Strach się bać.

Dziś kolejny odcinek mojego serialu o serialach. Dziś będzie o tych obrazach, które mrożą krew w żyłach. O tych serialach gdzie trup ściele się gęsto, a sztuczna krew leje się bez opamiętania. Nie wiem czemu, ale seriale kryminalne od zawsze były jednym z moich ulubionych gatunków. Być może dlatego,że nie mam w sobie nic z mordercy i złoczyńcy. Stąd też muszę posiłkować się serialami i książkami, które wprowadzają nastrój grozy.

Na pierwszym miejscu zawsze i wszędzie będzie u mnie Most nad Sundem. Ale uwaga mówię o wersji skandynawskiej. Nie amerykańskiej. Amerykańską zostawiamy daleko w tyle i włączamy oryginał. O czym jest Most? Zaskoczę Was jeżeli powiem,że o moście? Tak, o moście nad Sundem, moście  łączącym Danię z Norwegią. Na tym moście, gdzieś na granicy, znaleziono zwłoki. Od tego wszystko się zaczyna. W sprawę włączają się policjanci z obydwu państw. Z Danii mamy Martina, z Norwegii Sagę. Są zupełnie niedopasowani. Przede wszystkim dlatego, że Saga jest skomplikowaną osobą. Jest świetną policjantką, ale cierpi na zespół Aspergera. Nie ma w sobie za grosz empatii, co przydawałoby się w chwili przekazywania smutnych wiadomości. Do tego serial jest wyjątkowo realistyczny. Saga ma ogrom problemów, Martin też nie próżnuje w tej kwestii. Obydwoje są po prostu ludzcy,nie latają po scenie zbrodni w lakierkach i z różowym manikiurem, świeżo zrobionym zresztą. Ten serial zahacza o wiele tematów, mamy tutaj konflikty rodzinne i małżeńskie, wielką politykę, i radzenie sobie ze swoimi demonami. Wszystko jest okraszone niezwykłym wręcz klimatem jaki gwarantują skandynawskie seriale. Jest więc mroczno, zimno i nieco klaustrofobicznie. Napięcie czuć na każdym kroku.

most-nad-sundem57

Kto zabił Rosie Larsen? To pytanie przewija się przez dwa pierwsze sezony genialnego serialu The Killing. Pierwowzór, a jakże powstał w Skandynawii, ale wersja amerykańska jest wyjątkowo udana. Znów mamy dwójkę policjantów, zupełnie niedopasowanych. Ona jest samotną matką i bardzo oddaną pracy policjantką. Nie dba o siebie, nosi okropne sweterki, i stara się ogarnąć swoje życie,co jej niezbyt wychodzi. On nosi bluzę z kapturem, ma bardzo luźne podejście do życia i pracy. Nikt nie powiedziałaby o Stephenie Holderze-wzór policjanta. Mimo wszystko musi połączyć siły z Sarah Linden i rozwiązać zagadkę Rosie. Obydwoje są tacy jak my, mają swoje problemy, mniejsze i większe życiowe zawirowania. Nie są wzorami do naśladowania. Ona nie jest kobietą, w której zakochują się podejrzani, on jest takim facetem, którego nie przyprowadzi się z radością na niedzielny obiad z babcią. Nie rozwiązują trudnych spraw w ciągu jednego dnia, napotykają na setki trudności i to czyni ten serial wyjątkowym. Do tego akcja dzieje się w Seattle, ciągle pada, wszystko spowija mgła co tylko dodaje całości tajemniczości….

