I mamy część trzecią

Jak ja mam wolny dzień to zawsze pochmurny i chłodny. Czwartek był piękny, słoneczny i ciepły. A piątek? Hmm, okropny. Szary, ponury i męczący. Musiałam załatwić parę spraw na mieście i nie rozstawałam się z parasolem. Trudno. Uznałam, że przynajmniej nic nie będzie mnie rozpraszać przy przygotowaniach do przeprowadzki. Zaczęłam się pakować. Zaczęłam od góry szafy, tam zaglądam bardzo, bardzo rzadko. Praktycznie prawie nigdy. Wiecie co znalazłam jako pierwsze? Katalogi biur podróży z sezonu 2000/2001. Wtedy bowiem szykowałam projekt o Meksyku na lekcje geografii. Wtedy też, mając 12 lat przygotowałam sobie w tym katalogu listę miejsc, które muszę odwiedzić w wakacje. Lista hoteli wciąż była zaznaczona w katalogach. Kto by pomyślał, że 16 lat wstecz uważałam,że jak wakacje to tylko na Dominikanie, albo w Kenii. Z planów nic nie wyszło, wręcz nie chciałabym by się spełniły- lot samolotem? Ależ byłam odważna. Bez żalu wyrzuciłam część dzieciństwa. No dobrze, nieco żalu było. W ogóle ten remont to masa zamieszania. Mój dom chwilowo wygląda tragicznie. Nie ma już połowy mebli, większość rzeczy leży luzem na podłodze co jak wiecie dla pedantki jest niemal równoznaczne z wielokrotnym zawałem. Smutno patrzeć na łyse ściany i kurz dookoła. A jeszcze zadzwoniła cioteczka z gór, że właśnie wybiera się do sanatorium nad morze, i wpadnie z mężem nas odwiedzić. Na szczęście wybito jej ten pomysł z głowy.

Kiedy tak już opróżniłam górą część szafy logicznym krokiem była wyprawa na śmietnik. Wzięłam jeden wielki worek śmieci papierowych i od razu drugi worek śmieci codziennych. Ledwo co wyszłam na klatkę, stanęłam u szczytu 6 schodków i bach,pękły mi worki. Na moje/swoje nieszczęście akurat drzwi wejściowe otworzyły się i młoda, elegancka sąsiadka wchodziła na klatkę. Ostatkiem rozsądku upuściłam worek z papierami, zaś normalny skierowałam na siebie. Sąsiadka i tak wykonała dziki taniec przerażanie i oburzona krzyczała,że atakuje ją papier. Tymczasem ja stałam i chciałam być niewidzialna. Mówiłam sobie-Boże spraw bym była niewidzialna, proszę, proszę.Niestety, otworzyłam oczy i to nie był sen. Dość powiedzieć, że był piątek, na obiad miałam łososia, tacki po rybie i łuski spoczywały sobie na moich spodniach. I wiecie? Naprawdę żałowałam,że nie posłuchałam mamy i z tych pofarbowanych nie zrobiłam sobie domowych dresików. Teraz stałam śmierdzącą rybami i próbowałam zachować dobrą minę do złej gry. Sąsiadka zaczęła się śmiać, ja również, w końcu co więcej może zrobić osoba, która ma na sobie nowoczesne ubranko złożone z tony śmieci? No cóż, pozbierałam co miałam, swoją godność włożyłam do fioletowego worka pachnącego truskawką i poszłam na śmietnik.

Z kategorii jeżeli ulicą idzie 20 osób to pijany nastolatek musi akurat wybrać ciebie by podzielić się  całym alkoholem jaki przyjął podczas weekendu? Jak to dobrze, że posiadam po prostu genialny refleks, dzięki temu uchroniłam buty-tak, te nowe, i kolejną parę spodni przed nieprzyjemnym spotkaniem z wnętrznościami młodzieńca. Niestety takie widoki są ostatnie w kolejce na mojej liście marzeń. Może jestem dziwna, ale nie znoszę wymiotowania w mojej bliskiej obecności. Dlatego też wczoraj pobiłam wszystkie rekordy świata w kategorii jak w 0,0003 sekundy uciec w lewo. A w ogóle to uważam,że ta dzisiejsza młodzież jest w sporej części dysfunkcyjna. Kiedy patrzę na dziewczyny z bloku obok, które w wieku 16 lat śpią w weekendy na ławce bo nie wiedzą jak trafić do domu 15 metrów dalej to mi się ręce załamują. Czy tylko ja byłam grzeczną dziewczynką, która nigdy nie miała kaca i nigdy nie przesadziła z alkoholem? Macie mnie, nigdy nie piłam, to nie miałam jak przesadzić. Chyba,że można upić się zieloną herbatką?

