Obiecuję, że…..

Zauważam niepokojącą prawidłowość. Za każdym razem kiedy ogłaszam, że znudziło mi już się narzekanie i przechodzę na jasną stronę życia to dostaję pstryczka w nos. I po prostu nie mogę nie narzekać. Dla własnego spokoju, komfortu, i życiowego dystansu ogłaszam wszem i wobec, że ślubuję iż uczynię wszystko aby nigdy nie przestawać narzekać. Na dobre i na złe.

W czwartkowy poranek udałam się do przychodni. Świeciło słońce, miałam w głowie wizję wspaniałego spaceru. Tak więc spacerowałam 20 minut do drzwi mej przychodni, rozkoszując świeżym powietrzem i marcowym słońcem. Cieszyła mnie też wizja krótszego o 90 minut dnia pracy. Jakże wspaniale prawda? Do przychodni doszłam z zapasem 10 minut, okazało się,że poprzednia wizyta była krótka, więc bez czekania w korytarzu weszłam do miłej pani doktor. Zamknęłam drzwi.

Jak wspominałam na początku tygodnia jestem osobą niesamowicie nieśmiałą. Także miałam sporo obaw w opowiedzeniu pani doktor o tym co mnie męczy. Nigdy nie lubiłam opowiadać o żołądkowych rewolucjach. Ale doszłam do wniosku, że komu o nich opowiadać jak nie lekarzowi? Ponarzekałam, że tu boli,tu gniecie, a tam uciska. Pani doktor wszystko sprawdziła i orzekła- Pani Madziu( czy wspominałam,że nie znoszę gdy obcy ludzie mówią mi Madziu? wracamy do  meritum), mamy tutaj rzekomobłoniaste zapalenie jelit, niestety tamtego antybiotyku nie powinna pani brać, trzeba było powiedzieć,że nie jest on dla pani wskazany. Poczułam się nieco winna, w końcu powinnam przewidzieć, że tajemniczy lek powinien mi zaszkodzić, a ja głupia milczałam. Nie chcąc pogrążać się dalej nie wspominałam,że ja ten lek rozgryzałam, mimo zakazu w ulotce. Ale nie moja wina,że tabletki były tak wielkie prawda? W każdym razie pani korzystając z zapasu czasu zaczęła mi opowiadać o beztlenowych bakteriach, które aktualnie rządzą sobie w  moim brzuszku,a  które uaktywnił zły antybiotyk. Aby je zlikwidować dostałam? No właśnie co, małe audiotele i mamy zwycięzcę, antybiotyk. Tak, w kosmicznej dawce 4 tabletek na dobę. Dwa razy większych niż poprzednio. Na szczęście producent przewidział, że mogę go zjeść, więc pozwolił na kruszenie tabletek. Przy okazji okazało się,że dolegliwość ta przypada średnio na jedną na 1oo osób stosującą antybiotyk. Oczywiście musiało trafić na mnie. Założę się, że nawet gdyby dotykało to jednej na bilion,musiałabym być to ja.

Myślałam-o ja naiwna, że to koniec. Że wyjdę z tą receptą i zacznę kolejną kurację. Ale nie. Pani mówi dalej. Musimy włączyć leki regenerujące jelita. Super tabletki dla osób z drażliwym jelitem przywrócą równowagę flory bakteryjnej, a jak się okażę, w aptece zapłacę za nie jedynie 32 zł, za kurację na 10 dni. Poza tym musimy włączyć odżywcze leki dla jelit. Tutaj pomocny będzie lek, który nie tylko odnowi nabłonek jelit, ale i odżywi komórki całego organizmu,dzięki czemu powinnam nieco przytyć. Jako, że od lutego schudłam cały kg, zaczynam wyglądać jak żywe zwłoki. Lek ten zaciekawił mnie wyjątkowo, do pierwszego użycia. Jeżeli przed wyjazdem na 2 tygodniowe wakacje robiliście sobie kanapeczkę z masłem, i to masełko zostało na blacie, w upalne lato, i po powrocie patrzycie na to co zostało z masełka i dumacie-zrobić kanapkę czy też nie, to śmiało mówię nie. Dostałam bowiem tabletki ze zjełczałym masłem. Kwas masłowy. Dobry Boziuniu, przed wzięciem tej tabletki muszę odprawić cały rytuał-poskakać na jednej nodze, użyć wszystkich 3 brzydkich słów jakie znam-jasna cholera, dżuma plamista i ty opieczony kurczaku, popłakać, a potem powiedzieć- nie ma mowy,będę pluć. Ostatecznie tabletkę zjadam, wykrzywia mi twarz i wszystkie włosy na głowie. I tak przez miesiąc. Dzień dnia 14 różnych tabletek.