the-killing

Nie mogę pominąć Detektywa. Jednego z najlepszych seriali w historii telewizji. Aczkolwiek od razu zaznaczam, mówię o pierwszym sezonie, nie o drugim. Drugi jest dużo,dużo gorszy. To tak jak byśmy porównali okruszki ciasta do całej blachy sernika. Nie da się tego porównać. Drugi sezon śmiało można sobie pominąć, tym bardziej,że nie ma żadnego (niestety) żadnego związku z sezonem pierwszym. Jest zupełnie odrębną historią, z zupełnie innymi aktorami. Żałuję. Wrócę więc do części pierwszej. Matthew McConaughey  i Woody Harrelson. Z początku myślałam,że skoro w obsadzie znalazł się Matthew”latam w filmach bez koszulki,koniecznie po plaży” McConaughey to nie będzie to nic dobrego. O jakże się zdziwiłam. Ten serial jest genialny do kwadratu. Zaczyna się już czołówką, niezwykłą, przepiękną, bardzo artystyczną. A ta muzyka, wprost idealnie dobrana. Następnie widzimy dwóch policjantów, Rust i Hurt, każdy to facet po sporych przejściach, zmęczeni, znużeni życiem. Żadni tam przystojniacy, którzy są tak idealni, że aż sztuczni. Następnie cała sprawa, tajemnicze morderstwo z wątkiem po prostu mistycznym w tle, a może na pierwszym planie? Do tego sposób kręcenia, który nazwałabym narkotycznym. Zdjęcia, niezwykłe krajobrazy, to wszystko uzależnia. Ten serial jest duszny i senny, dokładnie tak jak Luizjana. A jednocześnie nie pozwala ani przez moment się rozluźnić, ciągle ma się wrażenie, że nasze tętno jest tak wysokie jakbyśmy jechali najszybszą kolejką górską świata bez pasów. A rozstrzygająca scena w finałowym odcinku? Powiem Wam szczerze oglądałam ją z 15 razy, po prostu jestem nią zachwycona. I uzależniłam się od niej. Chyba żaden serial nie został nakręcony z taką starannością, z takim pomysłem  i z taką pasją. Tę pasję czuć dosłownie w każdej sekundzie. Szkoda, że autorzy dali nam jedynie jeden sezon. Ale może i lepiej zejść ze sceny niepokonanym?…..

123_121100772

Kolejną pozycją będzie Broadchurch. Serial opowiadający o małym i bardzo spokojnym miasteczku. Tę ciszę przerywa śmierć Danny’go Latimera, małego chłopca. Sprawą zajmują się Ellie i Alex. On jest tu nowy, ona to przyjaciółka matki chłopca, ta sprawa ma więc dla niej szczególne znaczenie. Założenie jest naprawdę proste. Senne miasteczko, gdzie każdy każdego zna,lubi i szanuje. Ale wystarczy chwila by wyszły na jaw głęboko skrywane sekrety i problemy. Miasteczko przechodzi ciężką próbę, nigdy nie było bowiem obiektem zainteresowania mediów i nie wie jak sobie poradzić z tą tragedią. Co jest plusem tego serialu? Wspaniała obsada, Olivia Colman gra ufną i serdeczną osobę, która nie wierzy w to, że zło mogło zamieszkać w Broadchurch. Alex w wykonaniu mojego kochanego Davida Tennanta jest nieufny, podejrzliwy,a  jednocześnie sam skrywa niejeden sekret. Razem muszą znaleźć mordercę. Dodatkowym plusem jest muzyka, i przepiękne krajobrazy. Aż nie chce się uwierzyć, że takie piękne miasteczko może być sceną zbrodni. Do końca każdego odcinka widz zostaje w niepewności. Poczucie mętliku w głowie rośnie z każdą chwilą i eksploduje w finale.