Przejdźmy do dużo przyjemniejszych rzeczy. Bo takie były.

Nauczona doświadczeniem w sobotę wieczorem wyruszyłam z odpowiednim zapasem z domu by nabyć bilety na Kino na Szekspirowskim. Udało się bez problemu. No,została mi jedynie wolna godzinka. Ale nie oszukujmy się, jesteśmy w centrum Gdańska bez problemu można zająć sobie czas. Ja wybrałam małą knajpkę z muzyką na żywo, gdzie piłam bardzo pikantną herbatkę po żydowsku. Szczerze mówiąc, aż szkoda było mi wstawać i ruszać na dach. Ale ruszyłam. Film- Taxi Teheran, podbił moje serce. Prosty, taki codzienny obraz życia w Iranie, pokazany przez reżysera, który ma zakaz kręcenia filmów. W związku z tym film nakręcił nielegalnie, jeżdżąc taksówką. Całe show moim zdaniem skradła jego urocza siostrzenica Hana, dziewczynka ma olbrzymi talent. Jestem pewna, że może zostać wielką aktorką. Ale chwilami ciężko było mi skupić się na filmie. Wystarczył rzut oka w bok i podziwiałam nocną Starówkę . Po prostu bajka. Chwilami nie wiedziałam gdzie patrzeć. Gdyby tylko komary mnie kąsały, a krzesła miały miększe oparcie mogłabym nigdy nie schodzić schodami w dół ku normalności…..

W niedzielę pogoda znów się nie popisała. Zupełnie nie rozumiem czemu na trzy dni zapomniało o nas słońce? Owszem, mogłam założyć letnią sukienkę, wybrałam tę w kwiatki, i dokonałam zaskakującego odkrycia. Ona nie jest w kwiatki a liście. Wpadłam w konsternację i z zaskoczenia nie mogłam wyjść przez kwadrans. Byłam pewna,że kupowałam sukienkę w kwiatki, ale cóż, starość nie radość. Wracamy do pogody, która była szara i ponura. Ciągle nie wiedziałam-zacznie lać czy też nie? Nie padało. Pewnie dlatego,że wzięłam z sobą dwie parasolki. Gdybym tylko wyszła bez, od razu by lało. W sobotni wieczór nie miałam za wiele planów na niedzielę. Ale około 9 rano plany się pojawiły. Moja babcia chciała wpaść złożyć podwójnie imieninowe życzenia-mi spóźnione, mamie przyśpieszone. Ale warunki mieszkaniowe, a raczej ich brak, spowodował,że postanowiliśmy pojechać do naszej pierogarni i tam poświętować. Ale, ale, w końcu w Trójmieście była też Ania, a nie mogłam sobie odpuścić choć krótkiego spotkania. Spotkanie było za krótkie, ale było. Szkoda, że pogoda nie dopisała tym razem,ale postaram się za rok zabukować lepszą. Po uroczym, choć krótkim spotkaniu ruszyłam na rodzinną fiestę. Kiedy babcia mieszkała razem z nami było dziwnie. Często działaliśmy sobie na nerwy i mieliśmy siebie dość. A tutaj takie zaskoczenie, było wyjątkowo miło. Wszyscy dzielili się pierogami, żartowali i miło spędzili czas. A do tego okazało się, że moja babcia bardziej ceni imieniny od urodzin, dowiedziałam się tego po dwukrotnie większej zawartości koperty. A pierogi? O jejku, Oreo podbiły moje serce. Ale i sama nie wiem czy lepsze były te z bobem, czy z gęsiną i cebulową konfiturą? Do tego miła kelnerka powiedziała mojemu bratu, że jeżeli szuka Pokemonów to są w kąciku dziecięcym i ona dziś tam dużo nałapała. No obsługa idealna.

