Weekend z singielką z pieprzem.

Przyjaciółka singielki w późny niedzielny wieczór zapytała się jak minął jej weekend, bo jej nijako, nudno i w ogóle typowy weekend mężatki z dwuletnią pociechą. Sobota to zakupy mebli do ogrodu,a  potem poszukiwanie idealnego kostiumu kąpielowego na wakacje na jednej z greckich wysp. Potem knajpka, dziecko sprzedane teściom, więc obiad we dwoje. Niedzielę spędzili w modnym wodnym parku rozrywki, gdzie doszło do próby generalnej kostiumu-trzyma co trzeba ponoć rewelacyjnie.,a  jak eksponuje co trzeba. Mężatce nie chciało się gotować, więc zjedli obiad na mieście, a na deser pojechali do rodziców. A wieczorem lampka wina z mężem i oglądanie zdjęć ze ślubu. Nudy. Mężatka zazdrości singielce, bo miała na pewno wspaniały weekend. Pełen pasji, namiętności i cudownych wrażeń. Woody Allen i Sienna postanowili to sprawdzić. Zapraszamy na premierę Weekendu z singielką w mniejszym mieście.

Sobota, 5.20, singielka przeciąga się w łóżku. Na lewo ma misia bez nazwy, od 28 lat zapominam go nazwać, na prawo ma podłogę. Włączą komputer, dzień zaczyna od 15 minut z jogą. Pozycja była zbyt udziwiona, stąd też singielka za mocno rozciągnęła sobie mięśnie, o których nie miała pojęcia. Nie miała pojęcia, że je posiada. Singielka wypiła herbatkę, zimną, wieczorną, poczytała nieco książki, i wyruszyła na rynek. Jajka, jabłka i tulipany. Zapas na cały tydzień. Singielka zaczęła piec ciasto, w domu,nie na rynku. Wstawiła pranie i jednocześnie wyjęła ciasto z pieca. Wyruszyła na większe zakupy, pieczywo, gazety, nieco wędliny. Potem zaczęła szykować rosół. Kiedy on sobie pyrkał na gazie, singielka wyszorowała lodówkę, zapełniła worek odpadami, poszła więc na śmietnik. W domu przypomniała sobie, że nie ma olejku zapachowego na poniedziałek do pracy, poleciała do sklepu, po drodze zaszła do apteki po coś na alergię i utknęła w kolejce. Zaszła też do drogerii po szczoteczkę do zębów i szampon do jej cienkich włosów. W domu zaczęła porządkować duży pokój, uprasowała stertę prania, odkurzyła i przygotowała drugie danie. Usiadła koło 16. Wtedy też postanowiła zamienić telefon, już dawno miała pożegnać się z tym „starym”, ale ciągle to odkładała. Wedle zapewnień siostry singielki proces miał być bezbolesny i po 2 minutach wszystkie danie miały się pojawić na drugim telefonie. Minęły dwie minuty, 15, 20, 50, 70… Singielce zniknęły wszystkie danie. Cała jej muzyka, wszystkie jej zdjęcia i kontakty. Te ostatnie koło 20 udało się odtworzyć. Reszty nie. Singielce nie poprawiła nawet nastroju Magda Gessler i jej rewolucje w telewizji. Cały wieczór przeżywała swoistą żałobę, której nikt nie zrozumiał, bo to tylko zdjęcia. Bo to tylko muzyka, a siostra singielki miała dobre intencje. Singielka o 19.30 wzięła kąpiel, zrobiła sobie herbatę, i przeczytała książkę.

9784f1d1caa4b4ae2984eba676871394

Niedzielny poranek singielka spędziła w kościele. Ksiądz ogłosił, że w ostatnią sobotę miesiąca będą się odbywały Msze za znalezienie dobrego męża. Singielka się uśmiechnęła, może nie będzie jej to potrzebne. W końcu dziś ma ważne spotkanie.

Kino, kawiarnia i spacer. Pamiętacie? Singielka pamięta.