23FB35DC00000578-2870505-image-a-6_1418327401990

I nas sam koniec serial kryminalny, który rzadziej straszy a częściej cieszy i poprawia humor. Serial kryminalno komediowy? Tak występuje taki typ, najlepszym przedstawicielem tego gatunku jest stary,dobry Detektyw Monk.Serial, który towarzyszy mi od wielu, wielu lat. I zawsze gdy trafię na Adriana Monka gdzieś w gąszczu telewizyjnych obrazków po prostu się cieszę. Nie ma bowiem nic ciekawszego niż połączenie genialnego umysłu z zaburzeniami na jakie cierpi Monk. Specjalny sposób krojenia pomidorów? Nie ma problemu. Rozdzielanie kolorowego jedzenia? To Monk tu rządzi. Ciągle dezynfekowanie rąk i wszystkiego co może być choć odrobinkę zabrudzone? Skoro Monk tego wymaga. Te obsesje na punkcie bakterii, wirusów i brudu niezbyt pasują do detektywa, ale o dziwo nie zamykają Monka w domu. Wręcz przeciwnie, jest wyjątkowo skutecznym detektywem, a jego sposób analizowania i dostrzegania każdego szczególiku sprawia, że nie ma dla niego spraw beznadziejnych.

00028I8I0QRMT9UH-C459

Ścieżka dźwiękowa- Soundgarden- Mood for trouble

Advertisements

69 uwag do wpisu “Strach się bać.

  1. Wire in the Blood – brytyjski miniserial z gatunku kryminalnego thrillera, stworzony na podstawie powieści szkockiej pisarki Val McDermid.

    Głównymi bohaterami serialu są ekscentryczny doktor Tony Hill (Robson Green) oraz detektyw Carol Jordan (Hermione Norris), którzy wspólnie rozwiązują zagadki mrocznych zbrodni. Hill jest psychologiem klinicznym, który dochodzi do rozwiązania zagadek poprzez wczuwanie się w umysł zabójców. Jego zachowanie sugeruje, że może mieć zespół Aspergera (tzw. autyzm inteligentny). Źródło Wikipedia

    Lubię to

  2. Katarina pisze:

    MMMMMMMMMMMMMMMMMMMMmmmmmmmmmmmmmmmmmmm, seriale, mój ulubiony temat:):):)

    Jak do filmów nie mam cierpliwości , to co teraz pokazują w kinach i w TV, to w większości jakieś gówno- rimejki, ekranizacje komiksowego chłamu naszpikowane efektami specjalnymi albo gówniane komedie romantyczne, film MUSI być naprawdę dobry, żeby zatrzymać moją uwagę na dłużej, tak seriale uwielbiam:)
    Oczywiście, nie oglądam każdego serialu, polskich badziewi w stylu m jak miłość, pierwsza miłość czy dwunasta miłość unikam jak ognia, ale też lubię krwawo-choć nie do końca kryminalnie;)

    Jeden z moich ulubionych seriali ( który zakończył się ku mojej rozpaczy po zaledwie 3 sezonach …:( ) to słynny „Penny Dreadful”- wiktoriańska Anglia, Londyn i zbieranina niezwykłych postaci- medium Vanessa ( prze-genialna Eva Green!), dr. Frankenstein i jego ‚dziecko’, wiecznie młody i zepsuty do cna Dorian Gray, pewien kowboj z Ameryki, który też ma swoją mroczną tajemnicę…są wampiry, wilkołaki, wiedźmy, Lucyfer jest klimat, muzyka Abla Korzeniowskiego, jest moc no i Josh Hartnett, z którym ( jak kiedyś napisała jedna forumowiczka na Filmwebie ) to można i na jeżu:D- czego chcieć więcej?

    Teraz czekam na III sezon „Wirusa”, który nie jest w zasadzie tak dobry jak książka, ale oglądam go z przyjemnością. Z ciekawostek- serial powstał na podstawie trylogii autorstwa Hogana i Guillermo del Toro- tak, tego del Toro! ), I tom kupiłam przypadkowo na wyprzedaży, przeczytałam w ciągu wieczoru i potem bałam się zgasić światło ( http://lubimyczytac.pl/ksiazka/230421/wirus ). Kolejna pozycja z wampirami, ale tu są prawdziwe wampiry a nie tak jak w pażdzierzowatym Zmierzchu…

