Spacerowe porządki

Moja niechęć do sprzątania ulotniła się gdzieś tak koło 12.30 w sobotę. Siostrę zagoniłam do mycia łazienki, spisała się. Ale umycie porządne okiennych ram było już ponad jej siły. Albo ponad moje siły było oglądanie jak robi to niedokładnie. Uznałam,że nie dam rady oglądać tego dłużej i celem instruktażu pokazałam jak pucuje się okienne ramy. Po 5 minutach siostra się znudziła moim pokazem i sobie poszła. Ja zaś z rozpędu wypucowałam i ramy i parapety i okna, a potem przejrzałam świąteczną zastawę stołową i też ją wypolerowałam na wysoki połysk. Następnie upiekłam rodzinie ciasto i udałam się do kawiarni, gdzie wypiłam herbatę z umówionym tam przedstawicielem płci brzydszej.

Nie,nie, nie ćwierkają nam gołąbki miłości i nie lata różowe konfetti. Spotkaliśmy się w ramach działań obrony demokracji. Nie powiem płeć brzydsza uznała moją osobę za dość ciekawą, bo w przeciwnym wypadku nie proponowałaby spaceru osobistego, ale na ten spacer to płeć brzydsza podrepce sobie sama. Tak, tak, możecie mnie bić wielkanocną palemką po łepetynie, że płeć brzydsza inteligentna, sympatyczna, przystojna, a ona nie chce iść na romantyczny spacerek. Ale powiem w sekrecie, że po spotkaniu bardzo się ucieszyłam,że nadszedł jego kres. Płeć brzydsza reprezentowała taki poziom energii, który umarłego skłoniłby to powtórnego odebrania sobie żywota. Taki typowy informatyk we flanelowej koszulce w krateczkę. Zawsze uważałam,że to ja jestem cichą osóbką i bardzo spokojną, ale to już była przesada. Czułam się jak na wyjątkowo nudnym kazaniu. Do tego co parę zdań słyszałam-dużo osób pyta się mnie jak zachować pogodę ducha, dobrą formę, dystans do świata, wewnętrzny spokój etc, i on wtedy odpowiada pytającym-należy uprawiać dużo sportu, pić świeżo wyciskane soki i codziennie medytować. Zapytał się i mnie jak z bieganiem po mojej stronie, nie wiem, nie biegam,chyba,że autobus mi ucieka. Strzeliłam,że pół godziny mogę biec, tak pi raz oko podzielone przez francuski klucz. Przeszarżowałam bo uznał,że to świetny wynik i możemy biegać razem. Tak wiem jestem dziwakiem, powinnam myśleć bardziej pozytywnie i cieszyć okazanym zainteresowaniem,ale jakoś nie potrafię.

Aby podnieść sobie poziom życiowej energii po spotkaniu zrobiłam sobie filmowy seans, tym razem wypadło na Mów mi Vincent, i mogę ten obraz polecić każdemu na przyjemny wieczór z filmem. Zabawne i mądre dialogi, świetni aktorzy, czegóż chcieć więcej?

W niedzielę zaś zabrałam się skoro świt do porządków w szafie ubraniowej. Byłam jak mściciel bez maski, wyrzuciłam kolejne 3/4 worka niepotrzebnych rzeczy i poczułam się super. Z rozpędu namówiłam siostrę na spacer. Jako,że ostatnio miałyśmy z sobą nieco na pieńku miły spacer w przyjemnych okolicznościach przyrody,połączony z odkrywaniem nowych dzikich miejskich zakątków przyniósł nam obydwu dużo radości. Odkrywanie nowych zakątków zakończyłyśmy zakwasami,zadyszką i koniecznością odwiedzenia Tesco celem uzupełnienia płynów i zapasów hiacyntów. Ja dodatkowo przepadłam i czasowo i finansowo na stoisku z wiejskimi wędlinami wprost z Podlasia. Pan tak mnie częstował, że kupiłam wędzone polędwiczki i wołowe szyneczki. Boję się,że niestety nie dotrwają one w zamierzeniu do Świąt i wycieczkę trzeba będzie powtórzyć.

