Reklamy kłamią

Powiem szczerze, sama nie wiedziałam czy mam zajmować się tym tematem czy też nie. Czy odpuścić? Czy jest sens? Ostatecznie uznałam,że i owszem.

Jakiś czas temu, dokładnie niecałe 2 tygodnie temu okładka Wysokich Obcasów wyglądała dość nieatrakcyjnie dla większości. Ot damskie majtki i czerwony brokacik imitujący okres. Tak, okres. Uff, poszło po kablach. Nie „damskie boleści”, nie” te dni” czy po prostu-no ten tego,dziś cierpię. Okres. Coś bardzo naturalnego, coś co przeszła nasza babcia, mama i my też to mamy. Po co więc na okładce babskiej gazety informacja, że kobiety mają okres i nie mają się czego wstydzić? Kiedy wzięłam tę gazetę do ręki pomyślałam sobie,że to bez sensu i w ogóle jako kobiecie, niepotrzebne mi informacje, że mam okres. Mam i co  z tego? To tak jakby na okładce ogłaszać,że każdy z nas czasem idzie do toalety zrobić siusiu. Przecież to normalne. Poza okładką był tekst, o tym,że okres to wciąż temat tabu, że środki higieniczne są obłożone podatkiem, że kobiety boli brzuch, a reklamy podpasek przekonują, że w czasie okresu najchętniej nosimy białe spodnie, obcisłe spódniczki, wskakujemy na motor, idziemy na tańce, chodzimy na basen, imprezujemy z przyjaciółmi i w ogóle mamy najlepszy czas w życiu. Szczerze? Do soboty te reklamy w ogóle mi nie przeszkadzały.

W zeszły poniedziałek napisałam ogłoszenie,że sprzedam bilet na koncert . Cena? Dokładnie taka jak na bilecie, obok pojawiały się oferty o 200,300 czy 400 procent ponad cenę wyjściową. Niestety, ludzie uznali,że i cena zakupu jest za wysoka. Dwie osoby były chętne, ale jeżeli sprzedam bilet za…. 50 zł. Tego było już za wiele. Jak można aż tak nie doceniać talentu Davida Gilmoura?  W czwartkowy wieczór podjęłam męską decyzję, jadę. Co najwyżej umrę ze strachu siedząc na tym dworcu. Albo umrę z ręki jakiegoś psychopaty, który będzie grasował nocą po wrocławskich ulicach. Patrzcie na ile byłam gotowa. Odważna ze mnie bestia. W piątek zaczęłam nawet mieć nadzieję,że nikt nie zgłosi się po ten bilet. Ba, zaczęłam planować co ubrać by nie usmażyć się jak jajko na twardo. Kupiłam zapas wody mineralnej i suche batoniki razowe, które miały być czymś pomiędzy śniadaniem a kolacją. Albo odwrotnie. W nocy nie mogłam spać.

I jak się okazało,nie z emocji. Z tego całego podekscytowania i upału zaczął mnie boleć brzuch. Szybko okazało się,że powodem jest właśnie okres. Doszedł ból głowy. Ból głowy miałam więc podwójny,bo w reklamie dziewczyna podskoczyłaby z radości, ubrałaby najbardziej obcisłą białą mini, rzekła ahoj przygodo i z uśmiechem na ustach ruszyłaby w trwającą 36 godzin podróż bez noclegu, bez dostępu do łazienki,bez możliwości przebrania się, odświeżenia i w razie czego po prostu położenia się na łóżku i zregenerowania sił. Dziewczyna z reklamy nie zważałaby na przeszkody. Zresztą jakie przeszkody, okres to najcudowniejszy czas w jej życiu. Ma wtedy masę energii, lśnią jej włosy, cerę ma idealną bez żadnych niedoskonałości, ciągle się śmieje i w ogóle wydaje się być zakochana w kobiecości na amen. Nic jej nie rusza, nic nie przeszkadza, robi co chce i żyje bez skrępowania. Tymczasem ja leżałam w łóżku i nie miałam siły się podnieść. W końcu wzięłam tabletkę, nie pomogła. Chciałam wziąć kolejną, ale z 15 letniego doświadczenia wiem, że nie pomoże. Trzeba przeczekać. Dostarczyć sobie odpowiednią porcję czekolady, wybrać łzawe filmy i narzekać ile wlezie na podłość losu. Ciągle debatowałam z samą sobą,ale ostatecznie uznałam,że pchanie się w ten  galopujący upał w taką szaloną wyprawę w takim stanie z takimi higienicznymi niewygodami jest po prostu szaleństwem. I po prostu się poryczałam. Bo nie jestem jak dziewczyna z reklamy. Mnie boli brzuch i ciężko mi wstać z łóżka, a ona przeżywa przygody za przygodą i cieszy się życiem. Co ze mną jest nie tak? Jestem dziwakiem, i pewnie szukam problemów na siłę-tak o sobie myślałam. Te myśli oczywiście nie poprawiły nic a nic mojego samopoczucia, wręcz przeciwnie. Sprawiły,że poczułam się jeszcze gorzej. I wtedy zrozumiałam sens artykuły w Wysokich Obcasach. Stworzyliśmy i stworzyłyśmy sobie świat gdzie przez 365 dni w roku mamy być piękne, eleganckie, gotowe na wszystko. Zawsze i bez wyjątków. Zawsze w seksownej odzieży, zawsze pewna siebie,na przekór setkom niedoskonałości cery, zawsze idealna,choćby zjadła 8 tabletek przeciwbólowych i nie pamiętała kiedy ma urodziny. Bez humorów, boleści, skurczów tego i owego i niechęci do całego świata. Zaczęłam odczuwać niechęć do samej siebie.