Idealnej obsługi nie miałam u fryzjera. Szalenie mi się spodobała fryzura pewnej aktorki. Dokładnie pani z serialu Night Menager. Pokazałam ją wczoraj fryzjerce, a ona zaskoczona rzekła-Madziu ja ciebie tak ścinam od pół roku. No widocznie ze mną kiepsko,bo tego nie zauważyłam,ale miło mi. Problem tylko jest taki, że tym razem moja ukochana fryzjerka ostrzygła mnie zupełnie inaczej niż pani z serialu. Jaka tam pani serialu, niż ja. Ale plusem był fakt, że pani Basia w ogóle nie zauważyła nadpalenia grzywki. Wręcz chwaliła miękkość włosów-padło pytanie czy nie zmieniłam oby szamponu. Nie, nie zmieniłam. Tak więc wszem i wobec ogłaszam- Dziewczyny, podpalajmy sobie końcóweczki.

Jako, że wczoraj kupiłam sobie sandałki, z racji upału oczywiście, dziś śmiało mogę odwołać upał i wakacyjne klimaty. Wybór odpowiedniego modelu zajął mi jedynie 40 minut. Wszystkie modele były albo na wskroś hipisowskie i posiadały setki, jak nie tysiące rzemyków. Albo świeciły się niczym diamenty w królewskiej koronie i krzyczały-kocham cekiny i brokacik. W końcu znalazłam te klasyczne, proste i eleganckie. I co? W kartoniku znalazłam jedynie jeden but. Po kolejnych 20 minutach pani znalazła drugiego, na wystawie w dziale dziecięcym…. Czyżby dziewczynki nosiły bardziej spokojne modele niż ich matki?

Dziś rano pomyliły mi się tubki z kremami. Zamiast tym pod oczy 25 plus, posmarowałam sobie solidnie delikatne okolice żelem punktowym na trądzik, własność mojej siostry. Nie polecam, chyba,że chcecie straszyć otoczenie swoim posępnym spojrzeniem i płakać z powodu pieczenia oczu. Tą dobrą radą kończę. Dziś zaczyna się przeprowadzka, a jeszcze tyle do zrobienia…..

7406308db190498b7343271935b07a71

 

Ścieżka dźwiękowa- Dave Matthews Band- Seven

 

Advertisements

60 uwag do wpisu “I mamy część trzecią

  1. ja nie chomikuje zbędnych rzeczy od razu wyrzucam:) ja jak patrze na nasz remont też dostaje białej gorączki jak pomyśle ile pracy przed nami ale etap kurzu jeszcze przede mną:) a sukienka nie ważne czy w kwiatki czy liście ważne że ładna:)

    Lubię to

  2. sanglant pisze:

    Już się boję na myśl o segregacji moich pudeł z artykułami sentymentalnymi, na szczęście zauważyłam, że część sentymentów mi minęła. Papiery i zapiski zawsze przeglądam, więc do tego taka segregacja zajmuje mi zdecydowanie za dużo czasu.
    Na wakacjach miałam nieprzyjemność podróżować autobusem z wymiotującym dzieckiem, które niestety nie zrobiło tego do woreczka… Moja towarzyszka, której plecak nieszczęśliwie leżał na podłodze, od tego czasu z najwyższą podejrzliwością przyglądała się wszystkim podróżującym dzieciom.
    To kino macie bardzo świetne. 🙂

    Lubię to

    1. Wiem coś o tym niestety;) Ja muszę każdą rzecz obejrzeć, powzruszać się, powspominać, a potem dokonać trudnego wyboru-wyrzucam. Po czym zmieniam zdanie i znów od początku;)
      Wiesz,że ja mam tak samo z dziećmi w podróży. Chociaż w zasadzie każdy może być podejrzany…
      Kino boskie, niestety nie mogłam dodać teraz zdjęcia, ale poczekaj na zdjęcia z góry-będą:)