Moje drapanie w gardle nie było spowodowane wcale małą ilością lodów. Spowodowane było tatą i jego wielkim przeziębieniem. Na szczęście na razie jestem zdrowa. Natomiast tatko zamienił się w wielkie dziecko. Leżał cały weekend i narzekał gorzej niż w trakcie zawału. Przy każdym kichnięciu żegnał się z życiem. Przy okazji okazało się, że zapomniał wykupić sobie leków na cukrzycę i serducho. Zwiedziłam z bratem autem całe miasto w poszukiwaniu czynnej apteki, a jak już znalazłam nie było w niej połowy zawartości recepty. Za to przede mną 4 panie kupowały ciążowe testy. Zdecydowanie jest to oznaka rychłej wiosny.

Nowy tydzień czas zacząć. Szukam dziś czegoś do umycia i ze zgrozą stwierdzam, że nie mam czego wypucować.

Ścieżka dźwiękowa- Suede- Hard Candy

 

Advertisements

48 uwag do wpisu “Spacerowe porządki

  1. Muszę sprawdzić ten film. Przez…sentyment do imienia. Cóż, jednego mężczyznę nazywałam przecież Vincentem.
    A ja do sprzątania zabieram się już…dwa tygodnie. Ale po prostu, nie miałam na to czasu. Jednakowoż, wiosna domaga się swoich porządków:)

    Lubię to

  2. Uśmiałam się 🙂 Ja nie biegam nawet nawet na tramwaj, wychodzę z założenia, że przyjedzie następny 😛 Ale za to uwielbiam jazdę na rowerze.
    Szkoda, że innych oznak wiosny od wspomnianych, na razie brak 😛 U mnie ponuro i chłodno.
    U mnie też okna, ramy i parapety pomyte, ja okna mój D. całą resztę, starał się, a ja starałam się nie zwracać uwago na dokładność 🙂 A potem się pochorował i też wczoraj leżał, stękał i smarkał :/
    I znowu do pracy…

    Lubię to

    1. Ja mam do pracy jeden autobus, więc jak nie podbiegnę to muszę iść pieszo pół godziny, a takie spacery lubię tylko latem 😉
      U mnie rano było słonecznie,ale teraz wróciło standardowe zachmurzenie i brzydki wiatr. No trudno. Oby nie padało na te czyste okna:)

      Polubione przez 1 osoba

  3. Haha 😉 Ja za to ostatnio byłam na spotkaniu, kolejnym zresztą z tą samą osobą, wcześniej nic nie zapowiadało katastrofy, ale tym razem tak się nudziłam, że jak przyszedł czas żeby się zbierać to odetchnęłam z ulgą ;D
    „Mów mi Vincent” oglądałam i też polecam 🙂

    Lubię to

  4. a to pech a może szczęście, nie ma nic gorszego niż taki nudziarz, pan idealny sie znalazł;) wiosna idzie pełną gęba, mój ginek na pierwszej wizycie żartował że jestem 6 w ciąży dziś:) wszystko sie budzi do życia:) do świąt sie przybrudzi, będziesz miała co czyścić:)

    Lubię to

    1. A widzisz, czyli to ogólnopolski trend z tymi ciążami 😉
      Cała nadzieja,że coś się przybrudzi 😉 Albo i nie, bo chciałabym już tylko poświęcić się pieczeniu i gotowaniu 😉

      Lubię to

  5. sanglant pisze:

