Moje lęki 13/30

W dużej części aptek można skorzystać ze specjalnych maszyn, które za złotówkę, czy też dwie orzekną ile mamy w sobie mięśni,tłuszczu,kości,wody i czego tam jeszcze byśmy szukali. Gdyby takie maszyny mierzyły też emocje mój wynik byłby następujący- 90 % lęku, 9 % niepewności, 1 % odwagi. Kiepsko?

Zawsze byłam tą drobną, nieśmiałą dziewczynką, która wstydziła się zadzwonić do koleżanki. Zawsze prosiłam mamę albo tatę, wstydziłam się powiedzieć mamie koleżanki- poproszę Zosię. Gosię czy Ewę. Nie wiem czemu, ale wstydziłam się robić zakupy i głośno mówić czego potrzebuję. W szkole mogłam znać setki odpowiedzi na ważne pytania, ale najczęściej rezygnowałam z podniesienia ręki do góry. Powodem był oczywiście lęk. Pamiętam jak pierwszy raz zostałam w domu całkiem sama na cały wieczór. Miałam niecałe 8 lat, leżałam z ospą w łóżku,a  rodzina pojechała pokazać wujowi z Mazur nasz Długi Targ. Leżałam pod kołdrą, bałam się pająków gigantów, morderczych wróbli i sąsiada z maczetą. Tyle na mnie zła czyhało! Przez ponad 2 godziny nie ruszyłam ni ręką, ni nogą, choć wszystko paskudnie mnie swędziało. Ileż ja wtedy wylałam niemych łez- by morderczy wróbel z parapetu nie usłyszał.

Składam się z samych lęków. To prawda. O swoich bliskich-czy nie zachorują, czy nie spadnie im na głowę kawałek balkonu jak będę przechodzić ulicą, czy nie będą mieć kolizji samochodowych? Boję się podejmować pewnych wyzwań,bo boję się porażek-moje słynne zawieszone egzaminy na prawo jazdy. Cholernie wielu rzeczy się boję.

Ale. No właśnie, ze mnie nigdy nie jest prosto. To moje 1 % odwagi, jest chyba najbardziej obszernym jednym procentem na świecie. Bo nie chcąc podejmować ryzyka, chcąc uciec przed lękiem i myśleniem jak to będzie źle, robię coś zupełnie przeciwnego. Bałam się odezwać w szkole, więc poszłam na kółko teatralne, po to by wszyscy mogli mnie zobaczyć. Tak samo bałam się skupienia na sobie uwagi, więc poszłam na przesłuchanie do kościelnego chóru. Ja, której głos brzmi jak  głos 12 letniej żaby mającej mutację,stanęłam przed 20 osobami i zawodziłam niczym świnia na diecie. Bałam się przejść na drugą stronę ulicy bez zgody mamy, ale nie przeszkodziło mi to w samodzielnym pokonywaniu przez 4 lata 20 km drogi do szkoły, w jedną stronę oczywiście. Codziennie szłam na przystanek, wsiadałam w jeden autobus, potem drugi, po 1,5 godziny byłam w szkole, a z powrotem robiłam te same czynności. Miałam wtedy niecałe 10 lat, nie miałam komórki, za to pełno odwagi. Pamiętam jak wdrapywałam się na Śnieżkę, bałam się spojrzeć w dół, ach mój lęk wysokości. Nie przeszkodziło mi to jednak wejść na górę, spojrzeć w dół, i powiedzieć sobie- zadanie wykonane.

Strasznie bałam się swojej choroby, ale też do pewnego momentu. Potem po prostu uznałam, że muszę na przekór niej pozbyć się lęku i starać się żyć jak kiedyś. I znów podjęłam nierówną walkę, ale walkę zwycięską. Wystarczył mi ten jeden procencik odwagi we mnie.

Dziś martwię się co będzie jutro. Boję się co będzie za 5 lat. Boję się za każdym razem gdy tata mierzy cukier, a mama mierzy ciśnienie. Boję się za każdym razem gdy moja siostra wsiada do samolotu, a brat wraca po ciemku z prosektorium. Taka moja natura, zawsze będę pełna lęku. Ale wiem,że ze wszystkim sobie poradzę. Lepiej, gorzej, szybciej, bądź później. Mój procencik odwagi nigdy mnie nie zawiódł. A do moich lęków już się przyzwyczaiłam.

d4fa6680a56fac705148e870645a994d

Ścieżka dźwiękowa- Archive- Well known sinner

Advertisements

45 uwag do wpisu “Moje lęki 13/30

  1. T.1987 pisze:

    Bardzo jesteśmy do siebie podobne chociaż moje leki to lata życia w ciągłym stresie i diagnoza psychologia o wysokiej neurotycznosci. Ale też syndrom DDA

    Lubię to

  2. przykre to ale dobrze że sie nie poddajesz i zawsze osiągasz swój cel… ja mam podobnie, ciągle sie wszystkim przejmuje, zadręczam i często niepotrzebnie ale staram sie i zazwyczaj pokonuje swój strach – w końcu żyje sie raz:)

