Bracia Coen szaleją

Woody żałuje. Wystosował nawet petycję do braci Coen- Panowie,nie szalejcie. Singielka to mój pomysł, zwolnijcie. Oni jednak nie chcą zwalniać. Nakręcili kolejną komedię pomyłek,omyłek i wpadek wszelakich.

Od paru tygodni czuję się jak profesjonalny architekt wnętrz. Gdyby płacili mi za każdy kroczek zrobiony w salonach meblowych i marketach budowlanych mogłabym dziś kupić sobie małą wyspę i zaprosić Was wszystkich na koktajl z mango i banana. Otóż moją głowę zaprzątały kafelki, panele, kolor płytek i rodzaj wanny. Okazało się,że mam dobry, choć chwilami dość ekskluzywny gust(ach te ceny). Kiedy pochwaliłam się wyborem kafelek do kuchni mojej przyjaciółce ona orzekła,że są cudowne( na marginesie czy jakiejś kobiecie nie podobałyby się kafelki o strukturze diamentów w kuchni?), ale wyższej kategorii, jej zdaniem za drogie i w ogóle luksus w pełni. Niestety tylko takie mi się podobały, bo tylko takie były w odcieniu czystej bieli. Ale dzięki temu,że moja kuchnia jest raczej z tych malutkich, podzielić na połowę dodatkowo i zabrać 10 % powierzchni to mogę sobie kupić diamentowe kafelki. A co będę sobie żałować. Podczas obierania ziemniaków będę się czuła kobietą luksusową. Po trzech godzinach łażenia w te i z powrotem wybrałam panele, wow. Czym mnie urzekły? Chyba tym,że w opisie miały napisane- polecane do małych kawiarni. Czy mogłabym ich nie wziąć? Na szczęście moja mama ma taki sam gust jak ja, wszystko zaaprobowała, pochwaliła i powiedziała,że wspaniale się ze mną robi zakupy. Ona przyjeżdża do sklepu na gotowe, wydaje zgodę na zakup i bach, można wracać do domu. Chyba odkryłam w sobie żyłkę architekta wnętrz. Będzie mi szkoda jak mój remont się skończy. Może straciłam szansę na karierę w urządzaniu mieszkań samotnych milionerów?

Jako,że robimy remont kapitalny, łącznie z burzeniem ścian i stawianiem nowych, wypadałoby nie przeszkadzać panom w kombinezonach i opuścić mieszkanie. Co oczywiście nie jest takie proste w przypadku 5 osobowej rodziny. Opcja hotelowa odpada, remont zajmie bowiem 8 tygodni. Rodzina? Szczerze? Nikt nie ma takiego metrażu i chęci by przygarnąć 5 osób(na marginesie od nikogo bym tego nie wymagała). Został wynajem. Ledwie 47 telefon i jest mieszkanie, u nas w okolicy, ładne, fajne, miłe. Na co dzień mieszkają tam studenci ale na lato wyjechali, więc właściciele chętnie wykorzysta przestój i nam je wynajmie. Wszystko gra. Do czasu. Dzwonię do pana by dograć warunki a pan mówi, że w zasadzie to jest lato, więc on przyjmuje warunki apartamentowe. Co to znaczy? To znaczy to, że płacimy nie za miesiąc a za dobę. 195 złotych. Co jak łatwo policzyć przy 61 dniach daje zawrotną sumę …. Ledwie 30 telefonów dalej i ciągłe słuchania- na dwa miesiące? Dziękuję. Owszem, mieszkanie stoi 2 rok na wynajem-bez skutku, ale co zrobię jak ktoś się trafi? Wolę czekać. I tak dalej. W końcu znalazło się mieszkanie, śliczne, nowe, z ogrodem, z pełnym wyposażeniem, nigdy na stałe niezamieszkane, bajka. Minus? Musi być. Osiedle jest naprawdę ekskluzywne, ale niestety mieści się na dalekich przedmieściach. W zasadzie jest to wieś. Aby zadbać o wysokie gusta mieszkańców w okolicy nie ma żadnego sklepu, który psułby widok. Jako,że jest to prestiżowe osiedle założono,że każdy ma samochód i podjedzie te 10 minut do marketu.Dlatego też autobus jeździ raz na 90 minut, by nie psuć ciszy. Nikt nie pomyślałam,że ja mogę tam zamieszkać. Bez prawa jazdy, bez szofera, czy chociażby nie jestem zapaloną kolarką. Mój krokomierz pęknie z radości kiedy rano będę szła po chleb i gazety-20 minut w 1 stronę, a w domu zorientuję się,że zabrakło mi masła, pomidora czy herbaty. Ale widzę i plusy. Ogród, oczyma wyobraźni widzę sobotnie i niedzielne poranki spędzane na trawie, gdzie będę zajadać się śniadaniem,czytać książki i pić mrożonką herbatę. I te wieczory, będę mieć 3, no dobrze, 30 kroków do wody. Las, lato, cisza, spokój. Może nie będzie tak źle?

