Relaks

Nie będę udawać, wciąż siedzi we mnie festiwal słodkości. Przełamałam swoją nieśmiałość, spróbowałam czegoś nowego i czuję się z tym świetnie. Ba, liczę,że takie doświadczenia będą się powtarzać. Nie wiem skąd mi to się wzięło. Siedzenie w domu w dobrze znanych czterech ścianach wydawało mi się wyjątkowo komfortowe . A teraz nie potrafię usiedzieć w domu. Im więcej ludzi i wrażeń dookoła tym mi lepiej. I o dziwo spokojniej.

Spokojna nie jest pogoda. Burzowo, pochmurnie, deszczowo. A ja cierpię. Jestem meteopatką pierwsza klasa. Ostatnimi miesiącami zmiany pogody, nawet drobne wahania ciśnienia odczuwam całą sobą. W pracy śpię. Aktu zniszczenia dopełniają leki na alergię. Znów doszłam do tego etapu gdy reagują alergią na leki na alergię. Mimo wszystko naprawdę lubię czerwiec. Nie narzekam. Nie narzekam. Nie narzekam. Powtórzę to sto razy i zacznę w to wierzyć.

Nie wierzyłam,że moja stryjeczna siostra zaprosi mnie na swój ślub. A jednak nie mogła sobie odmówić tej przyjemności.  Bo młodsza, bo wychodzi za mąż, i nieważne,że ostatni raz rozmawiałam z nią na poważnie 16 lat temu. Miałam wtedy 12 lat, ona 9. Mijały lata, a my widywałyśmy się na jakichś większych uroczystościach i udawałyśmy,że się nie znamy. Z dużą życzliwością oczywiście. W każdym razie dostałam zaproszenie- widzę tutaj pracę babci, która pęka wprost z radości,że w końcu któraś z wnuczek już dawno pełnoletnich wychodzi za mąż. A i może uda się prawnuki zobaczyć? Bajka. Nie pójdę. Bo co z bratem pójdę? Ja go pod jedno ramię, siostra pod drugie? Gdyby to był ślub znajomych to nie ma problemu. Poszłabym sama bez skrępowania. Ale nie widzi mi się nic a nic tłumaczenie rodzinie i obcym ludziom czemu nie mam partnera(bo się nie złożyło mieć), narzeczonego(wypadkowa braku partnera), kochanka(skoro nie ma chłopaka,nie ma kochanka), męża(jeżeli nie było partnera, narzeczonego to nie ma męża, jak i kochanka), i gromadki dzieci(skoro nie ma pierwiastka męskiego wokół mnie to dzieci jakoś dziwnie nie posiadam), skoro mam już 28 lat(czas kopać grób) i zaraz skończą mi się kawalerowie do wzięcia(i zostanę starą panną z kwaśną miną i alergicznie zapchanym nosem). Zachowam godność zostając w domu.

Teraz nie zostaję w domu. Na całe 5 dni wyruszam na moje mini wakacje z mamą. W końcu. Co prawda nieco się obawiam,że moja nasilona alergia zechce odebrać mi przyjemność wyjazdu, ale nie zważam na to. Potrzebuję  chwili nic nie robienia, spania do 7 rano-szaleństwo i życia bez faktur, pralki i patelni. Las mnie wita. Morze żegna.

92e2c883f6ec3c4c612acc93419c5458

Ścieżka dźwiękowa- Nirvana- Come as you are

 

 

 

Advertisements

60 uwag do wpisu “Relaks

  1. Kaśka pisze:

    A nie uważasz, że najwyższy czas przestać się tłumaczyć z życia osobistego każdemu dookoła?
    Jesteś fajną dziewczyną, z pasjami, dowcipną, inteligentną i naprawdę nikt nie powinien Ci się wpierdalać z butami w Twoje życie.
    Nie masz nikogo? i kuśwa być może tak ma być. Bo chyba lepiej być samą niż albo z byle kim ( przypadek wielu Polek ) albo być z kimś na chwilę ( brać ślub na kilka lat- przypadek bardzo wielu Polek ).
    Trochę buty i pewności siebie moja droga, nos wysoko, uśmiech na twarz i powiedzenie „Jeszcze się taki nie urodził, coby mojej wspaniałej osobie dogodził” na usta!