Przeminęło. Minęły rozterki. Rodzeństwo w pociągu zmierza na koncert. Ja zostałam w domu. W wielkim dołku. Nie dość,że raniło moje serce, które znów przez dwa dni wierzyło,że posłucha Davida na żywo, to jeszcze bolało mnie dosłownie wszystko. Najchętniej przespałabym ten dzień, nie wyszła spod kołdry. Ale jak na złość było okropnie upalnie, kołdra odpadła. Nie zmieniło się jedno, snułam się po mieszkaniu jak cień i roztrząsałam swojego pecha. A potem pomyślałam,że to żaden pech. To natura, coś oczywistego, po prostu życie. Ktoś zgubił bilet, ktoś złapał grypę, komuś popsuło się auto i nie dojechał na koncert. Ja miałam okres i nie mogłam tam być. Nie będę się ścigać z paniami z reklamy. Moja rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.

W sobotę w godzinach 21.45 do 1 w nocy zużyłam 2 paczki chusteczek. Owszem oglądałam ten koncert w telewizji, ale oczywiście wrażenia są zupełnie inne. Koncert oglądałam w ukochanej piżamie z sową, z półlitrowym kubkiem kakao wygodnie leżąc na łóżku. Ale kiedy brat wysłał mi sms w czasie Wish you were here po prostu musiałam dać upust wszystkim nagromadzonym we mnie emocjom. Ach te hormony, ach te emocje. Moja mama myślała,że postawiłam olbrzymie pieniądze na przegraną Polaków i stąd mój żal za utraconym majątkiem. A ja po prostu nie mogłam się opanować z typowo babskich powodów. Brat sprzedał mój bilet. Jako, że moja kobieca natura na 4 dni w miesiącu dochodzi do głosu to kierowana dziwną mocą ułożyłam na klawiaturze literki w nazwę pewnego sklepu i bach, zaczęłam poszukiwania sukienki. Marzyła mi się taka codzienna, idealna do pracy albo na spotkanie z koleżanką, albo na spacer. Mam w szafie pełno sukienek na okazje, które nigdy nie nadchodzą,więc sukienki leżą w szafie. Akurat siostra dzień wcześniej dała mi cynk,że w pewnym sklepie jest wyprzedaż i cóż, zaczęłam łowy. Zanim doszłam do radosnych sukienek w kwiatki w oko wpadła mi ciemna sukienka z długimi rękawkami. Coś czego nie szukałam? A skądże. Znalazłam na niej kwiatowy wzór, uznałam więc,że wstępnie mogę ją włożyć do wirtualnego koszyka. Idę dalej, już prawie widzę gdzie szukać sukienek w kwiatki, ale… Ale w oko wpada mi sukienka w stylu safari. Piękna, wsadzam ją do koszyka i bez mrugnięcia okiem-co by mi z oka nie wypadła, idę dalej. W końcu jest, sukienka w kwiatki, koralowa. Śliczna, biorę. Już zmierzam w kierunku kas gdy przypominam sobie,że szukam też zwiewnej spódnicy na upały. Warto rzucić okiem, i bach w oko wpada mi naprawdę fajna spódnica. Ok, teraz muszę wybrać jedną rzecz. Jedną. Jedną, naprawdę jedną. I zaczynam negocjacje sama z sobą. Ta ciemna ma idealny krój, ta safari to spełnienie moich marzeń, spódnica kusi,a  ta w kwiatki? No cóż, to przez nią robię to co robię. Jako, że szalona ze mnie kobieta-i wiedziona hormonalną huśtawką, wybieram wszystkie cztery pozycje. Jak Scarlett, będę martwić się potem. A z resztą czym mam się martwić?

