Jak ja coś zaplanuję…

Jak ja coś zaplanuję to mam 80 %, że coś się nie uda, 15 %, że może się nie uda, 3, 5 %, że udałoby się gdyby była nieco lepsza konstelacja gwiazd, czyli Uran nie w Wenus, a w Jowiszu. Te 1,5 % mówi,że się coś uda. Teraz pytanie jaka liczba definiuje przeszły weekend? Tak, ta pierwsza.

W sobotę zaplanowałam spokojne przedpołudnie, a potem noc w muzeum. Ze spokojnego przedpołudnia nic nie wyszło. Na przemian nadrabiałam zaległości sprzątaniowe i dokładałam sobie pracy, na przykład sadząc kaskadowe pelargonie na balkonie. Albo zachciało mi się piec ciasto. Poleciałam więc na złamanie karku do sklepu o nazwie Biedronka po parę produktów. Karku nie złamałam zaś przy kasie spotkałam swojego licealnego wychowawcę.Uświadomiłam sobie wykładając mleko i cukier trzcinowy na taśmę, że od matury minęło 9 lat. Niemal dekada. Nad tym mlecznym cukrem poczułam upływ czasu, poczułam się staro. Kiedyś wyobrażałam sobie takie spotkanie, ach pochwaliłabym się tym i owym. A przede wszystkim tym, że prawie jesteśmy kolegami po fachu. No dobrze ja może nie uczę, ale jakąś tam łączność powinnyśmy poczuć. A on nawet dumę, w końcu historyk wychował historyka. Powiedziałam więc dzień dobry i …. I czekałam aż zacznie się rozmowa. Ale nie, wychowawca spojrzał na mnie i tyle, raczej wymruczał odpowiedź dzień dobry. Na pewno skojarzył mnie z liceum ale to tyle. Jak to? Byłam prymuską, jego ulubioną uczennicą, miałam 6 z historii, i mnie nie pamięta? Nie opowiada o mnie kolejnym pokoleniom-tak, była taka Madzia, ach, ta to znała odpowiedź na każde pytanie, nie to co wy. Nie doczekałam się. Profesor sobie wyszedł. Za moment wyszłam i ja. Spojrzałam na lewo, mój były wychowawca cofał, cofał i… bum w drugie auto. Tak, ewidentnie zaczęłam mu się przypominać, te wszystkie idealnie napisane sprawdziany i daty w paznokciu małej palca. Uszkodził sobie wymuskanego Fiacika. Ups. Dostojnym krokiem udałam się w stronę domu. Jestem złym człowiekiem, lepiej mnie nie ignorować bo wzorkiem mogę wiele.

No dobrze minął dzień, zbliżał się wieczór. Po kolei wszyscy odstąpili od pomysłu wieczornego łamane na nocnego zwiedzania muzeów. Koleżanki zatrzymały w domu dzieci, mąż, albo fakt, że w muzeum naraz będzie więcej niż 15 osobników podobnych do ludzi. I wiecie kto chciał mi towarzyszyć? Może niezbyt specjalnie, ale dostałam tego wieczoru wiadomość tekstową, że On, czyli pan od tulipanów idzie sobie do muzeum i chciałby je pozwiedzać ze specjalistką,czyli ze mną. Parę wtajemniczonych osób wie,że poszłam studiować historię nie z myślą o byciu belfrem roku, a marzyła mi się praca  w muzeum. Tak więc nawet pomyślałam,że ja to chyba głupia jestem, i pomyślałam,że mogę z nim iść łamane na nie mogę. I ostatecznie poszłam spać. Niekoniecznie spać,przywdziałam piżamkę i oglądałam głupi film. Okropnie się wynudziłam. Przynajmniej miałam czas i okazję by rozmyślać nad mijającym czasem i mą samotnością w tłumie. No nic, jutro niedziela,mam tyle planów. Będzie miło.

W niedzielę miałam jechać na Kaszuby, pospacerować wśród jezior i lasów. Zjeść pyszny obiad, nasze plince i po prostu odpocząć. Rano obudził mnie paskudny katar, ból gardła i atak kaszlu. No i ból głowy. Sama nie wiedziałam czy to wiosenne zaziębienie, czy też zmasowany atak alergenów ? W każdym razie dzień spędziłam w domu,a  dzień ten był piękny. Chciałam zamówić obiad, dzielnie studiowałam menu z różnych knajpek, ale z okazji komunii wszystkie ciekawe organizowały przyjęcia zamknięte. Cóż, wysłałam siostrę po jakieś mięso i zajęłam się obiadem. Obejrzałam chyba z 20 odcinków Przyjaciół, chwilami wychodziłam na balkon popatrzeć na pelargonie i pocieszyć się słońcem.