    Lubię to

    1. Powiem tak, nie mam ochoty iść na to wesele-nawet gdyby nikt się nie dopytywał o to kiedy kolej na mnie:) A tutaj wiem,że takie pytania będą skumulowane, bo w końcu to wielkie wesele, będzie cała rodzina w nadmiarze, i osoby, których pewnie nigdy już nie spotkam świadomie i nie widzi mi się opowiadanie jakiejś tam ciotce ósmej wodzie po kisielu mojej biografii;) A nie wezmę nikogo na wesele tylko po to by wszyscy się odczepili i przestali gadać. Jestem pewna,że jakbym poszła z jakimś znajomym zaraz byłyby pytania- a kiedy wasza kolej? Może by mnie to aż tak nie irytowało gdyby nie fakt, że ja naprawdę chciałabym kiedyś mieć rodzinę. Ale skoro się nie składa to nie chcę wysłuchiwać milion razy słów- o taka fajna, a chłopca nie ma. Dobrze,że chociaż mam część rodziny, która jest super. Problem w tym,że to nie ta część rodziny 🙂

      Lubię to

      1. Blueberry pisze:

        Ja się zgadzam z Kaśką 😉 Co więcej, gdybym była sama to wzięłabym ze sobą… koleżankę. Wtrącanie się w cudze życie bardzo mnie drażni, za to lubię kiedy wszyscy ciekawscy tracą rezon.
        Jednak rozumiem też Twoje podejście – to jest po prostu męczące. Tym bardziej, że nie masz ochoty na tę imprezę i nie jesteś związana z parą młodą. Nie ma po co się zmuszać 🙂

        Baw się dobrze na wakacjach i odpocznij 🙂

        Lubię to

      2. Związana jestem, niestety za bardzo-to moje jedyne, najbliższe kuzynostwo. I już słyszę naciski mego taty, że powinnam być. Ale się nie dam. Nie mam ochoty. Co innego gdyby to było wesele znajomych, gdzie nikt mnie nie zna i nie interesuje się moim życiem, a ci co znają to wiedzą jak jest i nie muszą dopytywać na weselu o małżeństwo…

        Lubię to

      3. Blueberry pisze:

        Przez „nie związanie” miałam na myśli, że oprócz więzi rodzinnych nie utrzymywałaś z nią kontaktu (tak rozumiem z wpisu). Ja bliskości i związania ludzi nie liczę przez więzi rodzinne 😉 Czasem rodzina jest bardziej obca niż znajomi.
        Może zaplanuj sobie jakiś koncert albo wyjście do teatru na ten dzień? Zawsze jakaś wymówka.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Ja w tamtym roku usłyszałam, że skoro mam prawie 29 lat i sama to na pewno jestem ukrytą lesbijką…. tylko otwarłam paszczę ze zdziwienia że tak mógł ktoś pomyśleć. Ja też jestem chyba ostatnia z okresu liceum, która nie wyszła za mąż, ale wiesz ludzie nie wiedzą jakie mam doświadczenie w sprawach ślubów i oceniają. Łatwo jest mówić, nie powinnaś się tłumaczyć ale to nie takie proste kiedy 50 osób szarpie Cię za rękaw i robi kąśliwe uwagi….

    Lubię to

    1. Dokładnie, co innego jak jedna osoba gdzieś coś tam powie, a na weselu nieco inaczej to wygląda-co chwilę ktoś podchodzi i mówi- o ja i twój tatuś to jesteśmy kuzynami w 18 linii. Przecież nie dorwę się do mikrofonu przed obiadem i nie powiem-tak jestem sama, i mam to gdzieś, a w ogóle to szczęścia młodej parze. Dlatego wolę nie iść i mieć święty spokój:)

      Lubię to

    1. Właśnie kupiłam sobie kolejną porcję leków i cóż, nowość dla mnie. Spray Ibuprom, to jest roztwór soli, koło 20 zł to kosztuje. Zabieg nie jest bardzo nieprzyjemny, bo jest wygodna końcówka. A jaki efekt, od razu czuję ,że żyję. Naprawdę, można odetchnąć. Spróbuj koniecznie!

