbrodni. Wiem,niedobry ze mnie człowiek.Dla bezpieczeństwa,niczego nie dotykam,nic nie pamiętam.

0c3b4d77c1b9fdf6d5bcab0c729c957f

Ścieżka dźwiękowa-Archive-Game of pool

Advertisements

45 uwag do wpisu “Takie tam

  1. O matko, dobrze że nie miałaś jakiś babcinych reformów, bo to by jeszcze gorzej wyglądało niż latanie za majteczkami 😛
    Uwielbiam biżuterię vintage. Niestety u mnie w domu tanich skarbów nie ma.
    Na przyszłość pamiętaj – nie zostawiaj po sobie śladów 😛

    Lubię to

  2. A propos lokówki, tak mi się skojarzyło- u mnie ostatnio teściowa rozwaliła suszarkę do włosów. Nie wiem, jak to zrobiła, bo ponoć tylko te włosy suszyła :). A latające majteczki sąsiedzi na pewno zapamiętają, takich rzeczy się nie zapomina :).

    Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Haha… i to jest bardzo słuszna koncepcja 🙂

        PS: Może dziadek zbunkrował lokówkę w obawie o babcine życie/zdrowie a nie miał serca wyrzucać 🙂

        Lubię to

      2. Zbych pisze:

        Cóż… jak to były lata 50te to wielce prawdopodobne. Wtedy był deficyt wszystkiego więc kupowało się wszystko co rzucono na rynek a to czy działa to była sprawa drugorzędna.
        Przy okazji autentyczna historia z mojej rodziny – jakoś w tamtych czasach, mój dziadek nabył po wielotygodniowych podchodach odkurzacz „Czajka” produkowany przez „bratni naród ze wschodu” (taki prawdziwy, błękitny, blaszany, na metalowych płozach), wtedy to był szczyt nowoczesności. Babcia była zachwycona, dziadek podobno wydawał okrzyki radości niczym jaskiniowiec, który przytachał wybrance całego mamuta. Niestety radość nie trwał długi bo okazało się że sprzęt nie działa,.. Po zajrzeniu do środka okazało się dlaczego – otóż kabel zasilający dochodził do obudowy i był tylko do niej przyczepiony (był ucięty, nie wchodził do środka i nie miał żadnego połączenia z silnikiem – który o dziwo był). Dziadek był bardzo rozczarowany, oczywiście żadna reklamacja czy wymiana nie wchodziła w grę, co dziwne zachwyt babci nie opadł ani na chwile. Odkurzacz został umieszczony w eksponowanym miejscu w salonie pod komodą a babcia mogła się chwalić przychodzącym znajomym jaką to kosmiczną technologię posiada….

        Lubię to

      3. A wiesz,że u moich dziadków było podobnie.Dziadek przywiózł z Litwy odkurzacz. Babcia pokazywała go gościom,ale nie włączała-akurat on działał,ale bała się,że straci na uroku,więc odkurzała Kasią.A jak goście mieli przyjść to babcia udawała,że oj,jesteście za wcześnie,dopiero co skończyłam odkurzać i bach,pokazywała jak wsadza odkurzacz do szafy 😉 A inni zazdrościli;)
        Może z lokówką było tak samo? Miłe czasy:)

        Lubię to

      4. Zbych pisze:

        No proszę… wychodzi na to, iż w tamtych czasach szpanowało się odkurzaczami 🙂 Takie to kozackie czasy były… nie to co dziś – jakieś iphony czy zdjęcia z Seszeli 🙂

        PS: Ja z tym wybrakowanym odkurzaczem mam prywatnie bardzo miłe wspomnienia – jak byłem w wieku przedszkolnym, zakładałem dziadka słomkowy kapelusz, siadałem na nim okrakiem i odpychając się nogami sunąłem po dywanie udając kowboja (niestety nie zachowała się żadna dokumentacja zdjęciowa)

        Lubię to

      5. A dziś odkurzacz nie dostarcza takiej radochy i takiej ilości wrażeń niestety. Trzeba wziąć przykład z dziadków i ekscytować się super sprzętem jaki się chowa;)
        Jazda konna na odkurzaczu?wow;)

        Lubię to

  3. Haha! Nie przejmuj się fruwającymi majteczkami, mi też kiedyś zdarzyło się wywalić pudło z bielizną przy przeprowadzce, tyle że w klatce schodowej przy windzie 😉 I akurat sporo sąsiadów musiało spacerować i oglądać to jak je zbierałam 😛

    Lubię to

  4. sanglant pisze:

    Ojej, cudowne znalezisko, taka przedwojenna biżuteria!. 🙂 Na porządki u babci się nie załapałam, bo wujek postanowił je zrobić akurat, gdy mnie nie było. Raczej na nic takiego nie bym nie trafiła, ale za to w piwnicy stał genialny drewniany kredens, malowany w wiejskim stylu, perełka. Do siebie go nie wezmę, bo nie wyglądałby dobrze w małej kuchni i nie planuję wnętrza w stylu vintage, ale byłoby mi żal, gdyby ktoś postanowił go wyrzucić.

    Lubię to

  5. Szperanie po babcinych szafkach ma swoje uroki, bo znajduje się prawdziwe cuda ;). Sama mam jakąś przypinkę również vintige. Niestety moja siostra przeszukała babcine zakamarki, ale żadnej biżuterii nie znalazła. Kto wie może jeszcze coś znajdzie ;).

    Lubię to

  6. Ooo, sąsiedzi mają czasami dyplomatycznie krótką pamięć. Nie ma się co martwić latającymi majtkami. Mówię to jako osoba, która wiele lat temu biegała nago (no dobrze, tylko z tyłu nago…) po klatce schodowej. True story. Jak również właziła do domu przez balkon i zawisła bezradnie na balustradzie. Cóż można rzec – nie zna życia, kto…

    Zazdraszczam pamiątek po babci.

    Lubię to

  7. Ten pierścionek to prawdziwy skarb! 🙂 Sama niejednokrotnie chciałam przejrzeć strych u mojej babci, ale jedno mnie skutecznie odstrasza – mianowicie, pająki! 🙂

    Lubię to

  8. Hahaha, Ty masz szczęście do historii typu „latające majteczki” xD
    Widzisz, może lokówka chciała też skrzywdzić babcię, dlatego dziadek tam ją schował. 😛
    No i ten pierścionek – nie ma to jak odszukiwanie starych skarbów. Na pewno jest śliczny. 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s