Singielka i czas decyzji

Jesteśmy na sali kinowej. Woody w napięciu czeka na wybór widzów. W nie mniejszym napięciu czeka sama aktorka, Singielka sama jest ciekawa co wymyślą dla niej widzowie.

Werdykt brzmiał jednogłośnie, widzowie wybrali opcję numer 3. Nieco się pozłości panienka,ale zasadniczo każdy ma wady. Pan z tulipanami powinien dostać drugą szansę. Aktor grający pana z tulipanami, Chris Hemsworth oszalał z radości. Załapie się na kolejny odcinek. A jak to Woody dobrze wymyśli może i na cały sezon, albo kolejne 45 lat?

Singielka poszła za radą widzów. Nie odpowiedziała jednak od razu, o nie. Pozłościła się, kazała panu czekać, pokazała kto tu rządzi. Odezwała się jednak, nie szczędziła mu jednak drobnych złośliwości i utarczek słownych. W końcu przez niego i jego zachowanie straciła całą niedzielę i skutecznie popsuła sobie humor na 3/4 tygodnia. Ostatecznie wszystko poszło w zapomnienie. On podpytał ją o plany majówkowe, ona  coś miała tam zaplanowane,a  niby nie. W każdym razie umówili się na sobotę, do kawiarenki, na dobre ciacho i herbatę. Może spacer? Ona oczywiście wstała bladym świtem, testuje nowe makijaże, wybiera odpowiednie ubrania-ma dylemat- w spodniach czy sukience?, ciągle zmienia przy tym zdanie. Ach, cała Singielka….

Zaraz, zaraz. Jak nazwiemy kolejne części tego cyklu, bo już chyba nie Singielka?

Zaraz, zaraz. To nie ta bajka. Nie ta taśma.

Singielka przyjęła do wiadomości decyzję widzów. Ale to nie był żaden tam wyrok, tylko opinia wyrażona zapewne przy ciasteczkach i kawusiu. Przyjmuję to do wiadomości, ale nie zamierza publikować wyroku i stosować się do jego brzmienia.

Singielka nie wybrała opcji numer jeden, ani numer dwa. Pominęła też trzecią i czwartą. Wybrała opcję numer siedem tysięcy trzynaście. Posłuchała samej siebie.

Woody najpierw wpadł w szał, dziewczyno ale co ty robisz, położysz mi cały film, już wbiegał na plan z siekierą w dłoni,ale coś go powstrzymało, dał jej znak-pokaż mi co planujesz.

Singielka czuła się kiepsko. Kiepsko nie dlatego, że chciał ukryć chorobę, coś tak kluczył, popsuł jej cały dzień i pół tygodnia. Zostawił na lodzie i zreflektował po dwóch dniach. Singielka sama ma swoje ma uszkami, więc nie chodziło jej o to. A o co? Ano o to, że nie mogła pozbyć się wrażenia, że problem jest większy. I, że wcale nie chodzi o jakąś tam  chorobę. Singielka jest kobietą, kobiety mają swoją intuicję, singielka ją też ma. I ona dawała jej znaki.

Odważyła się szczerze go zapytać. On odważył się być szczery. Niedawno zakończył poważny związek, chciał się oświadczyć. Ale ona uznała, że to była pomyłka, związek dla związku bez przyszłości. On sam dziś nie wie czego chce. I chciałby i się boi. Jest niezdecydowany. Boi się zaufać. Ma w sobie dużo żalu. Ewidentnie za dużo. Ona zdecydowała za ich oboje. To nie jest ten czas. Ich czas. Nic z tego nie będzie.

Chris opuścił ten odcinek singielki. Czy kiedykolwiek się pojawi? Nie wiem. Może jako znajomy. W końcu dalej mają pewne wspólne sprawy. Ale nie jako bohater gorących romansów.

Zawiodła się. Znów miała być antidotum. Znów ktoś nadużył jej zaufania. Na jej osobie chciał sprawdzić czy jest gotowy czy też nie. Czy się wyleczył z poprzedniego związku.

Co ona w sobie ma, że przyciąga jedynie psy i zaburzonych emocjonalnie facetów?

Woody podszedł i ją utulił. Będzie dobrze dziewczyno, masz mnie. Setki przygód przed nami.

Będzie dobrze. Nie jest z cukru, nic ją nie pokruszy. Pewnie, że jest jej nieco przykro. Ale w końcu to tylko kolejny zawód, ile ich już miała i przetrwała. Teraz też tak będzie.

Dalej kocha tulipany.

Dalej zamierza cieszyć się życiem.