Źle było kiedy mój brat odkrył w sobie pasję do łapania Pokemonów. Owszem fajnie,że wyszedł z domu-jako,że zdał śpiewająco wszystkie egzaminy, postanowił spać do 14, i nie robić nic. Aż do zeszłego poniedziałku. Mój brat lata po mieście jak szalony. A, że samemu mu nudno to namawia mnie bym latała za nim. Na moje nieszczęście raz się zgodziłam. Teraz zaś dzień dnia mój brat każe mi z sobą chodzić. Po tym tygodniu odkryłam,że zrobiłam 79 kilometrów spacerując i szukając jakichś potworków. Albo raczej asystując. Nie czuję nóg. Albo wręcz przeciwnie, czuję każdą ich cząstkę. Na samo słowo spacer czuję taką odrazę jak do kubka śmietany.

Kiedy tak szłam z/za moim bratem błagając go o przerwę zamajaczyło mi Tesco przed oczyma-kupmy wodę. Zgodził się, o łaskawca. W każdym razie w sklepie mój brat powiedział,że może kupimy sobie nieco cydru na wieczór. Jako, że cydr to jedyny alkohol jaki mogę wypić w ilości-pół małej szklaneczki,4 razy na rok uznałam,że może rzeczywiście już czas na porcję cydru. On wybierał cydr, ja poszłam po twarożek i mleko, a także paczkę herbaty i nieco przypraw do mięs-uznałam,że niosąc zakupy brat szybciej się zmęczy i zarządzi odwrót ku domowi. Przy kasie ustaliliśmy,że wracamy do domu, jeszcze tylko parę sprawunków do skasowania i…. Pani wzięła cydr i zanim go nabiła poprosiła o dokument tożsamości przy czym powiedziała to głosem, który mroził. Zgłupiałam, powiedziałam,że nie wiedziałam iż cydr dostępny jest z dokumentem i w ogóle to dlaczego. Pani znów spojrzała się na mnie jak na idiotkę i niemal krzyknęła- proszę o dokument tożsamości. Za mną stała spora kolejka, poczułam się idiotyczne, jakbym była nieletnia i chciała upić się cydrem w ilości 0,33 litra Ludzie stali za mną, i wcale im się nie dłużyło, sklep zamarł w oczekiwaniu na próbę oszustwa i wyprowadzenie mnie ze sklepu, najlepiej w kajdankach. I wtedy zirytował się mój brat i rzekł cichutko- pokaż dowód. I wtedy dopiero mnie olśniło, pani myśli,żem nieletnia i chcę kupić sobie alkohol ,wypić go duszkiem na działkach a potem napadać staruszki. Wyjęłam dowód z uśmiechem mówiąc- to się pani zdziwi. Pani wzięła, popatrzyła, i krzyknęła- dobry Boże, jak ja panią przepraszam, pani jest ode mnie starsza. Proszę to traktować jako komplement. Dziewczyna wyglądała na dobre 35 lat, więc reszta sklepu myślała,że jestem 40 latką, a mój brat, który wygląda na 15 latka to mój syn. Wyszłam ze sklepu z godnością i tłumionym śmiechem. W wieku 28 lat zostałam pomylona z 17 latką. Czyżbym wykąpała się w eliksirze młodości?

W czwartek przeżyliśmy 14 godzin deszczu i chwilowe zalanie miasta. Pech chciał, że dzień wcześniej postanowiłam rozjaśnić białą podeszwę moich tenisówek. Ktoś mi doradził bym umyła je mydłem, tak też zrobiłam. W czasie ulewy-i koniecznego (niestety) spaceru moje buty zaczęły się pienić. Szłam ulicą jak żywa reklama środków piorących. Mogłabym pobić samego Chajzera i jego Wizir. Gapa ze mnie, źle wypłukałam buty. One zresztą ze wstydu się rozkleiły. Wyrzuciłam je bez żalu. Przyniosły mi masę wstydu. Ale muszę przyznać, test bieli wyszedł wręcz śpiewająco.

