Trudne tematy

Zastanawiałam się czy poruszać ten temat, w końcu to poważna sprawa. Najpierw miałam ochotę, potem dałam sobie spokój, w końcu co miało być powiedziane, to jakby powiedziane zostało. A potem po prostu mną trzepnęło. Trzepnęło we  mnie coś po tym jak jak mój znajomy ze studiów dzień dnia na pewnym portalu społecznościowym wstawia zdjęcia płodów po aborcji z podpisami – Aborcja nie sprawi,że nie jesteś matką. Jesteś matką zamordowanego dziecka. I znajduje poklask, oczywiście wśród samych mężczyzn. Młodych, kolegów ze studiów, z liceum, z pracy. Wszyscy maniakalnie chcą bronić życia poczętego. Zacne to. Ale szczerze? Dla mnie aborcja to ten temat o którym im mniej się mówi publicznie tym lepiej. To cierpienie, to ludzkie dramaty i dylematy, które wymagają ciszy i spokoju, a nie publicznej nagonki i roztrząsania przez mężczyzn.Odważnych dziś.

Nie jestem za aborcją jako za środkiem antykoncepcyjnym. Ot, nastolatka myślała, że wystarczy przed imprezą trzy razy odmówić Zdrowaś Mario, założyć szczęśliwe majtki, a po wszystkim poskakać na jednej nodze i wypić szklankę octu, i ciąży nie będzie, a  jest. Albo gdy bizneswomen uznaje, że w planie ma 3 ekscytujące podróże, to pozbędzie się szybko problemu. Są inne metody, a myśleć trzeba przed a nie po.

Ale są sytuacje, kiedy aborcja jest mniejszym złem. Kiedy kobieta jest ciążka chora, i dalsze bycie w ciąży ogranicza jej terapię i szansę na zdrowie. Jeżeli matka 4 dzieci, chora na raka przed agresywnym leczeniem zdecyduje się na aborcję to jest to jej decyzja. A my nie mamy prawa nakazać jej postawę godną świętych. Nikt nie ma prawa wymagać od niej heroizmu, czyli urodzić, umrzeć, i zostawić 5 dzieci samych sobie. To jest osobista decyzja.

Tak samo jak osobistą decyzją jest zabieg przerwania ciąży kiedy 40 latka, kobieta po 8 poronieniach dowiaduje się,że jej dziecko urodzi się martwe, albo umrze chwilę po porodzie. Jeżeli uzna, że donoszenie takiej ciąży jest ponad jej siły powinna mieć wybór. I to powinien być jej wybór. Jej i ojca dziecka. Jeżeli te 9 miesięcy miałby być dla nich za trudne i chcą pożegnać dziecko już teraz, ograniczając ból swój i jego, powinien być to wybór ich sumienia.

Nie wyobrażam też sobie by przymusowo zmuszać 13 letnią dziewczynkę do porodu. Dziewczynkę wykorzystywaną przez ojczyma, brata i sąsiada. Bo a nuż obudzi się w dziecku instynkt macierzyński i jakoś to będzie. Nie będzie. Jeżeli jej matka uzna, że ta ciąża będzie ponad jej siły, powinny mieć możliwość jej przerwania. Nikt nie ma prawa jeszcze raz „gwałcić” ofiarę przymusowym nakazem rodzenia dziecka sprawcy. Owszem można dziecko oddać do adopcji, ale przed porodem jest 9 miesięcy, które dla takiej kobiety, dziewczyny, czy dziewczynki może być zbyt traumatycznym doświadczeniem. To powinien być wybór.

Uważam obecny kompromis za dobry. Aborcja w tych 3 przypadkach, in vitro, to są kwestie, które każdy powinien rozpatrywać w swoim sumieniu i podejmować decyzję taką jaką uzna za stosowną. Dla mnie katoliczki, przerażające jest to, że kościół nie ma pomysłu jak dotrzeć do wiernych ze swoimi naukami, zamiast tego musi w prawie karnym zapisywać prawdy wiary.

Przerażające jest też to, że o aborcji tyle mówią młodzi mężczyźni. Czyiś ojcowie, bracia, kuzynowie. Bez skrupułów chcą karać, zakazywać, i potępiać. Brak w nich jakiejkolwiek empatii dla kobiet.