I wiecie co? Ona pójdzie dziś do tej kawiarni. Sama. Będzie jeść ciasto. Wielki kawałek.

Nie pocieszajcie Singielki, że czeka na nią wielka miłość, że jak nie ten to inny. Ona nie potrzebuje tego. Cieszmy się majowym weekendem. Po prostu.

4f8d396fb244b847a8a678fa44a605a1

Ścieżka dźwiękowa- Blur- Mellow song

Singielka i decyzja

Singielka nigdy nie pojawiała się tak często. Zaraz wejdziemy w cykl serialowy. Woody się cieszy, dużo pieniędzy, chwila sławy. Aktorki szykują kreacje na kolejne premiery odcinków Singielki w mniejszym mieście. A jak wiadomo przed każdą premierę powinny być solidne reklamy. Więc są.

Wyobraźcie sobie świat bez okropnych tabletek do łykania. Tak, ten świat się zbliża. Na razie mądre głowy postanowiły uprzyjemnić mi sezon alergicznych katarów tabletkami, które ulegają rozpadowi w jamie ustnej i smakują jak tutti-frutti. To nie bajka, to rzeczywistość. Tabletki są słodkie, mają fioletowy kolor i działają. A do tego pysznie smakują. Przyszłość zaczyna się dziś.

Koniec reklam. Drogie mądre głowy razem z Tosią czekamy na pyszne antybiotyki. Dziękujemy.

Ostatnio Woody siedział w swoim apartamencie, patrzył w okno a księgowy relacjonował mu wpływy z emisji cyklu o Singielce. Woody idzie nam świetnie. Daleko w tyle zostawiliśmy Florentynkę i jej rumiane kokosowe ciasteczko, nawet premiera Batuty miłości, uwięzionej w jeansowym więzieniu nie miała szans. Ale… Tak-odwrócił się Woody, jakie „ale”? No może by zrobić jakąś nowość, coś co przyciągnie nie miliony a miliardy fanów do sal kinowych? Ale jaką-pomyślał Woody. Podrapał się po czubku głowy, pobawił resztką siwych włosów, poprawił okulary, wypił kieliszek zielonej herbatki, popatrzył przez okno i powiedział Eureka, wiem.

Przed emisją nowego odcinka Singielki widzowie dostaną specjalne urządzenie, dwa przyciski- 1 i 2. W zależności od preferencji  sami wybiorą sobie zakończenie. Woody był zachwycony. Troszkę mniej był zachwycony późnym wieczorem odbierając telefon od prezesa Telewizji Polskiej- no weź panie Woody, przecież myśmy już mieli tam swój program tak czy nie, Decyzja należy do Ciebie. No weź w tym filmie umieść coś patriotycznego, narodowego, szepnij parę miłych słówek, to nie będziemy mówić nic o plagiacie. Prezes z niepokoju to zaciskał to prostował kciuki, gdy Woody rzekł- Oczywiście, w wrażenia wypadł mu włożony w usta ołóweczek z gumeczką. Sam Woody wesprze dobrą zmianę.Cudownie.

Singielka- w tej roli dawno niewidziana Keira, we wtorkowy poranek wyszła na zakupy. Ominęła Biedronkę, i z radością zaszła do małego sklepiku, kupiła polski czosnek -dwa razy wyraźnie prosiła o polski czosnek. Następnie wyciągnęła komórkowy telefon-niestety polskiego nie znalazła, i odczytała wiadomość tekstową. Żaden tam zachodni sms, ona czytała wiadomość. Wiadomość pochodziła od mężczyzny z tulipanami. Holenderskimi. Woody na serio się przestraszył procesu i pomówień o plagiat, dał więc singielce polską wiejską bułę do ręki i kazał czytać:

Jestem ci winny przeprosiny. Paskudnie czuję się z tą sytuacją. Nie chciałem ciebie skrzywdzić. W niedzielę czułem się fatalnie, wstydziłem się do tego przyznać. Wiem, że zrobiłem głupio, ale liczę, że wybaczysz mi tę niedyspozycję. 

Keirze najpierw zrobiło się przykro. Potem się wściekła. Wstydzić się choroby i zamiast tego oszukiwać pannę, która pomalowała paznokcie? Niewybaczalne. A może nie?

Może nie ma o co złościć. Każdemu może się zdarzyć się gorszy dzień, a nie każdy lubi chwalić się tym stanem? A może jakaś poważna choroba go zmogła? Może powinna dopytać jak się czuje, a nie czuć się urażoną?