Moja kuzynka przybyła z dalekiego kraju-bardzo ciepłego  do domu. Przybyła by pochwalić się hiszpańskim narzeczonym. Kuzynka jest młodsza o 3 lata. Moja mama chodzi po domu i mówi w kółko- dziecko , zacznijmy od podstaw, czy ty nie lubisz chłopców tak w ogóle czy tylko teraz nie masz ich w głowie ? Brawo mamusia.

Mamusia moja robiła pranie. Jako, że prała spodnie postanowiłam przeprać nowe spodnie, które raz miałam na sobie-niestety w dzień powodziowy, więc dostały nieco piany. Moja mama zapewne wciąż myślała nad moją orientacją, bo pomyliła płyn do płukania z wybielaczem. Moje nowe, piękne letnie spodnie we wzorki dostały nowe wzorki. 8 wypalonych miejsc, w odcieniu żółci, niestety nie dodało to spodniom uroku. Plamy nijak nie korespondują z granatem spodni i wszelkie próby maminego pocieszenia, że w sumie to będzie zabawna piżama, nie zdały egzaminu.

Egzaminu nie zdała próba opisania wszystkich wpadek z całego tygodnia. Szykujcie się na kolejną część i bądźcie czujni. Licho nie śpi.

7deb08d0310df7170a8b3b4313fb7691

Ścieżka dźwiękowa- Depeche Mode- Martyr

 

Advertisements

74 uwagi do wpisu “Bracia Coen szaleją

  1. sanglant pisze:

    Ooo, pokażesz kafelki? 😉 Też bawię się w architekta wnętrz i poszukuję inspiracji. Poszukuję też równowagi między sercem a portfelem, ale chociaż popatrzeć na luksus można. ;P
    Nie powiedziałabym, że wyglądam na niepełnoletnią, a kilka miesięcy temu poproszono mnie do dowód w Lidlu, gdy kupowałam piwo rok młodszej koleżance, a że żadna z nas dowodu nie miała, pani stwierdziła, że nie będzie ryzykować i nie sprzedała. Widać pomyślała, że jaki poważny człowiek kupuje jedno piwo na dwie, jak gimbaza. 🙂 Ale Twoja sytuacja zabawniejsza. 😉
    Wyobrażam sobie, jak ciekawie musiały wyglądać buty pieniące się w deszczu. 😀

    Lubię to

    1. Proszę bardzo,to te kafelki, białe- http://www.paradyz.com/plytki/kuchenne/favaro Miałam dylemat czy nie wziąć czarnych,bo z białymi meblami byłby fajny kontrast, ale uznałam,że nie zmieniam koncepcji, blat będzie ciemny a te kafelki mnie zauroczyły 🙂
      Mnie to zdziwiło, że ktoś może chciec ode mnie dowód bo myli mnie z 17 latką 🙂 Wiem,że na swoje lata nie wyglądam,ale dawałabym sobie z 24-25, a nie taka akcja przy kasie:)
      Pieniące się buty to hit, można zostać gwiazdą ulicy:)

      Lubię to

      1. sanglant pisze:

        Ładne, nadają elegancji. 😉
        Na kawałek kuchennej ściany nawet tak dużo nie trzeba, więc można zaszaleć – będzie miło patrzeć. Zastanawiałam się nad szkłem nad blatem, ale po porównaniu cen uznałam, że jednak lepiej wybrać jakieś ładne kafelki.
        Może uznają, że obecnie ciężko ocenić wiek po wyglądzie i równie dobrze ktoś może mieć 17, jak 23. 😉

        Lubię to

      2. Ja chciałam pierwotnie szkło, ale o dziwo facet w sklepie odradzał-a drożej wychodzi. Ponoć dużo szybciej się psuje w porównaniu z kafelkami. Nie wiem może pęka od temperatury i wilgoci? Nie wiem. Niby dużo nie trzeba, ale i tak wyjdzie z 700 złotych na ten pasek kafelek -dobrze,że mama nie zna ceny, i nie czyta bloga to się nie dowie ile ten pasek będzie kosztował:)

        Lubię to

      3. Zbych pisze:

        Białe kafle mają jedną podstawową wadę – zazwyczaj kładzie się ją z białą fugą, a ta jest „biała” góra kilka miesięcy. Potem to permanentna walka o kolor – niczym u Chajzera… Chociaż w wersji ściennej nie powinno być tak źle 🙂

        Lubię to

      4. sanglant pisze:

        To tym bardziej nie chcę szkła.
        W mojej planowanej kuchni wyszłaby mi połowa z tej kwoty (za same płytki). Ale ciągle nie wiem, czy lepiej dać nad blatem duże gładkie, duże kamienio- lub betonopodobne, czy takie jak te Twoje, czy jeszcze jakieś inne, nawet o patchworku myślałam. 😉 Biorąc pod uwagę całe mieszkanie i do tego jeszcze wybór mebli i agd, jest tyyyyle decyzji do podjęcia…
        Rodzice mają jasne (choć nie białe) fugi na ścianie nad blatem w kuchni i w łazience i wyglądają w porządku. Gorzej na podłodze – na podłogę sobie jasnych fug na pewno nie położę. 🙂

        Lubię to

      5. Ja nie będę mieć kafli w kuchni i łazience, a normalne drewno,więc problemu nie mam 😉 Nie lubię kafli na podłodze-nie wiem czemu,ale nie znoszę nawet:)
        W mojej kuchni najchętniej bym sam beton zostawiła na ścianie;) Ale bałam się,że dla moich rodziców to będzie za odważne. A te kafle mnie zauroczyły, bo są proste, powiększają wnętrze, dodają elegancji,ale i mają to coś w sobie co czyni je oryginalnymi 😉

        Lubię to

      6. Zbych pisze:

        Jak bez fug to muszą być super-prościutkie powierzchnie (na gk)

        sanglat – ogólnie to w kuchni kiepsko się sprawdza wszelka glazura o „chropowatej” powierzchni (ze względu na szorowanie by utrzymać czystość). Chyba że kolorystyka niejednolicie szarawa to będzie dobrze maskować brud 🙂

        Lubię to

      7. sanglant pisze:

        Teraz ludzie chętnie odsłaniają cegły (aż za dużo wszędzie tych cegieł ;)), z betonem też byłoby ciekawie, ale ja bym się nie odważyła. Za to beton architektoniczny mi się podoba – ma porowate fragmenty, ale ponoć da się to odkurzyć. 😉 Widziałam ciekawą aranżację łazienki w betonowych kaflach, nad wanną były płytki z wzorkiem jak patchwork, ale w podobnej tonacji i stylistyce – podobała mi się, ale od samego patrzenia było mi zimno. 😛
        Nad blat myślałam bardziej o takich płytkach o gładkiej powierzchni, trudności w czyszczeniu dyskwalifikują.
        W drewnie ładnie, ale ja to raczej wypłytkuję „trudniejsze” pomieszczenia. 😉

        Lubię to

      8. Teraz są takie panele, które śmiało można w łazience i kuchni zastosować. A ,że ja notorycznie rano zapominam założyć kapci idąc po herbatkę to nie widzi mi się znowu stąpać po zimnych kaflach:)
        Mi się marzy betonowy blat, taka wyspa betonowa, ale to musiałabym wygrać w lotto, zauroczyć księcia z Arabii, albo odkryć coś ważnego i dającego masę pieniędzy 😉 Wtedy bym sobie zrobiła kuchnię idealną w 145 % i nie patrzyła na innych;)

        Lubię to

      9. Zbych pisze:

        sanglant – odsłanianie cegieł to nic… z 1,5 roku temu robiłem apartamentowiec w Warszawie gdzie żelbetowe ściany były specjalnie „okładane” cegłami a wszystko potem jeszcze tynkowane (więc nie było ich widać). Pytałem architekta co to za szalony (i kosztowny) pomysł. To stwierdził że to dobrze wygłusza i nie ma akustyki (tu zgoda – przy ścianach prawie 50cm) ale głównie to na życzenie inwestora – po to aby ludzie myśleli że zdrowo i ekologicznie mieszkają a nie w betonie… Taki bajer… ale jak m2 lokalu kosztuje ponad 15tyś to wszystko da się zrobić haha 🙂

        Lubię to

  2. Gucia pisze:

    Współczuję straty spodni, a pieniące się buty mnie rozłożyły 🙂 Ja też niestety nie łapię o co chodzi z tymi pokemonami.
    Mam nadzieje, że dobrze się będzie mieszkać całej rodzinie „na wsi”! a 190zł/dobę – oszalał!
    Powodzenia z remontem – płytki śliczne!!

    Lubię to

    1. Wiesz,że mnie te buty też rozłożyły na łopatki. Takie rzeczy tylko mi się mogą zdarzyć 😉
      Dziś mój brat przeszedł z 5 kilometrów, przyszedł do mnie pod pracę i kazał ruszać na łowy. No zwariował, ale przejął kościół-wiem,brzmi to idiotycznie i sama nie wiem co to znaczy:)
      Jak na razie tylko ja i tata trzymamy udawany entuzjazm, reszta płacze,że musi mieszkać na wsi.
      190 zł to fajna cena jak 5 osób przyjeżdża na wczasy na 5 dni,czy nawet na tydzień,ale na dwa miesiące? Przesada.