Zanim zacznie robić się na bóstwo leci do marketu po płatki dla brata. W domu myje włosy, i maluje paznokcie. Tak, ona naprawdę to robi. Ok, maluje je bezbarwną odżywką. Ale się liczy, prawda? Ona wolała spotkać się z nim w sobotę, bo miała w planie wyjście do teatru z siostrą i bratem w niedzielne popołudnie. Ale on miał podyplomówkę. Ok, ciemną noc zamienili na poranne spotkanie. Spacer i drugie śniadanie w jakiejś knajpce. O 8. 30 on napisał, że ma problem z samochodem i czeka na kolegę,bo się nie zna na wnętrznościach auta i prosi o przesunięcie spotkania na 17. Ona przeżywała wewnętrzne katusze, o 16 zaczynała się jej zaplanowana sztuka. Ale czymże jest sztuka, jedno przedstawienie w perspektywie udanych 50 lat ? Bo przecież singielki myślą perspektywicznie. Także singielka z nieco ciężkim sercem do teatru wysłała mamę a sama postawiła na….

Kino, kawiarnię, i spacer.

Zaczął padać deszcz, deszcz z gradem. Trochę bała się o ten spacer. Spacery w deszczu jej zdaniem w ogóle nie są romantyczne tylko katarogenne. Napisała więc, że chyba zostanie im od razu przejść do kawiarni. Zajęła się ubraniem, wybieraniem makijażu, w międzyczasie ogarnęła cały dom. I wtedy napisał on. Facet z tulipanami. Wybacz, zmieniły mi się plany. Spotkamy się kiedyś indziej. I tyle. Singielka nie wierzyła. Czytała tą wiadomość 147 razy za każdym razem starając się znaleźć nieco sensu w jego słowach. Odpisała, że nie ma sprawy. A on milczał. Mama wybrała sukienkę do teatru, singielka zacisnęła zęby, kolejny raz została na lodzie. Tata zaproponował by pojechali na pierogi, skoro są sami w domu, to niech ktoś im poda obiad. Ok. Wybrali dość miłą pierogarnię. Jej telefon milczał. Pierogi były rozgotowane i niedoprawione. Pieprzu. Brakowało w nich pieprzu. Masy pieprzu. Po wszystkim tata zaproponował coniedzielną rozrywkę singielki, wyjazd na cmentarz. Singielka pojechała. Telefon milczał jak zaklęty. Zero wytłumaczenia, którego potrzebowała. I zapewnienia, że będzie coś dalej. Tato singielki chciał uatrakcyjnić jej dzień i zaproponował przejazd jedynym w Polsce podwodnym tunelem otwartym parę godzin wcześniej. Nie miała nic innego do roboty, to się zgodziła. Jechali w te i z powrotem podziwiając myśl inżynieryjną i zachwycając się faktem posiadania nad głową ,albo dachem wielu, wielu litrów wody. Podziwiali też drzwi, nie wiecie ile w tunelach jest drzwi. Dużo. Te drzwi zawierały okucia z ich firmy. Ot, ich wkład w rozwój kraju. Zrobiła się 19, singielka wróciła do domu. Wzięła kąpiel, zrobiła herbatę i siadła z książką. Dokładanie jak wczoraj, tydzień temu, miesiąc temu i rok temu.

On nie zadzwonił. Ona straciła nadzieję. Kolejny raz srogo się rozczarowała. Takie to są weekendy  nałogowych singielek z marzeniami.

805b38f1e63dfa1b813a715669be1945

Co by nie kończyć tak nostalgicznie i nastroju zabarwionym melancholią popatrzmy na pewną damę idącą na randkę. Wiem co robię źle. Chociaż z drugiej strony wolę zostać wieczną singielką niż panią w parze w różowym tym czymś.

Mamy przód i mamy tył. Moim zdaniem jest to parówka, a to futerko może robić za kleksik z musztardy.

Ścieżka dźwiękowa- Metallica- Hit the lights

Advertisements

57 uwag do wpisu “Weekend z singielką z pieprzem.

  1. Jak on śmiał?! Czy nie wie, że singielkowe odcinki czyta pół Polski z zapartym tchem? Będzie miał do czynienia nie tylko z tytułową singielką ale i z licznym gronem jej fanek!!!! A wychodzić za mąż nie musisz bo weekendy spędzasz i tak przykładna mężatka – ten rosołek, ciacho, zakupy na bazarku ;).http://virgo1982.blogspot.com/

    Polubione przez 1 osoba

  2. Co za cham! A już go zaczynałam lubić… Pocieszy Cię fakt, że wierzę w to, że kiedyś z Twoich perypetii powstanie wspaniała książka? 🙂 Bo aż chce się Ciebie czytać! Tylko, żeby w końcu książę jakiś Ci się trafił 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Kaśka pisze:

    O kurwa!
    Przepraszam.
    To na widok zdjęć.
    Co się zobaczy to się nieodobaczy…
    Chyba wiem, na co będę polować w sklepach:D
    Just kidding;)

    Raz spróbowałam jogi, ale odpuściłam, po tym jak mało się nie zabiłam:/
    Pozostanę wierna Mel B;)

    Faceta nie skomentuję- dupków jest teraz wielu, niektórzy nawet i tworzą jakieś związki ( wystarczy zajrzeć na parę blogów ), ale szczęśliwe ich dziewczyny to nie są…Ale jak widać, skoro się same nie szanują, to brak szacunku ze strony faceta też im nie powinien przeszkadzać.
    Nie warto. Być. Z byle. Kim.
    Już lepiej. Być samej.
    Amen:)

    Lubię to

    1. Ciekawi mnie na jakim dziale takie ciuchy można kupić? Nie wiem, choć szczerze się staram coś wymyślić:)
      Joga ma mnie uspokoić, bo ja to człowiek pełen nerwów, a tu proszę, zdenerwowałam się bardziej:)
      Końcówka bardzo mi się podoba-podpisuję się:)

      Lubię to

      1. Kaśka pisze:

        Też nie wiedziałam, ale w sumie nie wiem, czy tan niewiedza nie była lepsza…
        Gdy ten panie zejdą z tego świata, oddadzą je do recyklingu, bez kitu…

        Lubię to

      2. Zbych pisze:

        Cóż… znawca mody ze mnie żaden jednak owa dama (odziana w róż na zdjęciu) nosząc pieluchę powinna raczej postawić na spódnicę 😉
        Chociaż tak patrząc okiem inżyniera… mam pewną teorię: to coś z tyłu to może być przeciwwaga do znacznie zwiększonego biustu – żeby łatwiej było złapać równowagę przy chodzeniu 🙂

        Lubię to

      3. Zbych pisze:

        Jakby nie patrzeć kręgosłup ważna rzecz 🙂
        Swoją drogą ten jej towarzysz też nieźle „zbalastowany” 🙂

        Lubię to

      4. Kaśka pisze:

        W nawiązaniu do rozmowy poniżej- jej doopa mogłaby służyć USA jako tarcza antyrakietowa…Nie kumam, dlaczego baby się tak krzywdzą…

        Lubię to

      5. Wspaniałe, poprawiłaś mi humor na cały wieczór 🙂
        Mi takie tyłki nic a nic się nie podobają. Widzę same minusy-jak tu usiąść na normalnym krześle? 🙂

        Lubię to

  4. O matko! Chciałabym powiedzieć co za typ, frajer!!! Ale może na prawdę coś mu wypadło, coś ważnego….? Szkoda… Ale jeśli jest dupkiem który z byle powodu odwołuje spotkania to lepiej że teraz to się okazało.. Ehhh 😦

    Lubię to

  5. Anelise pisze:

    Jakoś sobie trzeba poprawić humor i w dzisiejszych czasach gwiazdy nam to sponsorują za darmo ;p Ja zawsze wpadam w śmiech jak widzę Horodyńską, która jeszcze przy okazji uważa, że zna się na modzie, a od razu widać, że jest jej skrajną ofiarą ;p
    Ale do rzeczy,.. Początkowo czytając tą historię stwierdziłam, że SIngielka ma takie życie jakie powinna mieć jej przyjaciółka 😛 Kuchnia, zakupy spożywcze, ranne budzenie ;p No i szkoda, że ten pan od tulipanów dał takiego ciała… Bardzo mnie rozczarował.

    Lubię to

    1. Mnie śmieszy jak ona krytykuje „oryginały” a sama chodzi ubrana tak jak chodzi 😉 Ciekawe co by powiedziała o tym stroju, na tak czy na nie? 🙂
      Mnie też bardzo rozczarował. On nawet nie wie ile ma rozczarowań na koncie za tę wiadomość i brak wiadomości!