W ten oto sposób obydwoje czują się podle. Ona, bo wstydził się jej powiedzieć,że jest chory. On, bo ją oszukał. Samochód miał się dobrze, to było kłamstwo, na załatwienie sobie chwilki czasu.

Co powinna zrobić Keira?

  1. Uznać,że nic się nie stało i dać szansę na lepsze poznanie się i być może coś więcej?
  2. Uznać, że oszukiwanie na samym początku nie wróży niczego dobrego i zakończyć znajomość na gruncie prywatnym?

Decyzja należy do Ciebie. Wybierz odpowiednie zakończenie i wesprzyj Keirę w podjęciu decyzji.

Cały dochód z wysyłki wiadomości singielka chętnie przekazałaby na zakup nowego tuszu do rzęs.

97f5d029c76d10f01a1f5a070584a738

Ścieżka dźwiękowa- Kings of Leon- Fans

 

Weekend z singielką z pieprzem.

Przyjaciółka singielki w późny niedzielny wieczór zapytała się jak minął jej weekend, bo jej nijako, nudno i w ogóle typowy weekend mężatki z dwuletnią pociechą. Sobota to zakupy mebli do ogrodu,a  potem poszukiwanie idealnego kostiumu kąpielowego na wakacje na jednej z greckich wysp. Potem knajpka, dziecko sprzedane teściom, więc obiad we dwoje. Niedzielę spędzili w modnym wodnym parku rozrywki, gdzie doszło do próby generalnej kostiumu-trzyma co trzeba ponoć rewelacyjnie.,a  jak eksponuje co trzeba. Mężatce nie chciało się gotować, więc zjedli obiad na mieście, a na deser pojechali do rodziców. A wieczorem lampka wina z mężem i oglądanie zdjęć ze ślubu. Nudy. Mężatka zazdrości singielce, bo miała na pewno wspaniały weekend. Pełen pasji, namiętności i cudownych wrażeń. Woody Allen i Sienna postanowili to sprawdzić. Zapraszamy na premierę Weekendu z singielką w mniejszym mieście.

Sobota, 5.20, singielka przeciąga się w łóżku. Na lewo ma misia bez nazwy, od 28 lat zapominam go nazwać, na prawo ma podłogę. Włączą komputer, dzień zaczyna od 15 minut z jogą. Pozycja była zbyt udziwiona, stąd też singielka za mocno rozciągnęła sobie mięśnie, o których nie miała pojęcia. Nie miała pojęcia, że je posiada. Singielka wypiła herbatkę, zimną, wieczorną, poczytała nieco książki, i wyruszyła na rynek. Jajka, jabłka i tulipany. Zapas na cały tydzień. Singielka zaczęła piec ciasto, w domu,nie na rynku. Wstawiła pranie i jednocześnie wyjęła ciasto z pieca. Wyruszyła na większe zakupy, pieczywo, gazety, nieco wędliny. Potem zaczęła szykować rosół. Kiedy on sobie pyrkał na gazie, singielka wyszorowała lodówkę, zapełniła worek odpadami, poszła więc na śmietnik. W domu przypomniała sobie, że nie ma olejku zapachowego na poniedziałek do pracy, poleciała do sklepu, po drodze zaszła do apteki po coś na alergię i utknęła w kolejce. Zaszła też do drogerii po szczoteczkę do zębów i szampon do jej cienkich włosów. W domu zaczęła porządkować duży pokój, uprasowała stertę prania, odkurzyła i przygotowała drugie danie. Usiadła koło 16. Wtedy też postanowiła zamienić telefon, już dawno miała pożegnać się z tym „starym”, ale ciągle to odkładała. Wedle zapewnień siostry singielki proces miał być bezbolesny i po 2 minutach wszystkie danie miały się pojawić na drugim telefonie. Minęły dwie minuty, 15, 20, 50, 70… Singielce zniknęły wszystkie danie. Cała jej muzyka, wszystkie jej zdjęcia i kontakty. Te ostatnie koło 20 udało się odtworzyć. Reszty nie. Singielce nie poprawiła nawet nastroju Magda Gessler i jej rewolucje w telewizji. Cały wieczór przeżywała swoistą żałobę, której nikt nie zrozumiał, bo to tylko zdjęcia. Bo to tylko muzyka, a siostra singielki miała dobre intencje. Singielka o 19.30 wzięła kąpiel, zrobiła sobie herbatę, i przeczytała książkę.

9784f1d1caa4b4ae2984eba676871394

Niedzielny poranek singielka spędziła w kościele. Ksiądz ogłosił, że w ostatnią sobotę miesiąca będą się odbywały Msze za znalezienie dobrego męża. Singielka się uśmiechnęła, może nie będzie jej to potrzebne. W końcu dziś ma ważne spotkanie.