    W myciu okien nie lubię właśnie mycia ram, z szyb wszystko ładnie schodzi i nie mam problemów, żeby je zostawić ładne, gładkie i bez smug, nawet z zewnętrznego parapetu mi wszystko ładnie zeszło, ale ramy to tragedia. Żaluzje tak samo, ale od jakiegoś czasu słyszę, że żaluzje niedługo polecą, więc nie ma sensu się na nich skupiać. ;D
    Mój kolega Wu próbował podejrzeć, jak wynajęta kobieta sprząta u niego w domu, bo jej to bardzo szybko i sprawnie idzie i liczyłam na jakieś mądre rady, ale niestety niczego się nie dowiedziałam.
    Porządki w szafie też musiałabym zrobić, ale nie wiem, czy wystarczy mi bezwzględności.
    Facet mi się skojarzył z kolegą z pracy, przy którym ja, też cicha i nieśmiała, czuję się jak wulkan energii, ale on nie jest taki nudny i na pewno nie biega, nawet na autobus. 😛

    Lubię to

    1. Aż się dziwię,że taki typ może biegać w maratonach. Ale może tam traci całą energię i potem jest kapciowaty?Może w tym jest problem?
      Mycia ram niezbyt lubię, ale cóż, moja metoda to raz w miesiącu je przemywam,potem takie czarne nie są. Ale wiadomo zimą to myję rzadko, ostatni raz na święta-ramy,nie okna oczywiście 😉 I trzeba było się napocić:) Mi się marzą drewniane żaluzje ostatnio,ale takie bardzo szerokie, więc chyba łatwo by się je czyściło?

      Lubię to

      1. sanglant pisze:

        Oszczędzanie energii to by było jakieś wytłumaczenie. 🙂
        Drewniane trzeba by koniecznie deseczka po deseczce, ale pewnie byłoby łatwiej. Tylko do kuchni bym się obawiała, bo spalany gaz jednak zostawia takie uciążliwe osady. My chyba zdecydujemy się na rolety we wszystkich oknach.

        Lubię to

      2. Ja mam wszędzie rolety, żaluzje miałam, oj, jakoś dawno temu,ale szczerze to nie wiem czy ktoś je czyścił:) takie duże żaluzje to był sobie skrupulatnie myła, bo szczerze to strasznie mi się podobają:)

        Lubię to

  6. Haha, kolejny do Twojej kolekcji „niewypałów’ 🙂 kobieto, ja nie wiem, czego taką fajną babkę omijają wartościowi faceci 🙂 musisz przyjechać tu do mnie, mam egzemplarz dla Ciebie 😉

    Lubię to

  7. Zbych pisze:

    Wiosna już idzie na całego, coś mi się nie chce wierzyć w ten śnieg w święta o którym od czasu do czasu gadają w radio (chociaż im bliżej świąt tym mniej przekonująco). Co do nieudanego spotkania, może on był taki niemrawy bo wykończony permanentną walką o demokrację.
    W zasadzie to powinienem napisać na koniec że współczuje każdorazowych przedświątecznych zmagań z brudem, ale skoro tak to uwielbiasz to byłoby to nie na miejscu 🙂
    PS: Ja kiedyś dostałem do siostry świetny magnes na lodówkę z napisem „Trwają zaawansowane badania nad strukturą kurzu. Prosimy nie niszczyć próbek” – czasem traktuje go jako liche usprawiedliwienie.

    Lubię to

    1. Dziś sprawdzałam pogodę i u mnie ma być 11 i 13 stopni, więc dość miło. Ciekawe czy się spełnią przepowiednie?:)
      Kurcze,muszę taki magnes sprawić mojej siostrze. Naprawdę to byłby hit w jej części pokoju 😉

      Lubię to

  8. kocia_dama pisze:

    Ja umyłam wczoraj w domu wszystkie okna, a dziś mój kręgosłup daje mi popalić 🙂 Lata już nie te, trzeba mi było męża do sprzątania zagonić 😀

    Lubię to

  9. chyba jesteś trochę jak moja siostra 😛 ona też jak widzi jak wycieram meble to zaraz mówi że maziaje jakieś zostają, bierze sprawę w swoje ręce i robi sama wszystko z rozpędu.
    a męska choroba…. któż tego nie zna:P

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s