      Lubię to

  3. Blueberry pisze:

    Nigdy nie jest za późno na zmianę zawodu 😉 W temacie gustu, to witaj w klubie. Również zawsze wybieram najdroższą opcję (zupełnie nieświadomie). Boję się jeśli kiedyś dojdę do etapu remontowania własnego mieszkania 😉
    A jeszcze w temacie kafli to ja ostatnio choruję na heksagonalne w łazienkach. Co prawda jeszcze nie wiem jak by to mogło wyjść w połączeniu z szafką pod umywalkę z Singera, ale za kilka lat coś wymyślę.

    W końcu będzie to mieszkanie na ekskluzywnym osiedlu? To jest jeden z powodów przez które nie chciałabym mieć domu – na ogół są w takich miejscach, że bez samochodu nie da się żyć.

    Mnie też pytają o dowód stale i wszędzie. Raz spytali w aptece jak kupowałam leki na katar (bo mają środki psychoaktywne w składzie :D), a w Warszawie (w zeszłym roku) pani w piekarni mnie pominęła, bo myślała, że klientka za mną to moja mama… Nie wiem kto się gorzej poczuł – ja wzięta za gimnazjalistkę czy ta kobieta (ok. 40-stki) posądzona o bycie moją matką.
    Dodam, że jak kupuję alkohol z moją młodszą o 4 lata siostrą (w sensie, kiedy to ona stoi pierwsza i płaci) to jej nie pytają. Taka to sprawiedliwość 😉

    Butelki trzeba lepiej opisać – tutaj przynajmniej jest sposób na to, żeby pomyłki się nie zdarzały. Ja niestety straciłam kilka rzeczy, kiedy mój mąż kochany robił pranie. Skoro koszulka taka biało-szarawa to może iść z jeansami, nie? Zastanawiam się tylko jak to się stało, bo on sobie prał sam na studiach zanim razem zamieszkaliśmy i jakoś swoich ciuchów nie niszczył.

    Lubię to

    1. A wiesz,że mi rok temu pani Fervexu nie sprzedała? Powiedziała-proszę przyjść z mamą,bo to silny lek:)
      A cóż to rodzaj kafli, teraz mnie zaintrygowałaś:)
      Tak, to mieszkanie będzie naszym chwilowym domem. Zimą bym zwariowała tam niestety, ale myślę,że latem może być całkiem miło. Ja mam malutki balkonik, a tam będzie 170 metrów ogrodu tylko dla mnie. Mam zamiar maksymalnie ten czas wykorzystać na leżenie na trawie i śniadania na trawie i własne pikniki. Już mam listę gości zrobioną na moje podwieczorki 😉 Chociaż przeraża mnie dojazd do pracy tak naprawdę, będę musiała jeździć z tatą o 6.15 najpewniej:(
      Niektórzy nie powinni chyba robić prania tak myślę:)

      Lubię to

      1. Blueberry pisze:

        Hehe, u mnie to akurat chyba Sudafed był 🙂

        W kształcie sześciokątów: http://myhome.pl/blog/wp-content/uploads/2015/06/P%C5%82ytki-heksagonalne-w-czarno-bia%C5%82ej-%C5%82azience.jpg albo takie http://3.bp.blogspot.com/-V1d7RNawJsw/VQWvb4m559I/AAAAAAAAXQM/gYDuZvEKOp0/s1600/dwa-lustra-o-r%C3%B3%C5%BCnych-wielko%C5%9Bciach-oryginalnej-ramie-i-zawieszeniu-tworz%C4%85-ozdob%C4%99-%C5%82azienki.jpg 🙂

        Kurcze, fajnie tak będzie pomieszkać (jak już się obudzisz na tą 6.15). Ja bardzo lubię dzielnicę, w której mają dom moi dziadkowie, ale jest tak strasznie źle skomunikowana, że mieszkanie tam na co dzień to porażka. Ale dla leżenia na trawie te 2 miesiące to dasz radę!
        Sama bym się chętnie wprosiła na taki podwieczorek 😉

        No właśnie się zastanawiam czy to nie było specjalnie – jak mi każesz pranie robić, to teraz cierp. W efekcie jeśli już proszę P. o pomoc przy praniu to raczej przynieś/podaj/powieś.