Kino, kawiarnia i spacer. Pamiętacie? Singielka pamięta.

Zanim zacznie robić się na bóstwo leci do marketu po płatki dla brata. W domu myje włosy, i maluje paznokcie. Tak, ona naprawdę to robi. Ok, maluje je bezbarwną odżywką. Ale się liczy, prawda? Ona wolała spotkać się z nim w sobotę, bo miała w planie wyjście do teatru z siostrą i bratem w niedzielne popołudnie. Ale on miał podyplomówkę. Ok, ciemną noc zamienili na poranne spotkanie. Spacer i drugie śniadanie w jakiejś knajpce. O 8. 30 on napisał, że ma problem z samochodem i czeka na kolegę,bo się nie zna na wnętrznościach auta i prosi o przesunięcie spotkania na 17. Ona przeżywała wewnętrzne katusze, o 16 zaczynała się jej zaplanowana sztuka. Ale czymże jest sztuka, jedno przedstawienie w perspektywie udanych 50 lat ? Bo przecież singielki myślą perspektywicznie. Także singielka z nieco ciężkim sercem do teatru wysłała mamę a sama postawiła na….

Kino, kawiarnię, i spacer.

Zaczął padać deszcz, deszcz z gradem. Trochę bała się o ten spacer. Spacery w deszczu jej zdaniem w ogóle nie są romantyczne tylko katarogenne. Napisała więc, że chyba zostanie im od razu przejść do kawiarni. Zajęła się ubraniem, wybieraniem makijażu, w międzyczasie ogarnęła cały dom. I wtedy napisał on. Facet z tulipanami. Wybacz, zmieniły mi się plany. Spotkamy się kiedyś indziej. I tyle. Singielka nie wierzyła. Czytała tą wiadomość 147 razy za każdym razem starając się znaleźć nieco sensu w jego słowach. Odpisała, że nie ma sprawy. A on milczał. Mama wybrała sukienkę do teatru, singielka zacisnęła zęby, kolejny raz została na lodzie. Tata zaproponował by pojechali na pierogi, skoro są sami w domu, to niech ktoś im poda obiad. Ok. Wybrali dość miłą pierogarnię. Jej telefon milczał. Pierogi były rozgotowane i niedoprawione. Pieprzu. Brakowało w nich pieprzu. Masy pieprzu. Po wszystkim tata zaproponował coniedzielną rozrywkę singielki, wyjazd na cmentarz. Singielka pojechała. Telefon milczał jak zaklęty. Zero wytłumaczenia, którego potrzebowała. I zapewnienia, że będzie coś dalej. Tato singielki chciał uatrakcyjnić jej dzień i zaproponował przejazd jedynym w Polsce podwodnym tunelem otwartym parę godzin wcześniej. Nie miała nic innego do roboty, to się zgodziła. Jechali w te i z powrotem podziwiając myśl inżynieryjną i zachwycając się faktem posiadania nad głową ,albo dachem wielu, wielu litrów wody. Podziwiali też drzwi, nie wiecie ile w tunelach jest drzwi. Dużo. Te drzwi zawierały okucia z ich firmy. Ot, ich wkład w rozwój kraju. Zrobiła się 19, singielka wróciła do domu. Wzięła kąpiel, zrobiła herbatę i siadła z książką. Dokładanie jak wczoraj, tydzień temu, miesiąc temu i rok temu.

On nie zadzwonił. Ona straciła nadzieję. Kolejny raz srogo się rozczarowała. Takie to są weekendy  nałogowych singielek z marzeniami.

805b38f1e63dfa1b813a715669be1945

Co by nie kończyć tak nostalgicznie i nastroju zabarwionym melancholią popatrzmy na pewną damę idącą na randkę. Wiem co robię źle. Chociaż z drugiej strony wolę zostać wieczną singielką niż panią w parze w różowym tym czymś.

Mamy przód i mamy tył. Moim zdaniem jest to parówka, a to futerko może robić za kleksik z musztardy.

Ścieżka dźwiękowa- Metallica- Hit the lights

Zaćmienie

Powiem Wam, że odkryłam dużą lepszą metodę na oszczędzanie. Metodę lepszą niż inwestowanie w złoto czy spółki smartfonowe. Tą metodą jest moja głupota. Opatentuję i puszczę w świat.