Ale to nie koniec. Dalej pani doktor mówi, a teraz dieta. Lekkostrawna, zero świeżych warzyw i owoców. Z owoców poleciłam musy dla dzieci ze słoiczka. Banan z rumianym jabłuszkiem, jest tak pyszny,że już nigdy nie zjem banana z drzewa. Nieco się obawiam,bo zajadam kaszki,jadam deserki ze znaczkiem Pierwsza łyżeczka,co potem?Do głowy wpadają mi jedynie pampersy. Z warzyw mam wspaniały wybór między ziemniakiem, marchewką i pietruszką. Poza tym zero mlecznych produktów. Wynegocjowałam jednak jogurt, ale co 3 dzień i z 2 godzinną obserwacją organizmu. Co praktycznie wyklucza jego spożywanie, bo jak tu zjeść mały kubeczek i w napięciu obserwować swoje wrażenia,siedząc jak kołek. Dalej, zero glutenu,bo sprzyja złym bakteriom. Pani doktor widząc moją minę mówiącą-dobry Boże co ja mam jeść, mówi-polecam risotto. Ugotuje pani ryż, poleje łyżeczką oliwy, i dosmaczy np pietruszką. A następnego dnia koperek. Mniam. Kupiłam makaron bezglutenowy, w Biedronce. Drogi, ale smaczny. Problem miałam z czym go zjeść, z czego zrobić sos, skoro niczego mi nie wolno? Ostatecznie dałam rozgotowaną marchewkę. A fuj. Brak bułeczek, chlebka, mąki, kaszki manny doprowadza mnie do szału. Bułeczki bezglutenowe kosztują u mnie 6,99 za 4 mini sztuki. Do tego mają 7 linijek składu. Dwa dni i już mnie nosi. Co będzie dalej? Jak żyć, jak żyć?

Pani doktor zaprasza za miesiąc. Wtedy albo uzna, że jest ok, i zdejmie ze mnie jarzmo diety, albo wyśle na takie badania, o których kulturalni ludzie nie mówią.

Narzekam więc, narzekam więc, narzekam ile wlezie.

5dfb7962a9a005925497d55c0f39c9ea

Ścieżka dźwiękowa- Paul Weller- Sea spray

Advertisements

36 uwag do wpisu “Obiecuję, że…..

  1. a ja ostatnio narzekałam na mój żołądek, Ty masz gorzej, o wiele gorzej i jak tu być zdrowym i przytyć cokolwiek przy takiej diecie?? Coraz bardziej upewniam sie że wspólna kawka jest baardzo wskazana, no bo gdzie znajdą takie 2 narzekaczki jak My?:)

    Lubię to

      1. ja sie zajadam jabłkami, po nich nic mi nie ma i jestem w miare najedzona a mogłabym jeść co chwila:) pewnie ale ja kakałka nie moge, też mam zakaz na wszystko co z mleka także szykuj dużą porcje kleiku 🙂

        Lubię to

      2. Ja surowych jabłek nie mogę. I to nie od czwartku,a od zawsze w sumie. Czasem grzeszę,ale jednak unikam świeżych jak mogę. Taki mus czy pieczone jabłko już zagrożeniem dla mnie nie jest;)
        Ok, kleik będzie w porcji maksi:)

        Lubię to

    1. Jest bez glutenu i niby mogę, ale wczoraj zrobiłam sobie ją na obiad i jakoś tak kiepsko się po niej czuję. Chyba muszę ją sobie blenderem potraktować i zjadać jako pudding….

      Lubię to

  2. A wiesz, że jak byłam na diecie trzustkowej i jadłam tę kaszę to też mój brzuch dziwnie się po niej miewał? Jakiś taki wzdęty i pobolewał… Teraz się nią objadam ze względu na walory zdrowotne, ale nie jestem w dalszym ciągu pewna czy dlA osób z wrażliwym układem pokarmowym jest dobra. To były moje przemyślenia jedynie, ale skoro i Ty masz podobne to coś jest na rzeczy chyba;>

    Lubię to

    1. Ja kocham kasze wszystkie,ale np dobrze toleruję te bardzo drobne,mannę, krakowską, kukurydzianą. Niestety mają mniej wartości niż te grube, ale też mniej błonnika, który na mnie źle działa. Natomiast świetne są płatki jaglane, one właśnie na taką kaszkę dla dzieci się świetnie nadają. Co prawda są bardziej przetworzone i mniej wartościowe,ale zdecydowanie dla mnie lepsze:)

