Singielka, która już nie zerka na telefon

Dzisiejsze spotkanie nosi tytuł : Woody Allen przedstawia singielkę, która nie zerka już na telefon. Cóż się kryje pod tym jakże skomplikowanym tytułem? Cóż znowu wymyślił Woody i słynna singielka? Wiem, że czekacie, więc bierzcie kubeczki z herbatką, ciepły kocyk i zaczynamy.

Rozstaliśmy się ostatnio w pełnym napięcia oczekiwaniu na telefon. Siengielka- w tej roli wciąż urocza Sienna, była pewna,że sygnał przywołujący wiadomość tekstową zwiastuje oczekiwane słowa od pana z różowymi tulipanami. Coś w stylu czekałem na ciebie cały mój żywot, lećmy do Las Vegas weźmy ślub i stwórzmy armię wspaniałych dziatek. Rzeczywistość to nie film jednak i wiadomość nie pochodziła od pana z tulipanami a od pana informatyka we flanelowej koszuli. Usilnie namawiał on ją na spacer. Jeden raz, drugi, trzeci. Singielka przestała liczyć. Nie umiała nigdy wprost powiedzieć, że sorry, ale ty to nie ty. Nie. Ona czekała na jakiś znak od pana z tulipanami, stąd też nie myślała nadmiernie nad łagodną formą zakończenia znajomości bliższej z informatykiem. Ten jednak się nie poddawał i każdego dnia przypominał,że weekend coraz bliżej i czas na spacer. Ona jednak marzyła, że w ten weekend pospaceruje i owszem, ale z tulipanowym mężczyzną.

Ale życie to nie film, może więc singielka Sienna powinna przestać oczekiwać niemożliwego i pozwolić sobie na nudne, wyjątkowo nudne flanelowe życie z informatykiem? Może da się nie odzywać do siebie, a jedynie wysyłać krótkie komunikaty typu kup mleka, zapłać rachunek, i proszę nie mów nic więcej bo mnie nudzisz? Zbliżał się czwartek. W praktyce był to środowy późny wieczór, singielka oglądała 3 z rzędu odcinek Żony Idealnej, zajadała do tego czekoladki i przestała mieć nadzieję. Wtedy…

Wtedy telefon poinformował ją,że ma wiadomość. Pewnie informatyk, albo przyjaciółka. Albo siostra z podróży,opcji było miliard. No może nieco mniej, ale los podsunął jej tę, której się nie spodziewała. To był mężczyzna od tulipanów.

Napisał jej, że miał w poniedziałek sprawę w sądzie. Nie, nie jest szczególnie niebezpiecznym mordercą, czy dręczycielem staruszek, to pan adwokat. Sprawa rodzinna, w zasadzie na prośbę rodziny. Jechał 7 godzin w jedną stronę, to było wyczerpujące samo z siebie,a  do tego ciężka sprawa, dużo emocji. Nie chciał napisać czegoś banalnego typu czy u ciebie świeci słońce, czy też pijesz herbatę, co tam czytasz przed snem? Co więc napisał? Napisał, że przeprasza za tę chwilową ciszę, ale czekał z wiadomością aż będzie z powrotem w mieście i będzie mógł zaproponować spotkanie.

Kino, kawiarnia i spacer, w księżycową noc. I będziemy szczęśliwi, weseli, aż przyjdzie północ i nas rozdzieli…

Tak ma być w jego dżentelmenskim mniemaniu. Zaproponował piątkowy wieczór. Ona się zgodziła.

Nie przyznała się,że  napisała mu dziesiątki jak nie setki wiadomości. Niewysłanych wiadomości. Że czekała z dzikiem biciem czegoś co ponoć nazywa się serce. Że wiedziała w głębi duszy, że nie powinno się to skończyć tak jak wszystkie poprzednie pierwsze spotkania.

Zgodziła się. I przyszedł piątek. Smutny piątek. Ona na pewno nie była szczęśliwa i wesoła. Wahała się. Pamiętała pana X, który źle przyjął odwołanie spotkania z powodu odwiedzin w hospicjum u cioci. Pamięta to aż za bardzo. Bała się powiedzieć, że nie ma humoru, że woli spędzić ten wieczór w domu z całą rodziną. Że chce gapić się w telewizor i mieć pewność,że wszyscy są na miejscu. Chciała wymyślić wymówkę, ale uznała, że musi być szczera. Powiedziała i czekała na wymówki.

Ale. Ale było inaczej. On powiedział, że jak chce to mogą iść do kawiarni i pomilczeć. Że dla niego rodzina jest najważniejsza i służy swą osobą by się wyżalić i podzielić smutkiem. I, że jak będzie chciała się spotkać to starczy jedno słowo. A potem dodał,że czuje się zaszczycony. Bo podzieliła się z nim swoimi problemami. Dla niego to wiele znaczy. I on za to dziękuje.

Nie chciała się z nim spotykać w weekend. W sobotę źle się czuła fizycznie. Nadmiar emocji, nowe leki, alergia? Nie wiem, ale to nie był jej dzień. Snuła się jak cień, wyglądała żałośnie, ale gdzieś tam w samym środku czuła radość, taki maleńki promyczek radości, który rozpalał się na nowo z każdą wiadomością. Od niego. Niedzielę spędziła to snując się po mieszkaniu, to marudząc na pogodę. Padało, było smutno i nijako. A jak przestało padać pojechała do dziadków na cmentarze, zasadziła im bratki, i poprosiła o opiekę nad rodzicami. Bo wciąż z tyłu głowy myślała o kuzynkach, o tym,że nagle straciły ojca i czuła obawę. Musiała spędzić ten weekend ze swoimi rodzicami. Ale on zrozumiał.

Ona nie zerka już non stop na telefon. Wie, że kolejne wiadomości nadejdą. A ich spotkanie jest już zaplanowane.

Kino, kawiarnia i spacer w ciemną noc. I będziemy szczęśliwi, weseli…..

c4dc07afbe94615a33771c4ba0607cb9

Ścieżka dźwiękowa- Placebo-Too many friends

Advertisements

49 uwag do wpisu “Singielka, która już nie zerka na telefon

  1. sanglant pisze:

    Na razie sytuacja wygląda obiecująco, a pan adwokat robi bardzo dobre wrażenie. 🙂
    Nagłe odejście przypomina o tym, jak kruche potrafi być życie i że nie wolno odkładać relacji z bliskimi na później…

    Polubione przez 1 osoba

  2. Wiem że główna bohaterka wpisu jest smutna, i nie wypada głupio się cieszyć, ale jak to czytałam to uśmiech sam się pojawia! Mocno trzymam kciuki żeby ten obiecujący początek zwiastował bardzo dobry dalszy ciąg!

    Polubione przez 1 osoba

  3. Też się pod tym podpisuję pod tym co napisała koleżanka na samym początku – musisz coś działać w tym kierunku! 😀

    A co do samego postu – powodzenia dla naszej Singielki, która na to wygląda, że niebawem może nie będzie już Singielką 😉

    Lubię to

  4. Uwielbiam jak piszesz, kiedy wydajesz książkę? Zaczynam zawsze czytać nieco zainwestowana, aż nagle stwierdzam, że Twoje słowa mnie pochłaniają i chce więcej i więcej! Mam nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Zbych pisze:

    Eh, ale racjonujesz napięcie w tych postach…. prawie jak u Hitchcocka. Najważniejsze że wiadomo na czym stoisz i skończyła się niepewność.

    PS: Mała roszada w tytule (Singielka, która już na telefon nie zerka) i będzie do częstochowskiego rymu 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s