W poniedziałek dostałam nową kartę, klucz do mego konta. Dokładnie pamiętam jak to było poprzednim razem, czyli we wrześniu gdy łączył mi się bank i dostałam nową kartę, najpierw karta, potem pin. Tak więc kartę schowałam w głąb portfela i czekałam na list z pinem. Doszłam w tym oczekiwaniu do czwartku i uznałam,że nieco to się przedłuża. Zaczęłam się irytować, bo ileż można czekać prawda? Zadzwoniłam nawet na pocztę czy nie ma dla mnie jakiegoś listu, który się zapodział, ale nie. Nie było. Patrzyłam jak idiotka na swoją nową kartę, do której nie znałam pinu i jak tu ciebie użyć kochana-mówiłam do niej. Ona chciała, bardzo chciała mi coś powiedzieć, ale załamana moją postawą uparcie milczała. A baw się idiotko sama.

Z rana zadzwoniłam do banku, może zapomnieli o moim pinie? Może to się zdarza? Znów rozmowa z infolinią, znów test czy ja to ja, tym razem zdałam śpiewająco. Ale kiedy tłumaczę w czym problem, pani się szczerze śmieje. Radzi przejrzeć list jaki dostałam z banku,razem z kartą. Faktycznie, nie czytałam tego co było na odwrocie, bo było tam napisane, że znajdę tam instrukcję obsługi karty. No a ja przecież wiem jak się wkłada i przykłada kartę. No właśnie okazało się, że nie wiem. Kartę aktywuje się bowiem przez telefon i internet. W 3 sekundy. Dobrze, że przez telefon nie widać jak człowiek bardzo się czerwieni na zmianę z fioletowi. Przez 3 tygodnie oszczędzałam solidnie, tak solidnie, że sama jestem zdziwiona, bez ilu dupereli człowiek potrafi funkcjonować bez szkody dla ciała i umysłu. A może czegoś mi zabrakło-w kwestii umysłu?

Jako, że odkryłam źródełko złotówek  mogłam w końcu kupić sobie nowe jeansy. Przez miesiąc szukałam idealnych. Model girlfriend, lekko postrzępione, poprzecierane, no ten tego, zużyte. Wszystkie były albo ordynarnie dziurawe, albo w złym kolorze, albo za drogie. W końcu mój brat, mój prywatny stylista dokonał wyboru idealnego.

Wyborem idealnym nie były zaś trampki. Założyłam je w czwartek do pracy i nie doszłam na przystanek,a  mam go ledwie 3 minuty od domu, gdy ostry ból przeszył me kostki. Nim doszłam do pracy 20 razy umierałam z bólu. W pracy okazało się, że trampeczkom wystarczyło 20 minut by dokonać rzezi. Oszczędzę szczegółów bo krew lała się gęsto , ale dzień spędziłam bez butów pod biurkiem. Trampki od razu wyrzuciłam.

Na pocieszenie tego samego dnia znalazłam 20 złotych. I to w swojej własnej kurtce. Los bywa sprawiedliwy.

W piątkowy dzień pracujący dostawałam pochwały za pochwałą. Jednak czasem włącza mi się opcja pod nazwą myślenie.

Pomyślnej soboty. I jeszcze bardziej pomyślnej niedzieli.

6dda9d6e909f653fb7d3282236748369

Ścieżka dźwiękowa- Archive- Blood in numbers

Rozczarowanie za rozczarowaniem

Po przeczytaniu tego tytułu doskonale wiecie o czym będziemy dziś mówić. O wielkich rozczarowaniach. Miłosnych rozczarowaniach. Bo jakżeby inaczej. Jest środek tygodnia, świeci słońce, chwilowo nie pada deszcz, mam wolniejszy poranek, idealna pora by ponarzekać.

Wielką miłością darzę seriale. Tak seriale. A Wy myśleliście,że to pan z tulipanami zakończył znajomość z uroczą singielką? Wstydźcie się. Będzie o serialach. O serialowych rozczarowaniach. Do zajęcia się tym tematem skłonił mnie pewien serial, zowie się on Vinyl.

