Przed weekendem o majówce

No tak zaraz nowy weekend, a ja tu wspominać będę ten poprzedni. Cóż cała ja. Ostatnimi dniami tyle się działo, że sama nie wiem czy jeszcze żyję czy już unoszę się nad ziemią niczym duch wyzuty z energii.

Ale do rzeczy. W tym roku nie planowałam nic specjalnego, wiedziałam co będę robić we wtorek i tyle. Reszta była wielką niewiadomą. Sobotę spędziłam powolnie. Powolnie snułam się po mieszkaniu zgrabnie przemieszczając swoje stare już kości. Myślałam o spacerze, i ostatecznie wybrałam się na niego. Mentalnie, w głowie. Tak, pospacerowałam parę kilometrów w myślach. Realnie nie robiłam nic. I było mi z tym wyjątkowo wręcz dobrze.

Niedzielę zamierzałam spędzić podobnie. Taka forma biernego wypoczynku wyjątkowo przypadła mi bowiem do gustu. Ale, ale. Ta część mózgu odpowiedzialna za aktywność obudziła się i stanowczo zażądała przewietrzenia umysłu. Tak, spacer, to mi chodziło po głowie. 200 kilometrów dalej i jakieś 2   godziny z wąsem  później wyszłam na dość zimny olsztyński rynek gotowa do spaceru. Tak, wiem normalni ludzie idą na spacer do pobliskiego parku, jadą do lasu jakieś 10-15 minut, a ja jadę na spacer 200 kilometrów na wschód. Olsztyn powitał mnie manifestacją narodowców i okrzykami o tym, że Unia jest bee i fuj. Poza tym doznałam samych pozytywnych zaskoczeń. Ostatni raz w Olsztynie byłam 10 lat temu kiedy miła pani sprzedała mi bilet z Warszawy do Gdańska przez Olsztyn. Pociąg okazał się pociągiem widmo, miałam więc niemiłe wspomnienia ze stolicy Warmii. Ale, ale, wszystko się zmieniło. Stare Miasto jest po prostu urocze, te piękne kamieniczki, zaułki, drobne elementy, które przykuwają wzrok. Gdyby tylko tak podnieść temperaturę o 5 stopni byłabym w siódmym niebie. Czy bowiem tylko ja wybieram sukienkę w ciepły, słoneczny dzień i nagle ta pogoda się załamuje skazując mnie na dygot każdej kosteczki? Mimo tej drobnej niedogodności przyznaję, spacer po Olsztynie był wart zachodu.

W poniedziałek nie planowałam za wiele. Ale na pewno nie planowałam pójścia do pracy. Ale cóż, szef wzywał, poszłam. Wypucowałam wszystkie okna. W czasie mycia tychże okien naszła mnie ogromna, przeogromna ochota na owoce zwane truskawkami. Przeszłam pół miasta, bo ubzdurałam sobie, że znajdę polskie spod folii, ale polskie. Nic z tego, poddałam się i wzięłam hiszpańskie. I były przepyszne. Gdy zaspokoiłam moje kulinarne potrzeby udałam się do Rossmanna by kupić pomadki do ust. Podsłuchałam jak jedna pani mówi drugiej,że ta ustowa promocja jest od środy, odłożyłam zakupy, wzięłam na szybko jakąś przekąskę i stanęłam w 25 minutowej kolejce do kasy, bo głupio było mi wyjść z pustym koszykiem. Przede mną stała ta podsłuchana pani, miała pół koszyczka lakierów i błyszczków, zapłaciła podejrzanie mało, promocja działała. Chciała wykosić konkurencję. Ale nie ze mną te numery. W środę kupiłam wszystko co chciałam.

Ale przed środą był wtorek. Rano obejrzałam 227 raz uroczy film Skutki noszenia kapelusza w maju, upiekłam ciasto, ponoć godne Masterchef Junior-dnia następnego awansowało do seniorskiej kategorii, więc spokojnie. Wtorek spędziłam maszerując. Nie powiem gdzie i po co, bo po co? Powiem tylko, że zupełnym przypadkiem stanęłam na czele wokół bardzo ważnych postaci. Jeszcze dobrze nie doszłam do celu a już dostałam trzy wiadomości i jeden telefon, czy ja to ja, czy mogę pomachać, że mi się sweterek źle ułożył,ale w ogóle to mnie serdecznie pozdrawiają i podziwiają. Nie tylko tak życiowo, ale i przez telewizor. Tak, sweterek, bo wtorek był nie tylko bardzo słoneczny ale i upalny. Oczywiście nieco żałowałam, że mam swój debiut w telewizji, i go nie widzę. Po chwili sobie przypomniałam, że jakbym była teraz w domu, to analogicznie nie byłoby mnie w telewizji. Zaczęłam żałować, że ubrałam się za mało elegancko, że mogłam postawić na coś bardziej wyrafinowanego, myślałam jak moja fuksja na ustach-czy wciąż jest, i czy wszyscy widzą, że w połowie zeszła mi bezbarwna odżywka do paznokci z paznokci, tak drodzy państwo, to ważne kwestie w obliczu 3 minut sławy. W każdym razie podniesiona tym wydarzeniem postanowiłam nie kończyć tak tego dnia. Pojechałam więc do pięknego parku oliwskiego, licząc chyba na to, że zacznę rozdawać autografy i przyjmować wyrazy uznania. Przeszłam się 3 razy w te i wewte, ale niestety nikt mnie nie rozpoznał. Nikt. Zapewniłam sobie jednak moment sławy i chwilę popularności. Wystarczyło suchą nogą przejść po strumieniu u stóp wodospadu. Wszystkie dzieci były zachwycone.