        Lubię to

      2. ale super kafelki, szkoda,że teraz je zobaczyłam bo moje już kupione. Nie są złe, ale te jakoś kojarzą mi się z latami 60-zupełnie nie wiem czemu i strasznie mi się spodobały:)
        Ja to w sumie potraktuję jako wczasy, ten ogród, trawkę i okoliczności przyrody. Tylko szkoda,że jak będę chciała na przykład uzupełnić biblioteczkę o książki z biblioteki to będę musiała to wcześniej zaplanować i prosić o podwózkę i liczyć,że komuś będzie się chciało mnie zawieźć do miasta. Tak samo z wyjściem do apteki, Rossmanna czy lekarza. Będę nieco uziemiona,ale staram się widzieć plusy-ta trawa;)

        Lubię to

      3. Zbych pisze:

        Dorzucę swoje trzy grosze… hexagonalne = koszmar glazurnika 🙂 efektowne, ale trzeba mieć talent żeby ładnie i równo wyszły (poza tym trudno się je docina). A z tą taflą szklaną to pewnie dlatego odradzał iż to trochę jak z lustrem – bardzo trudno utrzymać je w nieskazitelnej czystości, szczególnie w kuchni. Nie chcę szufladkować, ale to takie rozwiązanie dla osób, które korzystają z kuchni sporadycznie weekendowo (gdy wpadną znajomi i trzeba zmixować drinki) a piec traktują wyłącznie jako designerskie wyposażenie wnętrz. Konkludując – na pewno takie rozwiązanie wygląda efektownie, ale max na pierwsze pół roku od remontu 🙂

        Lubię to

      4. Dlatego facet to odradził. Mi się takie płyty i owszem podobały, ale nie miałam potrzeby sprawdzać czy ich ceny, czy właściwości, dopiero teraz zaczęłam szukać o nich informacji i zrezygnowałam. Bo drinków nie mieszam, za to chętnie mieszam w garnkach i to prawie non stop;)

        Lubię to

  4. Kurcze, wszyscy szaleją za tymi pokemonami, nawet mój P. stwierdził, że musi sobie sprawić telefon z androidem, żeby sobie ściągnąć te apkę XD Powiedziałam mu, że na razie wystarczy, jak ogarnie łapanie naszego kota, jak ten zaczyna robić gnój XD
    I cóż… Twoje eksluzywne pomysły widzę podobne do moich… ja się już teraz boję robić wycenę samych wykończeń naszego „dalece planowanego” domu, jako, że wymyśliłam sobie styl norweski ;D

    Lubię to

    1. mi się ten styl podoba:) W ogóle kiedyś kochałam wszystko co ciemne, a teraz dom będzie jasny, chyba nawet za bardzo jasny i oczywiście sporo jasnego drewna:)
      Jak idę po mieście po 90 % ludzi łapie te stworki, ale tam nie można nigdy wygrać chyba? Ale widzę jak dzieciaki wyszły z domu-plus:)

      Lubię to

  5. Ja w Pokemony grać z ciekawości, ale kilometraż mam o wiele mniejszy. Zresztą ja bardziej hobbystycznie. Mimo wszystko świat jednak zwariował na punkcie tej gry. Co do reszty to współczuję kłopotów z wynajmem mieszkania. Jeśli zaś chodzi o pomyłkę z wiekiem to super ;).

    Lubię to

  6. A ja nie mam telefonu przystosowanego do Pokemonów i mi smutno 😦 Może pożyczysz mi swojego brata? 😀 Połapię z nim.
    Uśmiałam się przy Twojej mamusi głowiącej się nad Twoją orientacją i nad mydlanymi butami 🙂 To może być hit – adidas na pewno podkradnie ten patent 🙂

    Lubię to

    1. ok, już mam dosyć latania za potworkami, zostaniesz moim asystentem od spacerów po mieście i będziesz mnie zastępować-tylko godnie:)
      No ja mam nadzieję,że to podkradnie. Ileż radości dla dzieciaków! I zobacz, dziecko czy dorosły po deszczu nie naniesie błota do domu,same plusy:)

      Lubię to

  7. Katarina pisze:

    Hmmmmmmmmmmmmmm…panele do moich pokoi ( przeprowadzam się ) wybierałam może minutę, meble ( po wizycie w 3 sklepach )- może 20. Jestem absolutną minimalistką, ma być „ładnie”, funkcjonalnie i rozsądnie cenowo, na resztę nie zwracam uwagi i nie lubię się tym zajmować:)
    Ta „zabawa” z pokemonami to jakaś porażka… ludzie włażą pod samochody grając w to…to się nazywa selekcja naturalna. Podobnie jak T.1987- za stara na to jestem ( albo co bardziej prawdopodobne- nie tracę czasu na takie duperszmity ).