      Lubię to

      1. sanglant pisze:

        Ja za mało wyrzucam… A i tak zastanawiam się, czy nadal mam moją dziecięcą grafomanię – niektóre zapiski były bardzo osobiste, ale czytanie większości to czysta rozrywka. Ostatnio robiłam czystki w materiałach ze szkoły, to i swoje wypracowania poczytałam i byłam mile zaskoczona. 😀 A po przejrzeniu zeszytu do historii z liceum zdziwiłam się, że kiedyś miałam jakieś pojęcie o tym, co tam mam zanotowane. 😉
        Dorosły człowiek może przynajmniej w większym stopniu się kontrolować – pod warunkiem, że jest trzeźwy. 😛
        Czekam na zdjęcia. 🙂

        Lubię to

      2. O, ja trzymam wciąż zeszyt z wypracowaniami z podstawówki 😉 Mieliśmy na to osobny zeszyt i łatwo było zostawić na pamiątkę. Ah ta dziecięca twórczość, dziś się rumienię jak to czytam;)

        Lubię to

      1. Katarina pisze:

        Czy do remontu zaliczasz też malowanie całej chaty z drobnymi robotami-np. listwy, wymiana żyrandoli itp?

        Lubię to

    1. Katarina pisze:

      ja będę nim rzygała dalej niż widzę…a już dochodzą mnie słuchy, że na przyszły rok planowany jest ciąg dalszy, bo coś tam jeszcze i coś tam jeszcze….takiego wała. Nie dam sobie spierdzielić kolejnych wakacji.

      Lubię to

      1. dziś usłyszałam,że jak robi się więcej niż 2 remonty w życiu, to prawie jakby się przeżyło pożar domu. To mój 4 remont. Czekam więc na solidną rekompensatę z ubezpieczenia:)

        Lubię to

  3. Ale się u Ciebie dzieje 🙂 Choć spotkania ze śmieciami i wnętrznościami tego chłopaka szczerze współczuję.
    Zazdroszczę Ci tego, że mieszkasz w Gdańsku 🙂 Zdecydowanie 🙂

    Lubię to

  4. Widzisz ? Twoje marzenia spełniają się, zanim jeszcze o nich pomyślisz 🙂 chciałaś ładną fryzurkę ? A to ją miałaś już od pewnego czasu 😀
    Na mnie jeszcze nikt zwymiotować nie chciał, czuję się niepocieszona 😦

    Lubię to

  5. Dobrze, że miałaś refleks z tym pijanym nastolatkiem. Takie sytuacje na pewno nie należą do przyjemnych, więc całe szczęście, że to skończyło obok, a nie na Tobie!

    Muszę wypróbować ten patent z przypalonymi końcówkami 😀

    Lubię to

  6. Też miałam kiedyś podobną przygodę z butami. Tyle, że w moim przypadku ten drugi się już nie znalazł. Ktoś go po prostu zakosił. 😛
    Z deszczem mam tak samo – jak nie wezmę parasola, to leje, a jak go za sobą wlekę przez pół miasta, to ani jednak kropla nie spadnie.
    Powodzenia z przeprowadzką. Miałam w swoim życiu trzy i na samo wspomnienie mi się odechciewa wszystkiego. xD

    Lubię to

      1. Katarina pisze:

        Piłkarze chyba czasem mają dwa buty w różnych kolorach, albo już muszę zacząć brak leki na przywidzenia:D
        Może tego buta zajumał jakiś Krychowiak albo inny Ronaldo?:>

        Lubię to

  7. kocia_dama pisze:

    Mnie zdarzyło się upić w czasach nastoletnich, na osiemnastce koleżanki 🙂 Kac na drugi dzień skutecznie wyleczył mnie z chęci sięgania po większe ilości alkoholu następnym razem 🙂

    Ale faktycznie, dzisiejsza młodzież pije jakby więcej i nawet się z tym nie kryje. Cóż, młodość 😛 😀

    Lubię to

    1. Dziś dziewczynka, bo dziewczynka, ledwie 16 lat-bo rozmawiała o tym,że skończyła gimnazjum, bez skrępowania wyjęła papierosy i piwo, i tak o 14 na środku ulicy. Jakoś mnie to wciąż dziwi…

      Lubię to

      1. Katarina pisze:

        Takie „dziewczynki” to jak dla mnie się tylko do utylizacji nadają. Serio. Bo po co to takie coś?