Zastanawiające jest też to, że ci sami obrońcy życia żądają przywrócenia kary śmierci i decydowania kto zasłużył na resocjalizację a kto nie. Nie znajduję spójności w ich myśleniu. I chyba nie chcę go znaleźć.

Sama nie wiem jak bym postąpiła w jednym z tych trzech przypadków. Mogę tylko mieć nadzieję,że los nie wystawi mnie na taką próbę. Ale chcę żyć w kraju, gdzie miałabym wybór, a nie nakaz. I chciałabym by ten wybór miała moja siostra, przyjaciółki, kuzynki, albo hipotetyczna córka w przyszłości.

Ścieżka dźwiękowa- Archive- Man made

 

Advertisements

69 uwag do wpisu “Trudne tematy

  1. Kaśka pisze:

    Ja napiszę tak.
    Każdy ma swój rozum i swoje sumienie.
    I NIKOMU NIC DO TEGO. A szczególnie osobom, które na rodzinie, związkach i dzieciach znają się taaaaaaaaaaaaaaaaaaaak dobrze- czyli klerowi.
    Dlatego będę dziś o 14.00 pod sejmem.
    Ja nie rządzę niczyim penisem.
    Dlatego uważam, że NIKT nie ma prawa rządzić moją macicą i tym , co w niej jest.

    Lubię to

    1. Dokładnie. Skoro mamy wolną wolę, to możemy z niej korzystać, a pewne kwestie rozstrzygać w swoim sumieniu i być odpowiedzialnym za swoje decyzje. Ale też trzeba móc je podjąć, a nie robić wszystko pod przymusem, bo ktoś nam każe i decyduje za nas.

      Lubię to

  2. Zbych pisze:

    Temat niezwykle rozpalający atmosferę – nic dziwnego że długo się zastanawiałaś czy go poruszać. Ja uważam że sprawa aborcji jest zawsze zbyt osobista dla każdej matki by państwo się w to „wpieprzało” restrykcyjnymi przepisami. Nie będę się rozwodził nad problemem bo wszystko zostało już dawno powiedziane. Poruszę tylko expresowo dwie kwestie:
    1) Obecnie rządzący uważają że to zwiększy dramatycznie niską dzietność w Polsce – g… prawda. Najwięcej dzieci rodziło się na początku lat 80tych, gdzie dostęp do aborcji był ogólnodostępny i „na życzenie”.
    2) Żadne przepisy nie ograniczą tego zjawiska a tylko zejdzie ono do podziemia i zmusi potencjalne matki do wyjazdu na zabieg za granicę (szacunkowo jest tego obecnie 15tyś rocznie) albo skaże na pokątną operacje za łapówkę w warunkach dalekich od sterylności czy jakichkolwiek szpitalnych standardów.

    Lubię to

    1. Dokładnie, im więcej zakazów, tym więcej będzie aborcji w podziemiu, gdzieś w piwnicach, pokątnie, z wieloma zagrożeniami. Bo tylko naiwni mogą wierzyć,że zakaz spowoduje,że aborcja zniknie. Wręcz przeciwnie, kwitnąć będzie,ale po cichu, po ciemku.
      Zdaję sobie sprawę,że aborcja to dramat dla wielu ludzi, którzy muszą ją wykonać z tych trzech powodów. I to jest ich tragedia. Niepotrzebne są im te dyskusje i akcje typu rozkładanie zdjęć przed kościołem płodów po aborcji. Nie wierzę,że te kobiety nie cierpią po tym co musiały zrobić.

      Lubię to

      1. Zbych pisze:

        Hmmm… jesteś zdziwiona iż tak wiele jest głosów młodych facetów – cóż… ja nie jestem w ogóle zdziwiony… nie od dziś wiadomo że w naszym pięknym kraju najbardziej ochoczo i z największym zaangażowaniem wypowiadają się osoby nie mające w danym temacie żadnych kompetencji 🙂

        A co do akcji ze zdjęciami płodów – jak kościół tak zawzięcie walczy o każde poczęte życie to może by tak założył przy niektórych kościołach hospicja dla owych dzieci, które narodzą się z trwałym i ciężkim inwalidztwem albo sierocińce dla tych porzuconych. Wtedy tacy kościelni hierarchowie mogliby się wykazać miłosierdziem asystując przy opiece i dając trochę wytchnąć umordowanym rodzicom. Zobaczyliby jak to wygląda od podszewki i wsparli swoich parafian konkretna pomocą (przecież chyba o tym w chrześcijaństwie chodzi – o bliźniego) – bo wycierać sobie gębę hasłami o grzechu śmiertelnym to może każdy, nie trzeba włazić na ambonę. A sam papież ostatnio dosadnie przedstawił swoje stanowisko w tym temacie tylko jakoś nasi kościelni dygnitarze zbyli to milczeniem, bo wolą urządzać swoje piekiełko tym bardziej że obecna sytuacja polityczna jest im bardzo na rękę.