Balkon. Wczoraj wyszłam wieczorem na momencik z domu na podwórko. Na naszym podwórku wywiesiłam bowiem pościel, balkon niezbyt szeroki, więc pościel lepiej mi się wiesza na zewnętrznej suszarce. Tak więc zatrzasnęłam drzwi i poszłam ją sobie zebrać. Nikogo nie było w domu. To ważne. Zatrzasnęłam bowiem drzwi i stojąc pod nimi z rękoma pełnymi poszewek uświadomiłam sobie,że nie mam klucza. Rozpaczliwe próby negocjacji z drzwiami nie przyniosły efektu. Głupie drzwi nie skusiły się nawet na obietnicę podwójnego woskowania. No cóż, chciałam już przysiąść na schodkach i czekać na kogoś z rodziny. Ale w ten nad głową zapaliła mi się żaróweczka-balkon, otwarte okno, parter. Nie sądziłam,że w wieku niemal 30 lat dane mi będzie skakać po balkonie z naręczem prania. Przeżyłam ja, przeżyło pranie. Miałam szczęście, że każdy z przechodniów uznał widok kobiety z pościelą wdrapującej się po szczebelkach za całkiem normalny i nikt nie zawołał służb specjalnych. Kolejna przygoda zaliczona.

Przygodą są dla mnie zakupy. Przed balkonową akcją postanowiłam,w zasadzie to rankiem postanowiłam pójść do biblioteki przypomnieć paniom,że żyję, i moja dwutygodniowa nieobecność spowodowana była nawałem pracy. W drodze do tegoż przybytku kultury uświadomiłam sobie,że czas zakupić jakieś baletki, tudzież inne letnie buciki. Zaszłam więc do obuwniczego i zgłupiałam. Setki modeli i ja jedna. Chodziłam jak człowiek we mgle-kokardki, cekinki, kwiatuszki czy może przeźroczyste boczki? Zaczęła mnie boleć głowa, z wrażenia omal nie usiadłam na truskawkach, które zakupiłam parę chwil wcześniej. Wtedy olśniło mnie. Kasia Tusk przekonywała, że tego lata warto mieć w szafie espadryle. W ogóle to warto je mieć każdego lata. Rzeczywiście po setce butów, które były okropnie niewygodne a do tego wyglądały tak, że każda szanująca się 5 latka byłaby wniebowzięta przymierzyłam owe espadryle i przepadłam. Nie zdjęłam ich i wyszłam ze sklepu. Nie bójcie się, oczywiście za buty zapłaciłam przy kasie. Mój nadworny stylista uznał je za fantastyczne, co wynagrodziło mi ból zakupów.

A teraz wybaczcie, idę się lenić. Dostałam dzień wolny gratis. Przezornie nic nie planuję.

5331d99b08428933e5daf00a9a27ab78

Ścieżka dźwiękowa- Placebo- Post Blue

Advertisements

44 uwagi do wpisu “Jak ja coś zaplanuję…

  1. Blueberry pisze:

    Bo plany planami, a życie życiem 🙂

    Mój wtedy-nie-mąż raz zamknął mnie w mieszkaniu na dwa razy tj. nie miałam jak się otworzyć od środka 🙂 Wtedy mieszkaliśmy na 8 piętrze, więc schodzić przez balkon to średnio. A pierwsze zajęcia na uczelni to kolokwium 😉 Oj, jak on wtedy szybko biegł do domu :p

    A jakie te espadryle kupiłaś? Tez się zastanawiam, ale ostatnio zakupiłam piękne ażurowe lordsy z jasnej skórki, więc się muszę dłużej zastanawiać nad espadrylami 😉

    Lubię to

    1. Ja właśnie dlatego zdecydowanie lubię swoją parterowość nie ma problemu w razie problemu-no chyba,że rzecz działaby się chłodniejszą porą gdy drugie okno jest uchylone, a balkon zamknięty. Wtedy musiałabym czekać:)
      A buty czarne, ażurowe, lekko błyszcząca nitka,ale bardzo delikatnie:)

      Lubię to

    1. Starałam się zachować grację, pranie mi nie wypadło z rąk, w końcu nie wypada by dama pokazywała obcym panom swoją pościel tak na dzień dobry:) Film sama bym chętnie zobaczyła:)

      Lubię to

  2. Trochę tylko szkoda tej nocy w muzeum, może pan z od tulipanów okazałby się przynajmniej dobrym współtowarzyszem zwiedzania 😉
    A no i szczęście że mieszkacie na parterze, wyżej takiej przygody by nie było 😉

    Lubię to

      1. To ja bym nie powiedziała, że ciekawsze 🙂 W końcu ludzkie życie toczy się na poziomie parteru-to na zewnątrz, i jestem z nim na bieżąco, wystarczy rozszczelnić okno.

        Lubię to

      2. Zbych pisze:

        Masz rację – biorąc pod uwagę bodźce słuchowe czasem można się dowiedzieć rzeczy w które w innym przypadku ciężko byłoby uwierzyć 🙂

        Lubię to

      3. Widzę, słyszę i wiem więcej i szybciej o pewnych sprawach niż zainteresowani. Jestem lepsza niż wszystkie służby. Wystarczy mieszkanie na parterze przy głównej ulicy:)

        Lubię to

  3. Ja mam taki problem z balkonem, że muszę wyjść z domu, żeby na niego wyjść, a zdarza mi się to często, bo piorę dużo prania. Jeśli kiedyś dziecko mi zamknie drzwi przed nosem, to będę czekała, aż mąż wróci z pracy. Co się wtedy stanie z domem, to nie wiem, ale przypuszczam, że córeczka w nim urządzi niezły armagedon.
    Co do planów, to mam podobnie, więc staram się nie planować :). Po co się potem zadręczać?

