Limit czasu

Woody’go do Stanów na weekend zawezwała żona. Kran przecieka, dzieci płaczą bo ojciec nie daje kieszonkowego, pies szczeka. Wróci, obiecał, że wróci po weekendzie. Miał mnie dość i pojechał.

No dobra,nie miał mnie dość. Ja miałam go chwilowo dość. Dziś mam nastrój nieprzysiadalny. Tak od wczoraj jest, i może to chwilkę potrwać.

Wczoraj w pracy było raz nudnawo, raz pracowicie. Zależało od godziny. Akurat kiedy zadzwoniła babcia była to pracowita godzina. Jako, że telefon od babci zadzwonił również dnia poprzedniego, wiedziałam,że skoro dzwoni dwa razy pod rząd w godzinach pracy musi babcia mieć do przekazania smutną nowinę. I miała. Tyle, że w ogóle nie brałam pod uwagę osoby, której dotyczyła. Bo przecież młodszy o 8 lat od mego taty, bo okaz zdrowia, bo ostatnio urodził się trzeci wnuczek. Bo przecież on mieszka ze dwa kilometry od mojego domu i widzę go tak często. Ot, dopiero parę dni temu spacerował z wnukiem,dumnie pchał wózek.

Ostatniego tygodnia moja mama wpadła w pewną obsesję i non stop opowiadała i analizowała życie wujka. Było to już nie do zniesienia, ileż można słuchać Jarek to, Jarek tamto…. Do znudzenia.

A wczoraj wyszedł do pracy, nie doszedł do furtki, zator płuc, zmarł przed domem. Nie można było nic zrobić. Zupełnie niespodziewana śmierć.

I tak nie mogę w to uwierzyć. I myślę sobie, że życie jest zupełnie nieobliczalne. Stąd też nie marnujmy żadnej chwili na głupie spory, nic nie wnoszące kłótnie, dąsy,nieporozumienia. Doceńmy za to to co mamy pod ręką. I kogo mamy. I po prostu cieszmy się wspólnymi chwilami. Tak by nigdy nie żałować, że coś się zaniedbało. Czegoś nie powiedziało, albo wręcz przeciwnie, powiedziało za dużo. Po prostu pamiętajmy, że liczy się dziś. Jutro jest niepewne. Dlatego tak ważne jest by żyć w pełni dziś. Nie jutro, nie za rok. Dziś.

240ea5b4ad4350e32ce32a1dd36b670b

Ścieżka dźwiękowa- Jose Gonzalez- In our nature

Advertisements

26 uwag do wpisu “Limit czasu

  1. Ludzie na co dzień nie myślą o śmierci, prawda? Chyba, że pracują w szpitalach, hospicjach, domach opieki, zakładach pogrzebowych ale…tak naprawdę, to właśnie myślenie o śmierci sprawia, że żyjemy. Że życie staje się…możliwe. Czasem dobrze jest dostać taki przypadkowy policzek.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Wcale nie paradoks. Śmierć nie jest zaprzeczeniem życia, tylko jego konieczną częścią, która sprawia, że samo życie ma jakiś sens. Bo cóż pięknego byłoby w wieczności? Wiem że lubisz czytać, dlatego powiem, że warto przeczytać Futu.re Głuchowskiego, świetnie pokazał świat z życiem wiecznym. Ale, wracając do tematu..nie doceniłabyś życia, gdybyś nie mogła go stracić. Problem jest inny. W naszym świecie w pewien sposób odsunęliśmy od siebie śmierć. Śmierć nie jest naturalna, jak powinna być, w naszej cywilizacji odczłowieczyliśmy ją, zamknęliśmy ją w sterylnych szpitalach, hospicjach, śmierć zeszła nam z oczu. Zaczęliśmy się jej bać, jak czegoś obcego, a nie traktujemy jej jak czegoś, co mamy od poczęcia. Co jest darem. I właśnie…może dziwne, to co powiem, ale mam wrażenie, że przez to nasze czasy też są jakie są, a ludzie coraz bardziej przerażeni..i jakoś jałowi.

        Polubione przez 1 osoba

      2. Mój dziadek umierał w domu, to był proces, trwał rok, obserwowałam to i jako dziecko traktowałam jako coś naturalnego. Był czas na pożegnanie, wiedziałam,że dziadek coraz bardziej słabnie, coraz bardziej cierpi, i chociaż byłam dzieckiem to intuicyjnie czułam w pewnym momencie, że tak musi być, i że jemu jest lepiej. Ale potem przyszedł taki dzień kiedy drugi dziadek zmarł. Dzień wcześniej był u mnie, bawił się, kupował prezenty i zginął na pasach. Bez pożegnania. Ja osobiście boję się tak nagłej śmierci, bez pożegnania. Śmierć akceptuję, ba wierzę szczerze, że jest coś więcej i ziemski żywot to tylko jakiś etap. Ale nie potrafię się pogodzić z nagłością śmierci. Boję się,że przyjdzie jak kiedyś bez zapowiedzi, nie pozwoli się pożegnać, albo wybaczyć.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Tak mi przykro. W takich chwilach naprawdę wydaje, że Bóg jest niesprawiedliwy. Trzymajcie się wszyscy ciepło i razem…

    Ja już sama mam dość tematu śmierci, od połowy listopada w najbliższej rodzinie miałam pięć pogrzebów. O ile łatwo pogodzić się jeszcze gdy osoba ma swoje lata i była chora, o tyle tam samo jak w przypadku Twojego Wujka gdy na dobrą sprawę życie było jeszcze przed ciężko przejść bez złości. W lutym i marcu pochowaliśmy moich dwóch kuzynów – jeden miał 20 lat, drugi 28… obaj zdrowi, pełni życia… nie tak powinno być…

    Polubione przez 1 osoba

    1. U mnie zaczęło się w sierpniu, od tego czasu 8 pogrzebów w rodzinie. Ale z reguły były to osoby starsze,schorowane, tutaj byliśmy wielce zaskoczeni nagłą śmiercią. Życie nie jest sprawiedliwe. Trzeba je doceniać.

      Polubione przez 1 osoba

  3. Zbych pisze:

    Śmierć zawsze jest nie w porę. Najgorzej jest właśnie gdy przychodzi nagle, całkowicie bez zapowiedzi. Nachodzi wtedy człowieka refleksja, że jeszcze tyle spraw było razem do obgadania i jeszcze sporo rzeczy było razem do zrobienia a tu już nic z tego… pozamiatane… c’est la vie

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s