        Lubię to

      2. Mamy Rok Miłosierdzia i Papież wezwał by rozgrzeszać kobiety, które przyznają się do aborcji,a tymczasem u nas jak zwykle wszystko na odwrót. W świecie rządzi obecnie zrozumienie, a u nas zaostrzenie.
        Dziś czytałam bardzo ciekawy artykuł o aborcji, o dziwo w Niemczech czy Holandii-gdzie prawo jest bardzo liberalne, ilość zabiegów jest dużo, dużo mniejsza niż u nas. Także czasem widocznie starczy sama świadomość,że można mieć wybór by tego wyboru nie podejmować.
        A co do kościoła, pamiętam jak moja siostra przez rok była uziemiona przez chorobę w domu, potrzebne były jej takie nakładki do kuli, babcia powiedziała, że ksiądz pomaga niepełnosprawnym i ma do pożyczenia kule, itp. To poszłam po te nakładki, jakie było moje zdziwienie gdy ksiądz powiedział- 10 zł sztuka-myślałam na poważnie,że sprowadził je z dobrego serca. Takie miłosierdzie. Dodam tylko,że w sklepie medycznym kosztowały 5 zł, mimo,że trzeba było je specjalnie sprowadzić.

        Lubię to

      3. Zbych pisze:

        Myślę że zabiegów w tych krajach jest dużo mniej bo mimo wszystko edukacja seksualna jest tam na wyższym poziomie (mam tu na myśli kwestie antykoncepcji). U nas niestety „owy przedmiot szkolny” to czysta teoria bo w pierwszej kolejności wszystko jest filtrowane przez to jakie jest stanowisko kościoła w tej sprawie. Nic więc dziwnego że nastolatkowie edukują się internetowo gdzie wiadomo nie od dziś że większość informacji to bzdury, których nikt nie weryfikuje.

        Lubię to

  3. temat jest trudny i to bardzo… ile się naczytałam w necie o matkach co urodziły dziecko bez rąk bez nóg, bo lekarz zabronił aborcji dokonac… albo dziecko z wadą genetyczną co zmarło po porodzie…

    Lubię to

    1. Są wspaniali ludzie, którzy świetnie sobie radzą jako rodzice dziecka niepełnosprawnego, a są tacy, którzy nie czują się na siłach patrzeć na śmierć nieuleczalnie chorego dziecka. Często wyczekanego, które umrze chwilę po porodzie. Uważam,że nie można ich zmuszać do heroizmu.

      Lubię to

  4. W sumie zgadzam się z Tobą i ze Zbychem ale nie lubię stwierdzeń typu: ja nie rządzę niczyim penisem więc wara od mojej macicy. Po pierwsze to dość wulgarne. Po drugie to żaden argument. Po trzecie w grę wchodzi tutaj jeszcze jedno życie. Mówimy o życiu a nie o penisie czy macicy. Nie decydujemy więc o czyjejś macicy ale o tym czy poczęte w niej dziecko ma prawo żyć czy nie. Macie rację, mężczyzna nie powinien o tym decydować. Ale czy kobieta powinna? Czy w ogóle ktoś z nas ma prawo decydować o tym, kto ma prawo żyć (urodzić się) a kto nie?
    Jeśli chodzi o te trzy przypadki, popieram te dwa gdy jest to zagrożenie dla zdrowia i życia dziecka i/lub matki. Choć tego też do końca nie wiemy, zdarzają się różne przypadki, nie zawsze i niekoniecznie można na 100% stwierdzić, że to się źle skończy. Jeśli zaś chodzi o dziecko poczęte w wyniku gwałtu to przecież dziecko nie jest niczemu winne. Dlaczego to akurat je mamy ukarać? Jeżeli nie jesteśmy w stanie przyjąć, pokochać takiego dziecka to zawsze pozostaje przecież adopcja. Piszesz, że te 9 miesięcy to może być zbyt wielka trauma. Być może. Dla mnie chyba jednak większą traumą byłaby terminacja ciąży. Chyba to słowo klucz tutaj właśnie. Nie wiemy nic na 100%. A może się przecież zdarzyć, że pokochałabym te dziecko, że ono byłoby najlepszym, co mnie w życiu spotkało. A może się przecież zdarzyć, że mimo wszystko urodziłabym zdrowe dziecko. Zresztą czy tylko zdrowe dzieci zasługują na miłość? Czy mamy prawo dzielić je na lepsze i gorsze?
    http://virgo1982.blogspot.com/