      Lubię to

  3. sanglant pisze:

    Moje ulubione danie na zatrucia (na szczęście bardzo rzadkie) to kasza jaglana z masłem i rozgotowaną marchewką. Do tego zupka na rozgotowanym kurczaku, z rozgotowanym ryżem i marchewką / pietruszką. Przez jeden-dwa dni można przeżyć, ale ciężko tak jeść dłużej i jeszcze przybrać na wadze. No i teraz doczytałam, że na Ciebie kasza jaglana też nie za dobrze działa. I jak żyć bez chrupiących warzyw i owoców? Współczuję i życzę powrotu do zdrowia.
    Może dla odmiany ogłoś kwiecień miesiącem narzekania – okaże się, że na przekór nie ma na co. 😛

    Lubię to

    1. Ja to powinnam awansem ogłosić 2016 rok całkowicie rokiem narzekania.
      Dokładnie, jeden,dwa,trzy dni, no góra tydzień to można przeżyć. Ale miesiąc? Ja na brzucha problemy to najchętniej jem ryż z rozgotowanym jabłkiem. Ale dziwnie już czuję awersję do tego dania. Cóż, muszę kombinować. Najbardziej to mi żal pieczywa. Jakoś życia nie wyobrażam sobie bez bułeczek….:(

      Lubię to

  4. Ojej współczuję:( w takim przypadku masz prawo narzekać. Mam nadzieję ze po diecie wszystko wróci do normy, oby! A ze zdrowych delikatnych i bezglutenowych rzeczy polecam kaszę jaglaną mozna i na slodko z owocami i z warzywami, do tego jest bardzo zdrowa!

    Lubię to

  5. kropeczka91 pisze:

    Ja to bym chyba tą Panią z lekka olała, wszyscy wszędzie teraz narzekają na ten Gluten… ja rozumiem że ktoś na pewno na tą celiakię choruje ale coraz częściej można dojść do wniosku że właściwie choruje co druga osoba…

    Lubię to

    1. Ja nie mam nic do glutenu,i za miesiąc do niego wracam 😉 Chodzi o to, że mam drugi bardzo silny antybiotyk w ciągu paru tygodni i bardzo i mogę mieć grzybicę przewodu pokarmowego po nim, i zapobiegawczo mam odstawić i mleko i wszystko co ma skrobiowe węglowodany. Czyli w sumie gluten,on sprzyja grzybicy. Zasadniczo gluten kocham i nie dam się wcisnąć w dietę na stałe bez bułeczek pszennych,o nie;)

      Lubię to

  6. Dasz radę wytrzymać ten miesiąc na tej okropnej diecie. Kto jak nie Ty wyczaruje coś z niczego:) W końcu masz do wyboru mąkę orzechową (chyba że już ją zużyłaś;)), kasze jaglaną, mąkę kukurydzianą (choć nie wiem ile ona kosztuje). Dasz radę, w końcu (mam nadzieję) trafiłaś na kompetentnego lekarza, który wie co robi i pomoże Ci pozbyć się tego zapalenia jelit.

    Lubię to

    1. No właśnie kaszy jaglanej jeść nie mogę,bo mi szkodzi, mąki orzechowej nie mam już dawno,a poza tym orzechów nie mogę jeść. Zostaje kukurydziana, wczoraj kupiłam,2,10 za pół kilo, więc ok. Będę żyła na ryżu i kukurydzy;)

      Lubię to

  7. OMG, to na prawdę nieźle. Sama pewnie nie wytrzymałabym na takiej diecie, do tego pierdyliard tabletek. O ja Cię! Niech ten miesiąc jak najszybciej mija! Wiesz, najlepszą opcją, w świecie idealnym, byłoby go przespać. xD Niestety nasze realia na to nie pozwalają… 😦

    Lubię to

  8. To ja jednak dobrze robię, że nigdy nie chodzę do lekarzy, a antybiotyk biorę tylko pod groźbą śmierci. Mojego współlokatora babcia nie toleruje glutenu, to sama sobie piecze chleb i nawet ciasta jakieś robi. Na pewno nie mają 7 linijek składu 😀

    Lubię to

    1. No,ale wiesz to babcia, więc na pewno ma czas by sobie piec chleb 😉 Ja go nie mam niestety. A ciasta w sumie ciężko zrobić bez glutenu,nabiału,owoców czy bakalii-niestety…:(

      Lubię to

  9. Anna pisze:

    Oj biedna, nigdy nie brałam antybiotyku i mam nadzieje, że tak pozostanie bo co chwile słyszę od kogoś jak im rozwala żołądek :<
    Zdrowia 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s