Cukier,wszędzie cukier.

Serce mi telepie, nie wiem w co mam włożyć ręce,a  przecież mam masę pracy. Jeszcze tyle niegotowe, wciąż nie wiem jakie kwiaty wybrać do dekoracji stoiska? Wciąż nie wiem jakie ciasteczka przygotuję, wciąż nie wiem na którą się umawiamy, wciąż nie mam  wydrukowanego menu. Boję się o tysiąc rzeczy. Najchętniej bym się schowała po kołdrę i udawała,że mnie nie ma. Przeskoczyłabym niedzielę od razu na korzyść poniedziałku. Na poważnie nie lubicie tego dnia? Ja go wyczekuję z wielką nadzieją. Bo będzie już po.

Uwielbiam stać z tyłu, być na tyle anonimową na ile się da. To znaczy nie znoszę być w centrum zainteresowania. Jestem osobą introwertyczną. Nie kręcą mnie dzikie spędy ludzie, zdecydowanie wolę kameralne okoliczności. Boję się okrutnie. Boję się,że nie dam rady upiec dobrych ciast, że za bardzo się przejmę i coś po ludzku popsuję po całości, klasyka sól zamiast cukru, smalec zamiast masła i zamiast mąki puder.Boję się, że nikt do nas nie podejdzie. Bo w końcu kim ja jestem, by ktoś kupił coś ode mnie? Nikim. Boję się entuzjazmu mojej festiwalowej wspólniczki. Boję się, że rozczaruję ją swoim marudzeniem i czarnowidztwem. A ona rozczarowuje mnie swoim optymizmem. Żeby choć miała jakiś problem, jakieś obawy, dylematy. Nie, ona się non stop cieszy, widzi same plusy, w ogóle nic jej nie przeszkadza, wszystko jest super. A ja dygocę jak galaretka z sernika na zimno.

Mój poziom stresu podniósł się ponad wszelkie skale gdy dostałam mail od organizatorów. Taki maksymalnie oficjalny. Poczułam, że to nie są przelewki. Żadne tam imieniny u cioteczki, święto zielonego kartofla, czy 68 lecie zasadzenia dębu. Nie, to szalenie poważna impreza. Mam się uśmiechać, jak ktoś zechce udzielać wywiadu, ładnie wyjść na zdjęciu, i częstować krytyków kulinarnych swoimi wyrobami. Zostaliśmy uprzedzeni o tłumie gości. Niestety nie będą to tylko dzieci z rodzicami, nudząca się młodzież, czy też seksowni panowie , ale i ludzie mediów. Cała impreza będzie szeroko relacjonowana, cały dzień. Recenzje pojawią się w znanych branżowych pismach i na blogach tych co lubią gotować i robią to już profesjonalnie. Jestem bliska dostania ataku paniki i zostania w domu. Pod kołdrą. Nie, pod kołdrą za gorąco, pod letnim kocykiem.

Nieco mnie irytuje zaangażowanie mojej rodziny, są na każde zawołanie, spełniają każdą prośbę i dzielnie próbują kolejnych pokazowych dań. Tata od paru dni nie robi nic innego tylko planuje całą logistykę. Dzielnie robił ze mną zakupy,podczas których kupiłam hurtowe ilości mąki, cukru i masła. Nikt się nie skarży, nikt nie narzeka, że w kuchni jest bałagan, że ciągle blokuję piekarnik, a lodówka pęka w szwach. Nie, zamiast tego słyszę jak mama się chwali, że córka to i córka tamto, i w ogóle to w niedzielę będzie miała swój dzień.

Niech ta niedziela się skończy, niech będzie już po wszystkim.

Trzymajcie kciuki, by ta trzęsąca się galareta nieco stężała i w ogóle dała radę.

d3a1429cbe6e66bde6e3cab7466ac409

A na koniec krótki spacer nad morzem, raz, dwa, trzy-oddychamy, i się uspokajamy.

Ścieżka dźwiękowa- Pink Floyd- The great gig in the sky

 

Advertisements

36 uwag do wpisu “Cukier,wszędzie cukier.

  1. Katarina pisze:

    Na pewno rozwalisz system- tego Ci życzę:)
    Keep calm&bake!

    A po wszystkim- każesz siostrze wyprać swoje ciuchy, bo Ty będziesz zbyt zmęczona fejmem:D A co:D

    Lubię to

  2. Mam podobnie, ale takie doświadczenia wiele dają. Uczą panowania nad nerwami lekko, otwierają na świat. Po wszystkim oczywiście zamykam się w sobie na jakiś czas. Taki balans staram się znaleźć. Trzymam kciuki za niedzielę.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s