    Lubię to

    1. Jeżeli bym się czuła na siłach urodzić dziecko po gwałcie to bym to zrobiła. Ale napisałam o takim przypadku z moich okolic, dziewczynka, nie kobieta, nie nastolatka ,a jedynie 13 latka, przez lata wykorzystywana przez rodzinę i przyjaciela ojczyma zachodzi w ciążę, i co? Kazałabyś jej urodzić, bo być może pokocha dziecko i będzie wspaniałą matką? Albo może oddać, no może, ale mówimy o ciąży 13 letniej dziewczynki. Dla mnie jest tu więcej zagrożeń i patologii niż korzyści z okazji ciąży. Owszem aborcja będzie ogromnym dramatem, ale uważam,że mimo wszystko mniejszym niż urodzenie dziecka swojemu bratu.
      Mam w bardzo dalekiej rodzinie akurat ogromnie niepełnosprawne dziecko, nie chodzi,nie mówi,nie widzi, nie słyszy,nie ma kontaktu. Nie je-karmione jest dojelitowo, pieluchy itp. Nie było badań prenatalnych, więc nie rozważano aborcji. Ojciec odszedł po paru latach, była 3 starszych dzieci, uciekły z domu w wieku 18 lat, matka została sama z chorym dzieckiem. Oddała go do zakładu, odwiedza dwa,trzy razy do roku. Uznała,że to ponad jej siły. Ona czeka tylko na jego śmierć, miał umrzeć w ciągu paru lat, dziś ma 20, ale jakie to życie? Gdybyś ją widziała, kobieta ma 55 lat, wygląda na 80 i modli się o śmierć dziecka, by nie cierpiało, bo ona na to patrzeć już nie może. Otwarcie mówi,że gdyby wiedziała jaki los spotka ją i jej rodzinę i co najważniejsze tego chłopca poddałaby się aborcji.
      Tak ciężko chory w domu to wielki dramat. Nie każdy podoła temu wyzwaniu. Co innego jak dziecko nie ma rączki, nóżki, wadę serca, ale kiedy rodzi się bez szans na żadne wyleczenie, skazuje się je na życie w ogromnym bólu, a rodzinę na wielką traumę. Dlatego wiedząc to nie miałabym sumienia komukolwiek kazać rodzić tak chore dziecko. Nie miałabym sumienia. Dramatem jest i aborcja, i to zostaje na całe życie. Ale czasem większym dramatem jest brak aborcji,niestety.

      Lubię to

      1. Julka pisze:

        Ale ja nie zmuszam nikogo ani do bohaterstwa ani do świętości,ba sama nie wiem czy mnie byłoby na nie stać w opisywanych przez Ciebie przypadkach. O ile oczywiście wcześniej wiedzialabym na 100% co będzie a to przecież ciężko stwierdzić na 100%.

        Lubię to

    2. Kaśka pisze:

      Powtórzę- każdy ma swoje sumienie i swój kodeks wartości.
      Dla Ciebie to dziecko.
      Ale nie każdy tak myśli i ja to szanuję. Znam osobę, która dokonała aborcji. Nikt nie dał mi prawa oceniać jej decyzji. I nie robię tego. Jej sprawa.

      A wulgarnie by było, jakby napisała „ch*j” a nie „penis”:P

      Lubię to

      1. Julka pisze:

        Chodziło mi o sprowadzanie życia ludzkiego do narządów rozrodczych. Ja też nie oceniam. A sama jestem mamą i próbuję na to spojrzeć oczami nie tylko kobiety ale i matki i dziecka.