    Kiedyś namiętnie jeszcze oglądałam „True Blood”- ale tylko do czasu, gdy nie zaczęli przesadzać z ilością istot nadprzyrodzonych i seksem ( w każdej możliwej konfiguracji:D)

    Jednak mój krwawy namber łan, to słynny „The walking dead”, czyli „Żywe trupy”- teraz oby do października i do 7.sezonu, II część 6. sezonu rozpoczęła się w tegoroczne walentynki i w pełni identyfikowałam się z tymi memami: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/3c/bf/b7/3cbfb7e537af09e8f28b78eac33a86e9.jpg
    Krótko- policjant Rick Grimes budzi się ze śpiączki i dowiaduje się, że świat opanowany został przez zombie- jedyne co mu zostało, to …przeżyć…oraz znaleźć swoją żonę i syna.
    Dość długo czasu mi z kolei zajęło, żeby ogarnąć, że w tym serialu to nie zombie są największym problemem, tylko inni ludzie i brak jakichkolwiek zasad i resztek człowieczeństwa…
    Scenariusz, postacie, klimat, wątki , sceny, których się nie spodziewasz ( ile razy ja zbierałam tu szczenę z podłogi ) – to wszystko sprawia, że jaram się tym serialem, jak nastolatka Biberem…No i nie mogę zapomnieć o ukochanym przez cały świat serialowym badassie czyli Darylu Dixonie ( przeboski Norman Reedus ) http://images-cdn.moviepilot.com/images/c_scale,h_450,w_600/t_mp_quality/teraxnxns1hyjmdr3c3a/the-walking-dead-death-predictions-will-they-follow-the-comic-books-852461.jpg – jak go widzę, to mam ślinotok..^^

    Chyba trzeba też wspomnieć o „Grimm” ( uwielbiam zreformowanego wilkołaka Monroe’a:)) http://www.filmweb.pl/serial/Grimm-2011-624920 i „Sherlocku” http://www.filmweb.pl/serial/Sherlock-2010-528992 choć nie wiem, czy to do końca kryminalne:)

    PS. Ale tak na serio, to jak zobaczyłam tytuł posta, to miałam zgoła inne skojarzenia…mianowicie myślałam, że piszesz o tym, co stało się dwa dni temu we Francji i wczoraj w Turcji…to dopiero jest „kryminał”, niestety…:( Strach się bać.

    Lubię to

    1. Wiesz,że też sobie pomyślałam-kurcze to dwuznaczny tytuł dość jak na ten dzień po tych wydarzeniach. Ale w zasadzie nie wiedziałabym co napisać o tym co się stało poza banalnym-nie rozumiem tego świata…
      Sherlocka omówię później- w serii bez kategorii, bo ciężko mi go sklasyfikować do jakiejś grupy.
      Muszę się zmobilizować do Walking Dead, nie wiem czemu obejrzałam jak na razie jedynie parę odcinków?
      Aktualnie nieco męczę Night Menagera, lekko przereklamowany, ale może się rozkręci nieco w dalszych odcinkach.
      Koniecznie muszę obejrzeć ten pierwszy polecany przez Ciebie, oj koniecznie:)

      Lubię to

      1. Katarina pisze:

        Ja też nie rozumiem…szczególnie, jak giną przypadkowi, niewinni ludzie…to zdjęcie dziecka owiniętego folią z misiem ( z Nicei ) rozwala emocjonalnie…Wojna to zło, każda. I fanatyzm też.

