Krok za kroczkiem,rok za roczkiem….

Niedziela. Zaplanowałam odpoczynek. W zasadzie to nie planowałam nic. Chciałam nic nie robić, czytać, relaksować się, zbierać siły. Znów nie wyszło.

Najpierw wybrałam się z tatą na wybieranie mebli do dużego pokoju. Mi się spodobał zestaw, który widziałam jako pierwszy. Naprawdę był wspaniały, nowoczesny,ale przytulny. Prosty, a jednocześnie stylowy. Idealny kolor, idealne kształty i rodzaje. Ale nie. Myślałam,że z moją decyzyjnością będzie problem-ja i 30 zestawów mebli. Ale problem był z  tatą. Mama od pół roku wybierała komplet i w końcu się poddała. Tata uznał,że on to zrobi raz dwa. Jeden zestaw obejrzany, potem drugi, minęliśmy 15, wracamy do 1, godzinę później jesteśmy przy 26 i wracamy do 1. Gdzieś tak kolejne 45 minut później przy zestawie numer 7 tata odkrywa,że nie ma tu tego zestawu, który oglądał w internecie. 15 schodów wyżej zestaw jest. Jest, ale jakby go nie było, nie podoba się nam. 15 schodków w dół znów stoimy przy zestawie numer 1. Dwa kroki w bok stoimy przy zestawie numer 3 i wracamy do jedynki. 20 minut później znów stoimy przy zestawie numer 7. I co? Ostatecznie, po ledwie trzech godzinach tatko zgadza się ze mną, że zestaw numer 1 jest najlepszy. Bez komentarza.

Myślałam,że teraz poleżę plackiem na kanapie. A gdzie tam. Tak pięknie świeciło słońce, że odezwał się we mnie morski wilk. Parę chwil i była gotowa. Nad morze, do Orłowa. Nad morzem oczywiście paskudnie wiało, a im dalej w molo tym gorzej, ale dla widoków warto było się przejść w tę i z powrotem i kląć pod nosem( używając słowa pieczyste kurczaki) na wiatr. Dziwne było to,że wszędzie widziałam -poza niebieskim kolorem oczywiście:

A. Szczęśliwie zakochane pary.

B. Kobiety w widocznej ciąży.

C. Szczęśliwe rodziny z radosnymi dziećmi.

Żeby nie było też byłam częścią szczęśliwej rodziny i radosnym dzieckiem. A jeszcze moja radość wzmogła informacja, że jedziemy na pierożki. Wrócę jednak do wrażeń wzrokowych. Od roku widzę wszędzie dzieci, kobiety w ciąży, i same pary. Chyba powinnam zmienić okulary.

W każdym razem moje szczęście wzrosło wraz z podaniem mi pod nos porcji pierogów. Smażone, tłuste, niezdrowe. Ale co będę sobie żałować.

Nie żałowałam też sobie wieczornego spaceru po Starówce. Znów biłam rekordy pokonanych kilometrów. I z każdym krokiem odkrywałam jakieś nowe miejsce, ciekawy zaułek. Z każdym krokiem dziękowałam,że mieszkam akurat tutaj i nigdzie indziej.

I tak minęła ta ostatnia niedziela.

Ostatnia niedziela. Ostatni dzień kiedy na pytanie ile masz lat mogłam powiedzieć wciąż 27. Od wczoraj wszystko się zmieniło.

Urodziłam się w poniedziałek. Padał deszcz. Wczoraj był poniedziałek i padał deszcz. Upiekłam sobie sernik, wyjątkowo pyszny. Wpadła babcia z życzeniami. Dostałam parę niezwykle uroczych urodzinowych życzeń. Parę bliskich mi osób zapomniało. Nie mam żalu.

Nie mam żalu do jakiejś pani, która w dniu moich 28 urodzin zatrzasnęła mnie na śmietniku. Zawsze po cichu marzyłam o takiej przygodzie. I proszę bardzo. Kwadrans wśród śmieci wyjątkowo człowieka ubogaca. Można sobie przemyśleć cały konsumpcjonizm, pogoń za dobrami, które i tak lądują w kontenerze. Można też po tej przygodzie postanowić sprawić sobie urodzinowy prezent i kupić koszulki. W końcu ma przyjść upalne lato. Na razie w prezencie od losu mój alergiczny katar znów zajął zatoki. Czuję się jak w listopadowy szary dzień.