        Lubię to

  5. każdy powinien mieć prawo do własnych decyzji, nie można nikogo na siłe zmuszać do bohaterskiej postawy i udawania że życie z ciężko chorym dzieckiem daje radość, gdybym wiedziała że urodze takie dziecko wolałabym żeby doszło do poronienia. Wątpie żebym znalazła siłe żeby ja zabić dlatego że jest chore… co do gwałtu kiedyś sama zostałam wykorzystana ale do tego akurat nie doszło, wiem że potrafiłabym urodzić i je pokochać mimo tego w jaki sposób zostało poczęte. A obecny kompromis jest dobry i tak powinno zostać, to nie ksiądz wychowa za nas takie dziecko, nie kupi nam lekarstw – to nie on będzie się tym dzieckiem opiekować i dlatego to my rodzice powinniśmy mieć prawo wyboru…

    Lubię to

    1. Właśnie, nikogo nie można zmuszać do bycia świętym. Nie każdy ma w sobie tyle siły by zajmować się ciężko chorym dzieckiem. Są rodziny, które nie dają rady, oddają potem te dzieci, a one samotnie umierają w zakładach. w końcu ile jest par adoptujących dzieci, które nigdy nie wstaną z łóżka? Nie zjedzą normalnie łyżki zupy, albo nie powiedzą mama? Nie miałabym serca gdybym takiej kobiecie mówiła-zaszłaś w ciążę, to twój problem, poświęć się i zajmuj dzieckiem do końca życia.

      Lubię to

  6. Kaśka pisze:

    Do Julki- ale każdy jest inny.
    Niektóre kobiety patrzą na to właśnie oczami matek, ale niektóre ( nawet i są matkami ) patrzą na to inaczej.
    Jesteśmy inni i mamy inne spojrzenia na różne kwestie.
    I nikt naprawdę nie jest uprawniony, żeby oceniać moralność innej osoby i być jej sumieniem.
    Nikt.

    Lubię to

    1. Zgadzam się z Tobą. Ja nie mam prawa wymagać od innych pewnych postaw, które tak bardzo ingerują w jej intymność. Jeżeli ktoś decyduje się na aborcję,bo nie jest w stanie dalej donosić ciąży to sprawa jedynie jego sumienia.

      Lubię to

    2. Julka pisze:

      Czy ja gdzieś kogoś oceniam? Nigdzie też nie napisałam że ma do tego prawo kościół czy mężczyźni. Wyraziłam tylko swoje zdanie, do czego jak każdy mam prawo.

      Lubię to

  7. Trudny temat i zdecydowanie Cię popieram w Twojej opinii. Polecam wpis http://agatakomorowska.pl/w-imieniu-dzieci-skazanych-na-zycie/ zrobił na mnie duże wrażenie. Szkoda tylko, że takie głosy nie są dopuszczane publicznie. Wybór zostanie dokonany za plecami kobiet, których dotyczy ta kwestia, a niestety partia do której należy inicjatywa ustawodawcza ma władzę całkowitą i wątpię, żeby ustawa została odrzucona……….. Przerażające jest to, co zaczyna się dziać w naszym kraju i nie chcę wiedzieć, do czego to doprowadzi.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bardzo mądry tekst i warty poznania. Ten temat powinien być podejmowany przez kobiety, których może dotyczyć. To znaczy aborcja powinna być dopuszczalna w tych przypadkach jakie mamy dziś dozwolone i to kobiety, które mają dylematy powinny rozstrzygać o tej kwestii. A nie panowie, emerytki i księża.

      Polubione przez 2 people

  8. sanglant pisze:

    W zupełności się z Tobą zgadzam. Absolutnie nie jestem zwolenniczką aborcji na życzenie, od zapobiegania jest antykoncepcja (albo wstrzemięźliwość :)), ewentualnie tabletka po w sytuacji awaryjnej. Można dyskutować, na ile zakaz to fikcja (kiedy ta bizneswoman tak bardzo nie będzie chciała ciąży, pojedzie sobie do czeskiej kliniki), ale nie chciałabym liberalizować naszego prawa.
    Aborcja to delikatny i trudny temat, szczególnie w tych przypadkach, w których obecne prawo ją dopuszcza. Każdy ma swoje sumienie i prawo państwowe nie powinno tak głęboko ingerować, raczej należałoby lepiej wspierać ofiary gwałtów czy rodziny z ciężko chorymi dziećmi, bo z tym jest słabo.
    Poza tym obawiam się, że projekt ustawy otwiera furtkę do niebezpiecznych praktyk, jak podejrzenia wobec kobiet, czy nie przyczyniły się do poronienia. Zastanawiam się też, jak miałby być traktowane specyficzne przypadki typu ciąża pozamaciczna – do pewnego etapu nie stanowi bezpośredniego zagrożenia życia kobiety, ale z pewnością zacznie, czy w takim razie trzeba czekać? (Na pewnym forum zdarzyło mi się czytać rewelacje, że zgodnie z nauką Kościoła nie wolno zniszczyć samego zarodka, jedynie jako skutek uboczny przy okazji wycięcia jajowodu – czyli od możliwości medycznych, trzeba okaleczyć kobietę – więc specjalnie by mnie takie podejście nie zdziwiło.)
    Na zdjęcia płodów można odpowiedzieć na tym samym poziomie zdjęciami zdeformowanych dzieci, które umrą niedługo po porodzie – ale wtedy już będą narodzone, więc to pewnie nie problem…
    Niedawno dowiedziałam się, że znajoma, która ma raczej lewicowe i zdecydowanie feministyczne poglądy, byłaby raczej za zakazem aborcji, ale u niej to wynika z konsekwencji (płód to człowiek, a każdy człowiek zasługuje na ochronę) i ona wypowiada się zupełnie w innym stylu, bez agresji i ze świadomością, że to nie jest takie proste – i tak można rozmawiać.
    A w temacie tych niekonsekwentnych obrońców życia:
    https://www.facebook.com/SlepymOkiemTemidy/photos/a.243082129194951.1073741827.243052025864628/540955679407593/?type=3&theater 🙂

    Lubię to

    1. Aborcja na życzenie jest dla mnie nie do przyjęcia. I tego nie będę nigdy popierać. Są metody by ciąży zapobiec i tyle. Ale u nas jest tak, że jak już rodzi się ciężko chore dziecko, to kobieta najczęściej zostaje z tym sama. Bez pomocy, bo jakaż to pomoc pielęgniarka raz w tygodniu na godzinę? Zamiast tyle energii wydawać na te akcje „zdjęciowe”przed kościołami, zaczęliby zbierać pieniądze na takie dzieci i pomoc ich rodzicom.
      Czytałam dziś,że w Chile gdzie jest całkowity zakaz aborcji kobieta walczyła o prawo do jej dokonania, z przyczyn zdrowotnych. Miała toczeń, i ciąża ją zabijała powoli, z każdym dniem słabła, a lekarze nie mogli nic zrobić. Sądy przetrzymały ją do 6 miesiąca,tak,że zakwalifikowano czyn jako poród przedwczesny,dzięki czemu nie musieli lekarze odpowiadać przed sądem. Dziecko zmarło, a kobieta na rok była wyłączona z życia, przez leczenie. A miała już malutkie dziecko, którym nie mogła się zajmować. I myślę,że podobnie mogłoby być i u nas. Kobiety bałaby się iść do szpitala z poronieniem bo możliwe,że miałyby na głowie prokuratora. A lekarze baliby się je badać i leczyć. Bo jeszcze zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. To jest nienormalne w 21 wieku.

      Lubię to

  9. Mam identyczne zdanie jak Ty. Nie będę wiele więcej pisać, bo wszystko co bym chciała napisać, zrobiłaś Ty.
    Wiara nie powinna mieszać się z polityką… A całkowity zakaz aborcji wcale nie spowoduje, że przestanie istnieć. Zejdzie ” do podziemi” i tam będzie się rozwijał.

    Lubię to

  10. Mogę podpisać się pod Twoim postem ze spokojnym sercem, Myślę dokładnie to samo, aborcja to nie antykoncepcja, bo jak ktoś nie chce mieć dzieci powinien myśleć wcześniej. Też uważam że obecne zapisy są dobre ( pewnie gorzej z ich egzekwowaniem, ale prawo chroni kobietę w trudnych sytuacjach). I też bardzo wkurza mnie to że najwięcej do powiedzenia na temat aborcji, antykoncepcji, ciąży, mają do powiedzenie księża i politycy, czyli głównie mężczyźni… :/

    Lubię to

    1. Sama nie wiem czemu księża i politycy non stop zaglądają ludziom pod kołdry i de facto ciągle krążymy wokół pościelowych tematów. Jak nie in vitro to geje, potem związki partnerskie, teraz aborcja i tak w kółko.