        „Sherlock” -zgadzam jest, on jest nieklasyfikowalny, ale i tak go kocham, szczególnie teksty bohaterów ( „A tak dokładnie to ile razy on wypadł przez to okno?” ).
        „Night Menagera” gorąco polecał mi mój Ktoś, sama się do niego zabrać nie mogę, ale słyszałam, że warto.
        „Penny …” polecam bardzo, ma klimat, jest mrrrrroczne, aczkolwiek aż serce boli, że to już koniec:(
        No i „Wikingowie”! Jako fanka Norwegii musiałam się zmierzyć z tym serialem i nie żałuję, choć I. Połowa IV sezonu poleciała trochę w dół…może II połowę dźwigną na jesieni…
        TWD!!! Oglądaj!!! Zombie to tylko dodatek, tak jak pisałam, mnie fascynują sytuacje ludzko-ludzko, a nie jak ktoś komuś wyjada wątrobę.
        No i ten pan…https://memegenerator.net/instance/48760392

        Lubię to

      2. Tak, jak widzi się to zdjęcie niewinnego dziecka to ciężko przejść nad tym do porządku dziennego…
        Night menagera mam 4 odcinki za sobą, od 3 coś się dzieje dopiero:)
        Sherlock to genialny serial, jak ja go kocham-szkoda,że dają ledwie 3 odcinki. Ale z drugiej strony to czekanie jest super:)
        TWD koniecznie obejrzę, nie będzie na mnie mocnych:)

        Lubię to

      3. Katarina pisze:

        Ktoś u Ciebie chyba pisał, że IV sezon Sherlocka to już na dniach…Oby!
        TWD to fenomen- myślę, że Kirkman nie sądził, że jego komiks przejdzie w serial, na którego kolejne sezony czeka się jak na papier toaletowy w PRLu;)

        Lubię to

      4. Panowie kręcą/nakręcili ten sezon. Już nawet wiemy,że Watson szykuje się do roli taty w nim:) Ale niestety chyba musimy czekać do późnej jesieni/zimy….

        Lubię to

      5. Katarina pisze:

        No i wsiąkłam, kończę I sezon, Cillian Murphy jest genialny jako szef gangu, a w jego oczach można zanurkować i nie wypłynąć…

        Lubię to

  3. Kurcze, zawsze jak piszesz o serialach, to uświadamiam sobie, JAK JA ICH MAŁO OGLĄDAM. Nigdy nie słyszałam o żadnym z opisanych przez Ciebie seriali, poza Monkiem oczywiście. Jego pewnie kojarzę dlatego, że tvn go puszczał. 😛 Chętnie obejrzałabym Boardchurch. Lubie takie historie, gdzie z pozoru wszyscy są piękni, ułożeni i kochający, a po chwili okazuje się, że co drugi nosi nóż w kieszeni. 😀

    Lubię to

  4. Katarina pisze:

    Napisałam długi w ciul komentarz się skasował:/
    Więc teraz napiszę krótko- moje ukochane „krwawe seriale”:
    1. Penny Dreadful
    2. Wirus
    3. Wikingowie
    4. THE WALKING DEAD!

    Napisałabym dlaczego je lubię, ale nie chce mi się znowu pisać, zwłaszcza, że siedziałam nad postem dobre 30 minut.

    Lubię to

  5. sanglant pisze:

    Bardzo lubię seriale i filmy kryminalne, ale oglądam – jak wszystkie – jak już, to z doskoku, co się trafi. Z listy znam i uwielbiam Monka. 😉
    Kiedy przeczytałam tytuł i początek ze wzmianką o serialach, pomyślałam, że może będzie o horrorach – a te omijam szerokim łukiem, bo o ile samo oglądanie byłoby przyjemne, to potem moja wyobraźnia je niewłaściwie przetwarza i przypomina swoje wytwory w nieodpowiednich momentach…

    Lubię to

  6. Most nad Sundem i The killing widziałam tylko w wersji skandynawskiej i uwielbiam, za klimat, postacie, i w ogóle za wszystko 🙂 W ogóle pasjami oglądam wszystko co skandynawskie, ostatnio dorwałam Morderstwa w Sandhamn, ale przytomnie najpierw przeczytałam książki 🙂 Czemu dobre skandynawskie książki/seriale nie powstają w takim tempie w jakim się je czyta/ogląda… :/ 😛

    Lubię to

    1. The Killing przyznaję, oglądałam amerykański i mnie zauroczył-o ile przy takiej historii można mówić o zauroczeniu. Natomiast amerykańska wersja Mostu to jedno wielkie nieporozumienie.