    Lubię to

    1. Ja musiałam zwrócić na zakupy większą uwagę, miało być rozsądnie cenowo-poza kafelkami w kuchni i cóż, jak ma się małe mieszkanie i 5 osób trzeba znaleźć takie meble, które będą przede wszystkim praktyczne, no i ładne. A o dziwo te dwie cechy niekoniecznie idą w parze. Najładniejsze meble robi się dla osób, które nie gotują w domu, codziennie wyrzucają ciuchy i ich nie trzymają w domu, nie mają dokumentów, a w łazience trzymają jedynie ręcznik i mydełko;)

      Lubię to

      1. Katarina pisze:

        Nie mydełko, tylko żel pod prysznic, który Cię wyszczupli, zrobi kaloryfer na brzuchu, odmłodzi o 10 lat i dodatkowo ciuchy wypierze;)
        Pewnie, że meble mają być praktyczne, jak dla mnie nie mogą być jeszcze „fikuśne” i „trędi”, bo ja mam naprawdę prosty gust, ale jak dla mnie to coś, czemu nie potrzebuję poświęcać dużo uwagi:)

        Lubię to

      2. No faktycznie,żel o zapachu rajskiego potoczku:)
        Ja lubię prostotę, ale takie meble z reguły są właśnie dla osób które nie mają swoich rzeczy w nadmiarze. Więc żeby takie znaleźć trzeba się niestety nachodzić. Te stylizowane na coś-nie wiem co, są pojemne, ale koszmarne.

        Lubię to

      3. Katarina pisze:

        Ja już nie mam nadmiaru, bo pakując się, mnóstwo rzeczy powyrzucałam:)
        Stylizowane mają to do siebie, że są trędi i drogie- trendy nigdy mnie nie jarały, nie śpię na milionach, żeby je wyrzucać na kawałki drewna, gdzie postawię książki:)

        Nieeeeeeeeeeeeeeeeee, żel będzie pachniał szmalem:D

        Lubię to

      4. ja mam za dużo ….. książek. Moja rodzina jest bardzo książkowa i niestety jest tego sporo. Poza tym jednak nawet jeżeli 5 osób się ograniczy to i tak będzie sporo tych rzeczy ….

        Lubię to

      5. Katarina pisze:

        Książek ci i u mnie dostatek… Drobne wyjątki- np Anie ze wzgórza, książki do których na 100% nie wrócę czy książki od eksa pojechały już do biblioteki, reszta przenosi się ze mną:)
        Wiesz…ja wiem jedno- bardzo dużo gromadzimy tzw.przydasi, gratów, rzeczy naprawdę zbędnych. ja stawiam naprawdę na minimalizm, bez sentymentu wywaliłam mnóstwo rzeczy, w tym również z dzieciństwa zostawiając sobie dosłownie parę drobiazgów…

        Lubię to

      6. Ja to rozumiem 🙂 Ale jednak będę się upierać,że 5 osób nie zmieści swoich rzeczy w jednej szafie i tyle. Też powywalałam masę ciuchów i zapchajdziur, ale jednak człowiek ma kolekcję płyt, książek, czy ważnych pamiątek, których nie wyrzuci od tak bo modnie nie mieć szafek 😉 A u mnie każdy ma taką swoją kolekcję, więc jednak szafy są potrzebne:)

        Lubię to

      7. Katarina pisze:

        Ale chyba nie macie jednej szafy na 5 osób:)))
        Kolekcje płyt i książek oczywiście, że muszą być, ja pizgnęłam do kosza tylko większość kaset, zostawiłam te, które jeszcze mogę puścić na mojej archaicznej wieży ( prezent na 18stkę, chlip. chlip ) i które lubię:)

        Lubię to

      8. Mamy więcej, dlatego właśnie trzeba było znaleźć pojemne szafy, które nie wyglądają na pojemne-bo takie są z reguły nieładne. A te musiały być lekkie i proste z wyglądu, ale w środku zmieścić samego diabła. To była sztuka;)

        Lubię to

      9. Katarina pisze:

        Jeszcze apropos pokemonów:
        „Gdyby Europejczycy mieli tyle energii w łapaniu terrorystów, co Pokemonów, żylibyśmy w idyllicznie bezpiecznym świecie.”
        Andrzej Saramonowicz

        Lubię to

  8. lepiej żeby Cie brali za młodszą niż odwrotnie;) pokemony, skąd ja to znam, mi to juz przeszło ze 20 late temu:) może szybko znajdzie sobie nowe hobby…. ja ten zapał do urządzania wnętrz już dawno w sobie odkryłam i też mój gust zbyt tani nie jest ale raz sie żyje, Lena panele ważna rzecz nie można ich wybrać w 10 minut, przecież to zbrodnia a tak nacieszysz sie tym wybieraniem na długo i przy okazji nikogo nie zamęczasz debatowaniem nad odcieniem:)