A co tam u Singielki, czy mam jakieś przecieki ze scenariusza nowego odcinka? Ano mam. Asystentka pani roznoszącej zieloną herbatkę na planie wspominała, że w scenariuszu jak byk stoi, że pan z tulipanami zadzwonił do Singielki i z buta strzelił proponował wypad na przegląd kina z jakiegoś małego kraju. Wyobrażacie sobie taką bezczelność? Bo Woody nie.

Ścieżka dźwiękowa- Depeche Mode- Blasphemous rumours

Advertisements

52 uwagi do wpisu “Przed weekendem o majówce

  1. Blueberry pisze:

    Oj tam oj tam, jak są długie weekendy to nic dziwnego, że się o nich pisze tuż przed kolejnym (sama to zrobiłam :P) 🙂

    Nie widzę nic dziwnego w pojechaniu 200km na spacer – ważne, że w miejsce które nam odpowiada.
    Przegapiłam teraz te promocje, a nowy tusz potrzebuję :/ I powiem Ci, że jak wychodzę z drogerii z pustym koszykiem to mam wrażenie, że ludzie na mnie patrzą i myślą, że jestem złodziejką (chociaż wiem, że oprócz leniwego pana z ochrony nikt na mnie nie zwraca uwagi). Ja na ogół w Rossmannie kupuję wtedy rajstopy 🙂

    A co z tym panem od Singielki ostatnio się stało? Czy rozmawiała i powiedziała, że nie lubi kłamstwa czy skończyło się na smsie? Bo mężczyźni to proste istoty, może uważa, że jak przeprosił to sprawa załatwiona?
    No i pytanie czy to naprawdę było tak niewybaczalne przewinienie, żeby nie móc zaproponować spotkania? Pytam, bo ja nie do końca dostrzegam tę bezczelność, o której wspominasz.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Właśnie też mam ten problem, jak mam wyjść z pustym koszykiem to myślę,że myślą o mnie iż przyszłam coś ukraść 🙂 dlatego zawsze coś kupię przy kasie:)
      U mnie często tak jest, że czy to obiad, czy spacer odbywają się jakoś 200 km od domu w jedną stronę:)
      Singielka powiedziała wyraźnie, że nie widzi sensu ich dalszej znajomości i czuje się okropnie po tym co /czego nie powiedział. Jego zdaniem ona powinna z nim się spotykać i łaskawie czekać aż mu przejdzie uczucie do poprzedniej partnerki. I wtedy on pomyśli o czymś więcej.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Blueberry pisze:

        My ostatnio pojechaliśmy 100km po pracy na piwo ze znajomymi 🙂 I na poranną kawę do dziadków przed pracą (te 100km dalej).

        A to faktycznie bezczelnie. Jakby jeszcze starał się jakoś Singielce wynagrodzić swoje zachowanie to mogłabym zrozumieć, ale z podejściem, że ma na niego czekać, bo on się nie zdecydował… Nie nie nie.

        Polubione przez 1 osoba

    1. Nie, nie było:)nie mogło być, ale wiesz różne duchy działają, mi się jakoś tak lekko dziś pisało, jakbym dokładnie wiedziała co mam pisać:)
      w sumie więcej jazdy niż spaceru, ale to cała ja:)

      Polubione przez 1 osoba

  2. na taki spacer warto tyle jechać:) ja na promocji jeszcze nic nie upolowałam ale lakiery kuszą:) bezczelny to mało powiedziane ale może warto sie spotkać i definitywnie dać do zrozumienia że to koniec, czasem trzeba postawić sprawe na ostrzu noża.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Chyba rzeczywiście on nie zrozumiał po ludzku, i myśli,że akceptuję jego warunki. Dziwni ci faceci.
      Lakierów nie kupuję, na razie się tego trzymam. Nie maluję paznokci poza odżywkami, to mi niepotrzebne. Ale kto co mnie strzeli jutro?:)

      Polubione przez 1 osoba

      1. Zbych pisze:

        Haha ja kiedyś wariacko śmignąłem ten sam dystans ale dokładnie z przeciwnym zwrotem – cel: pomoczyć nogi w Zatoce 🙂

        Lubię to

      2. Zbych pisze:

        No tak… tylko byle nie u władzy 🙂
        A tak a propos wzrostu liczebności wariatów – link do fragmentu gazety z lat 20tych:

        Lubię to

  3. No właśnie, ja też przez moment widziałam wczoraj tytuł wpisu, a kiedy weszłam na blog, podano mi, że szukana strona nie istnieje :). Nieważne w sumie, ja kiedyś pojechałam 2 tys. kilometrów na randkę w ciemno i była to najgłupsza rzecz, jaką zrobiłam w życiu. Woody by się uśmiał!