        Lubię to

  8. Zbych pisze:

    Eh… niby lato-wakacje a ja mam tyle roboty ostatnio że nie nadążam czytać Twojego bloga na bieżąco. Ale będę starał się poprawić….
    Myślę że taka przygoda ze śmieciami przydarza się każdemu (a jak jeszcze nie doświadczył to prędzej czy później doświadczy), ale zawsze te swoje perypetie w bardzo zabawny sposób opisujesz. Może rzeczywiście powinnaś iść za namową niektórych komentujących tu osób i zacząć je spisywać.
    Przy okazji dzięki za dwa namiary – muszę zobaczyć „Taxi Teheran” bo przeczytałem streszczenie w necie i mnie zaintrygował – lubię takie kino niezależne z pomysłem. Może gdzieś mi się uda tą pozycję zlokalizować. A druga sprawa to „Night Manager” bo od razu mi się zaświeciła lampka „Le Carre” i okazało się że bardzo słusznie 🙂 Chociaż po obejrzeniu dwóch odcinków okazuje się że serial ma z ta książką tylko główne wątki wspólne, a cała reszta jest zrobiona mocno po hollywoodzku… (dość efektownie i trochę naciąganie – ach te przedziwne zbiegi okoliczności co chwila) co dziwi bo to przecież BBC…. Ale ogólnie mnie wciągnęło bo w porównaniu z konkurencją mimo wszystko prezentuje wysoki poziom i obejrzę całość (tym bardziej że to tylko 6 odcinków).

    PS: Te pierogi z bobem to takie jak knedle? Bo to musi być ciekawe, chociaż gabarytowo to bardziej jak uszka 🙂

    Lubię to

    1. nie,to normalne pierogi, tylko wiesz, bób nie jest w całości, taka jakby pasta z boczkiem:) zaczęłam tym razem od końca;)
      Night Menager ostatecznie mi się spodobał, ale to w zasadzie 2 ostatnie odcinki dostarczyły mi tego czego oczekiwałam od samego początku.
      Taxi Teheran to wspaniały film, choć niektórych może po prostu wynudzić. Ot 80 minut pan sobie jedzie taksówką po mieście i rozmawia z ludźmi, ale bije z tego filmu taka naturalność i na zmianę człowiek się śmieje, i porusza tym jak wygląda życie w Iranie. No i wiadomo, ocena idzie w górę kiedy ogląda się ją na dachu z widokiem na Starówkę:)
      Ja mam takich dziwnych przygód zawsze aż nadto. No no wiem czemu wszytko mi musi się przydarzyć:)

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        To teraz już rozumiem – więc te pierogi to coś a’la ruskie 🙂 Jak jeszcze z boczkiem to muszę kiedyś przetestować…
        Korci mnie by zapytać cóż takiego Cię urzekło pod koniec „Recepcjonisty” ale nie będę sobie robił spoiler alertu… chociaż jeśli będą się trzymać książki to w zasadzie wiem jak się skończy 🙂 A co do filmów stricte dziejących się w taksówkach to jak są dobrze zrobione to wcale nie muszą być nudne – chociażby „Noc na Ziemi” Jarmuscha

        Lubię to

      2. tak, są jak normalne, tyle,że bób zmiksowany, dobrze doprawiony i miał w samym farszu duże kawałki boczku:)
        Nie wiem w sumie co mnie urzekło? Chyba samo czekanie na zakończenie i to jakim ono będzie. Naprawdę ciekawie pokazali te końcowe momenty:)
        Wiem,że nie muszą, ale dla jednych mogą być monotonne. Szczególnie jak ktoś lubi kino akcji, a nie takie „przegadane” filmy. Ja akurat lubię, ale widziałam,że część męskiej części widowni była znudzona już po kwadransie.

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s