      Lubię to

  11. Kaśka pisze:

    Księża dostają sraczki broniąc każdego „poczętego”, ale wystarczy wejść na blogi dziewczyn, które poroniły ciąże i poczytać o tym, jak zostały potraktowane przez panów w sukienkach, kiedy po tej tragedii chciały pochować dzieci. Wtedy już jakoś mało który ksiądz wykazywał się taką gorliwością i najczęściej dziewczyny słyszały „nie”.
    Pieprzona hipokryzja.

    Lubię to

    1. Znam świetnie dziewczynę, która w 15 tygodniu straciła dziecko, córkę i szpital nawet wydać jej nie chciał ciałka, mówiąc, że to odpad. A ksiądz pochować nie chciał bo to nie człowiek i pogrzebu mieć nie musi. To jakieś nielogiczne jest.

      Lubię to

    1. Pisałam tej dziewczynie pismo z prośbą o wydanie dziecka ze szpitala, nie chcieli się zgodzić, bo to nie dziecko,a odpad medyczny. Powinni się zdecydować w takim razie, czy to zarodek, dziecko, płód czy odpad?

      Lubię to

      1. Kaśka pisze:

        Zacytuję gazetę, którą wczoraj dostałam pod sejmem „płód konsekwentnie nazywany „dzieckiem” , jeśli ciąża rozwija się prawidłowo, staje się „tym”, „ciążą” lub „tkanką ciążową”, gdy obumiera lub zostaje poroniony”:(

        Lubię to

  12. Zgadzam się z tobą! Choć nie jestem zwolennikiem aborcji, jak piszesz, jako metody antykoncepcyjnej, to jednak uważam, że nie powinno się w to ingerować… a już na pewno nie państwo i przede wszystkim kościół!!! Księża powinni spojrzeć na swoje grzechy a potem wytykać nam nasze… Ja proponowałabym aby taki polityk (fanatyk kościoła, ksiądz) dostał na rękę 1200zł i do tego dwójkę zdrowych dzieci i jedno chore… oczywiście pracuje jedna osoba, bo matka 24 godziny 7 dni w tygodniu zapiernicza po szpitalach i lekarzach, każdego dnia patrzy na cierpienie swojego dziecka… nie nie potrafię sobie tego wyobrazić. Tak samo jak nie potrafię sobie wyobrazić, jak można odmówić ciężko chorej kobiecie prawa do aborcji… temat drażliwy, ale cieszę się , że są jeszcze ludzie, którym mózgi nie zamieniły się w PiSowską papkę.

    Lubię to

    1. Ja się dziwię,że ci obrońcy życia nie płacą na te dzieci. Żaden poseł nie wesprze choć jednego dziecka, które urodziło się w głębokiej niepełnosprawności. Kościół pomodli się co najwyżej,ale najpierw jak dasz ofiarę za Mszę. Moim zdaniem opieka i życie z takim chorym dzieckiem to takie wyzwanie, że każdy powinien mieć możliwość wyboru. A nie nakaz. Urodzi się, a potem niech sobie sami radzą. A jak rodzice odejdą to co się dzieje z takimi dziećmi-dorosłymi? To jest dramat.

      Lubię to

      1. Kaśka pisze:

        Trafiłaś w sedno!
        Kościół to może niech najpierw wypierze swoje brudy, choć temat pojawia się od lat, to polecam film SPOTLIGHT, dwie godziny przykuwa uwagę, mimo, że nie ma w nim klasycznej akcji w stylu sieczka z Hollywood.
        A to co piszesz o tej koleżance, w głowie mi się nie mieści, taka tragedia, a tu jeszcze takie traktowanie upokarzające…

        Lubię to

      2. To było chyba jeszcze przed taką ustawą,że można odebrać dziecko z każdego etapu poronienia, to było 5 lat temu. W każdym razie pamiętam jaką męką było dla niej to, że ona przeżywa stratę, a dla świata to odpady medyczne do spalenia.
        Mam na liście do obejrzenia ten film,sama nie wiem czemu jeszcze nie znalazłam chwilki dla niego?

        Lubię to

  13. dokładnie, to powinien być wybór każdej kobiety a nie stada facetów w garniturach głosujących pod dyktando jednej osoby. są takie przypadki, kiedy aborcja jest jedynym wyjściem i każda z nas powinna mieć prawo o tym decydować w ciezkich chwilach. sama wiem, że nie usunęłabym ciąży w sytuacji normalnej, ale nikt nie wie jaka choroba może dopaść mnie czy dziecko, bo na wiele rzeczy nie mamy w życiu wpływu. a tam, gdzie wpływ mamy jeszcze nam go ograniczają.