      Lubię to

  6. Zbych pisze:

    Msza w intencji znalezienia męża… to na poważnie takie coś można zorganizować?
    Jakoś ostatnio nie zaglądam tu codziennie i powoli zatracam zdolność osądu co piszesz na poważnie a co jest z nutką sarkazmu 🙂

    A w temacie „tulipana” będę szczery i napisze wprost – coś mi ta cała sytuacja „śmierdzi”…
    Z tego co pisałaś to facet wydawał się dość sensowny, ale wymówka niesprawnego auta by nie pojawić się na umówionym spotkaniu jest kiepska. Sorry, ale zakładając iż facet jest ogarnięty (chyba kiedyś wspominałaś że prawnik) a lokalizacja to nie zapyziała wiocha czy jakieś „bieszczady” (żeby nie było – nie mam nic do Bieszczad -> to cudna kraina) to kwestia zorganizowania transportu zastępczego w postaci taksówki sprowadza się do wykonania jednego telefonu. SMS pt „mam inne plany” pozostawię bez komentarza…
    Nie chce być złym prorokiem, ale trochę podobną sytuację miała moja siostra ze dwa lata temu. Też poznała miłego gościa, też fajnie im się gadało, byli kilka razy na niezobowiązującej „randce” ale gdy wyraziła chęć spotykania się z nim częściej niż raz na dwa tygodnie nagle zaczęły się piętrzyć nieprzewidziane przeszkody (kłopoty w pracy połączone ze służbowymi wyjazdami, długie milczenie czy odwoływanie spotkań w ostatniej chwili). Siostra się wkurzyła, przycisnęła go do muru i nagle się okazało, że jego brak czasu wynika z prozaicznego powodu – ma rodzinę o której „zapomniał” jej powiedzieć. W dodatku ma małe dziecko przez co wygospodarowanie czasu nawet w wolny od pracy weekend okazało się zbyt skomplikowane logistycznie (oczywiście wszystko w konspiracji przed żoną).

    PS: Możliwość podziwiania swojego „namacalnego” wkładu w rozwój kraju jest jak z tej reklamy MasterCard – „bezcenne” 🙂

    Lubię to

    1. Żony na pewno nie ma, bo jak już wspominałam to nie jest taki całki obcy typ, tylko polecony przez lokalną koordynatorkę do pomocy jej znajomy, którego ona zna, więc co nieco popytałam. Kwestia rodziny więc odpada.
      Samochód mogłabym zrozumieć-z rozmowy wynikało,że dnia następnego musi udać się do klienta daleko, daleko,więc to, że ktoś musiał mu to auto naprawić przed poniedziałkiem rozumiem. Następnego zachowania nie rozumiem jednak.
      Bezcenne,bezcenne. Przez 8 miesięcy pracowało się nad tym projektem, to jest co podziwiać:)

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Jak zweryfikowany to zupełnie zmienia postać rzeczy 🙂 Z drugiej strony może on nie ma świadomości sytuacji i traktuje tą znajomość bezzaangażaniowo – ot taki wypad żeby pogadać w miłym towarzystwie, więc czy będzie to jutro czy za tydzień/miesiąc nie ma dla niego znaczenia

        Lubię to

      2. Trochę by to przeczyło temu co było wcześniej. Ale kurcze, w damsko-męskim świecie jestem jak słoń w składzie porcelany, więc jest bardzo prawdopodobna ta opcja.

        Lubię to

  7. Jeśli zachował się jak się zachował to znaczy, że to po prostu dupek, a oby karma wróciła do niego szybciej niech myśli, a te tulipany to najchętniej włożyłabym mu w d…… dobra, nie będę wulgarna, niech się po prostu nimi wypcha. Nie znoszę takich „chłoptasi”, jego rodzice musieli kilka pól z kapustą obejść, żeby w końcu trafić na takiego głąba trafić –.

    Lubię to

  8. Ja jako urodzona optymistka napsize : dobrze, ze chociaz dal znac ze dotrze i nei czekalas na Niego w deszczu 😉 Moze rzeczywiscie auto padlo i mial klopoty z dojazdem? Ale mol napiac co i jak :/

    Lubię to

  9. kocia_dama pisze:

    Nie, tak się po prostu nie robi. To elementarny brak kultury. Telefon w dzisiejszych czasach ma każdy i chociaż SMS-a mógł napisać… Nie, no nie mogę tego zrozumieć.
    I wiesz co? Może lepiej, że tak się stało. Gdzieś tam czeka na Ciebie Ten, Który Nie Zawodzi. Z którym naprawdę będziesz szczęśliwa. Musicie tylko na siebie trafić… 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s