      Lubię to

  3. Zbych pisze:

    Relax od czasu do czasu jak najbardziej wskazany. Szkoda tylko że pogoda się trochę popsuła – na południu też od wczoraj zimny wiatr gna ciemne chmury, choć na razie burzowo nie jest.
    Udanego odpoczynku od pracy / zwiedzania / leniuchowania z książką / odkrywania ciekawych miejsc*
    [* niepotrzebne skreślić]

    Lubię to

    1. Na szczęście pogoda nie jest mi aż tak potrzebna-nie mam w planie opalania się i leżenia plackiem nad wodą:) Drobny deszcz i siedzenie w pokoju-miło by było:)
      A dziękuję:) najbardziej chcę leniuchować, należy mi się:)

      Lubię to

  4. To kiedy otwierasz swoją cukiernie 😉
    Ja też bym nie poszła, ale bardziej że względu na to, że to wbrew pozorom obca osoba.
    Udanego wypoczynku:-) bez alergii 🙂

    Lubię to

    1. Kiedyś byłyśmy sobie bardzo bliskie, ciągle zamieniałyśmy się domami, nawet w środku tygodnia ona mieszkała u nas, my u niej,bo tak się kochałyśmy. Ale to minęło, i w zasadzie poza przeszłością dziś jesteśmy sobie niemal obcy. Więc tylko konwenanse każą zaprosić nas na ten ślub. No i zwykła chęć pokazania kto jest lepszy:)
      Otworzę jak uzbieram, na razie mam 4 złote:)

      Lubię to

  5. Jak masz wybór, to dobrze robisz że nie idziesz na to wesele. Takiej dalszej rodzinie i wszystkim ciotkom i tak nie dogodzisz, nawet jak z kimś byś przyszła,a nie ma sensu im się tłumaczyć. Udanego urlopu dużo wypoczywaj! 🙂

    Lubię to

  6. ja miałam mieć w tym roku wesele, byłam taka podekscytowana mimo nieposiadania partnera (wierzyłam do ostatniej chwili że coś wymyślę), a tu się okazało że mnie nie zaprosili, pfff.

    to gdzie się wybieracie? 🙂

    Lubię to

  7. Kochana! Przeczytałam Twoją relację z festiwalu – fantastyczna sprawa, a jak zobaczyłam te zdjęcia tych słodkości co miałaś przygotowane – mogę poprosić o cała porcję Leśnego Mchu?! 😀

    Życzę Ci udanego wypoczynku i korzystaj z niego ile tylko się da! 😀

    Lubię to

  8. Norrie pisze:

    W tym roku już ominęło mnie wesele przyjaciółki z liceum, ominą jeszcze 3 – kolejnej bliskiej osoby z czasów licealnych, kuzynki i kuzyna. Dlatego uważam, że m9j wyjazd do Holandii był świetnym pomysłem 😀 Ale ja wesel nienawidzę, bo nie lubię się bawić na takich wielkich imprezach, ani tańczyć, ani być zmuszaną do pogawędki z ludźmi, których wieki nie widziałam 😦

    Polubione przez 1 osoba

  9. sanglant pisze:

    Czasami warto się przełamać i zrobić coś, co wydaje się przerażające. 🙂
    Ale wesela nielubianej kuzynki to nie dotyczy, lepiej odmówić i się nie męczyć. Pewnie i tak niespecjalnie zależy jej na zacieśnieniu więzi.
    Mnie trochę żal, że z jedną rodziną praktycznie nie mamy kontaktu, poza wujkiem, i na moim hipotetycznym weselu pewnie by się nie pojawili, ale na siłę się nie da.

    Lubię to

  10. Kaśka pisze:

    Nienawidzę robienia czegoś, bo „wypada”. Nienawidzę po prostu. Przez dwa lata byłam na dwóch weselach – koleżanek, bo chciałam, bo je lubię ( i byłam sama na nich ), nie byłam natomiast na weselu brata ciotecznego, bo mnie wkurwia i w dupie mam, że „wypadało iść”:)

    Lubię to

      1. Kaśka pisze:

        Wesela w sumie mogą być ,ale znam ciekawsze sposoby spędzania czasu:) Jest fajnie, jak zbierze się grupa znajomych do wspólnej zabawy, bo bawić się tylko we dwójkę całą noc to nie lubię.
        To współczuję babci z takim podejściem- ‚nieważne jak między nimi jest, ale mają grać rodzinę’…