Moim urodzinowym prezentem miał być sobotni koncert Davida Gilmour’a we Wrocławiu. Raczej tym prezentem nie będzie. Powodem zmiany planów jest zmiana planów. Banalne. Moje rodzeństwo nie może nocować we Wrocławiu, w zasadzie to wszyscy nie możemy. W niedzielę rano powinnyśmy być grzecznie w domu. No i teraz rzut oka na mapę, gdzie Gdańsk gdzie Wrocław i wszystko jasne. Moje rodzeństwo nie rezygnuje z koncertu. Po prostu odpoczną na dworcu między 1 w nocy a 4,10, wsiądą w pociąg i przyjadą do Trójmiasta. Ja na samą myśl o siedzeniu nocą w dworcowej poczekalni mam dreszcze. Możecie uznać mnie za leszcza, za panikarę itp, ale nocami nie spędzam czasu w obcym mieście. Koniec i kropka. Już nie chcę myśleć co by było gdyby drzwi dworcowej poczekalni miałyby być zamknięte. Spacery w świetle księżyca? Może to i romantyczne, ale po własnym ogródku za płotem. Wysokim. Można się śmiać, ale straciłam już zęba w konfrontacji z pijanym człowiekiem, stąd też wieczorami nie wychodzę z domu bez nadmiernej potrzeby. Tak, byłam wtedy z tatą. Tak, był wtedy bardzo wczesny wieczór. W ogóle to miałam wtedy 7 lat. W każdym razie od tamtej pory nocą nie spotkacie mnie na spacerze. Owszem ciągle mam bilet, ciągle staram się kombinować i nieco zaklinać rzeczywistość, ale to raczej przegrana sprawa. Sorry David, zobaczę cię w telewizji. Chyba się starzeję, albo i dojrzewam. Przyjmuję to zupełnie spokojnie. Owszem nieco żalu mam, ale to tylko koncert.

I tym mało optymistycznym akcentem mogłabym skończyć. Ale byłoby niezbyt pozytywne. Kiedy 6 dni temu żegnałam się z moją ciocią usłyszałam- życzę ci dużo miłości. I tutaj był ten wzrok mój, który mówił- zacznę gryźć, zacznę mordować, będę zionąć ogniem. Ciocia więc dodała, ale nie tylko do chłopa. Nie. Ja ci życzę miłości do życia.

I tej miłości do życia- z wzajemnością, życzę sobie sama na ten 28 rok mojej życiowej przygody.
Let me take you on a trip
Around the world and back……..

 

Ścieżka dźwiękowa- Depeche Mode- Enjoy the silence

 

Advertisements

60 uwag do wpisu “Krok za kroczkiem,rok za roczkiem….

  1. Zazdroszczę Ci tego morza na wyciągnięcie ręki. Uwielbiam nasze Polskie wybrzeże i nie rozumiem wszystkich tych dla którego morze to tylko leżenie plackiem na plaży. Od kilku lat jeżdżę tylko nad nasze morze i w wypadzie dziesięciodniowym może z 3 dni leżę na plaży. Preferuję bardziej aktywny wypoczynek. No i nad morzem też jest co zwiedzać.

    Lubię to

    1. Szkoda czasu na leżenie, kiedy jest Gdańsk do zobaczenia, Gdynia, Sopot, Kaszuby… Zresztą jest tyle plaż i miejsc gdzie można plażować,że tylko siedzenie w jednym miejscu jest nudne:)

      Lubię to

      1. A ja rozróżniam wyjazd nad morze i do np. Trójmiasta czy Kołobrzegu. Nad morze jadę głównie dla lasów i plaży, oznacza to wycieczki rowerowe, leżenie plackiem, długie spacery po piasku i łapanie fal. A kiedy jadę do konkretnego miasta to w celu jego poznania.
        Pisze to osoba, która nie lubi wracać do tych samych miejsc i na ogół uważa, że siedzenie w wakacje w jednym miejscu na tyłku to strata czasu – niewiele jest takich miejsc, gdzie mogę nic nie robić (oprócz polskiej plaży to mój rodzinny domek w górach oraz jachty :)).

        Magda, spóźnione, ale najlepsze życzenia! Oprócz miłości do życia to również radości i korzystania z jego uroków!

