Singielka w mniejszym mieście i różowa wstążeczka

Cały tytuł naszego dzisiejszego spotkania brzmi – Woody Allen przedstawia: Singielka w mniejszym mieście i różowa wstążeczka. Uroczo? Stęskniliście się za Woodym? On za mną naprawdę mocno. Ja chyba za nim też.

Na weekend nie miała większych planów. Wszystko uzależniała od pogody. W piątkowe późne popołudnie postanowiła pojechać z rodzicielką na masaż do nadmorskiej dzielnicy miasta. Co prawda nie ją masowali, ale kiedy rodzicielka oddawała się relaksowi dla kręgosłupa ona odbyła miły spacer. W ten też wyjątkowo zimny wieczór poprawiając szalik i zapięcie kurteczki, tej zimowej, dostała wiadomość tekstową. Nie odczytała jej od razu, bo za zimno, bo nie ma rękawiczek, zostawiła sobie tę przyjemność na czas wejścia z powrotem do ciepłego auta. O wiadomości zapomniała, zajrzała do telefonu dopiero bardzo późnym wieczorem. Wiadomości były już dwie. Nadawcą był pewien mężczyzna. Cóż to za mężczyzna pyta się Woody. Opowiadaj kobieto, bo mi herbata stygnie z ciekawości. Tak więc pisałam Wam, że udało jej się załatwić pewną ważną sprawę, że pokonała swoje mniejsze i większe ograniczenia i zrobiła to co miałam. Pomógł jej w tym właśnie ten mężczyzna. Oczywiście on zrobił na niej wielkie wrażenie, ale bądźmy szczerzy, ona miała dość facetów, także nawet brązowooki brunet o szarmanckich manierach nie wywołał drżenia jej łydek. Zresztą bądźmy szczerzy, gdzie tam jej do niego. Tak, Sienno patrzę na Ciebie. Tego dnia miałaś okropny sweter, zapomniałaś zrobić makijażu, nie mówiąc o tym,że w głowie miała jedynie wizję tego jaki rodzaj ryżu rozgotować na obiad? Ale widocznie jemu nie to nie przeszkadzało. Od tego czasu zaczynał konwersację, najpierw dość luźną, później coraz bardziej osobistą. O filmach, książkach, serialach, rodzinie…. I tak minęły 3 tygodnie. Aż do piątku.

W piątek on zaprosił ją na kolację. Ona najpierw chciała podskoczyć z radości na jednej, dwóch, trzech, czterech kończynach, ale uznała, że rozsądek i wrodzone poczucie godności jej nie pozwala. W ogóle kolacja wydała jej się zbyt oficjalna. A w ogóle to ona nie wie czego chce. Woody kiwał głową, cała ty. Dziewczyno krótka piłka idziesz czy nie?

Idę. Nie idę, idę, nie idę. Idę. Nie, nie idę. Tak, idę. Idę, ale….

Idę, ale nie idę na kolację. Zaproponowałam moją ulubioną herbaciarnię. Tak na luzie, miłe spotkanie i rozmowa. Wysłała, że pójdzie chętnie na herbatę. On napisał, że będzie zachwycony.

Minęła noc i jej się odwidziało. A może wymyślę coś? Tylko co by tu wymyślić? Może atak wściekłego kurczaka, tak, pogryzł mnie kurczak. Nie, kurczaki nie gryzą. Dziobią chyba. Zresztą gdzie znajdziemy kurczaka, chcącego mnie zadziobać? Woody myśl. Woody myśli, ona myśli. Szybki sms Do Scarlett-co mam robić? Scarlett napisała- sorry, dziecko mi dziś gorączkuje, całą noc nie spałam, w ogóle to poszło oczko w rajstopach, mąż nie kupił jajek na śniadanie, pies strasznie szczeka. Zaraz, masz jakiś problem? Bo teściowa poleca wywar z wiesiołka. No tak. Jakby to wszytko poskładać to może by napisała, że ta kura wydziobała jej dziurę w rajstopach, a jako, że mąż pomagał teściowej warzyć wywar z wiesiołka to zapomniał je kupić nowe. A w ogóle to pies poszedł do apteki po leki na gorączkę. Niezły młyn. Nawet Woody uznał,że to za dużo. Cóż miała robić. Poszła.

Miła kawiarnia, on w środku. Ona z trzęsącymi się jak drobiowa galaretka wnętrznościami. On siedział w zacisznym kąciku. Na stole czekał na nią bukiet tulipanów. Ciemno różowe, z różową wstążeczką. Groszek z marchewką, które zastąpiły jej serce i płuca zatrzęsły się radośnie. W końcu od lat dostała kwiaty jedynie od babci na urodziny, i taty na dzień kobiet. I od samej siebie, kiedy kupiła bukiecik konwalii bądź zerwała nieco bzu. A on dał jej te tulipany, skąd w ogóle wiedział,że ona po bzie najbardziej kocha tulipany? Woody siadł z wrażenia, ona też.