        Lubię to

  11. Ja raz zostalam zaproszona przez taka dalsza kuzynke (widzilysmy sie dwa razu w zyciu, innych osob z mojego domu nei zaprosila). Poszlam razem z siostra i sie swietnie bawilysmy;p nie bylo docinkow, zartow, pytan, nawet podwiazke zlapalam 😉
    Sadze ze masz juz swoje lata i nie warto sie tlumaczyc i reagowac na taki pytania. Jak ktos zapyta to zadaj rozneiz bardzo osobiste pytanie (ile wazysz? ile masz lat? jak Ci ida poszukiwanai pracy? wyleczylas juz rzezaczke? ) sadze ze wiecej juz nei zapytaja 😉
    Udanego wyjazdu 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jakbym coś takiego zrobiła to mój tata.wyrzuciłby mnie domu 🙂 a że nie.stać mnie dziś na coś innego to wolę nie.ryzykować i nie pytać o choroby w odwecie :-)najlepiej nie iść. Tylko nie wiem jak babcię przekonam.

      Lubię to

  12. Też bym nie szła. W ogóle uważam, że ślub i cała otoczka powinny być jedynie dla bliskich, a nie osób, z którymi tylko w teorii relacja jest czysta. Bez sensu się męczyć.

    Lubię to

      1. Kaśka pisze:

        Bo to jest ta kretyńska polska mentalność „Zastaw się a postaw się”, wywal w chooj kasy na duperszmity w stylu fotobudki, balonów, fontanny z czekolady i zapłać za to, żeby ludzie, których prawie nie znasz albo nie lubisz nażarli się i nachlali.
        Wesela są takie zbędne…Co innego małe przyjęcie dla najbliższej rodziny i biba dla znajomych ( w pubie, przy muzyce z magnetofonu, wszyscy w zwykłych ciuchach, zwykłe żarło i piwo- kumpela była na takim „weselu” i mówiła, że bawili się bosko, bo bez tego zadęcia ).

        Lubię to

  13. Czasem, nawet po czasie pewnego odosobnienia, budzi się w człowieku potrzeba innych ludzi. I nie ma chyba nic bardziej naturalnego
    Zasadniczo, nie lubię ślubów. A już na pewno nie lubię takich, na które zaprasza obcy człowiek, bo niby wiążą nas więzy krwi. Bo te więzy krwi nic w tym momencie raczej nie znaczą już. I…po co się męczyć?

    Lubię to

      1. Organizują sami, babcia tylko dała pieniądze. No i może nacisnąć,że drugi syn musi pojawić się z rodziną. Babcia majętna, oni młodzi, bez mieszkania swojego, to czemu nie skorzystać z babci konta? 🙂

        Lubię to

  14. Rodzinkę to najlepiej olewać, ja, a właściwie moi rodzice się musieli tłumaczyć czemu pozwalają mi na chłopaka w wieku 14,15 lat i że pewnie z dzieckiem niedługo przyjdę… No nie przyszłam do dzisiaj, to teraz się pytają kiedy przyjdę… Ach…

    Lubię to

      1. Kaśka pisze:

        Ale to Twoje samopoczucie i Twoje zdanie jest najważniejsze:)
        Przyjmij radę starszej koleżanki- olej to:)
        Rób, jak czujesz i nie rób czegoś, tylko dlatego, że ktoś tego chce i „bo wypada”.
        Co kuśwa wypada? Wypaść to mogą drobne z kieszeni:)

        Polubione przez 1 osoba

      2. Zbych pisze:

        Cóż… samo życie… nigdy własnej Rodziny (wszystko jedno czy bliższej czy dalszej) nie da się zadowolić w 100%, bo ile osób, tyle oczekiwań czy wyobrażeń. Co więcej, w większości nie do pogodzenia ze sobą.

        Lubię to

  15. i dobrze że nie idziesz na to wesele:) po co masz sie tłumaczyć rodzinie ze swoich prywatnych spraw i wywlekać je na światło dzienne, twoje życie – twoja sprawa:) ja nie znosze komentowania moich spraw przez osoby które widziałam w życiu kilka razy… Rozkręcasz sie i to dobrze – czas na zmiany najwyraźniej i dla Ciebie nadszedł i wykorzystaj to, wyjdzie Ci to tylko na dobre, ze mną było tak samo rok temu:)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s