    Lubię to

      1. można i da sie z tym żyć:) ja zawsze w gorszych momentach sięgam po dobrą książke albo muzyke i nabieram energii do życia 🙂 trzeba sobie jakoś radzić 🙂

        Lubię to

  3. Dzięki temu jesteś wyjątkowa 🙂 Nie wiem czy ja umiałabym pokonywać swój strach (na starość mi się włączył lęk przed wysokościami). Ja jestem na tyle nieśmiała w życiu, że boję się przyznać, że się boję. I wlezę na górę i będę tam stała bo mi wstyd przyznać że się boję 🙂

    Lubię to

  4. Wydaje mi się, że jednak tej odwagi masz zdecydowanie więcej w sobie! Pokonujesz swój strach, stawiasz czoło wyzwaniom i przeciwnościom losu – jesteś odważna i już! 🙂

    Lubię to

  5. Piotr pisze:

    A ja jestem po 30, a mimo to moje dziecięce lęki wciąż się odzywają. Do dziś włącza mi się lęk, gdy muszę załatwić jakąś sprawę w mniej znanym miejscu, spytać o coś, podejść do sprzedawczyni itp. Ale nieco wyszlifowałem swój jeden procent odwagi, więc tej nieśmiałości już tak nie widać.

    Lubię to

      1. Piotr pisze:

        Zapewniam, że warto się uczepić, nawet jeśli wydaje się, że robimy to na siłę i mozolnie. Bałem się kontaktu z ludźmi, a mimo to zostałem adwokatem.

        Lubię to

      2. Ja z moją nieśmiałością mam papiery nauczyciela;) Na praktykach co roku przez 6 tygodni prowadziłam lekcje dla rzeszy dzieciaków. To jest niesamowite 😉

        Lubię to

  6. sanglant pisze:

    To ja zawsze byłam dużą nieśmiałą dziewczynką: przez wzrost wyglądałam na starszą, a byłam zagubiona jakbym była młodsza. Dzwonić nienawidziłam i do dziś za tym nie przepadam, za to jaka była satysfakcja, gdy udało mi się wykonać jakiś (inny niż do bliskiej koleżanki) telefon! ;D (Ale żarty przez telefon to inna sprawa, z tym jakoś miałam mniejszy problem. :P) Tak samo wielką radość mi sprawia, gdy mimo lęku wysokości i wizji, jak przepaść ściąga mnie w dół, przejdę szlakiem z łańcuchami – co prawda w drodze na taką Babią Górę wlokłam się na samym końcu i byłam maksymalnie zestresowana, ale do dziś jestem z siebie dumna. Jako dziecko bałam się duchów, a poza tym kolejno powodzi, pożaru, wybuchu bomby i porwania przez ufo, ale to trudno rozpatrywać w kategoriach czegoś do pokonania. 🙂
    Ten Twój 1% jest bardziej efektywny od pozostałych 99. Zawsze znajdzie się jakiś powód do lęku, wiele z nich jest jak najbardziej uzasadnionych, ale ważne, żeby nie przeszkadzały w normalnym życiu.

    Lubię to

    1. A, dokładnie. Dzwonić do koleżanki się wstydziłam,ale żartować już nie 😉 Zresztą do dziś nie lubię dzwonić tak samo. Jakie szczęście, że są smsy. Zdecydowanie wolę rozmowę na żywo. Czemu? Nie wiem.
      Ja się zawsze bałam, że sąsiedzi z góry na mnie spadną jak zawali się blok i mnie udusi sąsiad swoim łóżkiem,toż to absurdalne było 😉
      Dużo mam w sobie takich absurdalnych lęków codziennych,ale cóż, zakasuję rękawy i idę do przodu. 😉

      Lubię to

  7. Norrie pisze:

    Kiedyś też miałam problem, żeby np. pójść do sklepu i o coś poprosić, teraz częściowo mi to minęło, ale w dalszym ciągu nie lubię wykonywać albo odbierać połączeń… I zazdroszczę tego jednego procenciku odwagi, bo nawet jeśli w niektórych sytuacjach jestem bardziej odważna niż inni, to jednak nie przybiera on takich rozmiarów jak twój 🙂

    Lubię to

    1. Zawsze bałam się choroby bliskich, obsesyjnie bałam się szpitali,a jak mój tata zachorował to tylko ja miałam odwagę wejść na salę, pogadać z lekarzem i go odebrać potem do domu. Nie wiem jakim cudem. Oczywiście dziś dalej boję się paskudnie szpitali, ale w chwilach kiedy trzeba spinam się, i robię tak jakbym była najodważniejszą osobą na świecie.
      A do dziś nie lubię odbierać telefonów 😉

      Lubię to

  8. Też było we mnie kiedyś tyle lęku, a tak mało odwagi. Już w sumie mało pamiętam jak to było, że tak się wszystkiego bałam, tak mnie wszystko przerażało…
    Teraz, przez ostatnich parę miesięcy, wyleczyłam się z tych strachów. Czasami aż przesadzam, np chodząc wieczorami sama po mieście, momentami to zakrawa o brawurę.
    Jedyne czego czasami się boję, to to, że zawsze będę sama, tzn, że kiedyś moi rodzice odejdą, a ja zostanę sama, bez swojej rodziny i bez nikogo bliskiego, bo znajomi pozakładają własne rodziny i już totalnie nie będę się dla nikogo liczyć. I że będę potrzebować pomocy, bo np. na starość nie będę mogła chodzić i nie będzie miał mi kto pomóc. Ale na razie staram się odsuwać od siebie tę myśl.