 

Vinyl był szeroko reklamowany. Nie powiem, uległam opisom, i pełna emocji czekałam na pierwsze odcinki. Vinyl to serial o latach 70, o muzyce, erze Rock N’ Rolla, kobietach, okropnych menadżerach itp. Duet Scorsese & Jagger miał gwarantować cudowne wrażenia. W końcu nie oszukujmy się, kto lepiej zna od podszewki szalony świat muzyki niż Mick Jagger? Po obejrzeniu jednak każdego kolejnego odcinka doszłam do wniosku, że Mick niewiele pamięta z tamtych lat-ach te białe proszki, stąd też serial wyszedł po prostu nudny. No ok, muzyka jest cudowna. Ale bądźmy szczerzy, kiedy chcę posłuchać dobrej muzyki po prostu włączam płytę, a nie serial. Szkoda mi tego obrazu, uwielbiam Olivię Wilde-serio,chciałabym tak wyglądać, byłam zachwycona pomysłem, liczyłam na wiele. Przeliczyłam się całkowicie. Nie dziwię się,że serial mimo ogromnej promocji ma fatalną oglądalność. Tego nie da się oglądać.Sex, drugs i Rock N’ Roll potrafią wynudzić.  Można co najwyżej posłuchać, ale chyba nie o to chodziło?

Vinyl-la-nuova-serie-targata-HBO

Kolejnym rozczarowaniem jest bijąca rekordy popularności Gra o Tron. Zaczęłam to oglądać pracując w urzędzie miasta. Pani Dorotka tyle o nim opowiadała, że musiałam się dowiedzieć o co chodzi. Tym bardziej kiedy usłyszałam od 60 letniej pani Dorotki, że tam są takie ładne pupcie, to już wiadomo, ledwo doczekałam do końca pracy i pędem pobiegłam do domu obejrzeć sobie to cudo serialowego świata. I cóż, obejrzałam pierwszy sezon, potem drugi. Skończyłam pracę dla urzędu i porzuciłam Grę o Tron. Z ulgą. Na określenie tego serialu mam tylko 3 słowa- Porno ze smokami. Mam wrażenie, że tam każdy z każdym po kolei, wszędzie gdzie się da. Wszystko to okraszone pseudo walką o władzę. Która oczywiście najczęściej toczy się na golasa. Nie jestem specjalnie pruderyjna jeżeli chodzi o nagość na ekranie, ale oglądanie tego serialu wiązało się dla mnie ze sporym zniesmaczeniem. Z Gry o Tron lubię jedynie grę planszową. I tyle. Ale moje rodzeństwo szaleje za tym serialem. Kto co lubi.

pobrane (1)

 

Następne na liście są Dziewczyny. Moja koleżanka poleciła mi ten serial mówiąc,że będę zachwycona. Obejrzałam trzy sezony. Trzy sezony czekałam na owy zachwyt i się go nie doczekałam. Ponoć Dziewczyny to serial o współczesnych dziewczynach, i każda swobodnie się może identyfikować z jakąś bohaterką. Dla mnie ten serial jest tak samo sztuczny i przerysowany jak Seks w wielkim mieście. Tyle, że udaje, że główna bohaterka idąc do łóżka z każdym kogo spotka na ulicy ma bogate życie wewnętrzne i tonę rozterek jak jej równolatki. Nie mam nic przeciwko Lenie Dunham, to świetnie,że nie ma kompleksów,ale oglądanie jej przez 80 % odcinka nago z każdej strony nie jest tym co chciałabym oglądać. To fajnie, że Lena nie ma kompleksów, ale Dziewczyny spłycają życie dzisiejszych dziewczyn przed 30 urodzinami wyłącznie do spraw seksu. Możliwe, że do mojej prowincji nowinki ze świata jeszcze nie dotarły, ale wątpię by życie dzisiejszych młodych dziewczyn ograniczało się jedynie do łóżka i kolejnych seksualnych ekscesów i imprez. Dla mnie ten serial zrobił się po prostu nudny i przewidywalny.

pobrane

Wielkim rozczarowaniem okazało się Zakazane Imperium. Również z polecenia. Tutaj nie dotarłam do pierwszego sezonu. Do końca. Akcji brak, podziwiać można za to różne seksualne dewiacje i atrakcje. Choć bardzo, bardzo się starałam nie dostrzegłam choćby zarysu akcji. Steve’a Buscemi wolę oglądać w Fargo niż w kompletnym negliżu w tym serialu. Dla mnie oglądanie tego serialu to była wielka strata czasu, którego już nie odzyskam.

