I po maju, ale wróćmy do przeszłości

Sama nie wiem jak minął ten miesiąc. Mam wrażenie jakby miał ledwie z tydzień. A kiedy podsumowuję ostatnie 31 dni dochodzę do wniosku,że działo się wyjątkowo wiele. Bardzo mało chwil spędziłam po prostu się leniąc. Mam cichutką nadzieję,że czerwiec pod tym względem będzie nieco bardziej łaskawy.

Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu w maju przeczytałam 15 książek. Sama nie wiem jak i kiedy. To jest wielka zagadka. W każdym razie mam swoje typy.

Na wielki plus zasługuje książka, którą skończyłam kilkanaście godzin temu. Bardzo długo odkładałam przeczytanie tej książki, nie potrafię powiedzieć dlaczego, ale chciałam maksymalnie celebrować tę historię. W końcu nadszedł ten dzień, po prostu się obudziłam, wzięłam do ręki czytnik, poprzestawiałam kolejność i bach, przeczytałam. Choć przeczytałam to za mało, ja nią po prostu żyłam. To śmieszne, bo przecież ta książka nie zmienia sposobu myślenia o świecie, nie sprawia,że źli ludzie staną się lepsi, że na świecie zapanuje pokój i ład. Nie, to jest po prostu genialnie napisany kryminał. Dwójka głównych bohaterów kolejny raz staje twarzą w twarz z niezwykle groźnym mordercą i musi powstrzymać falę zbrodni. Do tego zbliża się jej ślub, a on zaczyna widzieć w swojej partnerce w pracy kandydatkę na partnerkę. A, że niezbyt lubi pana narzeczonego to niespecjalnie cieszy go ta cała ślubna gorączka. Jak to się skończy? Trzeba przeczytać. A co takiego? Żniwa zła.

London-Street-scene-Mystery-of-the-Wax-Museum-1933

Teraz będzie książka idealna na lato. Bardzo urocza, bardzo naiwna, bardzo prosto napisana. Ale przynosi masę radości każdemu kto ją czyta. Jest sobie staruszka i drabina. To połączenie nie może wróżyć niczego dobrego. Ale książkę tę napisała Fannie Flagg, tak ,ta od Smażonych zielonych pomidorów. Więc kiedy mamy staruszkę i drabinę to najczęściej mamy poważną kontuzję, a czasami i śmierć. Elmer też wydaje się być nieżywa po spotkaniu z drabiną i bandą szerszeni. Już szykują się pogrzebowe wieńce, płyną kondolencje, masowo pieką żałobne zapiekanki, a tymczasem Elmer odbywa najlepszą przygodę swojego życia. Życia czy śmierci? Nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie pójdę do nieba. Na letnie wieczory i poranki mogę polecić każdemu.

51283453ecb388d16f1185ceb6f46922

Nie każdemu mogę polecić następną książkę. Na pewno nie zabierajcie jej na plażę. To nie jest książka, która lubi słońce, szum fal i słodycz lodów. Mechaniczna pomarańcza, książka legenda, w końcu zaliczam ją do grupy przeczytanych. Antyutopia, genialna historia. Aczkolwiek ja najbardziej doceniam trud tłumacza, który stworzył nowy język polski. To pozycja obowiązkowa.

32

Teraz będzie po polsku. Ości, Ignacego Karpowicza to książka, która szczerze mnie zaciekawiła, poruszyła i sprawiła,że chwile, które z nią spędziłam zaliczam do wyjątkowo udanych. Przyznaję, że najchętniej podsunęłabym tę książkę Allenowi, ależ on by zrobił z niej gorzką komedię omyłek i wszelakich życiowych pomyłek. Bohaterowie mają od groma problemów, okazuje się,że świat na nich czeka, wręcz przeciwnie, ten świat wali im się na głowę. Mimo wielu gorzkich chwil, ta książka nie dołuje. Wręcz przeciwnie. Duża w tym zasługa autora, który bawi się konwencją i słowem niczym stary wyga.

A co mnie rozczarowało? Najbardziej w Drodze Jack Kerouac’a. Ok, mamy tutaj narkotyki, dziewczęta,morze alkoholu, muzykę, narkotyki i młodych ludzi, którzy szukają w drodze swojej życiowej drogi. Problem w tym,że po 20 stronach to wszystko po prostu zaczyna nużyć. Ileż można? Książka wydaje się nie mieć celu, jakiegoś punktu do którego zmierza, ot podróż, której każdy wieczór kończy się muzyką, śpiewem i morzem wódki.

A filmy? Znów się zaskoczyłam ilością obejrzanych dzieł. Kiedy ja to zrobiłam to nie wiem. Mogę polecić Interstellar, nigdy nie sądziłam,że zainteresuje mnie film z gatunku science fiction, którego większa część dzieje się w kosmosie i w ogóle całość jest tak pokręcona, że powinnam płakać gdy to oglądam. A jednak nie, obejrzałam, podobało mi się, ba, bardzo mi się podobało.

Nieco bardziej, no dobrze dużo bardziej, podobał mi się jednak inny film, Zanim się rozstaniemy to niebanalna i nieprzesłodzona miłosna historia. Ona, on i jedna wspólna noc. Ona została okradziona, nie ma jak wrócić do domu, on nie może zapomnieć o byłej ukochanej i gra na ulicy. Postanawia dotrzymać jej towarzystwa. Tak zaczyna się ta historia, nastrojowa, klimatyczna, z zakończeniem, które daje nadzieję. Piękny, skromny film, w stylu Once. Bardzo się cieszę,że przypadkiem na niego trafiłam.

d3e0800a3aaf0b936b4df95315b2299c

Nie polecam zaś Daję nam rok. Komedia, która zaczyna się ślubem i pokazuje parę, zupełnie niedobraną, która próbuje stworzyć zgrane małżeństwo. Choć tak naprawdę każde z nich lubi, czy też kocha kogoś innego. Nuda, nuda, paskudne żarty, i zakończenie, które przychodzi o jakieś 80 minut za późno. Strata czasu.