Ścieżka dźwiękowa- Shania Twain- I ain’t goin down

Advertisements

59 uwag do wpisu “Reklamy kłamią

  1. Bo takie prawo okresu – możesz wtedy zjadać tony czekolady, płakać z byle powodu i kupować więcej sukienek 😉 To sprawa hormonów, nie da się inaczej 😉 A sukienki bardzo ładne, więc po okresie też się przydadzą.

    Lubię to

  2. Po tych boleściach to nie na 4 kiecki zasłużyłaś a co najmniej na 10! Ps. Ta w stylu safari to mój faworyt.
    A reklamy, no cóż, kłamią. Kłamią bezczelnie. Albo weźmy te obrazki wniebowziętych matek karmiących z uśmiechniętym od ucha do ucha bobasem przy cycu. Mało mają z rzeczywistością wspólnego. Tudzież telewizyjne porody, gdzie mamusie, oczywiście w pełnym makijażu i z nienaganną fryzurą jednym stęknięciem wydają ślicznego bobaska na świat… . Myślę, że warto pisać/mówić jak jest naprawdę. I przestać być idealną i za doskonałością gonić.
    http://virgo1982.blogspot.com/

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dokładnie, trzeba pokazać prawdziwe życie takim jakim jest, nie wersję lukrowaną i słodziutką. Tak jakby życie było pasmem samych przyjemności…
      Też jest moim faworytem, naprawdę mnie zauroczyła, jest idealna:)

      Lubię to

  3. U mnei neistety z powodu tabletek zdarza mi sie, ze NIE mam okresu przez 4 dni ;] Na szczescie nei pamietam bym miala jakeis silne bole. Zaboli brzuch, przejdzie skurcz i tyle funkcjonuje jak te kobiet yz reklamy;p No dobra nei jestem taka odwazna i nei zlaoze bialych spodni ;p

    Jaki to sklep z sukienkami? Bo tez bym sobei moze cos kupila ;p

    Lubię to

  4. sanglant pisze:

    W reklamach (i nie tylko) kobieta powinna być zawsze świeża i pełna energii, a jeśli coś jest nie tak, to koniecznie temu zaradzić, bo przecież nie można sobie pozwolić na gorsze samopoczucie. Podczas okresu wystarczy używać tamponów czy podpasek firmy X i już przeszkody znikają, tak samo podczas przeziębienia wystarczy wziąć tabletkę i nagle zdrowiejemy, wszelkie bóle też mijają jak ręką odjął. Nieważne, że na powrót do zdrowia potrzeba czasu, że na ból migrenowy byle co nie zadziała, a miesiączki i w ogóle te swoje wahania hormonów wiele kobiet źle znosi.

    Lubię to

    1. To jest właśnie najgorsze, że Ci wmówią,że podpaska w niebieskim opakowaniu odejmie Ci wszystkich cierpień od razu. Albo weźmiesz jedną czerwoną tabletkę na grypę i już można szusować na nartach. A potem ma się kompleksy, bo się po prostu leży i płacze z bezsilności…

      Lubię to

      1. sanglant pisze:

        Z moim notorycznym brakiem energii musiałabym być stale jednym wielkim kompleksem, więc pod tym katem mnie to niespecjalnie rusza, ale denerwuje. A reklamy cudownych leków na przeziębienie uważam wręcz za szkodliwe. Ostatnio koleżanka dziwiła się, że po dwóch dniach nadal mam katar i że nie biegnę z tym w panice do lekarza…

        Lubię to

      2. moja babcia niestety wierzyła we wszystkie reklamy super suplementów i kupowała na wszystko co chyba mogła. A potem tylko gorzej się czuła jak widziała ile wydaje w aptece:)