525

Ostatnią porażką okazał się Orange is new black. Tyle dobrego słyszałam  o tym obrazie, że musiałam go obejrzeć i po pierwszym sezonie i paru odcinkach drugiego porzuciłam go bez żalu, za to z ogromnym rozczarowaniem i poczuciem żenady. Nie znam się na damskich więzieniach i mam nadzieję,że nigdy nie trafię tam jak główna bohaterka. Ale mam wrażenie, że ten serial powstał po to by nasycić męskie oczy scenami miłosnymi pań w pomarańczowych kombinezonkach na ołtarzu. Tak, sceny dla widzów po 18 roku życia dzieją się najczęściej w kaplicy. Dla równowagi są też romanse pań z panami strażnikami, kłótnie o grzebień i o to kto ma dyżur w kuchni. Dziwią mnie te wszystkie nagrody i pochlebne słowa o tym obrazie. Mogę go jedynie polecić do oglądania w poprawczakach damskich, jako element prewencji. Nie każdemu w końcu do twarzy w pomarańczowym.

orange-is-the-new-black-saison-3-netflix

Ścieżka dźwiękowa- Metallica- Wherever  I may roam

Singielka, która już nie zerka na telefon

Dzisiejsze spotkanie nosi tytuł : Woody Allen przedstawia singielkę, która nie zerka już na telefon. Cóż się kryje pod tym jakże skomplikowanym tytułem? Cóż znowu wymyślił Woody i słynna singielka? Wiem, że czekacie, więc bierzcie kubeczki z herbatką, ciepły kocyk i zaczynamy.

Rozstaliśmy się ostatnio w pełnym napięcia oczekiwaniu na telefon. Siengielka- w tej roli wciąż urocza Sienna, była pewna,że sygnał przywołujący wiadomość tekstową zwiastuje oczekiwane słowa od pana z różowymi tulipanami. Coś w stylu czekałem na ciebie cały mój żywot, lećmy do Las Vegas weźmy ślub i stwórzmy armię wspaniałych dziatek. Rzeczywistość to nie film jednak i wiadomość nie pochodziła od pana z tulipanami a od pana informatyka we flanelowej koszuli. Usilnie namawiał on ją na spacer. Jeden raz, drugi, trzeci. Singielka przestała liczyć. Nie umiała nigdy wprost powiedzieć, że sorry, ale ty to nie ty. Nie. Ona czekała na jakiś znak od pana z tulipanami, stąd też nie myślała nadmiernie nad łagodną formą zakończenia znajomości bliższej z informatykiem. Ten jednak się nie poddawał i każdego dnia przypominał,że weekend coraz bliżej i czas na spacer. Ona jednak marzyła, że w ten weekend pospaceruje i owszem, ale z tulipanowym mężczyzną.

Ale życie to nie film, może więc singielka Sienna powinna przestać oczekiwać niemożliwego i pozwolić sobie na nudne, wyjątkowo nudne flanelowe życie z informatykiem? Może da się nie odzywać do siebie, a jedynie wysyłać krótkie komunikaty typu kup mleka, zapłać rachunek, i proszę nie mów nic więcej bo mnie nudzisz? Zbliżał się czwartek. W praktyce był to środowy późny wieczór, singielka oglądała 3 z rzędu odcinek Żony Idealnej, zajadała do tego czekoladki i przestała mieć nadzieję. Wtedy…

Wtedy telefon poinformował ją,że ma wiadomość. Pewnie informatyk, albo przyjaciółka. Albo siostra z podróży,opcji było miliard. No może nieco mniej, ale los podsunął jej tę, której się nie spodziewała. To był mężczyzna od tulipanów.

Napisał jej, że miał w poniedziałek sprawę w sądzie. Nie, nie jest szczególnie niebezpiecznym mordercą, czy dręczycielem staruszek, to pan adwokat. Sprawa rodzinna, w zasadzie na prośbę rodziny. Jechał 7 godzin w jedną stronę, to było wyczerpujące samo z siebie,a  do tego ciężka sprawa, dużo emocji. Nie chciał napisać czegoś banalnego typu czy u ciebie świeci słońce, czy też pijesz herbatę, co tam czytasz przed snem? Co więc napisał? Napisał, że przeprasza za tę chwilową ciszę, ale czekał z wiadomością aż będzie z powrotem w mieście i będzie mógł zaproponować spotkanie.

Kino, kawiarnia i spacer, w księżycową noc. I będziemy szczęśliwi, weseli, aż przyjdzie północ i nas rozdzieli…

Tak ma być w jego dżentelmenskim mniemaniu. Zaproponował piątkowy wieczór. Ona się zgodziła.

Nie przyznała się,że  napisała mu dziesiątki jak nie setki wiadomości. Niewysłanych wiadomości. Że czekała z dzikiem biciem czegoś co ponoć nazywa się serce. Że wiedziała w głębi duszy, że nie powinno się to skończyć tak jak wszystkie poprzednie pierwsze spotkania.