    Polubione przez 1 osoba

  4. sanglant pisze:

    Ja wtorek spędzałam tak bezczynnie. Nie byłam tym zachwycona, ale musiałabym się bardzo zmuszać. 🙂
    A u Ciebie miłe wyjścia, fajnie tak jechać na spacer do innego miasta, ja to w ogóle lubię zmieniać otoczenie. I pięć minut sławy było. 😀
    Z pustym koszykiem to ja często ze sklepów wychodzę.

    Polubione przez 1 osoba

    1. sanglant pisze:

      Aha, i też mi już wczoraj mignęło, że jest nowy wpis, a jeszcze go nie było. (mam Twój blog dodany na liście bloggera i tam pojawiają mi się informacje o nowych wpisach)

      Polubione przez 1 osoba

  5. kocia_dama pisze:

    Ja też tak mam! 🙂 Wczoraj na obiad z mężem w knajpie założyłam nowiutką kieckę, świeciło piękne słońce, jak tylko wyszliśmy z lokalu lunął deszcz i zrobiło się zimno 😀
    Ale ja nie wyobrażam sobie życia bez sukienek 🙂

    Lubię to

  6. Uwielbiam gdy wrzucasz zdjęcia z Gdańska, bo mogę sobie przypomnieć że tam byłam:)
    W Olsztynie nie byłam, a pan z tulipanami zbiera sobie kolejne szpileczki…

    Lubię to

  7. Zbych pisze:

    Zatem zostałaś zapamiętana na wieki… zapewne ten filmik będzie wyświetlany wielokrotnie, a potem wyląduje w cyfrowym archiwum dla potomnych 🙂

    Super zdjęcia z Olsztyna – motywujące do tego żeby się tam w końcu wybrać. Eh Bambino… to był kiedyś wypasiony sprzęt i komunijne marzenie każdego dzieciaka (prócz roweru). Miło słyszeć że bary mleczne dalej prosperują w naszym kraju, z tymi trójmiejskimi miałem kontakt tylko raz, kilka lat temu – była to „Syrena” we Wrzeszczu i jadłem tam bardzo niepozorne danie: kładzione na masełku. Wyglądało bardzo średnio ale smakowo suuuper (choć możliwe że głód mocno spłycił wymogi smakowe). Dwa razy biegałem po nową porcję wzbudzając szczere rozbawienie pani na kasie.

    PS: Po tych kamiorach też skakałem jak byłem w podstawówce 🙂 W Oliwie spędziłem swego czasu kilka razy wakacje – mieszkała tam siostra babci. Przy głównym wejściu po prawej dalej jest to drzewo z wielką dziuplą do którego można się schować ?

    Lubię to

    1. Jest to drzewo-tych drzew jest więcej;) Uwielbiam się tam chować:)
      Syrena moim zdaniem ma najlepsze placki ziemniaczane:) Ale najlepszym barem mlecznym jest Turystyczny, obok kościoła Mikołaja. Kiedyś koniecznie tam wpadnij, bo jedzenie jest pyszne, a przychodzą tam lokalne sławy:)

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Ja pamiętam tylko to przy wejściu… i takie duże stożkowato przycięte iglaki przed frontem pałacu – też były „puste” w środku i dzieciaki się do środka wciskały bawiąc w indian. Chociaż oczywiście największą atrakcją była palmiarnia i basenik ze złotymi rybkami 🙂
        Na ziemniaczane zajrzę następnym razem skoro tak polecasz. Ten Turystyczny to wcześniej muszę zlokalizować bo kościół Mikołaja nic mi nie mówi… poza tym gdzie ja się będę tam pchał między lokalne sławy.. siara będzie haha 🙂

        Lubię to

      2. Jest ich więcej, w różnych częściach parku. Nie wiem czy to jakaś specjalna dziurawa odmiana?:) Tak, iglaki indiańskie to była i jak widzę dalej jest świetna zabawa dla dzieciaków:)
        Turystyczny jest na samej Starówce, łatwo go znaleźć,ale w środku ciężko znaleźć wolne miejsce;)

        Lubię to

  8. Niedługo będziesz sławna, to rozdzwonią się telefony z propozycjami kina i małych krajów ;p Będziesz mogła przebierać i wybierać 😀
    Czytając początek notki aż chciało się zanucić „wsiąść do pociągu byle jakiego” 😀 Też miewałam ochotę by kupić bilet i iść na spacer w innym mieście 😀

    Lubię to

      1. Akurat mi chodziło, że się rozniesie, że byłaś w telewizji ;p
        Na pewno ;p Ale mam na nie ochotę gdy jestem bardzo smutna, więc póki co sobie tego nie życzę 😀

        Lubię to

  9. Sława dopadła Cię z zaskoczenia. 😀 I jak tu wyjść na miasto w dresach, skoro nie znasz dnia ani godziny?! xD
    A w Olsztynie nigdy nie byłam. Nawet mi przez myśl nie przeszło, żeby to miasto odwiedzić. Ale z Twoich zdjęć – spodobało mi się. ^^

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s