    Lubię to

    1. Dokładnie, w końcu będę się męczyć wystrojem wnętrz przez x lat, nawet jak się wyprowadzę kiedyś to do rodziców będę wpadać i głupio byłoby dostawać nerwicy na widok byle jakiej podłogi czy kafli, które wybierane były w biegu. A tak wszystko będzie na tip top:) Oby , oby:)
      No faktycznie lepiej,że mi odejmują lat;)

      Lubię to

  9. Panie kasjerki mają normalnie noktowizory w oczach 😀 Mnie, pani z Biedronki zagięła tym, ze poprosiła mnie o dowód przy jednej(!) puszcze radlerka 😀 Ale powinnyśmy się cieszyć, w końcu jesteśmy piękne i młode! 😀

    Lubię to

  10. Katarina pisze:

    Proszę mnie dołączyć do klubu sprawdzanych:) Przed 30chą proszono mnie o dowód na stacji benzynowej, gdzie robiłam zaopatrzenie dla spragnionych, którzy zaczęli pić zanim dojechałam:D

    Lubię to

      1. Mi dziś pan w autobusie uparcie wciskał ulgowy bilet, a na moje-jednak normalny rzekł- legitymacja w domku została? Mówię tak, a on to weź ulgowy, dziecka nie okradnę;)

        Lubię to

  11. Nie wiem sama z czego śmiać się bardziej – czy z pieniących się butów, czy prośby o dowód, ale piszesz genialnie i zdecydowanie poprawiasz humor! A z pokomonami to jakaś plaga – co chwila widzę kogoś kto lata z telefonem przed sobą i szuka małych potworków 😉
    Powodzenia w takim razie w nowym, tymczasowym mieszkaniu! 🙂

    Lubię to

  12. Zbych pisze:

    Współczuje – remont mieszkania to kataklizm (dla mieszkających) głównie ze względu na wszechobecny bajzel. Za to chwilowej wyprowadzki na peryferie trochę zazdroszczę. Czasem dobrze tak na chwilę zmienić lokalizację bo to zawsze napawa refleksyjnie i pozwala złapać dystans – a to w życiu konieczne od czasu do czasu.
    PS : Na moją „wieś” pokemonowy szał jeszcze nie dotarł. Myślę że nie ma co się martwić – ta moda szybko minie ja wszystko wcześniej – teraz to jest nowość, są wakacje, dzieciaki mają sporo wolnego, poza tym w miarę ładna pogoda…. Stawiam, że od końca września zapanuje ponownie spokój 🙂

    Lubię to

    1. mi się podoba,że dzieciaki wyszły z domów. Moje sąsiadki młode rozmawiają między sobą albo przez FB, albo przez okno między blokami, a teraz panny latają na powietrzu jak dzikie;)przyda im się nieco witaminy D;)
      no mnie bajzel ominie bo mnie tutaj nie będzie. Wrócę na gotowe, wstawię z powrotem swoje klamoty i bach. Jedynie przeżyć życie na prowincji będzie ciężko, z tego względu, że ja ani dnia nie mieszkałam na wsi, i będzie to doświadczenie na żywym organizmie:)

      Lubię to

    1. Zbych pisze:

      Mydłem to nie wiem czy dobry pomysł ale moja siostra ma patent na wybielanie tenisówek za pomocą pasty do zębów (dłuższe szorowanie) albo przeciera zmywaczem do paznokci (najszybciej). Natomiast z tego co kiedyś z nią gadałem to nie można używać takich chemikaliów do mieszkań (płyny do naczyń, mleczka czy wybielacze) bo guma szybko parcieje i żółknie.

      Lubię to

      1. Ale zmywacz hmm śmierdzi, więc nie zniosłabym potem tego zapachu;)
        Pasta hmm, w sumie też się pieni;) Myślę,że na przyszłość nie kupię białych tenisówek;)

        Lubię to

  13. To się uśmiałam. 😀
    Ja też latam z bratem po mieście w poszukiwaniu pokemonów. xD To jest istna epidemia. Dobre chociaż, to że ludzie zaczęli z domów wychodzić. 😛
    No i te pieniące się buty – chciałabym to widzieć. 😛

    Lubię to

  14. Kafelki są piękne , piękne jest to ,że pani myślała ,iż masz 17 lat ( docenisz to odrobinę później ) .Remonty sa upierdliwe , męczace i kosztowne … ale za to potem jest , no pieknie 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s