        Lubię to

  5. Blueberry pisze:

    Niestety, WO sporo racji ma. Dla nas, kobiet, to normalne, nawet jakoś przeżyjemy obecność tych reklam. Ale sama doskonale wiem, że wśród płci męskiej edukacja jest słaba. Pamiętam jak w szkole na lekcji WDŻWR nt. okresu, moi koledzy zostali wyproszeni z klasy. Nie do końca wiem dlaczego, bo przecież na biologi o cyklu miesięcznym uczyli się wszyscy, tylko, że dość naukowo, a nie życiowo 😉
    Pamiętam też jak mój (wtedy-nie)mąż raz mi rzucił, że przesadzam z tym bólem. Dostałby jakimś ciężkim przedmiotem, ale miałam siłę tylko się doczołgać do łazienki i zwrócić to co miało być posiłkiem przed zażyciem tabletek. A durne reklamy tylko utwierdzają facetów, że to jest super. Co prawda nie lubię traktowania okresu jak choroby, ale sama wiem, że dla wielu dziewczyn to jest koszmarny czas. Ja akurat miewam koszmarne 2h rano na początku, choć bywa, że nie czuję się na siłach przez kilka dni. Udało mi się już przeżyć i w górach i nad morzem i na jachcie, ale nie wspominam tego jakoś szalenie dobrze.

    Lubię to

    1. Ja przeżyłam tak wesele przyjaciółki, dwa koncerty, i kurcze, zero przyjemności, bo źle się czułam,bo byłam skrępowana, bo marzyłam by przespać ten dzień…
      Te reklamy są strasznie głupie. Czasem czuję się naprawdę dobrze, a potem następnym razem cierpię podwójnie. Teraz akurat cierpiałam podwójnie. A te reklamy są naprawdę wkurzające. Bo znam nawet takie dziewczyny, które uważają,że skoro je niewiele boli,to inne mają tak samo. A jak mówią inaczej to po prostu są panikary, albo chcą zwrócić na siebie uwagę…

      Lubię to

  6. Przykro mi z powodu koncertu, ale faktycznie jeśli kobiece sprawy tak ‚intensywnie’ Tobie dokuczają to bez sensu się męczyć. Na pewno będzie jeszcze okazja nadrobić zaległości w temacie:)
    Ja także okupuję Mango. W zasadzie to mój sklepowy faworyt i głównie stawiam na sukienki właśnie, bo można się niekiedy nimi zauroczyć;)

    Lubię to

    1. Dokładnie, to mój ulubiony sklep jeżeli chodzi o sukienki, już parę razy kupowałam, ale nigdy w takiej ilości za jednym razem 🙂
      dokładnie, kiedyś w lepszej formie sobie odbiję wszystko:)

      Lubię to

  7. O tak te panie z reklam podpasek/tamponów i tak dalej są tak wesołe, słodkie i uroczę i tak świetnie znoszą okres, że podczas gdy ja mam „te dni” z przyjemnością porzucałabym w nie zbukami -.-

    Lubię to

  8. kocia_dama pisze:

    Zgadzam się z Blueberry. O ile my, kobiety, mamy temat ogarnięty z przyczyn oczywistych, tak dla męskiej części populacji słowo „okres” kojarzy się w większości obrzydliwie. Całe szczęście, że ja trafiłam na gatunek wymierający, który w te trudne dni wyjmuje mi każdą robotę z ręki, termofor na brzuchu położy i podpaski kupi, jak trzeba. Mam znajomego, który od lat żyje w związku, a nie ma pojęcia o kobiecej fizjologii, podpasek nie kupi narzeczonej, bo się wstydzi, do ginekologa z nią nie poszedł, gdy okres jej się spóźniał, bo to niemęskie… Dlatego ten artykuł i ta okładka są potrzebne. Więcej, gdy w szkole fotografii dostaliśmy kiedyś zadanie, by pokazać największe bolączki kobiecości na zdjęciach, na moim znalazła się… podpaska. Nowiutka, w opakowaniu, mocno doświetlona. Wykładowca był zachwycony prostotą zdjęcia i siłą przekazu 😀

    Lubię to

    1. ja to się cieszę,że mój brat tę medycynę studiuje i dla niego pewne kwestie są oczywiste i nie ma problemu powiedzieć, dziś źle się czuję. Tylko liczyć,że trafi się na takiego partnera, jak Twój mąż, albo mój brat 😉
      To zdjęcie musiało naprawdę robić wielkie wrażenie!

      Lubię to

  9. Taak, reklamy… Miesiączka ze śpiewem na ustach. Przeziębienie? Szkoda na to czasu, leżenie w łóżku to strata czasu, trzeba wziąć gripex i jazda do przodu. Szkodzi nam jedzenie pewnych potraw? Bzdura! przecież są odpowiednie czarodziejskie pigułki – łykamy je i możemy żreć jak smok, wszystko i do bólu. Chociaż zdarzają się i piękne reklamy, jak ta z Allegro (ojciec kupuje swojej córce gitarę).