      Lubię to

      1. Most jest jeszcze francusko-brytyjski 🙂 Ja uwielbiam wszystko co skandynawskie: Maria Wern, Instynkt wilka, Dicte, Vares, Z rubryki kryminalnej, ale niektóre odcinki trzeba spod ziemi wyciągać, a i to nie zawsze się udaje 🙂

        Lubię to

    1. Zbych pisze:

      Nie wiem czy serial jest dobry bo nie oglądałem, ale wiem że powstał na podstawie książki, a ona jest bardzo dobra – polecam. „Mesjasz” autor : Boris Starling.

      Lubię to

  7. Oglądałam tylko Detektywa i to niedawno całkiem. O drugim sezonie słyszałam nienajlepsze opinie więc mnie nie ciągnie 😉
    Jakoś tak nie umiem się wkręcić w serial tak jak kiedyś 😉

    Lubię to

  8. Zbych pisze:

    Wiadomo iż oryginały prawie zawsze najlepsze. Chociaż ten ostatni sezon „Broen” trochę mnie rozczarował, wg mnie mocno odstaje od pierwszych dwóch i jest taki… wysilony (to chyba najodpowiedniejsze słowo). A to amerykańskie „Killing” dlatego takie dobre bo w zasadzie skopiowali wersję skandynawską 1:1 – mam na myśli ogólny klimat od szkicu bohaterów, przez scenografie a skończywszy na sposobie filmowania kamery.
    „Broadchurch” to dla mnie taki serial zagadka… ciężko go sklasyfikować do końca bo to taki ni to kryminał ni to dramat. Zdziwili mnie bardzo że powstał drugi sezon bo po udanym pierwszym gdzie historia w zasadzie się zamknęła ciężko było wymyślić coś równie dobrego. Ale udało się… co więcej w przyszłym roku będzie sezon nr 3 i już mnie ciekawi co wymyślą tym razem 🙂
    A z nieszczęsnym „Detektywem” problem jest taki iż pierwszy sezon był dogłębnie dopracowany – Nic Pizzolatto pracował nad nim (scenariuszem) kilka lat. Sezon drugi został nakręcony tylko i wyłącznie dla kasy (producenci zacierali ręce licząc zyski z pierwszego), co widać już w pierwszym odcinku. Ekspresowa realizacja gdzie niedoróbki scenariusza który powstał w 3 miesiące połatali angażując kilka gwiazd i robiąc sieczkę z głównej historii która rozłazi się we wszystkie strony jak stare gacie (gdzieś czytałem że na początku do projektu zapalił się bardzo Pitt, ale zapoznawszy się ze wstępną wersją scenariusza machnął ręką – całkiem słusznie). Chyba reżyser miał tego pełną świadomość, dlatego co chwila mamy tu jakąś „atrakcję” w postaci widowiskowej strzelaniny czy wybuchu, który nie wnosi absolutnie nic do fabuły. Jedyny plus tego drugiego sezonu to zakończenie – tym razem obyło się bez hollywoodzkiego zadęcia 🙂

    Lubię to

    1. Mi ostatni sezon Mostu bardzo się podobał. Pewnie przez postać nowego partnera Sagi, jakoś tak mi się spodobał dużo bardziej niż Martin i wciągnęłam się w oglądanie mocno. A sam finał mnie zaskoczył:)
      Broadchurch mam nadzieję będzie dopracowany w następnym sezonie, i nie będzie kontynuacją dla kontynuacji jedynie:) Te sezony, które widzieliśmy były naprawdę świetne. Ale powiem szczerze ja jestem fanką Tennant’a, więc mógłby grać kij od szczotki byłabym w niebie:)
      Przyznam,że do dziś nie wiem o co chodziło w drugim sezonie Detektywa. Czytałam opisy,ale tak się męczyłam,że nigdy nie doczytałam do końca i żyję w błogiej nieświadomości. Nie wiem jak dokończyłam ten serial bez dostania świra:)