    Lubię to

    1. Złe myśli trzeba oswajać, nie walczyć. Tego się nauczyłam, są, to są. 😉 W którymś momencie życia trzeba stawić czoło swoich lękom i zacząć żyć. Bo na unikanie lęku szkoda życia:)

      Lubię to

  9. Bo lęki wbrew pozorom jest łatwo oswoić, te dotyczące siebie, a nie innych (bo strachu o najbliższych się nie da oswoić) Ale tak mi się wydaję że w Tobie jest więcej niż 1% odwagi! 🙂

    Lubię to

  10. Jako dziecko też byłem bardzo nieśmiały. Podejść do obcej osoby i zacząć rozmowę? To niemożliwe! Tak samo było niemożliwe zapytanie się o coś w sklepie, czy wystąpienie publiczne. Też przełamałem to przez występy w teatrze w liceum. Do dzisiaj nie lubię do nikogo dzwonić i mam ogromny opór przed kontaktem z obcymi. Z drugiej strony pracuję jako szkoleniowiec i nauczyciel akademicki i idzie mi naprawdę nieźle. Człowiek często składa się z przeciwieństw – lęku i odwagi. Nauczyłem się, że z lękiem nie warto walczyć. To z czym walczysz – wzmacniasz. Staram się lęki oswoić. Rozmawiać ze swoją lękającą się stroną. I to daje rezultaty. Oswajam swoje lęki małymi krokami

    Lubię to

    1. Ja to sama sobie się dziwię, że osoba, która bała się publicznie powiedzieć słowo wybrała specjalizację nauczycielską na studiach i bez problemów stawałam przy tablicy i byłam w centrum uwagi 😉 A potem jak skończyła się lekcja stałam pod pokojem nauczycielski,bo wstyd mi było wejść,czy porozmawiać z paniami;) Eh, człowiek ma w sobie masę lęków,ale właśnie trzeba je oswajać i ruszać do przodu;)

      Lubię to

  11. Podziwiam mocno za te wystąpienia publiczne, ja bym się nie.przemogła, bycie w centrum uwagi mnie przerasta. Z tego względu nawet wesela nie brałam.pod uwagę.

    Lubię to

  12. Mam wrażenie, że wielu ludzi składa się właśnie z lęków. Sama miewam takie okresy ale…wiem też, że lękom nie można dać się „zjeśc”. Trzeba nauczyć się mówić sobie „i co z tego”. Nauczyć się pływać z rytmem życia bo przecież…i tak nie zapobiegniesz temu, co się stanie. Od banału, nie zapobiegniesz temu, co ktoś sobie o tobie pomyśli po prawdziwą grozę- nie zapobiegniesz śmierci bliskich. Wielu innym rzeczom. Więc jeśli nic się nie zrobi to….po co się bać? Co będzie to będzie. A my jakoś przeżyjemy. A my staniemy na nogi. Jak nieraz:) Myślę, że tak da się lęki oswoić:)

    Lubię to

  13. Ja do tej pory jestem nieśmiała i obawiam się, że tak mi już pozostanie. Lęki towarzyszą mi od zawsze, teraz na dodatek doszły te o dzieci… Tak to jest w życiu, ale w przyszłość staram się myśleć pozytywnie i Tobie też tego życzę!

    Lubię to

  14. Zbych pisze:

    Myślę że jesteś za ostra w tej samoocenie. Czemu tak sądzę? Chociażby stworzenie bloga i pisanie w nim nie tylko o bzdurach ale i o własnych odczuciach wymaga dużo więcej niż 1% odwagi o których tu piszesz.
    Poza tym z tymi ludzkimi lękami jest tak, że zawsze można je choć trochę oswoić… cóż, wiadomo że nie znikną ale na pewno przestaną tak bardzo absorbować i paraliżować

    Lubię to

  15. Zbych pisze:

    PS: Zapomniałem… napisz kiedyś coś więcej o tym kościelnym chórze – zaprezentowana „zajawka” wyszła niesamowicie intrygująco 🙂

    Lubię to

  16. Pod tym względem jesteśmy do siebie dość podobni. Ja też jestem pełen lęku i mam ten ogromny 1% odwagi. Podobnie jak Ty, angażowałem się we wszystkie możliwe projekty teatralne i chóralne jakie były dostępne, aby przezwyciężyć swoje lęki. Akurat do szkoły nie dojeżdżałem, ale zdecydowałem się na internat, co też było przezwyciężeniem pewnego lęku 😀 Pozdrawiam!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s