    Lubię to

  4. Apropos nauczycieli. Czy Ty też odnosisz wrażenie, że oni w ogóle się nie starzeją? 😀 Jak ja widuję swoich nauczycieli z podstawówki i gimnazjum – oni wciąż wyglądają tak samo a minęlo ponad 10 lat xD

    Lubię to

  5. sanglant pisze:

    Zawsze mnie zastanawiało, w jakim stopniu nauczyciele pamiętają uczniów, w końcu tylu się ich przewija… Ale pewne osoby jednak zapadają w pamięci trochę mocniej, no i wychowawcy powinni pamiętać lepiej. W liceum tez miałam wychowawcę historyka, za mną i za moją przyjaciółką akurat średnio przepadał (z wzajemnością), ale gdy się spotkaliśmy kiedyś w górach, chwilę pogadał.
    Ostatnio widuję sporo espadryli, zastanawiałam się, czy bym takie chciała, ale nie jestem pewna.
    Skakanie z pościelą po balkonie musiało być piękne. 😀

    Lubię to

    1. Na pewno przy takiej rotacji uczniów byłoby ciężko zapamiętać każdego, tym bardziej,że się zmieniliśmy w końcu 🙂 Ale myślę,że po nazwisku by mnie kojarzył, w końcu jestem niepowtarzalna 🙂
      Te buty są wspaniałe, cudownie miękkie i wygodne:)

      Lubię to

  6. bo z planami tak jest. mam tak samo, obiecuje sobie superodpoczynek, relaks, nicnierobienie…a potem obowiązki wzywają. no cóż. z tym nauczycielem…to chyba tak jest. miałam dość podobne doświadczenia po latach, gdy spotkałam wychowawczynię. niektórzy nauczyciele się po prostu chyba nie przywiązują.

    Lubię to

  7. Zbych pisze:

    Mam wrażenie że nauczycielom to najbardziej zapadają w pamięci „łobuzy”. Chociaż z tym też nie jest tak do końca prosto (przynajmniej patrząc po moim licealnym roczniku), bo wiele z tych osób, które często lądowało u dyrektora „na dywaniku” po maturze się bardzo ogarnęło. Np. osobnik, który regularnie kopcił w szatni prowadząc otwartą wojnę z woźnym (bardzo złośliwą i wyrafinowaną) czy gdy przyjechała regionalna TVP (kręciła materiał z okazji Dnia Sportu) pokazał do kamery goły zadek – skończył prawo na UJ i teraz jest szanowanym adwokatem.
    A co do planów to wszystko zgodnie w prawem Murphy’ego – im bardziej szczegółowe i rozbudowane tym większe prawdopodobieństwo że się wysypią 🙂

    Lubię to

    1. No to ja byłam nudna i zwykła 🙂 No niezwykła, bo jako jedyna z klasy humanistycznej lubiłam historię i zdawałam z niej maturę, powinien taki przypadek zapamiętać lepiej niż łobuzów-którymi była cała reszta 🙂

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Nie miałem na myśli „nudy” – chodziło mi o to, że ludzie zazwyczaj znacznie lepiej zapamiętują zdarzenia negatywne czy nieprzyjemne niż te pozytywne. Serio… to naukowo udowodnione

        Lubię to

      2. Umówmy się w klasie z reguły jest paru łobuzów, jak jest klasa łobuzów i jeden wyjątek to ten wyjątek powinien być zapamiętany,a nie ogół taki sam:)

        Lubię to

      1. Zbych pisze:

        To jestem zaskoczony (choć musiałem sprawdzić tytuł bo tak na szybko nic mi nie mówił) – mi się nawet podobał… Może dość nierówny – nie w sensie akcji (dłużyzny) ale dialogów i scen (błyskotliwe przeplatane ze słabymi – szczególnie te rynsztokowe dowcipy, jakby twórcy chcieli zdobyć przychylność szerszej publiczności). Ja przynajmniej kilkanaście razy szczerze się roześmiałem, chociaż fabuła bardzo naciągana, wg mnie „wstępne założenie” było chybione – cały czas się zastanawiałem czemu główna para w ogóle wzięła ślub, bo od początku męczyli się w swoim towarzystwie.

        Lubię to

      2. No ja nie uśmiałam się niestety ani razu. Te idiotyczne żarty, idiotyczna fabuła, te gołąbki miłości na firmowym spotkaniu, bohaterowie, którzy nie wzbudzają żadnych pozytywnych uczuć. I zakończenie, które jest najbardziej banalne na ziemi, film, którego nikt nie powinien oglądać:)

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s