    Polubione przez 1 osoba

  10. Zbych pisze:

    Cóż… reklamy zawsze wciskają kit bo mają za zadanie wcisnąć nam dany produkt. Tak było jest i będzie. Trzeba na to wszystko patrzeć z wieeelkim dystansem niezależnie czy dotyczą syropu na kaszel czy auta na raty.
    Co do koncertu to szkoda że nie dałaś znać – odkupiłbym z miejsca bo pamiętam że nawet jakiś niezły sektor miałaś. W zasadzie zastanawiałem się czy nie pisać do Ciebie w tej sprawie gdy wspominałaś na blogu o rezygnacji, ale pomyślałem że pewnie swój bilet rozdałaś „po rodzinie” skoro liczna ekipa się wybierała a poza tym już trochę mało czasu zostało 🙂 Chociaż z drugiej strony… niewiele brakowało a jednak byś pojechała. I tu muszę Cię pochwalić – trzeba korzystać z takich okazji bo David ma już swoje lata i nie wiadomo czy jeszcze kiedyś nad Wisłę zawita… cóż, nie każdy ma kondycję jak Tina. Sam chciałem być wtedy we Wrocku, ale zgapiłem się totalnie z biletami i już były same miejsca „pod płotem”…. a oglądanie w TV to nigdy nie to samo.
    Na tematy zakupowe się nie wypowiadam bo nie dość że w tematyce odzieżowej czuje się niepewnie to w tym temacie jestem tradycjonalistą: ciuchy & buty muszę pomacać w realu przed zakupem.

    Lubię to

    1. a widzisz to mogłeś dać znać:) mój brat sprzedał dopiero przed samym koncertem, ludzi masa chciała kupić, ale w cenie 2 razy tańszej niż były kupione, a ludzie sprzedawali najgorsze bilety za 400 zł-najlepsze po tysiąc złotych. Jeden facet wytargował tysiąc za te 3 najsłabsze. Interes życia można zrobić. Mi brat sprzedał nieco ze startą, ale w sumie 10 złotych jedynie:)
      Ja w reklamy nie wierzę,ale reklamy jednak kreują pewną rzeczywistość, nierealną, do której niektórzy chcą dążyć za wszelką cenę…

      Lubię to

  11. Trochę się uśmiałam, ale racja – reklamy kłamią. A okres – dlaczego faceci nie mogą go mieć :-/ Chociaż raz, żeby wiedzieli co my przeżywamy co miesiąc.
    Sukienki świetne – ta safari skradła mi serce 🙂

    Lubię to

  12. Właśnie dochodzę do siebie po wstrętnym okresie przed, miałam takiego PMSa. Wszystkie czekolady świata nie mogły mi pomóc. Jaka byłam nieszczęśliwa. Ehhh! Myślę, ze może warto mowić o tym, ze mamy okres, a okładka miała działać na wyobraźnie panów. Hehehe :P. Nie mniej jednak warto być kobietą, coraz mocniej to doceniam.

    Lubię to

  13. krolowakaro pisze:

    Cóż, w końcu pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy 🙂 Do tego bardzo udane 🙂
    Ja do czasu ciąży chodziłam po ścianach z bólu, po porodzie jakoś lżej to wszystko przechodzę. Na szczęście, bo przedtem byłam na dzień wyłączona z życia, a przy juniorze to nie byłoby proste.

    Lubię to

    1. Moja mama też mi mówi-po ciążach mi wszystko przeszło. Ale jakoś ciąży nie widzę w planie na następne 10 lat, więc cóż, pocierpię:)
      Zdecydowanie zakupy dają radość, o ile nie muszę iść do sklepu i męczyć w galeriach:)

      Lubię to

  14. Twój sarkazm w stosunku do tych reklam powalił mnie na łopatki i nie mogłam się podnieść ze śmiechu. Kurde, masz rację! Chociaż mnie od zawsze irytowały te babki w białych spodniach i zastanawiałam się czy TYLKO JA w te dni szukam jak najciemniejszych spodni, najlepiej CZARNYCH, a cała reszta świata pewna na tysiąc procent niezawodności swoich podpasek paraduje na biało po mieście. o.O

    Lubię to

    1. Białe spodnie zawsze mnie irytują. W życiu bym nie założyła białych, maksymalnie obcisłych spodni i nie latała w dzikich pląsach po mieście w te dni. Ale cóż, niektóre to lubią. No przynajmniej w reklamie:)

      Lubię to

  15. Wszystko, tylko nie okres… nienawidzę szczególnie tego, że już dwa tygodnie przed ja mam morderczy humor i prowokuję kłótnie wszelakie. Nie mówiąc już o dyskomforcie podczas ciężkich dni, bólach iiii w ogóle… ech.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s