KINÓWKI.pl
KINÓWKI.pl

W maju najwięcej czasu wolnego spędziłam w mojej ulubionej pierogarni. Nie ma niedzieli bez pierożków w Mandu. Zupełnie nie przeszkadzają mi te kolejki, może to patent na dużą ilość przeczytanych książek? Poza tym zostałam ogrodnikiem, mam swój ogródek na każdym parapecie w postaci pelargonii, a także hoduję dzielnie dwie odmiany pomidorów i ogórków. Aż boję się co będzie za rok?

Poza tym zaczynam panikować. Jeżeli dziś jest środa, to do niedzieli zostało… Nie chcę wiedzieć. Najchętniej schowałabym się pod kołdrę, uciekła i zapomniała o niedzieli. Snucie marzeń jest dużo przyjemniejsze od ich realizacji. Zdecydowanie. Chociaż ta druga część mnie jest podekscytowana. Tak odrobinkę, malutką odrobinkę…

7e685a5e7b5abea0ff59bb4fc1689918

 

Ścieżka dźwiękowa- Leonard Cohen- Strory of Isaac

Advertisements

38 uwag do wpisu “I po maju, ale wróćmy do przeszłości

  1. Julka pisze:

    Fannie Flagg też uwielbiam!!! A te ‚Żniwa zła’ to czyje?
    Jeśli wizyty w Pierogarni to Twój patent na przeczytanie tylu książek to koniecznie muszę zacząć tam bywać!!!

    Lubię to

    1. Żniwa to twórczość J. K. Rowling dla dorosłych:) To już trzeci tom, więc warto zacząć od początku:)
      Koniecznie, wsiądziesz w auto w domu, ja zajmę kolejkę i jak do mnie dojedziesz, akurat wjadą pierogi na stół:) Ale musiałabyś nie kierować, wtedy poczytasz:)

      Lubię to

  2. Ja również nie wiem kiedyaj przeleciał. Wyjątkowo szybko.
    Mnóstwo ciekawych książek polecasz. Mam ochotę na te kryminały 🙂 Może się skuszę w następnej kolejności 🙂
    Jestem pewna, że dasz z siebie wszystko i będziesz wspaniała 🙂

    Lubię to

  3. I mnie maj minął nie wiadomo kiedy, jakoś dziwnie tak…
    Zaciekawiły mnie te Żniwa zła, jak jakoś autorka mnie zniechęca :/
    Interstellar i mnie się podobał, chociaż ostrożnie podchodzę do filmów, które są bardzo długie i występuje w nich jeden aktor, więc było to pozytywne zaskoczenie 🙂

    Lubię to

  4. sanglant pisze:

    „Mechaniczna pomarańcza” wchodzi na listę do przeczytania, film też by pasowało zobaczyć…
    Tak sobie czasami myślę, że kiedyś sobie spróbuję wyhodować jakieś warzywa w domowych warunkach, ciekawe, czy pomysł doczeka się realizacji i jak się skończy. Tata od chyba kilkunastu lat ma drzewko cytrynowe, obecnie ledwo żyje, ale było kilka sezonów, że jedną-dwie cytryny się zebrało. 😀

    Lubię to

    1. pamiętam jak mój dziadek miał pewno drzewek w domu-cytryn, i pięknie mu rosły:) Ja poza ziołami nie hodowałam nic w domu na balkonie, ponoć to specjalne odmiany balkonowe i fajnie rosną, zobaczymy czy choć jeden pomidor urośnie:)

      Lubię to

  5. Zbych pisze:

    Ostatnio u mnie zawodowo urwanie głowy ale już się w miarę ogarnąłem i melduję by nadrobić zaległości blogoczytelnicze….
    Skoro tak polecasz tego „Źniwiarza…” to chyba wezmę się za tą krypto-Rowling. Tak z ciekawości jak to wyszło, bo przyznam się szczerze że Pottera nie czytałem… żadnej części… nie dałem rady… totalnie nie moja bajka – miałem dwa podejścia i za każdym razem kończyłem po kilku rozdziałach.
    Do „Pomarańczy…” też miałem kilka podejść, ale to klasyk więc chyba będę musiał znów spróbować. Mój problem polega na tym, iż najpierw widziałem film i jakoś ta wizja Kubricka tak mi się wryła w czachę, że ślizgając się po tekście od razu mam w głowie ekranową wizualizację.
    Tak bardzie zachęcałaś na seans „Zanim się rozstaniemy” że wczoraj popełniłem… serio całkiem niezły, szczególnie że doczytałem że to debiut reżyserski. Ja miałem od razu skojarzenia z „Before Sunrise”, to taka dużo mniej przegadana wersja 🙂

    Lubię to

    1. Też miałam podobne skojarzenia,tylko tu rzeczywiście dużo mniej gadania było. I jak na debiut uważam,że to wyjątkowo udany film:)
      Ja Pottera zdarzało się,że po 3 razy czytałam:) ale Rowling dla dorosłych jest milion razy lepsza niż ta dla dzieci:)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s