8809888eb312a801fb6587d81be78607

Zamówili zieloną herbatę z truskawkami, brzoskwinią i passiflorą. Miły aromat łaskotał jej duszę. W ogóle spotkanie było szalenie miłe. Okazało się,że mają bardzo wiele wspólnego. Na tyle rozmowa była urocza i swobodna, że ona wyznała,że latem jeździ pooddychać słonym powietrzem w Ciechocinku. To było wyznanie na miarę oświadczenia w Wiadomościach, że prezydent raz do roku zmienia skarpetki. Mocne. On wyznał,że wiele razy odwoził babcię do sanatorium i uwielbia to miasteczko. Woody zapadł się w fotel. I po mojej robocie. Co tu można zepsuć?

W ten patrzy na zegarek. Minęły ponad 2 godziny. Czas kończyć spotkanie. Oboje dziękują sobie na miłe popołudnie, każde idzie w swoją stronę. Ona czeka na wiadomość.

Mija cała sobota i nic. Mija niedziela. Przyszło coś. Nie to reklama, wróżka Dionizja wie, kto jej  źle życzy i rzuci na niego czary. Ledwie za 19, 99 zł. Woody nie wciskaj Tak. To nie dla nas.

Przyszło coś. Wiadomość. Propozycja spaceru. Sobota, niedziela, co ci bardziej pasuje? Nic. Nadawcą był informatyk we flanelowej koszuli.

Mija niedziela. Czy pisany jej jest flanelowy mężczyzna, który trzy wyrazowe zdanie mówi przez 5 minut? Czy mężczyzna od tulipanów w końcu się odezwie? Czy to ona odezwie się pierwsza?

Przerwa na reklamy.

Reszta po reklamach. Pardon. W następnym odcinku.

5819e8a40a7d43c8510735c9e64359e9

 

Ścieżka dźwiękowa- Dave Matthews Band- Rooftop

Advertisements

48 uwag do wpisu “Singielka w mniejszym mieście i różowa wstążeczka

      1. Może napisać? Mężowi np. Rozbił się telefon i stracił pewnie nowe kontakty. Może i tu się coś niespodziewanego wydarzyło? W zasadzie nie ma nic do stracenia. Ponadto pierwsze spotkanie zaproponował on.

        Polubione przez 1 osoba

  1. Blueberry pisze:

    Tulipany piękne, szkoda, że pan randkowicz mniej pięknie się zachowuje. Z ciekawością (i zacisnietymi kciukami) będę czekać na dalszą część – cóż ten Woody mógł wymyślić?

    Polubione przez 1 osoba

  2. Zbych pisze:

    Same kobiety piszą więc będzie conieco „męskim okiem” – może nie napisał od razu bo też jest pod twoim wrażeniem, a nie chce wyjść na nachalnego desperata. To zgodnie z niepisana zasadą 3 dni (martwić należy się gdy minie owe 3 dni bez żadnego kontaktu). Ja to bym się w ogóle nie przejmował – w końcu na tą kolację zaprosił tez nie od razu. A tak w ogóle to powodzenia & trzymam kciuki z pozytywny rozwój sytuacji 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Z facetami to nigdy nic nie wiadomo. Ja sama nie zrobiłabym pierwszego kroku, bo zbyt nieśmiała jestem, poza tym uważam, że to należy do mężczyzn. Z drugiej strony jeśli on też jest nieśmiały, to co wtedy :)?

    Polubione przez 1 osoba

  4. Jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi, cały czas jestem w podobnej do Twojej sytuacji. Kolega, z którym się „spotykam” od czasu do czasu jest typem faceta, który z jednej strony zaprasza, ale z drugiej milion razy upewnia się, czy chcesz, czy na pewno, czy nie na siłę. Przekraczam swoje bariery i rozpoczynam, zagaduję sama bo wiem, że druga osoba boi się tak samo jak ja. Może napisz do pana od Tulipanów. Zagadaj, zupełnie niezobowiązująco. Podziękuj za miłe wyjście. Nic nie ryzykujesz 😉

    Polubione przez 1 osoba

      1. Widzisz, a ja znowu myślałam że mam takiego pecha. Choć nie, to nie pech, bo takie osoby są wyjątkowe, o 😉 Trzeba dać im więcej cierpliwości i czasu, tak samo jak my kobiety czasem tego potrzebujemy 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  5. kocia_dama pisze:

    Ależ piękne kwiaty! Ja ja kocham tulipany! 🙂
    Koniecznie daj znać, jak już sytuacja będzie jasna 😀 Kurczę, chyba zacznę czekać z Tobą, naprawdę 😀

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s