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Wychodzi na jaw że jesteś fanką wszelakich Davidów….
        Cóż… to jeśli nie znasz, rzuć okiem na miniserial „Szpiedzy w Warszawie”. Grał tam główną rolę. Może nie jest jakiś wybitny (dość naciągany i dużo gorszy niż książkowy pierwowzór) ale prawie w całości kręcony w Polsce i do tego z naszymi aktorami – chociażby tylko dlatego warto go zobaczyć.
        Swoją drogą, ten aktor zawsze będzie mi się kojarzył z filmem „Decoy Bride” w którym zaliczył arcyzabawny epizod dudziarza (kto oglądał to wie 🙂 )
        PS: Co do drugiego sezonu „Detektywa” to myślę, że podobne odczucia jak Twoje mieli grający tam pierwszoplanowi aktorzy – Rachel McAdams cały czas miała minę w stylu „cholercia, co ja tutaj robię” 🙂

        Lubię to

      2. Oglądałam Szpiegów-to ten serial, który obejrzałam tylko przez sympatię dla Davida.Cóż, nic mi się w nim nie podobało, oczywiście poza Davidem:)
        Myślę,że oni sami nie bardzo wiedzieli o co chodzi w tym serialu. Jeżeli ktoś to zrozumiał to wielki szacunek. Myślę,że scenarzyści tą pokręconą historią zawstydzili nawet twórców Klanu:)

        Lubię to

    2. Blueberry pisze:

      Mnie trochę zirytowało to podkładanie Sadze (czy to imię powinno się odmieniać?) historii ze śmiercią matki. I będę zła, jeśli nie zrobią 4 sezonu 😉

      Natomiast byłam szalenie rozczarowana zakończeniem „The Killing” (i pierwszego sezonu i trzeciego) – widać Skandynawowie nie gustują w happy endach.

      Lubię to

      1. Ja to nawet lubię zakończenie jest mało oczywiste i takie nieco inne:)
        Tak, ta historia z matką Sagi była trochę niepotrzebna,ale nie wpłynęła negatywnie na mój odbiór całości 🙂

        Lubię to

  9. Blueberry pisze:

    Widzę początek wpisu i myślę sobie: „O, znowu mogę polecić Bron | Broen” – patrzę na pierwszą propozycję: „Hmmm, ciekawe czy zna Forbrydelsen” 😀 W związku z tym zapisuję sobie pozostałe dwie propozycje (Monk to klasyka, umilał mi popołudnia na TVN7 kilka lat temu), bo widać gustujemy w podobnych kryminalnych historiach 😉

    Lubię to

  10. ja lubie seriale ale póki co nasz pakiet tv jest skromny i czekam na przeprowadzke i wtedy zaszaleje:) szkoda że mało jest fajnych seriali opartych na ekranizacji to chętnie bym obejrzała:) narazie oglądamy horrory w wolnych chwilach i sie zachwycam:)

    Lubię to

      1. Zbych pisze:

        W krajowej telewizji od wielu lat nic nie ma i absolutnie nic nie wskazuje żeby coś się w tym temacie zmieniło, więc nawet nie ma na co czekać 🙂
        Netflix fajna rzecz ale ma swoje plusy i minusy. Na pewno kina nie zastąpi bo premiery są ze standardowym opóźnieniem – tak samo seriale. Największy plus tej usługi to chyba największa dostępna baza starych filmów – perełek z lat 40-60tych (ale oczywiście poza klasykami, bez wersji PL – czego trzeba mieć świadomość)

        Lubię to

      2. ja i tak nie chodzę do standardowego kina więc wszystkie filmy oglądam z opóźnieniem, ale seriale Netflixa chyba z opóźnieniem już nie są, bo jak swoje by opóźniali prawda, byłoby to nieco bez sensu:)

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s