        Lubię to

      2. Ja lubię wracać zaś do tych samych miejsc:) Ale wakacje spędzam na dwa sposoby, jeden to wyjazd w znane mi miejsce, gdzie się relaksuję, wiem,że jak jeden dzień spędzę na tarasie to nic nie stracę bo wszystko znam już na miejscu. Drugi wypad jest typowo odkrywczy,nowe miejsce, dużo wrażeń i doznań 🙂
        Dziękuję serdecznie:)

        Lubię to

  2. Wszystkiego najlepszego, żeby ten nadchodzący rok był dla Ciebie wyjątkowy! Niech Ci się spełnią wszystkie plany i marzenia, do magicznej 30 jeszcze trochę czasu masz, to akurat zdążysz dołączyć do tych wszystkich z zakochanych, z dziećmi i ciążami 😉 Nastawiaj się pozytywnie, bo grunt to pozytywne myślenie i jest coś takiego jak samospełniające się proroctwo – jak czegoś bardzo chcesz i ciągle to sobie wyobrażasz to w końcu to stanie się prawdą – więc myśl cały czas o tym co chcesz, a się spełni – tego Ci życzę!

    Lubię to

  3. marzenia sie spełnią kiedy przestaniesz o nie prosić, kiedy odpuścisz wszystko wskoczy na swoje miejsce:) los bywa przewrotny i gdy najbardziej czegoś pragniemy nie dostajemy tego… Tata jest lepszy niż niejedna kobieta na zakupach:)

    Lubię to

  4. Katarina pisze:

    A ja Ci życzę większego luzu ( Ty się tak nie spinaj”- przeboska Neo-nówka:D)- i z tymi rodzinami, dziećmi i ciążami ( jak teraz patrzę na dzieci i na mężów/facetów moich koleżanek to mam ogólne wrażenie, że nic nie tracę ) i z tym podejściem do mebli ( niech sami jeżdzą oglądać i kupować:))…
    A życzenia o miłości do życia wypisałabym sobie na lustrze. Trafiła w punkt. Kochaj życie. Po prostu.:)
    i nie uzależniaj swojego szczęścia od tego, czy przy Twoim boku ktoś stoi czy nie.
    Najlepszości urodzinowych i zawsze szklanki w połowie pełnej!

    Lubię to

    1. Od tego swego szczęścia nie uzależniam, wręcz przeciwnie;)
      A na meble będę długo, długo patrzeć, to zdecydowanie wolę wybrać. Te które wybrał tata były tragiczne:) Ktoś w tym domu musi jednak myśleć logicznie i dbać o styl:)

      Lubię to

  5. Najbardziej ci zazdroszczę tego, że możesz sobie ot tak pojechać nad morze 🙂 Gdybym miała się gdzieś przeprowadzać to właśnie w okolice Trójmiasta.
    A jeśli chodzi o meble i w ogóle kupowanie to często pierwszy wybór jest najlepszy.

    Lubię to

    1. Ostatnio zaczynam częściej korzystać z dostępu do wody. Na przykład ze 3 lata temu to 2 razy byłam. Jeżeli mam coś na wyciągnięcie ręki to jakoś mnie to kusi:) Ale teraz na nowo zakochałam się w spacerach po plaży:)

      Lubię to

      1. koleżanka kiedyś pamiętam przegrała jakiś zakład i miała iść do śmietnika i krzyknąc ze to jej śmietnik:D i gdy tak się darła wówczas ze śmietnika odezwał się pijacki głos – nie prawda to mój śmietnik!

        Lubię to

  6. sanglant pisze:

    Wszystkiego najlepszego!
    Życzenia od cioci bardzo ładne. 😉
    Lubię chodzić i patrzeć, w okolicach Trójmiasta lubiłabym tym bardziej.
    Od 1 do 4 to nie aż tak długo, można też przesiedzieć w jakiejś knajpie… Kiedyś czekałam z koleżankami na nocny autobus w poczekalni katowickiego dworca, jeszcze przed jego remontem i było trochę mrocznie, ale w porządku, dopóki ochrona nas nie wyrzuciła, bo nie miałyśmy biletu na pociąg, a oni wtedy zamykali dworzec. Ale lepiej nie namawiam, bo nigdy nie wiadomo, czy coś się nie stanie.

    Lubię to

    1. No jak się dobrze wczytasz to zrozumiesz czemu u mnie knajpy odpadają 🙂 Nocą raczej nie chodzi się tam by wypić herbatkę i pojeść owsiane ciasteczka 🙂 Musiałabym wracać pociągiem o 0.10-by nie czekać na dworcu. Tyle,że sam koncert zaczyna się praktycznie o 22, i potrwa około 3 godzin, więc w ogóle mi się nie opłaca jechać by opuścić połówkę koncertu. Trudno.