Zgodziła się. I przyszedł piątek. Smutny piątek. Ona na pewno nie była szczęśliwa i wesoła. Wahała się. Pamiętała pana X, który źle przyjął odwołanie spotkania z powodu odwiedzin w hospicjum u cioci. Pamięta to aż za bardzo. Bała się powiedzieć, że nie ma humoru, że woli spędzić ten wieczór w domu z całą rodziną. Że chce gapić się w telewizor i mieć pewność,że wszyscy są na miejscu. Chciała wymyślić wymówkę, ale uznała, że musi być szczera. Powiedziała i czekała na wymówki.

Ale. Ale było inaczej. On powiedział, że jak chce to mogą iść do kawiarni i pomilczeć. Że dla niego rodzina jest najważniejsza i służy swą osobą by się wyżalić i podzielić smutkiem. I, że jak będzie chciała się spotkać to starczy jedno słowo. A potem dodał,że czuje się zaszczycony. Bo podzieliła się z nim swoimi problemami. Dla niego to wiele znaczy. I on za to dziękuje.

Nie chciała się z nim spotykać w weekend. W sobotę źle się czuła fizycznie. Nadmiar emocji, nowe leki, alergia? Nie wiem, ale to nie był jej dzień. Snuła się jak cień, wyglądała żałośnie, ale gdzieś tam w samym środku czuła radość, taki maleńki promyczek radości, który rozpalał się na nowo z każdą wiadomością. Od niego. Niedzielę spędziła to snując się po mieszkaniu, to marudząc na pogodę. Padało, było smutno i nijako. A jak przestało padać pojechała do dziadków na cmentarze, zasadziła im bratki, i poprosiła o opiekę nad rodzicami. Bo wciąż z tyłu głowy myślała o kuzynkach, o tym,że nagle straciły ojca i czuła obawę. Musiała spędzić ten weekend ze swoimi rodzicami. Ale on zrozumiał.

Ona nie zerka już non stop na telefon. Wie, że kolejne wiadomości nadejdą. A ich spotkanie jest już zaplanowane.

Kino, kawiarnia i spacer w ciemną noc. I będziemy szczęśliwi, weseli…..

c4dc07afbe94615a33771c4ba0607cb9

Ścieżka dźwiękowa- Placebo-Too many friends

Limit czasu

Woody’go do Stanów na weekend zawezwała żona. Kran przecieka, dzieci płaczą bo ojciec nie daje kieszonkowego, pies szczeka. Wróci, obiecał, że wróci po weekendzie. Miał mnie dość i pojechał.

No dobra,nie miał mnie dość. Ja miałam go chwilowo dość. Dziś mam nastrój nieprzysiadalny. Tak od wczoraj jest, i może to chwilkę potrwać.

Wczoraj w pracy było raz nudnawo, raz pracowicie. Zależało od godziny. Akurat kiedy zadzwoniła babcia była to pracowita godzina. Jako, że telefon od babci zadzwonił również dnia poprzedniego, wiedziałam,że skoro dzwoni dwa razy pod rząd w godzinach pracy musi babcia mieć do przekazania smutną nowinę. I miała. Tyle, że w ogóle nie brałam pod uwagę osoby, której dotyczyła. Bo przecież młodszy o 8 lat od mego taty, bo okaz zdrowia, bo ostatnio urodził się trzeci wnuczek. Bo przecież on mieszka ze dwa kilometry od mojego domu i widzę go tak często. Ot, dopiero parę dni temu spacerował z wnukiem,dumnie pchał wózek.

Ostatniego tygodnia moja mama wpadła w pewną obsesję i non stop opowiadała i analizowała życie wujka. Było to już nie do zniesienia, ileż można słuchać Jarek to, Jarek tamto…. Do znudzenia.

A wczoraj wyszedł do pracy, nie doszedł do furtki, zator płuc, zmarł przed domem. Nie można było nic zrobić. Zupełnie niespodziewana śmierć.

I tak nie mogę w to uwierzyć. I myślę sobie, że życie jest zupełnie nieobliczalne. Stąd też nie marnujmy żadnej chwili na głupie spory, nic nie wnoszące kłótnie, dąsy,nieporozumienia. Doceńmy za to to co mamy pod ręką. I kogo mamy. I po prostu cieszmy się wspólnymi chwilami. Tak by nigdy nie żałować, że coś się zaniedbało. Czegoś nie powiedziało, albo wręcz przeciwnie, powiedziało za dużo. Po prostu pamiętajmy, że liczy się dziś. Jutro jest niepewne. Dlatego tak ważne jest by żyć w pełni dziś. Nie jutro, nie za rok. Dziś.

240ea5b4ad4350e32ce32a1dd36b670b

Ścieżka dźwiękowa- Jose Gonzalez- In our nature