    Lubię to

    1. Właśnie. Dla własnej wygody, typu wpadka i cóż począć nie usunęłabym na pewno. Ale nie wiem jak zachowałabym się po gwałcie, albo decydując o tym czy mam podjąć leczenie, czy czekać te 9 miesięcy i skazać np już starsze dzieci na brak mamy? Nie wiem.

      Lubię to

  14. Zgadzam się z Tobą w stu procentach. Jeśli chodzi o aborcję, jako wygodny środek po wpadce – zdecydowanie jestem na nie. Natomiast w tych trzech przypadkach – uważam, że każdy powinien mieć prawo do decyzji i w takich dramatycznych momentach nikt nie powinien być do niczego zmuszany!

    Lubię to

  15. Kwestia aborcji powinna być rzeczywiście dopracowana w najdrobniejszych szczegółach. Są takie sytuację, które zresztą sama wyżej poruszyłaś, gdzie aborcja wydaje się być najlepszym rozwiązaniem i to właśnie powinno być spisane, dodane do ustawy i tak dalej. Niemniej jednak brzydzi mnie, naprawdę brzydzi mnie jak słucham takich pań pokroju tej głównej „krzykaczki” z ostatniej prowokacji w kościele, która właśnie aborcje traktuje jako środek antykoncepcyjny i jeszcze się z tym obnosi. Kiedyś natrafiłam również na filmik z jakieś manifestacji feministek w Warszawie, gdzie kobieta około 60-70 lat, wypowiadała się, że przecież aborcja to nic złego bo przecież świat i tak jest przeludniony, jestem ciekawa wypowiedzi tej pani w sprawie eutanazji w wieku powiedzmy lat 70 –.

    Lubię to

    1. Ta pani była potem w TVN 24, przyznam szczerze,że słuchać jej nie można było. Czasem obie strony przeginają. Jak już wspominałam dla mnie aborcja to temat trudny i nie powinien być tematem manifestacji. Prawo jakie jest dziś jest moim zdaniem rozsądnym kompromisem na dziś i zmieniać go się nie powinno.

      Lubię to

  16. Pozwolę sobie zacytować Ciebie 🙂 „Sama nie wiem jak bym postąpiła w jednym z tych trzech przypadków. Mogę tylko mieć nadzieję,że los nie wystawi mnie na taką próbę. Ale chcę żyć w kraju, gdzie miałabym wybór, a nie nakaz. I chciałabym by ten wybór miała moja siostra, przyjaciółki, kuzynki, albo hipotetyczna córka w przyszłości.” dokładnie mogę się obiema rękami i nogami pod tym podpisać!!!

    Lubię to

  17. W stu procentach się z Tobą zgadzam. Po co zmieniać coś co jest przemyślane i kompromisowe, tak jak zresztą napisałaś. Dobrze jest jak jest, nie ma możliwości nadużyć, są to przypadki bardzo trudne.
    Nie rozumiem mieszania religii z polityką. W Kościele hierarchia niestety krzywdząca jest dla kobiet. Ponadto dochodzę do wniosku, że skoro kobieta nie ma prawa zawalczyć o swoje życie w sytuacji jego zagrożenia to chyba powoli staje się zerem kompletnym.

    Lubię to

    1. Kobietę sprowadza się nieco do roli inkubatora, nie patrzy na dzieci już żyjące, na pracę, na jej zdrowie i godność. Przymuszanie każdej kobiety,czy dziewczynki po gwałcie do porodu jest dla mnie po prostu barbarzyństwem…

      Lubię to

  18. Ja jestem za aborcją w określonych przypadkach, takich jak ryzyko życia matki, ewentualnie ciąża z gwałtu. Natomiast ta ustawa to przegięcie, bo jeśli ciężarna przewróci się na schodach i poroni i za to ma być oskarżona o nieumyślne spowodowane śmierci i będzie jej grozić kara, to coś tu jest nie tak. A Episkopat do tej sprawy i polityki ogólnie mieszać się w żadnym wypadku nie powinien…

    Lubię to

      1. Dokładnie! Sama jestem teraz w ciąży i tak się zastanawiam, gdyby to prawo weszło, a ja faktycznie bym miała problem z donoszeniem ciąży, to nieźle by było. Bym z kraju musiała uciekać…

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s