      Lubię to

  7. 28 rok życia – kiedy to było… Ale życzenia wymyśliłaś sobie piękne: Miłości do życia i ja Ci życzę. A wszystko i tak przychodzi w swoim czasie, wtedy, kiedy jesteśmy gotowi 🙂

    Lubię to

  8. Kasia pisze:

    Och tak piękne Orłowo, będę tam w czwartek i do tego zaraz obok Openerek, cudowny tydzień czeka 🙂
    Wszystkiego najwspanialszego, gwiazdki z nieba i cukru pudru 🙂

    Lubię to

  9. T. pisze:

    Ehh… Ja też ostatnio widziałam WSZĘDZIE matki z dziećmi, rodziny z dziećmi. I wszędzie dzieci, na fb co chwila ktoś wstawiał swoje dziecko nowo narodzone, albo gdzie nie szłam to słyszałam „a wiesz,że ta urodziła?” Poczułam dziwną presje, takie szczęście i miłość i w ogóle piękne rodzicielstwo się rozlewało przede mną na każdym kroku,że przez moment pomyślałam,że może i ja powinnam? Ale nie, mnie nie stać na dziecko, ani nie jestem na nie gotowa i chyba nigdy nie będę. Nie potrafiłabym wyrzec się wielu rzeczy. Może mamy świetną pracę oboje ale to za mało w naszym kraju by zdobyć mieszkanie, by żyć godnie. A jeszcze chcę studiować. Poza tym… Dwie kobiety, którym odrobinę zazdrościłam i jakoś podziwiałam… To teraz jedna ma depresję, 2 letnie dziecko i chciałaby rozwodu ale z kredytem i dzieckiem na głowie to problem, zaś drugiej mąż w ogóle nie kocha i rozgląda i w pracy kręci z innymi,że nawet ona odbiera od kobiet telefony. Widzę jak wiele tych mam, co wylewają zdjęcia przepełnione słodyczą i szczęściem na fb i nie tylko są tak naprawdę w większości nieszczęśliwe, niekochane i nie dają sobie rady w życiu bez utrzymywania się u rodziców lub życia na bardzo, bardzo niskim poziomie… Więc wolę robić swoje, powoli i nie oglądać się na innych. Choć domyślam się,że oprócz aspektu takiej rodziny to miłość i mężczyzna by się przydał, łatwiej żyć we dwoje, ma się z kim dzielić smutki i radości 🙂

    Lubię to

    1. Na dziś nie byłabym gotowa by mieć dziecko, ale w przyszłości? W przyszłości bym chciała, tyle,że jakoś samej z sobą samą mi się nie widzi :)Mężczyzna by mi się przydał jakiś,. by i te smutki podzielić i radość pomnożyć. Na szczęście nie czuję jeszcze presji od samej siebie, chociaż nieprzyjemnie jest witać swój kolejny rok i coraz bliżej tej 30, i coraz mniejsze szanse na tę stabilizację do tego okresu. Ale cóż, nie narzekam, na głowę nie pada, jest lato, są truskawki. Jesienią będą się martwić:)

      Lubię to

  10. Ja nie noszę okularów, ale to prawda matek z dziećmi ślubów i innych jest mnóstwo. Tak jakby świat stanął na głowie. Nie rozumiem tego pędu i go nie podzielam, choć czasem trudno jest dźwigać życie i wiem że samej będzie jeszcze ciężej.

    Lubię to

  11. Najlepszego! Kochana, 28 lat to wiek piękny i do trzydziestki masz jeszcze ponad 700 dni a to naprawdę sporo czasu! 🙂 Ja Ci życzę tego, żeby zaczęła dostrzegać szczęśliwych i zadowolonych singli, bo tacy też są 🙂 i to na pęczki :*

    Lubię to

  12. krolowakaro pisze:

    To i ja się przyłączam do życzeń – niech każdy dzień będzie piękniejszy od poprzedniego. Wielu przygód, ale może jednak bardziej pozytywnych niż zatrzaśnięcie na śmietniku. I spełnienia marzeń – ale nie wszystkich, bo czym byłoby życie bez marzeń…

    Lubię to

  13. Spóźnione, ale szczere – wszystkiego co najlepsze Kochana :*

    W ogóle doszłam ostatnio do wniosku, że mam 22 lata, a tyle osób z mojej licealnej/gimnazjalnej klasy jest po ślubie, że whoah.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s